Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich
Å?Ä™towski Julian
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 1
" AMANT KOMICZNY "
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 2
" Juljan Å?Ä™towski (WÅ‚adysÅ‚aw Książek) AMANT KOMICZNY Powieść z życia aktorów warszawskich. Å?ódź NakÅ‚adem rodziny Druk K. Brzozowskiego i S-ki 1901. "
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 3
" Дозволено Цензурою. Варшава 10 Марта 1900 г. "
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 4
" Nigdy nie mógł sobie przypomnieć, kiedy po raz pierwszy pomyślał, aby zostać aktorem. Gdy wpadł w rozczulenie, co mu się zresztą dość rzadko zdarzało, wówczas był prawie pewny, że z myślą o karyerze aktorskiej nosił się jeszcze w dzieciństwie, że zamiar ten musiał już w..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 5
" nowego "pierwszego" brakowało jeszcze dni kilkunastu. Przeważnie jednak, zarówno na scenie, jak w życiu, nawet i w środku miesiąca, widywano go tylko uśmiechniętym lub do śmiechu pobudzającym innych. Jako towarzysz w wesołej kompanii, nie miał sobie równych. Młodzież modnego..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 6
" wała nieustający przytułek sarkazmowi. Z tym ostatnim zaś, jako widocznie tylko wynikiem skrzywionego nosa, sprzeczał się ciągle ogólny wyraz tego oblicza, łagodny, dobrotliwy, pełen jakiegoś smutnego doświadczenia i płynącej zeń wyrozumiałości. Sam zresztą korpus, na którym..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 7
" Ba! Przecie niegdyś grywał role bohaterskie i do łez pobudzał słuchaczy, a po jednem z takich przedstawień otrzymał nawet bilecik pachnący, z wyznaczeniem schadzki, na którą nie stawił się tylko z powodu braku należytego kompletu w garderobie poza-scenicznej... Głupcy! onby im..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 8
" ko przez rok jeden "bawił się" w bohatera. Grywane zaś następnie role komiczne przeszły mu już w krew, zaznaczyły się w jego ruchach, jak zaznaczyły się w pamięci widzów, przyznających mu w tym kierunku wybitne zdolności. On i śmiech — to było coś nierozłącznego; dlatego to..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 9
" właściwem otoczeniu, przy czarnej kawie i likierze, miał wielkie powodzenie. A przecież pamięć dobrej matki jeszcze tyle była mu drogą, że starał się choć samo jej nazwanie ominąć... Tymczasem niewiele się mylił, odsuwając pierwsze przebłyski swego powołania aż do lat..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 10
" Zaimprowizowane te przedstawienia cieszyły się wśród kolegów wielkiem powodzeniem, ale w szkole nie mogły być przez władzę tolerowane. Pewnego dnia wydało się to wszystko, właśnie na lekcyi greczyzny i "entreprener" poproszony został do kancelaryi dyrektora. W jego ówczesnej..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 11
" greczyzny, tak się jakoś złożyło, iż "komedyant" minął drzwi kancelaryi dyrektorskiej i jednym skokiem znalazł się za bramą szkolnego gmachu. Tam, gdy już parę przebierzonych szybko ulic postawiło go w bezpiecznej odległości, przyszła mu dopiero myśl, że w domu ławki..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 12
" dzie syna — dobrze, ale co z niego będzie, gdy szkół nie skończy? Zamożna ciotka nachmurzyła się. — O! o! wielkie rzeczy! — rzekła. — Mój nieboszczyk żadnych też akademii nic kończył, a dobrze mu było i dorobił się fortuny przy mojej pomocy. Niech Felek zostanie tem, czem..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 13
" Z nowym położeniem swojem wkrótce się pogodził, a przeznaczony po pewnym czasie do pomocy subjektowi w jadłodajni sklepowej, okazał nawet niemało obrotności. Miał coś z małpich talentów w swojej naturze, albowiem zanim się spostrzeżono, przyswoił sobie nietylko maniery garsonów..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 14
" Na co odbierał zwykle odpowiedź: — Dawaj a szybko! W ogóle pojętnym był bardzo, nigdy niezmęczony, choć cały dzień z kąta w kąt biegał; zawsze uśmiechnięty, z twarzą wypogodzoną, ze sprytem przebijającym w jasnych, wesołych oczach, zręczny, zwinny i wygadany, choć nie..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 15
" krwistość w twarzy podającego mu ją praktykanta. Niemniej polubili go oficerowie, licznie ten handelek w godzinach popołudniowych nawiedzający. Zwłaszcza jeden z nich, młody, przystojny porucznik od ułanów, pozwalał mu żartować z sobą niemal jak z równym. Przybywał on prawie..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 16
" do sklepu napełnił go główny buchalter, odpowiadający oficerom tym tak płynnie, jakby jadł chleb z masłem, a w chwilę później niemniej biegle rozprawiający się z jakąś francuzką. — Tak, tak, to dla kupca potrzebne — myślał — a ja przecież mam być kupcem i może będę..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 17
" — To już takie moje szczęście, panie dziekanie dobrodzieju! — rzekł, zacierając ręce przy stosownym ukłonie. — U nas już tak tradycyjnie z ojca na syna dobra służba! — dodał. Miał jednak łaskawe oko na chłopca i o całe pół roku dłużej, niż to było w zwyczaju,..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 18
" wychodził na godzinę obiadową, była już noc znowu. Potem, po chwili odetchnienia, przeznaczongo na posiłek, schodziło się ponownie do piwnicy, gdzie praca trwała jeszcze około trzech godzin. Resztę wieczora spędzał w kantorze, przy zapisywaniu w księgi dokonanych "butelkowali",..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 19
" Pracowity i czynny już z natury, z usposobienia, nie lenił się i tutaj w robocie, a trafił szczęściem na subjekta, chwilowo zakochanego, a więc na czułą nastrojonogo nutę, tem samem zaś obdarzonego niezwykłą przystępnością i pobłażliwością. Ten jego w tym lochu bezpośredni..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 20
" znacznie się z nim wprawił w rozmowie... Zrobił się wkrótce jakimś ociężałym, powolnym, milczącym, tylko oczy szkliły mu się jak dawniej, świadcząc o tym nadmiarze życia, jakie w ciele tem siedziało, a które obecnie nie mogło sobie znaleść żadnego ujścia. Szczęściem..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 21
" I pogawędka zwykle od podobnych frazesów rozpoczynana, przechodziła później na poufne tory. Chłopiec musiał opowiadać o sobie, o swej rodzinie, poruszał nawet wspomnienia szkolne; subjekt wyspowiadał mu się z zamiarów ożenku, poprawy losu, marzeń o własnym kiedyś sklepie. —..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 22
" — Bo ja wiem! — odparł subjekt. — Kto to może wiedzieć, gdy z kobietą sprawa. — O! wciurności ją tam! Bo pan Adam nie wie, jak sobie począć... Z babą to ino obcesowo! — radził Antoni. A młody chłopiec, słuchając tego, dziwił się, że można do czegoś tęsknić po za..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 23
" pie nikt nie mógł po nim przez czas pewien dogodzić, a ten i ów zapytywał, co się z Felkiem stało. Pewnego wieczora nawet, gruby doktór, spotkawszy go przed wejściem do kantoru, właśnie po powrocie wieczorem z piwnicy, zatrzymał się przy nim już dłuższą chwilę, rozwodząc się..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 24
" "marek" wina i przeróżnych tajemnic piwnicznych, któremi później zwykle wszystkich wprawiał w zdumienie. Zajęcie jego ograniczało się teraz na ślęczeniu przy biurku, oraz na pomocy za ladą sklepową. W chwilach wolnych, a te miewał w pewnych godzinach, mógł zaglądać do sali..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 25
" czawszy się o coś z Hawełką, kupcem z sąsiedztwa, przenieśli się tu, jako do jego rywala. Ludzi tych, którzy sami z pańska wyglądali, otaczało zwykle całe grono młodzieży wytwornej, eleganckiej, z pełnemi zawsze portmonetkami. Był to też najweselszy stolik. Czego tu nie było,..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 26
" to chwytał i przyswajał sobie z niesłychaną łatwością. Dawny spryt i bystrość obudziły się w nim z nową siłą. W pierwszy też wolny wieczór niedzielny, jakie dotąd zwykle w domu u rodziców przepędzał, poszedł do teatru. Grano właśnie jakiś łzawy dramat francuski. Teatr..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 27
" bności, aby się zbliżyć do aktora, który grając główną bohaterską rolę, zrobił na nim największe wrażenie. Sposobność taka znalazła się, aktor ten bowiem przyszedł wcześniej na śniadanie, gdy jeszcze prawie nikogo w sklepie nie było, a do pół-porcyi mięsa, zażądał..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 28
" oraz widząc zainteresowanie młodego człowieka, rzekł: — Jak pan będziesz mieć kiedy wolny wieczór, to panu dam bilet na "parter". Po co pan masz płacić... Chłopiec nie posiadał się z radości i znowu za całe podziękowanie szepnął tylko: — Ach, Boże! Opanowała go też..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 29
" wał o mu się, że wszystkie figury dramatu krążą około jego posłania, ukazując mu swoje smętne twarze, spowiadając mu się z cierpień i żalów. Mało spał tej nocy, więc też przez dzień, przy zwykłej pracy, ledwie nogi za sobą powłóczył i umęczył się bardzo. Ale wieczorem..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 30
" odłącznych od tego trudów i mordęgi, jak to niegdyś w szkole bywało. Niemógł też uleżeć na łóżku i zwlókłszy się machinalnie z posłania, stanął na środku sypialni i podnosząc głos, począł deklamować w ciemności: .... Królowo moja, powtórz te rozkazy! O! nie, nie!..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 31
" — Śniło mi się coś widać... Odtąd chłopiec nie mógł już tych wierszy od siebie odegnać. Plątały mu się między cyframi w kantorze, prześladowały go na każdym kroku, przy każdej robocie, a w miarę, jak do książki częściej zaglądał, przybywało ich coraz więcej,..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 32
" Zarumienił się po uszy i strzegł się odtąd zdradzać ze swemi marzeniami, ale marzył ciągle. Nie umiałby się może z przekonania swego wytłómaczyć, a przecież czuł w głębi duszy, że w sklepie tym jest odtąd tylko gościem. Pracował może niemniej gorliwie, ale czynił to już..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 33
" niej marzenia o teatrze pochłonęły go znowu zupełnie. A miał już teraz więcej nieco czasu i więcej pieniędzy na ich zaspokojenie. Posiadając własną pensyę, nie potrzebował lada grosza wypraszać u ciotki lub u rodziców. Począł więc odwiedzać antykwarnie i skupować wszelkie..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 34
" przytaczać różne komiczne epizody z podobnych widowisk, słowem, przedstawiali trupę tę w jak najgorszem świetle. — Szkoda, że dziś nie mamy wieczoru wolnego! Wartoby tam pójść dla hecy! — odezwał się jeden. Potem rozmowa przeszła na wędrowne teatra w ogóle, aż wreszcie..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 35
" już w pobliżu Stradomia, spotkał się z pożądanem doniesieniem. Grano Fredrowską "Zemstę", w sali jednego z obszerniejszych zajazdów miejscowych Początek widowiska naznaczony był na siódmą wieczorem; Feliks jednak już przed szóstą zjawił się przy kasie. Nie było natłoku..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 36
" — Jest już na światło!... Kupujący dosłyszał te słowa, lecz zajęty dobywaniem portmonetki, ani pomyślał, że one do niego się odnoszą, że są powitaniem nowego widza i obliczaniem przypuszczalnej zeń korzyści. Zresztą kasyerka zagadała zaraz ten niewczesny wykrzyknik. — Jaki..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 37
" Mało znając tę stronę miasta i zajęty przytem jedną tylko myślą o oczekiwanem widowisku, począł krążyć około zaimprowizowanego gmachu teatralnego, zatrzymując się często przed sienią, w której znajdowała się kasa i główne-wejście. Tam, po chwili, zwrócił jego uwagę..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 38
" owych eleganckich artystów z teatru stałego, a i cały ów przybytek sztuki nie mógłby był nikomu zaimponować. Ale młody człowiek był już na to przygotowanym. Dzięki podsłuchanej rano rozmowie, nie przeraził się tej biedy, jaka tu nawet z koszlawych nieco afiszów zdawała się..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 39
" — Niemiłe powietrze! — ciągnął dalej aktor. — Nie ma pan przypadkiem papierosa? Młody człowiek wyciągnął skwapliwie papierośnicę, nie zastanawiając się wcale nad dzikością tego żądania. Owszem, uczuwał dumę, że może usłużyć aktorowi. — Dziękuję panu — rzekł..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 40
" — Owszem! — szepnął młody człowiek, nie zdając sobie sprawy z tej znajomości, która tak nagle na niego spadała. W minutę później znaleźli się obaj w restauracyi, mieszczącej się w tym samym domu. Aktor miał szczególny sposób obejścia i dziwny dar wymowy. Rzucał ciągle..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 41
" Hej! garson!... Jazda, a żywo! — dodał, wskazując szklanki. Przy tym drugim kufelku Feliksowi poczęło się zdawać, że z panem Romińskim znał się chyba od dziecka. Ośmielony też zapytał: — Panowie tak ciągle w podróży? — Phi! tak sobie! rozmaicie! Teraz wracamy z Bochni......"
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 42
" — Nie mogę się dziś nasycić... A to wszystko z przejęcia rolą... Gram Cześnika... Mordercza rola... Grał ją po mnie Rychterw Kielcach i przepadł... jak Boga kocham! Garson przyniósł zakąski. — Pan nie je? — zapytał aktor, zagryzając bułkę. — Dziękuję panu! — odrzekł..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 43
" — Gwałtu! — zawołał. — Ja tu z panem gawędzę, a tam czas na mnie!... A więc do widzenia!... Umowa stoi? N'est ce pas? Feliks skinął głową. — A nie krytykuj mnie pan bardzo... jestem dziś cokolwiek niedysponowany! — rzekł aktor, będąc już w połowie sali zajazdowej,..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 44
" Feliks też zaledwie zwrócił na to uwagę. Zapłacił wszystko z ochotą. Przedstawienie zaczęło się dopiero przed ósmą, a wlokło się prawie do dwunastej. Pan Romiński, jak zapowiedział, był cokolwiek "niedysponowanym", w skutek czego zacinał się często, a w jednej scenie..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 45
" — Biedacy! — pomyślał — nie mają nawet kasyera... Prawda mówił Romiński, iż tu się z nich każdy poświęca... Zdało mu się przytem, że ta kobieta pamięta dobrze, które mu miejsce sprzedała i że ze sceny ciągle tylko na niego spogląda. Rumienił się też po same uszy i..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 46
" Serce zabiło mu gwałtownie i mimowoli wcisnął się z krzesełkiem we framugę okna. Drzwi główne roztwarły się z hałasem i do sali wkroczyło naraz czworo osób. Nie mogli go dostrzedz, więc też już od drzwi dał się słyszeć głos, tenże sam, którym wypowiedziana była rola..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 47
" Kobieta chichotała ciągle, choć już teraz ciszej. Była to ta sama "pierwsza naiwna" ze sceny, a kasyerka z okienka, gdzie sprzedawano bilety. Ale Romiński nie tracił fantazyi. — Panowie! — rzekł, zwracając się do obu kolegów i przybyłej z nimi kobiety. — Pozwólcie, że..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 48
" Aktorzy, przyprowadzeni przez Romińskiego, spodziewali się widocznie zastać okazalszą niż Feliks figurę, coś z rodzaju dandych, jeżeli nie wiejkomiejskich, to przynajmniej prowincyonalnych, jacy czasami szukają awanturek koło wędrownych towarzystw aktorskich. Tymczasem przed ich..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 49
" których jej scenach i postaciach, o tem dyktowaniu listu, spotkaniu z Milczkiem, o scenach kochanków, przedewszystkiem zaś unosił się nad wierszem, który chuczy i szumi, jak kaskada, jędrny, twardy, rzutki... Okazało się, że przeczytał wszystko co z polskiej literatury dramatycznej..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 50
" rzecz... Szczególniej ta scena opowiadania w trzecim akcie... A jaka to szlachetna postać ten zięć prezesa!... Pierwszy akt dzieje się w restauracyi i także przy pięciu osobach, zupełnie, jak tutaj... Tak to spowiadał im się ze swych uczuć i marzeń, naiwnie, gorączkowo, mięszając..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 51
" Również i aktorka, w miarę słów młodego człowieka, poczęła coraz baczniej na niego spoglądać, coraz pilniej go słuchać. Zdawało jej się, że widzi w nim samą siebie z przed lat paru... I ona musiała być taką i ją taki sam zapał ożywiał niedawno... Ale wtedy nie wiedziała..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 52
" Wreszcie uderzyła druga godzina. — Do domu czas już, czas! — zaśpiewał Romiński na znaną z "Hugonotów" melodyę. — Zaraz, zaraz! — odparła niecierpliwie aktorka i znowu rozpoczęła rozmowę z chłopcem. Ale Feliks to przypomnienie zrozumiał. Wdzięczny był artystce za to jej..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 53
" ski!... Racz więc, miast niej, kazać mi dać naszej "żytniowej". Gloria! in execelsis! Brutal zrzucił wierzchnią skorupę... Ale dziewczyna zagadała zręcznie ten wybryk, a gdy w pół godziny później ruszono od stołu, rzekła do chłopca: — Nie uwierzysz pan, jaką mi przyjemność..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 54
" tam w sklepie płacili sami aktorowie, a zwłaszcza ich przyjaciele? Z tem wszystkiem zostało mu w portmonetce zaledwie kilkanaście centów. Mężczyźni ruszyli przodem, po za nimi postępował Feliks ze sceniczną Klarą z "Zemsty", sama prosiła go o podanie ramienia. Pożegnano się przy..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 55
" Stróż właśnie bramę otworzył. — Do widzenia! — rzekła aktorka. — Buona notte! mio caro amico! — zawołał jeszcze Romiński, już z wnętrza sieni. Zaledwie około czwartej dotarł Feliks tej nocy do swego mieszkania. Szczęściem, koledzy subjekci nie zamknęli drzwi, taki już..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 56
" Nie było rady; tylko choroba mogła tu posłużyć. Z początku, oburzał się w głębi duszy na myśl kłamstwa, ale wkrótce zdziwił się sam, iż udawanie przyszło mu z taką łatwością. Przygotował do tego wszystkich od samego rana, narzekając najprzód przed kolegami, a następnie..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 57
" Połowa zadania powiodła się a to chłopca ośmieliło.. — Na górze niema spokoju — odezwał się, przybierając bolejącą minę. — Gdyby pan pryncypał pozwolił, wolałbym pójść do rodziców... To już zwierzchnikowi było wszystko jedno. Naturalnie pobiegł na Podgórze, ale nie..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 58
" a jedzono i pito, jak wczoraj, na rachunek zapalonego chłopca. Kolegów pana Romińskiego dziś jednak nie było, więc też Feliks mniej jeszcze taił się ze swoim zapałem dla sceny, a pod koniec rozmowy wręcz dał aktorowi do zrozumienia, iż pragnąłby zostać jego kolegą. Romiński nie..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 59
" robić interesów, bo żaden, panie, nie ma w głowie oleju, ani zamiłowania do sztuki... Przedsiębiorcy, spekulanci — i tyle!... A tymczasem teatr mógłby być złotem jabłkiem. Ale cóż! Jeśli się znajdzie jakiś umysł wyższy, to panie, jak mnie, odmawia los kiepskich kilkuset..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 60
" ci taką dyrekcyjkę, takie towarzystwo, że bodaj w Warszawie możnaby je pokazać... Rozmowa ta miała miejsce w południe, a wieczorem "pierwsza naiwna", która ciągle jeszcze sprzedawała bilety w godzinach popołudniowych, a w spektaklu zwykłe udział brała, była niezmiernie dla..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 61
" wracali do hotelu, zemdlała przed bramą na jego ramieniu. Romiński, ani żaden z kolegów nie towarzyszyli im tym razem. — Pani, co pani jest? — szeptał nie na żarty przestraszony chłopiec. — Co? i pan pytasz o to?... O! wszyscyście jednacy! Wkrótce zapewne ztąd wyjedziemy, a pan..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 62
" Tymczasem ze sklepu przysyłano raz i drugi dowiadywać się o jego zdrowie. Zwykle nawet posłaniec nie zastawał go w domu, ale matka, bojąc się syna narazić na przykrość, zapewniała ciągle, iż jeszcze nie zdrów. Niemniej jednak, gdy sprawa ta coraz dłużej się przeciągała,..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 63
" na prowincyi, za bezcen... Nie trzeba nawet więcej gotówki na początek, jak kilkaset guldenów, a mógłby być szczęśliwym... Przerażono się tej myśli. Jakto? on? taki młody, chce zaczynać już na własną rękę?.., Oszukują go.., straci... Nie tacy tracili przecie. Ale perswazye..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 64
" miało się wkrótce urzeczywistnić, śmierć biedaka zabrała... Czemu więc Feliks nie miałby być szczęśliwszym?... Młody jeszcze bardzo, to prawda, ale ma głowę na karku, tego nikt nie zaprzeczy... Nazajutrz znów przysłano ze sklepu, a Feliks, wyszedłszy około południa z domu,..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 65
" — Życie moje od ciebie zależy, ciociu! — rzekł ze łzami w oczach. — Ja muszę mieć trochę pieniędzy... To pożyczka tylko... Dorobię się, oddam, do śmierci będę wdzięczny. — Ciągle więc marzysz o kupnie tego sklepu? — zapytała kobieta. Nie wiele brakowało, a byłby..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 66
" dawniej najlepiej opłacały... Bieda... kompletna bieda... Wprawdzie dałoby się coś zebrać... ale od ludzi... W każdym razie nie natychmiast... Za miesiąc, za tydzień zresztą... Chłopiec był niepocieszony... — Za tydzień wszystko przepadnie! — zawołał. To ciotce cokolwiek..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 67
" dywał się o niego i doszedł całej prawdy. Feliks zarumienił się też jak dziewczyna, którą po raz pierwszy pocałowano. — A jednak pieniądze będę mieć! — rzekł. — Tylko nie dziś jeszcze... za parę dni... — I nie wyrzekasz się pan zamiarów? — zapytał aktor. Wyrzec..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 68
" go pociągnąć. Na jego namowy zmieniano nawet ułożoną poprzednio marszrutę i wyjeżdżano wprost do Królestwa. Ale czyż od przybytku może głowa boleć? — Dobrze! — rzekł aktor — zostawię panu adres... Jak chwycisz gotówkę, przyjeżdżaj za nami i zgłoś się do mnie... Mam..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 69
" pieniędzy... Tymczasem pożyczył od niego jeszcze paru guldenów. — Potrącisz mi to później, z gaży! — usprawiedliwiał ten swój postępek. Wreszcie zajęto miejsca w wagonach. Większość usadowiła się w klasie trzeciej. Tylko "dyrekcya", oraz piękna Klara z "Zemsty" z owym..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 70
" zdrowszym, że wróci do sklepu. Nie zastał tym razem zmian żadnych, wszystko szło utartym szlakiem. Sklep tak samo pełen był kupujących, w restauracyi, jak zwykle, o wolny stolik było trudno. Ten sarn ruch i życie. Praca toczyła się przez czas jego nieobecności bez niego, nie..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 71
" zebrała potrzebną sumę. Ma już pięćset guldenów. Nie ukrywała naturalnie swych obaw, aby pieniądze te nie przepadły. Feliksowi wierzyła, ale o złych ludzi przecie nie trudno. Mogą oszukać, wywieść w pole... Chłopiec jednak wymową swą umiał te obawy ukoić. Cel oddawna..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 72
" Przecież poczciwa ciotka, zdecydowawszy poprzednio, że pozostanie w domu, uparła się w końcu. — Nie ma co! — rzekła. — Odprowadzimy cię... Niech to będzie po ludzku... Wszak o jedenastej pociąg odchodzi w stronę Tarnowa? — O jedenastej! — szepnął chłopiec, zagryzając z..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 73
" Wreszcie zadzwoniono. Zjawił się kolejowy szwajcar. — Do Trzebini! Granicy. Warszawy! — wołał! Nazajutrz znajdował się w Częstochowie, w towarzystwie aktorów, których znał z Podgórza. Zarówno jednak Romińskiego, jak i pięknej aktorki, już w tej trupie nie było. Kiedy zaś o..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 74
" śniać przytoczoną kombinacyę. Wreszcie odezwał się ktoś: — To było, panie drogi, ambo meliores! Oczyściło się trochę towarzystwo przez ich odejście. Co prawda, mówił to jeden z aktorów, który gorliwie zjadał kolacyjki w towarzystwie krytykowanej pary. Ale nikt już nie..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 75
" na mierzyć miarą, oraz że pieniądze ma i płaci z góry, kobiecina zmieniła pozycyę. — Bo to widzi pan, z przeproszeniem, ale ci koledzy pańscy, to niech Pan Bóg broni! Trafiają się między nimi różni — ja sama miałam tu na stancyi jednego porządnego — ale reszta, to gorzej..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 76
" wkrótce, że te nie wiele tutaj kosztują. Tymczasem jednak nie chodziło mu o to wcale. Pieniądze miał, postanowił też taić się z niemi przed kolegami, żyć oszczędnie, a tymczasem grać, grać i uczyć się jak najwięcej. Już na sam początek, nazajutrz po przybyciu, dano mu..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 77
" wano do Zamościa, zwiedzono następnie Białą, Siedlce i wiele innych miasteczek. Czas płynął, pieniędzy ciągle ubywało, "dyrekcya" bowiem nie płaciła mu ani czwartej części przyobiecanej pensyi, a nie płaciła dlatego, że się nie upominał. Widział, że koledzy o każdy grosz..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 78
" jest tak przestrzeganą, jak w tym świecie pożyczanych fraków, papierowych koron i pozłacanej biedy. — Co się pan rwiesz, kiedy to mnie się należy! — usłyszy tu każdy zapalony nowicyusz, wyciągający rękę bądź co bądź po trud i pracę. I nie może być inaczej. Biedę złoci..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 79
" Ale po bliższem rozpatrzeniu sprawy, okazało się, że chłopiec zaraz po spektaklu lub próbie wraca wprost do swego mieszkanka, gdzie często można widzieć światło nawet i do rana. Inne, jeszcze lepszego gatunku dymysły, również upadły, gdy sprawdzono, że mieszka (a było to w..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 80
" po parę złotych na wieczne nieoddanie. Tak samo, pod naciskiem, gotów był przesiedzieć wśród kolegów po przedstawieniu do białego rana. Ale gdy mógł się wyrwać, bez urazy dla kogokolwiek, w takim razie zmykał najchętniej do domu. Niemniej też stronił od kobiet, od koleżanek,..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 81
" wobec czułych spojrzeń, jak i drwinek żeńskiej połowy koleżeństwa, zachowywał się zgoła obojętnie. Podobnie jak aktorki, zmieniali się i aktorzy w tej trupie. Towarzystwo składało się wprawdzie ciągle z dwudziestu mniej więcej osób, ale z komplelu niegdyś podgórskiego,..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 82
" powracały zawsze, gdyż nigdy nic zawodziły kasy, a główne w nich role były przywilejem kilku starych weteranów towarzystwa. W tym czasie miał też sposobność przyjrzeć się losom kilku, równie jak sam niegdyś zapalonych młodzieńców, pragnących zaciągnąć się w szeregi..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 83
" — Dobrze, proszę pana, ale czy pan masz głos? U nas śpiew to także rzecz ważna... — Wszystkiego się nauczę — szepnął chłopczyna. — Trzeba to zbadać!... Robiono właśnie próbę z jakiegoś wodewilu, Tychor zasiadł więc przed wypożyczonym klawikordem i nie mając zupełnie..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 84
" Aktorzy dusili się ze śmiechu. Do zenitu jednakże doszła uciecha, gdy Tychor, któremu nie dość było tego, oświadczył młodzieńcowi, że musi również zbadać jego talent choreograficzny i kazał mu powtarzać za swoim przykładem najniemożliwsze skoki. Byłaby to istotnie zabawna..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 85
" Ale Feliks dziewczynę tę dostrzegł, a na rozgrywany żart patrzył i bez tego ze ściśniętem sercem, zdawało mu się bowiem, że sam tylko niezupełnie pustej kieszeni zawdzięczał lepszy nieco początek aktorskiego zawodu. Przeszkodzić tej scenie nie mógł, nie miał odwagi. Ale..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 86
" i odwrócił się szybko, zmierzając z powrotem ku teatrowi. Zaledwie jednak parę kroków postąpił, spotkał się oko w oko z chórzystką, którą również żart kolegów nie zdołał zabawić. Miała jeszcze oczy zaczerwienione od płaczu. Chciał koło niej przejść obojętnie, ale..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 87
" Ona i brat — to dzieci zamożnego obywatela z kaliskiego. Na dowód może mu wymienić wieś, którą dobrze pamięta, psa Kastora, któryby dziś jeszcze ją poznał, jeźli starowina żyje... Może mu opisać dwór cały, nazwać służbę, sąsiadów, znajomych... Matka odumarła ją..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 88
" Chłopiec chciał to samo uczynić, ale opiekunowie przerazili się odpowiedzialności przed resztą krewnych i zaczęli go pilnować, a jej poszukiwać. Nie znaleźli jej, bo zmieniła nazwisko, a jak się teraz pokazuje, po dwu latach nie upilnowali i jej brata. Ale ona otworzyła mu oczy i..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 89
" żyserowi, ten zaś, rozzłoszczony zawodem, wpadł bez namysłu na obwinionego. — Mój panie Ożarski! — zawołał, podnosząc głos. — Co się pan mieszasz w to, od czego panu zasię! Patrz pan lepiej swego krzywego nosa! Widzicie go! Jeźli się panu nasze żarty nie podobają, to..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 90
" z poplecznikami przemyśliwałą o zemście. Miano właśnie wznawiać pewną sztukę, w której już z dawna obiecywano Feliksowi główną, olbrzymią rolę. Pewnego też dnia, już nad samym wieczorem, wolnym od przedstawienia, wpadł do jego mieszkania inspicyent Tychor, przynosząc gruby..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 91
" Ale gdy wszedł za kulisy, próbowano właśnie nowej operetki. Zaczęły się przycinki. — Cóż, długoś się pan uczył? — Dobra rola, prawda? — Ale potężny gmach. Trzydzieści arkuszy! To była zemsta reżyserska. Na bramie teatru naklejony był stary afisz, z datą podskrobaną,..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 92
" brze z dzieciństwa, a on wyuczył się sam, podczas wieczorów wolnych, przepędzanych tak gorliwie w domu. Sprawiło to niemałe na otaczających wrażenie, ale gniew ich wzrósł tylko tembardziej. Tymczasem rola, którą Feliks przez jedną noc opracował, dostała mu się istotnie w dwa..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 93
" Zresztą i dyrektor nie ukrywał swego zadowolenia. Zamanifestował je po czwartem przedstawieniu rozdaniem hojniej szych, niż zazwyczaj zaliczeń na pensye. A więc stało się! Oczekiwana oddawna lepsza przyszłość zaczęła nareszcie szczerzyć swe ząbki w rozkosznym uśmiechu. Teraz..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 94
" — Przyniesiono, gdy pan był na scenie — rzekł. Feliks rozerwał bezmyślnie pieczęć blankietu. Był jeszcze zmęczony bardzo. Oddychał ciężko i patrząc już w pismo, ocierał lewą ręką spocone czoło. Naraz drgnął. Telegram opiewał: "Zapytujemy pana o warunki. — Dyrekcya..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 95
" — Boże, Boże! jakżem szczęśliwy! zawołał w uniesieniu. Wtedy kika osób parsknęło śmiechem. Telegram, jak poprzednio afisz, był podrobiony, a dziewczyna, która obiecała mu wdzięczność, spóźniła się znowu. Nie wszyscy jednak śmiali się tym razem. Widziano, że struna..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 96
" — Dziwak! Któż widział brać tak do serca żart koleżeński... Bohater kilku ostatnich wieczorów dokończył tym razem sztuki jak najgorzej. Publiczność zachodziła w głowę, co mu się stać mogło. Tak dobrze grał w dwóch pierwszych aktach?... Nazajutrz napisał list do jednego z..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 97
" jednakże bardzo niewiele mu się należało... Wybierał częściowo, więc nie pamięta, ale w książkach stoi zapisane... o! bo porządek tu jest, nie ma co gadać!... To zaś, co pozostało (mała bagatelka!) przyśle mu się do Lublina!... 0! może być spokojny, że się przyśle......"
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 98
" można w teatrze uchować się świętym... Ale jak pan dożyje moich lat, a nie rzuci teatru, to pan będzie lepszym odemnie "kawalarzem"... A kiedy Feliks zdawał się słuchać cierpliwie, ciągnął dalej: — Bo przecie, panie kochany, ja też zaczynałem od ról, choć skończyłem na tem,..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 99
" Feliks żałował teraz, że zaczął tę rozmowę. Stary inspicyent, który już nie w jednym teatrze kąty wycierał i zawsze uchodził za wesołego, nastroił go tak, że życie mogło się istotnie sprzykrzyć. Milczał też przez chwilę. — Bodajcie, Tychor! — rzekł wreszcie. —..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 100
" — Dali za to rubla! — rzekł najnaturalniej. Feliks zagryzł wargi. — Stary głupcze! — zawołał w rozdrażnieniu. — Jabym ci był dał dwa, gdybyś był tego nie zrobił! — Daj pan teraz, a... a Bóg to panu policzy! — rzekł stary, który spił się do reszty ostatnim..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 101
" przyznawać, że jest chłopcem pełnym charakteru. Wieczorem zaś sam reżyser ubolewał, że Feliks towarzystwo opuszcza. — E! bo głupstwo pan robisz, namyśl się, zostań! — mówił. Naturalnie, nie wpłynęło to na postanowienie młodego aktora. Odjeżdżając zaś wczesnym rankiem,..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 102
" drugich. A pokazuje się, że zarówno w życiu, jak i w teatrze jest to niepraktycznem... — Czy się też jeszcze kiedy spotkamy? — przerwała. — Oh! O to tak łatwo między ludźmi, zwłaszcza w naszym zawodzie — odparł obojętnie. — Chciałabym jednak widzieć pana szczęśliwym!..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 103
" W towarzystwie Wintera przyjęto nowego kolegę istotnie bardzo życzliwie. Trupie dobrze się powodziło, publiczność chodziła gorliwie do teatru, pieniądze były, a z niemi i powszechne zadowolenie. Tu Feliks zastał kilku dawniejszych kolegów z trupy Moniewskiego, a jednym z takich był..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 104
" Razu pewnego zgadało się o dawnej towarzyszce z Podgórza. — Właśnie przyjęli ją do Lwowa i zrobiła furorę — rzekł Romiński. — To także moja uczennica! Ma talent! Zobaczysz, że wy oboje zajdziecie wysoko i kiedyś mnie na starość podacie pomocną rękę... Tymczasem, jeszcze..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 105
" Romiński mlasnął językiem. — No, a ja się wtedy ciebie nie doczekałem... Nawinęło się co innego... A byłbym cię oskubał! — rzekł szczerze. — Co do grosza! Feliks parsknął śmiechem. Nie mógł się oburzać lub gniewać. Wszakże z podobną otwartością przyznał mu się..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 106
" Wreszcie Winter postanowił na lato osiąść w Warszawie, w ogródku. Miał sztukę z wyborną dla Feliksa rolą i dużo na nią liczył. Nie zawiódł się wcale. Sztuka miała wielkie powodzenie, a nazwisko Ożarskiego poczęli powtarzać wszyscy z uznaniem. W następnym roku znowu do tego..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 107
" Stały teatr, scena warszawska — to Mekka dla aktorskiego świata. Feliks też przeraził się tej myśli. — Nie, nie! Zawcześnie! — rzekł. Ale nalegano ciągle. — Co ci to szkodzi! Zadebiutuj! Właśnie na twoje role jest miejsce. Nigdy lepszej sposobności nie znajdziesz! —..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 108
" sztukę, w której wyborniebyś się przydał... Trzeba mu to podszepnąć.. niech cię zobaczy... A już on tam potrafi pogadać z wszystkimi i debiut się uda... Nie był zarozumiałym i znał już dobrze zakulisowe zabiegi, a przecież zdawało mu się, że do tej prawdziwej świątyni..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 109
" — On jest gorszy od samego siebie — szeptali ci z aktorów, którzy go widywali w ogródku. — Będzie klapa! — dodawali inni. Reżyser wziął go też na bok i głosem przyciszonym, ale wśród żywej gestykulacyi, doskonale dla patrzących na tę scenę zrozumiałej, począł mu..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 110
" nym, ogródkowym, a ona — ona już przed trzema laty po prowincyi grywać przestała i nawet nie mogła sobie przypomnieć, czy w ogóle kiedy tam grywała. — Ależ, panie, tak nie można! — mówiła z aktorskim grymasem. — Pan mi całą scenę popsujesz tą swoją ślamazarnością!......"
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 111
" Byłby też na przedstawieniu nie zdobył się na nic od próby lepszego, gdyby nie zachowanie się owej artystki. Miał żal do niej, żal szczery, słuszny... Była ona dotąd dla niego bożyszczem, jako aktorka. Przez dwa lata pobytu w Warszawie, każdy wolny wieczór, w którym nie grał w..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 112
" Wszakże za jego namową, nie dawniej, jak przed miesiącem, przyjaciele ci, dla których wydatek kilkunastu rubli tak niewiele znaczył, a do ekscentryczności zawsze byli gotowi, wyprawili jej owacyę z wieńcami i bukietem. Nie znając jej osobiście, wziął sobie za obowiązek chwalić ją..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 113
" Nawet wieczorem, gdy ubrany już, gotów do owego boju, który miał zadecydować o jego przyszłości, na parę chwil przed podniesieniem kurtyny, stał w kulisie, powtarzając w pamięci słowa swej roli, musiał jeszcze wysłuchać jej ubolewań. — Nie mógł to ten debiut trafić na..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 114
" Pierwszą w swej roli scenę miał sam, bez niej, a przeżegnawszy się machinalnie, zwyczajem aktorskim, wypadł z za kulis drżący, nie z obawy, ale raczej z gniewu i żalu. Słowa więzły mu w gardle, mimowoli więc usta rozchylił, chwytając chciwie napływające od widzów powietrze...."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 115
" i milknący oklask wzrósł na nowo z większą jeszcze zaciętością. Wtedy i w niej zagrała krew aktorska. Dawno nie widziano jej tak rozochoconej. Wspólna ich scena poszła wybornie, równie jak i następne, a po skończeniu aktu wywołano ich kilka razy. W antrakcie jeden z przyjacioł,..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 116
" Zwróciła się jednak najpierw do Feliksa. — Filut z pana! — rzekła, czepiając się poufale jedną ręką jego ramienia. — Filut! Przyczaiłeś się na próbie umyślnie, ażeby wszystkim zrobić tem większą niespodziankę... A kiedy recenzent, nie znając aktorki, chciał się..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 117
" mieniu ciężar jej dłoni, a ze wszystkich pochwał, jakiemi go obsypano, słyszał tylko jej wyrazy: "Filut z. pana!..." — Aktorka jak wszystkie! -zadecydował z oburzeniem. Ale kiedy wieczorem, na kolacyi, wśród grona uszczęśliwionych z tryumfu przyjaciół, ów młody recenzent, który..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 118
" Przerwano więc dyskusyę i zapito sprawę. O ile zaś Feliks poprzednio się wzbraniał, o tyle teraz pragnął się dostać na tę scenę i truchlał na myśl, że może być nie przyjętym, że "ona" mogłaby jeszcze tryumfować. Ta cała włóczęga prowincyonalna wydała mu się straszną,..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 119
" dnia debiutu krążył w godzinach rannych około teatru, w nadziei, że może coś nareszcie się dowie. Tam, pod filarami, spotkał się raz z nią, z partnerką swojego debiutu, wracającą właśnie z dyrekcyi. Chciał ją wyminąć i zrobił już nawet w tym celu pół obrotu, nagle jednak..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 120
" zrobiła z nich odrazu swoich niewolników. Teraz więc na ukłon Feliksa odpowiedziała z uśmiechem. — Przyjęto pana — rzekła, zatrzymując się. — Właśnie wyrok zapadł. Cieszę się, że mogę to panu pierwsza oznajmić... Odetchnął pełną piersią. Nareszcie skończone męki..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 121
" — Och, przywykłam już do tego — rzekła. Zdawało mu się, że dostrzegł w jej oczach łzy. Jeszcze też tego dnia wymógł na owym recenzencie pochlebną dla niej wzmiankę. — Pisz o mnie co chcesz — prosił — ale ją pochwal. — Warjat jesteś — odparł literat, wzruszając..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 122
" przyznania. Starał się jej unikać, wyśmiewał ją sam przed sobą, ale gorączka nie ustępowała, a ten przymus sprawiał mu cierpienie. Wówczas przyszła rezygnacya. — Stało się! — pomyślał. — Raz to przecież musiało nastąpić... I odtąd, będąc już stałym jej kolegą,..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 123
" załatwiał, poddawał. Do niego należało też obliczać ilość i esencyonalność wzmianek dziennikarskich o jej rywalkach i starać się natychmiast o pomieszczanie takich wzmianek o niej, tylko o parę wierszy dłuższych lub w parę epitetów: "sympatyczna" — "utalentowana" — "zawsze..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 124
" służbie", jak nazywano. "Służbę" taką wypełniał już przed Feliksem niejeden z dziennikarzy i niejeden z jej kolegów. Długo nikt się w tych obowiązkach nie mógł utrzymać. Jeden się znużył i rzucał ją sam, innego znów, znużonego i tem samem obojętniejącego, odprawiała..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 125
" dziecko, ale uśmiechał się z przymusem i odpowiadał: — Wyrosnę z tego... Nic mi nie będzie!... Ale nie wyrastał. Owszem, truł się wewnętrznie. Czuł, że całą swoją energię zużywa na te drobiazgi, na pamięć o niej; że cały wolny czas, z takim dawniej pożytkiem spędzany..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 126
" Tem się pocieszał. A przecież niekiedy ona zabierała mu za wiele czasu. Nie dawniej, jak onegdaj, zajęty jej sprawami, nie miał nawet chwili wolnej, aby wpaść do cukierni na gazety, których zwykle codzień mnóstwo całe pochłaniał. Absorbowała go zupełnie — wyciskała jak..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 127
" szy się z nim, że ma ją po spektaklu odprowadzić do domu, wymknęła się szybko, cichaczem, bez śladu. — Taka jej przyszła fantazya — pomyślał i nie miał do niej żalu. Aż naraz, zarówno po teatrze, jak i wmieście, rozeszła się wieść, iż koło niej poczyna się kręcić..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 128
" — A któraż z nich więcej jest w zawodzie swym rozmiłowana, jak ona, Wanda? — myślał Filiks. Panna Wanda tymczasem zaczęła najwyraźniej stronić nietylko od niego, lecz od wszystkich kolegów i koleżanek. Jeśli zaś zbliżała się czasem do nich, to tylko po to, aby pochwalić..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 129
" się ciśnie? w jakim celu? — te pytania falą napływały mu do głowy. Byłby dał wiele za to, aby mógł ją tam widzieć. Jemu, mężczyźnie, łatwo się było w dom otwarty wkręcić. Darowanoby mu aktorstwo. Napróżno jednak przebiegał myślą szeregi znajomych. Nie znalazł nikogo,..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 130
" — Po panią przyjedzie kareta prywatna, proszę pana... Odszedł. Grał tego wieczora jedną z ról małych, jakie mu się teraz dostawały, ale grał wybornie, z jakąś gorączkę, która się widzom musiała udzielać. Kiedy zaś koledzy chcieli go po przedstawieniu zaciągnąć na..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 131
" — Grasz pan? — Co? — zapytał Feliks mimowolnie. — Amanta — zawołano. — Komicznego! — dodał Swobodnicki. Był więc śmiesznym... Śmiesznym przed nią, dla niej. A więc do tego już doszło!... Stało się... Trzeba z tem raz skończyć... trzeba się z nią rozmówić......"
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 132
" Zapytanie to zmięszało go cokolwiek, przecież po chwili ochłonął. — Czemu pani nie chce się domyśleć, co się ze mną dzieje? — rzekł z wymówką. A kiedy zamierzała zrobić zdziwioną minę, dodał szybko: — Ja panią kocham!... nad życie!... Właśnie podnosiła do ust..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 133
" — Ach, i mnie pan ośmieszasz, to gorzej! — odparła. — To nawet wcale nie jest mi na rękę!... — Od pani zależy zapobiedz temu! — rzekł. — Nikt śmiać się nie będzie, nikt śmiać się nie poważy! — Ach! małżeństwo! — przerwała. — Małżeństwo między aktorami! I..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 134
" wyjść miała, to dla tego, aby rzucić scenę... Tymczasem, pozostańmy przyjaciółmi!... I wyciągnęła ku niemu obie ręce. Czyjej dłoń podał, jak się z nią rostał, gdzie się plątał przez całe popołudnie — nie wiedział. Wieczorem sam szukał towarzystwa i znalazł całą..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 135
" Pod koniec kolacyi wspomniał ktoś pannę Wandę. Machnął ręką i rzucił obelżywy wyraz. — Jak wszystkie! — dodał. Odtąd takim już pozostał. W role powoli wchodził, na scenie był zawsze mile widzianym, a koledzy bali się jego ostrego języka. Ten i ów próbował mu się..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 136
" Pewnej nocy, wróciwszy z takiego wesołego wieczoru, zastał na stoliku bilecik. "Chcę się z panem zobaczyć. Hotel Brühlowski, 20". Pod spodem stało włoskie nazwisko. — Pomyłka jakaś — szepnął. Dopiero po chwili przypomniał sobie, że nazwisko to należy do śpiewaczki, która..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 137
" — Ach, to pan! — rzekła. — Zawsze ten sam! Nic się pan nie zmieniłeś! Nie mógł o niej tego powiedzieć. Wyrosła, utyła, wypiękniała. — Cztery lata! — szepnął. Z początku rozmowa nie szła. Zawiele mieli sobie wzajemnie do opowiadania. Po chwili jednak wątek dał się..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 138
" Na wspomnienie brata, zwróciła też uwagę na dawnego towarzysza. — Ależ pan kaszle okrutnie! — rzekła. — Przeziębiłeś się pan widocznie... Dziwna rzecz! Kaszle?... A tak, trochę... Ale tego prawie nie spostrzegł. Drobnostka!... — Pamięta pan? Chciałam pana widzieć..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 139
" rze... Tylko... — i znowu kaszel przerwał mu mowę. Spojrzała na niego z litością i przestrachem zarazem. — Pan jesteś naprawdę chory? — mówiła. — Nie, nie... to jest... tak... trochę — bronił się, plącząc wyrazy bez związku. — Ale pan ma i jakieś zmartwienie... Panu..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 140
" — Ach! tak mi zależało na dzisiejszym spektaklu — rzekła. — Na złość mi to zrobił! Po tygodniu powstał. Kaszel wprawdzie nie ustępował, ale przycichł nieco i siły wróciły. Śpiewaczka zaś przez czas tej słabości dowiadywała się codzień o niego i zasypywała go..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 141
" sensacyi, a to głównie z powodu niedogodnej pory wiosennej. Nie martwiła się jednak tem wcale. — Wrócę tu na, jesień — mówiła. — Wtedy musi pójść lepiej. Zobaczycie, że jestem niezłą śpiewaczką! Tymczasem musiała wyjeżdżać, obowiązywał ją bowiem terminowy kontrakt...."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 142
" zenta może znowu udobruchać. Pal licho!... — Och, pan jesteś poczciwy zawsze! — zakończyła. Okazało się jednak, że zadanie nie było tak łatwem. Trzeba było za tym recenzentem biegać, pilnować, następować mu niemal na pięty. Również i tę całą kompanię przyjaciół..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 143
" pędzać przy nim każdą chwilę wolną. Lekarz wmięszał się jednak w tę sprawę. Nie radzę pani długo tu przesiadywać — rzekł na uboczu. — Zdecydowane suchoty... To dla pani może być niedobrem... W każdym razie ryzyko wielkie... Zapłakała. — Więc on z tego nie wyjdzie? —..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 144
" Tymczasem po czwartem przedstawieniu sztuka znowu musiała zejść z afisza, z powodu jego choroby. Leżał tym razem cały miesiąc. Wreszcie poprosił sam, aby go odwieziono do szpitala. — Tu nie mogę dowołać się niczego... żadnej obsługi... Tam mi będzie lepiej i taniej.... Zrobił..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 145
" Jedź do Krety, jedź do Krety, jedź do Krety!... Z tą pieśnią znieśli go ze schodów i wsadzili do oczekującego w sieni powozu, a ten i ów z mieszkańców, słysząc śpiewanie, uchylił drzwi i stanął zdumiony. — Cóż to? — pytano. — A to tego chudzinę aktora wiozą tyż..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 146
" — Tu jej przecie nie wyrobię już żadnej reklamy... W tym czasie doręczono mu dwieście rubli, pozostawione z honoraryum dla niego przez śpiewaczkę. Zabroniła mówić, że to od niej, przecież ktoś się wygadał. Suchotnik oburzył się i począł odgrażać, że pieniądze te odeśle...."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 147
" za chwilę złościł się, że ostatnią z jego ról oddano Greczyńskiemu, oraz, że nie przysyłają mu nowych do nauki. — Cóż oni myślą, że mnie się tak łatwo pozbędą! — narzekał. Dano mu więc ról parę, umyślnie, aby go uspokoić, a on począł uczyć się ich pilnie...."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 148
" z pasyą i płonącemi świecami, szepnął: — Rekwizyta w porządku... to dobrze... Po spowiedzi oświadczył, że zaśnie, a kiedy zakonnica chciała się oddalić przywołał ją jeszcze skinieniem ręki, dając poznać, że pragnie jej coś powiedzieć. Długo poruszał wargami napróżno,..."
Amant komiczny : powieść z życia aktorów warszawskich - strona 149
" — Jak... ten idyota... musiał... tę rolę... paskudzić... chi, chi, chi... I przymknąwszy oczy, uniósł w tył głowę, prężąc wyschniętą szyję, jak człowiek, co się zanosi od śmiechu. Twarz wychudła, blada, zaczęła zastygać... "