www.charis.pl

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin
Cottin Sophie Ristaud


Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 1
" WYBOR ROMANSOW Wandy Maleckiey Tom IV. "

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 2
" AMELIA MANSFILD "

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 3
" AMELIA MANSFILD   Z dzieÅ‚ Pani Cottin. przekÅ‚ad Wandy Maleckiey Tom IV. W Warszawie W drukarni RafaÅ‚a JabÅ‚oÅ„skiego Przy ulicy Nowomjeyskiey Nro 163. 1827. "

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 4
" Za pozwoleniem Cenzury. "

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 5
" AMELIA MANSFILD DZIENNIK AMELII.   12 sierpnia, o osmey wieczór. Otoczona taiemnicÄ…, niemogÄ…c nic odgadnąć nad to, żem niegodziwie oszukana, i że zbliżam siÄ™ ku grobowi, w którym nawet może ieszcze oszczerstwo mnie przeÅ›ladować bÄ™dzie, zostawiam ten dziennik po sobie,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 6
" w padnie pismo, ma siostrÄ™ lub dzieciÄ™, ieÅ›li jego serce przystÄ™pne iest litoÅ›ci, ieÅ›li iest dla niego iakÄ… Å›wiÄ™toÅ›ciÄ… ostatnia wola umierajÄ…cych, zaklinam go, oddać to pismo Hrabiemu Albertowi Lineburg mieszkaiÄ…cemu w Dreznie.   12 sierpnia o 11stey godzinie wieczorem. Z..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 7
" nie usłyszę iego krzyku które rozdarłyby moie wnętrzności: póki on spi mogę uciekać... Kiedy się obudzi głos iego niewinny wołać będzie matki występney, iego matka nieozwie się do niego; lecz nie zostanie on przynamniey bez wsparcia.... O cnotliwy Albercie ! ty którego nieśmiem..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 8
" potępia, czuć siebie niegodną przyiaźni brata i szacunku syna, nosić owoc wstydu, a niewiedzieć nawet imienia komu go winna iestem: są tak srogie męczarnie, iż zagniewana i surowa cnota niewynalazłaby większych na udręczenie nieszczęsney, obłąkaney boleścią... O móy bracie! iak..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 9
" śmiem nań rzucić oczyma... A ty co pod tak taiemniczą przedemną ukrywasz się zasłoną, niezgadniony sprawco moich nieszczęść, iakaż straszna na ciebie spadłaby odpowiedzialność, gdyby spełniwszy tę zbrodnię przywołanąbym na sąd została straszliwy!... Ach ta myśl sama cofnie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 10
" iednakże byłoby barbarzyństwem zabić mię w tey przepaści w którą mię wtrąciłeś, niźli mnie oszukiwać... Nic więcey nie mam ci powiedzieć; ieźeli kiedy pismo to zlane moiemi łzami dostanie się do ciebie, wówczas poymiesz może ile pisząc go, cierpieć musiałam: niechay to..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 11
" ściłam go. Kiedy zstępowałam z góry, cień skarżący się mego syna ulatywał około mnie, zdawało mi się słyszeć iego jęczenie. — "Puść mnie, zawołałam, puść mnie szukać oyca tey drugiey ofiary.... U stopy góry spoczęłam na kamieniu aby raz ieszcze weyrzeć na zamek kędy..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 12
" straszliwa którey pragnÄ™ i lÄ™kam siÄ™ odkrycia.     DALSZY CIÄ„G.   27 sierpnia. Nie miaÅ‚am odwagi wstÄ…pić do Pani Simmeren; w chwili dowiedzenia siÄ™ o moim losie, drżaÅ‚am nad iego niepewnoÅ›ciÄ…, i iednÄ… noc wolaÅ‚am odwlec przed tem straszliwem odkryciem...."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 13
" przyimież mię ona iak swoią córkę, lub odepchnie iako występną kobietę którą ty tak okrutnie zdradziłeś? A ty sam gdzież, iesteś? Pisałeś do mnie z Drezna gdzie wtedy nie znaydowałeś się; teraz gdy mi donosisz że się tu znayduiesz, może cię w rzeczy samey znaydę tutay,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 14
" wiedziano mi że słaba, i że muszą się pierwey zapytać czy iest w stanie przyięcia mnie. — Nie śmiałam wyrzec imienia Adolfa.; imie to które całą moią myśl zaymowało, które zawsze było mi przed oczyma, konało na moich ustach gdy miałam ie wymawiać. — Zostałam sama w..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 15
" łam się służącego:, "czy Pani Simmeren iest sama?" Lecz głos móy był tak słaby, tak zmieniony, ie go bynaymniey nie zrozumiał, a nie śmieiąc zapytać się anonsował mnie. — Na imię moie usłyszałam krzyk: zadrżało moie serce; Pani Simmeren była samą; rzuciłam się w iey..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 16
" Na te słowa myśl we mnie się obudziła ie Adolf musiał iey wszystko wyznać zataiwszy może imię tylko tey którą kochał. — Zapytałam, gdzież się teraz znayduie — w Dreznie. — Patrzałam na nią w milczeniu czekaiąc iey objaśnienia. — Syn móy to zabrał pokóy mego życia,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 17
" łażbyś i ty być cierpień ofiarą? — Cierpień? — powtórzyłam z gorzkim uśmiechem, — o miałam ich dosyć! one to zdrowie mi odięły. Pobyt więc w Szwaycaryi, nie był dla ciebie przyjazny? — O prawda Pani! — Dobrze wiec zrobiłaś opuszczając ią, i udaiąc się do ziemi..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 18
" melio? nie straciłam ia wszelki szacunek dla cnoty, abym twoiey nie miała oddać naleźnego uczczenia. — Ach! dosyć tego.... dosyć, — przerwałam nie mogąc wytrzymać pochwał które moią podwaiały hańbę. — Dobra Amelio, rozczulasz się widzę nad moiem upamiętaniem się,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 19
" szem zapewnie iest dać życie istocie, która ma prawo pogardzić tobą" — Gdy to wymawiała, uczułam w mem łonie.... słuchałam straszliwey przepowiedni i nieskonałam... Lecz nagle rozpacz ogarnęła moią duszę; zerwałam się zmieysca — "Gdzież uciekasz? — spytała mnie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 20
" twego milczenia? — Wtrząsłam głową na znak że nie — I myślisz do tego ieszcze mię opuścić, córko kochana?" — Na imię to uczułam przecie łzy w mych oczach, a rzucaiąc się do iey nóg zawołałam: "Ach! i tybyś Pani chciała mnie swoią nazwać córką?" — O Amelio, gdyby,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 21
" mną wiecznego, odrzuciłażbyś iego prożby? — Ja! — rzekła słupieiąc z zadumienia, — ia miałabym niepozwalać na węzły któreby mi szczęście reszty mego życia zapewniły? — Lecz czy rozumiesz ie zezwolenie Pani Woldemar byłoby mu równie koniecznie potrzebnem? — Daleko..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 22
" domieniem, i powrócę tutay. — Kachana córko, ieżeli się dłużey z tem ociągać będziesz, zapewnie iuź mnie nie zastaniesz. — Ach — rzekłam iey, — kto wie czyie krótsze pasmo życia? — Amelio, ty masz iedną pociechę którey ia nie mogę kosztować: iesteś bez zgryzot,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 23
" szoney boleści.. "... Ach! słowo Pani Simmeren, to podeyrzenie które iak widmo iakie grożące na okoł mnie się błąka!... Gdyby przeznaczenia były dla nas w wieczystey xiędze wyroków zapisane: gdyby z ciemnego grobu doścignął mnie móy dziad zagniewany aby skarać za..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 24
" LIST LCII. (sic.) ERNEST DO ADOLFA.   Z Wiednia, 6 wrzeÅ›nia. Jakimże sposobem nie widziaÅ‚em siÄ™ z tobÄ… przed moim odiazdem Adolfie? i czemuź późniey, ani litery dotÄ…d nie napisaÅ‚eÅ› do mnie? SkarżyÅ‚em siÄ™ o to przed matkÄ…, iey zdaniem dobrze postÄ…piÅ‚eÅ›;..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 25
" nie skorobym wspomniał imie Amelii; o! niechby choć raz ośmieliła się to uczynić, wszystkoby się natychmiast skończyło; uyrzałaby w ówczas owoc złamania swey obietnicy! Dowiaduy się codzień do Alberta, i przypominay mu ustawnie aby mi odesłał odpowiedź Amelii; zakląłem go na..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 26
" też Albert sam wiezie, gdyż Pan Geyza któren wczoray tu przybył upewnił mnie że wkrótce i on miał się za nim udać. — Jego przytomność iest nieodzownie potrzebną do unieważnienia testamentu, lecz chociaż iego ślub z Bianką nastąpiłby po nim bezpośrednio, spodziewam się że..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 27
" LIST XCIII. PAN GRANDSON DO ALBERTA.   2 wrzeÅ›nia. Już nie wytrzymam dÅ‚użey, iuż nie moge bydź iey posÅ‚uszny. Kochany Panie Hrabio, Amelia mnie porzuciÅ‚a; nie wiem co siÄ™ z niÄ… staÅ‚o, od tego dnia nie mogÄ™ ani ieść ani spać; pÅ‚aczÄ™ od runa do wieczora, wiesz bowiem..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 28
" kać po całym świecie. — Równie mi ona przykazała nie donosić o iey ucieczce aż po upłynieniu miesiąca, gdyż czasami uwiadamiać mnie będzie o sobie; pomimo wszystkich cierpień które ponosić z iey muszę przyczyny, chciałbym iey bydź posłusznym, lecz iuz. dwa tygodnie upływa..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 29
" zkądby go ona znała? Z resztą przesyłam ten list, może z niego się co wykryie, a przynaymniey okaże się ślad po którym iey szukać trzeba. Eugeni iest w rozpaczy, woła co chwil? swey matki, a ia nie mam co mu na to powiedzieć i płaczę wraz z nim: prawdziwie, nigdy wżyciu tyle łez..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 30
" wszelki przypadek założę się że Amelia nie musi bydź daleko, i gdyby zwiedzić wszystkie domy po drodze, ręczę że znalazłaby się nasza biedna stracona owieczka. — Ach znaydź ią kochany Hrabio, zostanie ona przyięła iak syn marnotrawny: to iest z otwartemi rękoma; powiedz iey..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 31
" LIST XCIV. ALBERT DO BIANKI.   Drezno, 12 wrzeÅ›nia. OdebraÅ‚em w tey chwili list od Pana Grandson, donoszÄ…cy że Amelia dom iego opuÅ›ciÅ‚a i że niewiadomo dokÄ…d siÄ™ udaÅ‚a; nie rozszerzam siÄ™ z ubolewaniem nad tak nieszczÄ™snym wypadkiem, gdyż tu ratować jÄ… potrzeba, a nie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 32
" lii, a odiazd iego wydałby nieroztropność moiey siostry, i dałby powód zagniewaney iego matce cofnąć dane przyrzeczenie, czego uchwyciłaby się z radością; trzeba przynaymniey odwrócić to nieszczęście. — Za moim powrotem dopiero dowiesz się co było do tego kroku moiey siostrze..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 33
" LIST XCV. ADOLF DO ERNESTA.   Drezno, 13 wrzeÅ›nia. Wczoray podÅ‚ug twego zalecenia byÅ‚em u Hrabiego Luneburg; lecz wÅ‚aÅ›nie pocztÄ… nagle odiechaÅ‚; rozumiem że udać siÄ™ musiaÅ‚ do Wiednia dla widzenia ciebie: powinienbym zadziwić siÄ™ że nie raczyÅ‚ mnie nawet uwiadomić o..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 34
" padku mogłoby tobie bydź użytecznem, nie odwlekałbym do dnia dzisieyszego z doniesieniem wszystkich szczegółów, lecz wiadomość onych byłaby tylko twoiemu szkodliwą szczęściu; spuść się więc na mnie kochany przyiacielu, i pozwól mi czas nieiaki zostawać ieszcze w milczeniu...."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 35
" LIST LCVI. ADOLF DO ALBERTA.   Drezno 20 wrzeÅ›nia. Hrabio, nie przysiÄ…gÅ‚em iey zamilczeć bÄ™dÄ™ przed tobÄ…, moge wiÄ™c nie ubliżaiÄ…c poczciwoÅ›ci uwiadomić ciÄ™ że nieszczęśliwa twoia siostra znayduie siÄ™ tutay. Wczoray okoÅ‚o piÄ…tey z wieczora oddano mi bilet pisany..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 36
" w postawie głębokiego zamyślenia klęczała na małym taborecie przy oknie, tyłem do drzwi obrócona. "Pani, — rzekł służący wchodząc — oto osoba którą widzieć żądałaś. — Dobrze — odpowiedziała niezmieniaiąc postawy; — oddal się. Służący wyszedł: zaledwie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 37
" go Pani przed sobą, gdyż ia się tak nazywam. — Jesteś Adolf- rzekła w patruiąc się raz ieszcze we mnie — iesteś Adolf? a on, któż on iest? — Kto Pani, o kimże mówisz?..... — Ach Panie! — dodała z uniesieniem — na imie Boga, niechay to nie będzie twóy przyiaciel!..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 38
" nesta! — Nie, Pani; krzywdzisz moiego przyjaciela; życie twoie iest mu tysiąc razy droższe niżeli iego własne, pełen iest uszanowania, miłości.... — Nie kończ, — przerwała w niepodobnem do wyrażenia pomieszaniu — nieubliżay miłości, poszanowaniu, mieszcząc ie w duszy tego..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 39
" zawodnym będzie skutkiem iego podstępów, tego szczęsny zaprzeć sam przed sobą niezdoła, to sumienie będzie mu powtarzać w każdą chwilę jego. życia, aż do ostatniey..... — Mości Panie — mówiła daley biorąc mnie za rękę — nie wspominay mi nigdy o miłości twego..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 40
" łem na ostatni list Pani Woldemar, w którym obstaie przy swoiem odmówieniu; a zbyt pewny że nic iey postanowienia nie zachwieie, nie mogłem przyobiecać Amelii iey nieodwołanego przyrzeczenia niepopełniaiąc naypodleyszego kłamstwa. Zamiast odpowiedzieć wzniosłem tylko oczy do nieba;..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 41
" iego zdrady?.... Ach? uleczył mnie, uleczył na zawsze z zaufania — dodała, przyciskane obie ręce na sercu," Przeniknęła mnie iey wymówka gdyż była sprawiedliwa: chciałem odpowiedzieć, lecz mi niedozwoliła: "Oddal się Wać Pan, znieść teraz niemogę przytomności żadnego..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 42
" uczynić dla ciebie nie mogÄ™?" Na te sÅ‚owa, zwróciÅ‚a ku mnie twarz zalanÄ… Å?zami. " Możesz mi przyobiecać — rzekÅ‚a — iż zamilczysz przed Ernestem, przed iego matkÄ…, żeÅ› mnie widziaÅ‚, że iestem tutay; iestto iedyne dobro które pragnÄ™ i mogÄ… otrzymać od ciebie; bÅ‚agam ciÄ™ o..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 43
" dała: "Pamiętay na twoią przysięgę; ieśt podobna ażebyś iey był wiernym, bądź nim: iutro dowiesz się o mnie: teraz błagam cię, zostaw mnie samą, potrzebuie spoczynku; iestem niezmiernie słaba...." Głos iey niknął stopniami, lękałem się żeby nie zemdlała; zeszedłem..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 44
" i że ten opis wierny udzieli iakieykolwiek. pociechy iey duszy cierpiącey. Przesyłam, Hrabio, list móy do Wiednia, gdzie pewno iuż stanąłeś. "

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 45
" LIST XCVII. ADOLF DO ALBERTA.   Drezno 21 wrzeÅ›nia. Już niemasz poco Å›pieszyć siÄ™ tu Hrabio, siostra twoia dzisiay ieszcze o Å›wicie Drezno opuÅ›ciÅ‚a, i nikt niewie kÄ™dy siÄ™ udaÅ‚a. SÅ‚użący którego z listem do niey posyÅ‚aÅ‚em przyniósÅ‚ mi tÄ™ wiadomość; nie mógÅ‚em..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 46
" piła filiżankę herbaty, i ziadła cokolwiek pieczystego, nagrodziła hoynie wszystkich służących i wyjechała z Drezna. Wyznaię że sam iestem mocno niespokoyny o tę zaymuiącą osobę; nie dość bowiem że iest bardzo słabą, ale dusza iey tak iest zburzona, że prawdziwie z..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 47
" DALSZY CIÄ„G. DZIENNIKA AMELII:   23 wrzeÅ›nia Teraz nic mi iuź nie pozostaie dowiedzieć siÄ™; wszystko wyiaÅ›nione i niedola moia siÄ™ zakoÅ„czy. Adolf chciaÅ‚ mnie takie oszukać; Pani Woldemar daÅ‚a siÄ™ ubÅ‚agać, mówiÅ‚; ona! a Å›wiat siÄ™ nie zmieniÅ‚! Czegóż spodziewać..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 48
" ci; a gdymi przestąpiła próg zamkowy uderzył mnie nagle pomysł, że chyba w trumnie drugi raz go przebedę. Nowy odźwierny spytał mnie grzecznie czego żądam? "Chciałabym widzieć Hrabię Ernesta. — Piętnaście dni temu iak wy iechał do Wiednia ze swoią matką. " Na tę wiadomość..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 49
" bię Ernesta, — spytała? — Tak iest, — odpowiedziałam wznosząc na nią oczy, — zaręczano mi że był chory. — O i bardzo chory, zaledwe nie umarł. — Doprawdy ! — wyrzekłam z takiem przerażeniem iak gdybym się ieszcze obawiać czego miała — i cóżto mu było? — Był w..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 50
" Na te słowa milcząc spoyrzałam w niebo bez łzy, bez skargi żadney, wyzywaiąc go aby zwększyć zdołało moią niedolę, gdy dziewczynka dołożyła: "A ia oycze pewna iestem że powróci ożeniony z Panną Bianką. Gdybyś wiedzał iak się kochaią! Od słabości Hrabiego Panna Bianka..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 51
" kę lecz może uwiódł serce tey słabey istoty, iak uwiódł moie: Może w tey chwili Albert ięczy, równie iak siostra iego, ofiara podley zdrady. Nie wyrzucałam Niebu obarczającego mnie nieszczęścia: zbyt na nie zasłużyłam; lecz za cóż karze cnotliwego Alberta? — Wróciwszy do..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 52
" się nie powinnam, gdyż dałam ci prawo pogardzania mną: tak iest, straciłam miłość twoią, gdyż iesteś w Wiedniu z matką a ia nie wiem o tem; gdyż od trzech miesięcy ani iedney nie przesłałeś mi litery. Ty spisz spokoyny, ty uśmiechasz się może radośnie, chociaż wiesz że..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 53
" dzie coś uczynił z iego matką? A ta druga istota, którą wraz ze mną zabiiasz! czy dla tego stałeś się iey oycem, aby zostać iey mordercą? O iakże mnie przyszłość twoia zastrasza! Nad tobą iedynie łzy wylewam; gdyż pewna iestem, ty kochałeś Amelie, i suchem okiem nie uyrzysz..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 54
" to wspomnienie przywiązywałoby mnie do życia, gdybym nie czuła że istota zhańbiona niegodną iest szczęścia ani ciebie, gdybym nie czuła że wznieść ią nie możesz na stopień twoiey małżonki bez zapłonienia się w oczach świata całego i twoich własnych! Niestety! mimo..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 55
" DALSZY CIÄ„G DZIENNIKA.   1 października o ósmey rano. PrzybyÅ‚am do chaty w bliskoÅ›ci miasta; odesÅ‚aÅ‚am postyliona i konie; tutay zostawiÄ™ móy powóz i suknie; pożyczÄ™ innego ubioru; okryiÄ™ siÄ™ Å‚achmanami nÄ™dzy; ach! gdy wstyd noszÄ™ w moiem Å‚onie, one iedynie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 56
" 2 października z rana. Wyszłam, aby udać się do niego, lecz iasny blask dnia przeraził mnie; zdawało mi się że wszystkie osoby których zapytam o drogę, poznają mnie; lękałam się spotkać samegoż Ernesta na ulicy; matka iego mogłaby przechodzić: brat móy iest także w..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 57
" paczy. Siedząc na kamieniu przy bramie zamkowey, głowę maiąc osłoniony starym kapturem z czarnego atłasu, patrzałam iak wsadzał owe kobiety do poiazdu... Jednak porzucił ie i zbliżył się do mnie, a biorąc mnie pewno za żebraczka, ofiarował mi kilka sztuk drobnych pieniędzy:..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 58
" znawałam iego twarzy, lecz zdaie mi się żem usłyszała iak wzdychał. Baronowa zawołała na niego powtórnie z niecierpliwością; wsiadł w ówczas do poiazdu, i konie szybko go uniosły....Prowadziłam okiem poiazd tak długo iak tylko doyrzeć mogłam... Gdym go widzieć przestała,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 59
" tylko ludzi strasznych na weyrzenie, którzy wpatrywali się we mnie z obelżywą uwagą. Strach mnie ogarnął; straciwszy nadzieię znalezienia przed świtem mieszkania moiego, wbiegłam do naypierwszego kościoła któren się oczom moim przedstawił. Wyiąwszy małą kapliczkę w którey..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 60
" będą to łzy wstydu....Czemuż iak ten kamień zimny nie mogę nie żyć w niczyiem wspomnieniu, umrzeć we wszystkich sercach, jakbym umrzeć chciała na wieki!.... W pośród tych uwag uczułam iż ciężar życia zabiia mnie; wstałam: " Nie, nie — zawołałam — iuź tego za wiele! nie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 61
" bożna w zachwycenie uniosły moią duszę: zdawało mi się iż opuściłam ziemię i iestem w pośród chórów anielskich. Mniemałam widzieć niebo otwarte, a obok mnie Ernesta; uśmiechał się miłośnie: "Ukochana — mówił mi — związek nasz ułożono na ziemi, lecz ona godną nie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 62
" Alberta, którego cnoty inney niżeli ia godne były siostry; za ciebie, Erneście, sprawco cierpień moich; którego iednak de ostatniego tchu życia kochać będę, iak w chwili gdym ci wiarę zaprzysięgła. O! niechay Bóg miłosierdzia i sędzia nasz, uzna że dosyć ukarany iesteś..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 63
" dziły podeyrzenia w umyśle gospodyni. "Córko moia — rzekła: niewiem z kąd przybywasz, lecz ostrzegam cię że tylko uczciwe osoby przyimuię do moiego domu." Niestety! pomyślałam, powinnam więc ztąd uchodzić. "Jeśli więc — mówiła daley -ieśli nie zaczniesz prowadzić..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 64
" kata ( i cisnęłam na stolik sztukę złota, iedne z tych które mi dał Ernest) idź na Graben (1), spytay się o pałac Baronowey Woldemar, proś którego ze służących aby zaprowadził cię do Hrabi Ernesta; gdy sama z nim zostaniesz, odday mu ten list; lecz zalecam ci naymocniey i iako..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 65
" są niezmiernie zaięci; Baronowa daie dzisieyszey nocy wielki bal rodzinie Xiążęcia B***: będzie koncert, faierwerk, illuminacya i maskarada: każden będzie przyięty.... Uyrzy więc mnie.... Idę teraz kupić domino, które gdyby nie iałmużna Ernesta niebyłaby w stanie zapłacić. "

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 66
" LIST XCXIII. ERNEST DO ADOLFA.   Z Wiednia, 3 października zrana. NayposÄ™pnieysze uczucia Å›cigaiÄ… mnie; burza iakowaÅ› siÄ™ gotuie; wszystko w okół mnie iest taiemnicÄ…, wszystko podeyrzeniem napeÅ‚nia moie serce: nieodbieram żadnego listu od Amelii; Albert, któren donosisz mi..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 67
" tylko iednę przyczynę zdolną go zatrzymać: iakieś nieszczęście przytrafiło się Amelii: ta przerażaiącą obawa, która od kilku dni w sercu moiem powstaie, nie zostawia mi ani iedney chwili spoczynku. Tey nocy sny straszliwe ścigały mnie: mniemałem widzieć Amelię, bladą,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 68
" demną, któren w miłości iey czerpam tylko życie, i umrę ieśli ią utracę!..,. Lecz niechay milczą, pomimo nich dowiem się prawdy. Chciałem dziś zrana udać się do Luneburga, gdzie ma bydź Albert, a ieśli go tam nie znaydę bez żadney zwłoki śpieszyć do Amelii: matka moia na..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 69
" liwszey niżeli nieszczęście urno; krew krąży w żyłach moich iak ogień pałaiący; serce raz nagle i gwałtownie biie, to znowu w martwym pogrąża się spoczynku; widma grobowe snuią się przedemną, iak poprzedniki ostatniego nieszczęścia które mi poznać zostaie.Żegnam cię..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 70
" LIST XCIX. BLANKA DO ALBERTA.   Z Wiednia 4 października o 8 zrana. RozsyÅ‚am na wszystkie strony posÅ‚aÅ„ców, gdzie tylko domyÅ›lać siÄ™ mogÄ™ że ciÄ™ znaleść można, aby ci donieść że twoia siostra iest tutay: żyie: iest to wszystko co ci donieść mam pocieszaiÄ…cego;..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 71
" LIST C. BIANKA DA ALBERTA.   Z Wiednia 4 października, o 6 wieczór, ZabraniaiÄ… mi przy twoiey siostrze zostawać, przynaymniey wiÄ™c w godzinach które niewolno mi przy niey przepÄ™dzać zaymÄ™ siÄ™ opowiadaniem tobie wszystkich szczegółów tego straszliwego wypadku. PosÅ‚uszna..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 72
" dzice i Pani Woldemar wyraźnie mi rozkazali znaydować się na całey uroczystości, niebyło więc sposobu, musiałam być posłuszną. Podczas koncertu i wieczerzy, etykieta niepozwalała mi na krok się od matki oddalać, Ernest więc nie mogł znaleść pory mówienia, lecz skoro bal się..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 73
" kilka godzin udać się szukać wszędzie Alberta, wyznając szczerą prawdę oszczędzisz mi zbyt drogiego czasu, od czego moie życie osób tobie ukochanych zależy. Zastanów się więc nad tem co masz mi powiedzieć." Te słowa zachwiały moie postanowienie, niewiedziałam iak się..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 74
" niedozwolić, padł mi do nóg, wylewał łez potoki: straciłam siłę opierać się naleganiom iego. — "Wróćmy na mieysce kędyśmy pierwey siedzieli; przemogłeś, ulegnę proźbom twoim nakoniec." Wówczas maska którą wzięłam za śpiącą, powstała nagle, dobyła ołówek i..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 75
" ne, są więc iak naydokładnieysze: oto treść tego nieszczęsnego biletu. "Tak iest, to ia; widziałam i słyszałam wszystko, i wszystko się zakończy. — Kiedy mnie zabiiasz, nie utapiay przynaymniey sztyletu w łonie mego brata uwodząc tę która iego ma zostać małżonką; a ieśli..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 76
" mnych — nie musi być nawet ztąd daleko. " Ernest nie słucha więcey i leci w mieysce wskazane, ogląda się na wszystkie strony i woła Amelii; zdaie się mu widzieć iakieś ciało unoszone wałami, rzuca się za niem wpław, dogania; lecz to nie ona. — W tym słyszy krzyki nad brzegiem:..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 77
" kobiety? — Amelio! — zawołał głosem tak przerażaiącym że wszyscy przytomni zadrżeli; — Amelio! ozwiy się do mnie; choć słowo iedno, mów, iedno pożegnanie..... Lecz nie, żadnego pożegnania, iuż cię więcey nie opuszczę, ty żyć będziesz, albo ia umrę z tobą. Doktorze..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 78
" ścią, zaćmiło mi się w oczach, krew moia lodem się ścięła, padłam, i nie wiem co się ze mną daley działo. Gdy Ernesta z Amelią do ubogiego przeniesiono rybaka, zgromadziło się wiele ludzi, każdy po swoiemu robił wnioski, a co do Amelii tę rozumiano bez ratunku; Ernest..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 79
" — Tak test Amelio! ty żyiesz, i Ernest twóy małżonek łączy się z tobą na wieki. — Ernest! móy małżonek! ach! takie miało bydź niegdyś moie przeznaczenie, lecz tak nieba niechciały. — Amelio! chcą. tego nieba, gdy nas znowu połączyły; ieśli fałszywe pozory, ieśli..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 80
" uszczęśliwienia opowiadał: iakże musiała bydź uroczną, Albercie, kiedy oboie zapewniaią mnie że zupełnie o nieszczęściu zapomnieli? Podczas gdy to wszystko się działo, miotała mną niespokoyność naygwałtownieysza. Ciotka moia zdziwiona iż nie widzi syna, nadaremnie p niego..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 81
" ny przechodzi. — Wyszedł zupełnie z pałacu ciotko! roześliy wszystkich służących za nim; uprzedź nayokropnieysze nieszczęście...... Amelia nas słuchała: źle pewno sobie nayniewinnieyszą, wytłómaczyła mowę..... — Amelia! Amelia! — powtórzyła ciotka moia ze zgroza; —..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 82
" dzisieyszey nocy. Matka odstąpić mnie nie chciała: poszłyśmy obydwie do ciotki, którey stan byłby mnie głęboko wzruszył, gdyby z niespokoynością macierzyńską nie łączyła nayobelżywszych wyrzutów przeciwko Amelii. Nakoniec o ósmey zrana, człowiek iakiś nieznaiomy,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 83
" kniesz przed Amelią, syn twóy niewróci do niego więcey; gdyż przysięga że nigdy się tam nie ukaże gdzie odmówią przyiecia Amelii:" Gdy ciotka moia ten bilet czytała, twarz iey kilkakrotnie się zmieniła; pośpiesznemi kroki przechadzała się po pokoiu nic do nas niemówiąc;..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 84
" siostry twoiey. Wysłuchawszy czytania matka moia pomyślała chwil kilka, potem spoglądając na Panią Woldemar, rzekła: " A to nadzwyczaynie !... coż o tem myślisz siostro? zadziwia mię to, prawdziwie bardzo zadziwia! mniemałam Ernesta powolnieyszym na twoie rozkazy: nie takowego..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 85
" i zaręczyć mogę że i twóy Pani podobnyż iest sposób myślenia. — Dowiesz się natychmiast; usiądź i pisz. " Wzięłam pióro, nimem iednak pisać zaczęła rzekłam: " Uprzedzam cię Pani, że nie napiszę odmówienia. — Jako! ośmielasz się warunki podawać ciotce? — rzekła..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 86
" "ZbłądziÅ‚am, — rzekÅ‚am caÅ‚uiÄ…c iey rÄ™kÄ™; — oto iestem gotowa; dyktuy Pani. BARONOWA WOLDEMAR DO SWOIEGO SYNA.   O ósmey z rana. "Nie zamknÄ™ przed tobÄ… drzwi moich, chociaż zasÅ‚użyÅ‚eÅ› może na to; lecz chcÄ™ przynaymniey niewiedzieć że nie sam ieden powracasz:..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 87
" go zanieść sama, w nadziei wybadania czego od posłańca Ernesta; lecz Pani Woldemar która domyśliła się moiego zamiaru, rzekła do moiey matki. " Siostro, czy pozwolisz wyiść Biance? — Nie ma naymnieyszey potrzeby. Czy nie możesz Waćpanna zadzwonić?" Wróciłam z westchnieniem;..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 88
" matka moia chciała zawiązać rozmowę, czyniąc nam rozmaite zapytania; odpowiadałyśmy pół słowem i rozmowa natychmiast upadała. Już dobrze pół godziny upłynęło, i znudzona nadaremnem usiłowaniem, także milczeć zaczęła, gdy nagle rozległ się turkot poiazdu wjeżdżającego..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 89
" i promień niebieskiey radości ożywił twarz iey bladą i cierpiącą. " Gdzież ią zaprowadziemy ? — spytałam Ernesta; — ciotka moia niekazała przysposobić dla niey pokoi. — "Do moiego mieszkania — odpowiedział z żywością: — czyż nie iest moią żoną? — Będzie nią..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 90
" drogi, gdyby tu był, gdyby był pomiędzy wami obóygu, miałabym ieszcze chwilę szczęśliwą..... — Amelio ukochana ! nadeydzie chwila w którey wszyscy szczęśliwi będziemy. — Szczęśliwi.....albo spokoyni, — dodała głosem któren mig dreszczem przeiął. Chciałam odpowiedzieć,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 91
" wrzącą niecierpliwość, — natychmiast uwiózłbym ciebie ztąd razem z Bianką; złączylibyśmy się z Albertem, i zdala od tyranii. despotyzmu krewnych srogich, dumnych i nieubłaganych, kosztowalibyśmy ieszcze dni szczęśliwych. — Drogi Erneście! — rzekła wyciągaiąc ku niemu..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 92
" kości udzielił mi szczegółów, o których cię iuż uwiadomiłam; lecz Pani Woldemar niedługo dozwoliła mi cieszyć się tą przyiemną rozmową. Służący wrócił z oświadczeniem, iż matka moia rozkazuie mi natychmiast przyjść do siebie. Ernest zatrzymał mnie za rękę, lecz Amelia..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 93
" że obrażać matkę swoią nie Jestto sposób osiągnienia szczęśliwości." Chciała wstać i odprowadzić mnie aż do drzwi; lecz tak była drżąca, iż ani kroku postąpić niemogła, i padła nazad na kanapę, omdlewająca prawie. "Przyślę iey kropel orzeźwiaiących — rzekłam do..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 94
" staranie o niey. Lecz syn móy iest tutay zupełnym panem; niechay podług upodobania rozkazuie moim służącym. — Pani, zostawiłam go samego z Amelią na w pół omdlałą; niemoże iey odstąpić." Pani Woldemar zadzwoniła: "Idź do moiego syna; spytay go o rozkazy; ieśli potrzebować..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 95
" z żywością. — Matka iak nayśpieszniey odpowiedziała:" Czy niedość kiedy ciotka rozkazuie?" — "Ach! — zawołałam — gdyby tu był Albert..... — I cóż, gdyby tu był? wspierałby cię pewnie, Wszakżeś to mówić chciała? — Nie, matko moia; lecz wspierałby Amelie; miałaby..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 96
" kosztowałam nawet; prosiłam służącego aby mi dostarczył papieru, pióra i atramentu; podiął się zanieść bilet Amelii, w którym cieszę ią iak moge, w którym czynię nadzieie, że ią iutro zobaczę, chociaż sama niewiem czy naymnieyszą mieć będę sposobność. Więcey iuź iak..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 97
" LIST CI. BLANKA DO ALBERTA.   5 października o iedenastey wieczór; Oto przez dzieÅ„ caÅ‚y pierwsza wolna chwila, ktorÄ… poÅ›wiÄ™cić mogÄ™ pisaniu. O Albercie, iakiż dzieÅ„ dzisiay przeżyliÅ›my! Amelia byÅ‚a niezmiernie sÅ‚aba, i niebezpieczeÅ„stwu tylko temu winna iestem Å‚askÄ™..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 98
" mogą; tak utrzymuie Pani Baronowa. — Czy widziałaś moią siostrę ? — przerwałam z żywością. — Ach Pani! chciałabym iey nigdy, nigdy niewidzieć! gdyż od tey chwili ciągle oczom moim iest przytomna. Dziś rano słysząc iak Pani Baronowa przeciwko 'niey gniew wywierała,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 99
" wkrótce zostać żoną Hrabi Luneburg, nie ma więc nic złego żebyś do niego pisała." Rozstałam się z nią i weszłam do pokoiu ciotki. Siedziała przed kominkiem z moią matką; rozmowa ich była ożywiona: przywitałam ie; odpowiedziały mi obie zimnem skinieniem głowy, i zastawiono..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 100
" lii. Leżała na łóżku, blada, nieporuszona z rozpuszczonemi włosy. Doktór którego przywołano stał na ustroniu, Ernest zdawał się w rozpaczy. "O Boże! cóż to iey? — Straszliwe ma konwulsye, przerazaiące omdlenia. — Cóż na to doktór? — Gdy chce zbliżyć się do niey,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 101
" ciąż zdawała się bydź w obłąkania, ilekroć doktór zbliżał się do iey łóżka, zaczynała krzyczeć przeraźliwie i kostniejącą odpychała go ręką." Niechay się mnie nie dotyka — wolała w obłąkania: — Albercie, o bracie móy cnotliwy, uchroń mię przed nim !... O Boże..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 102
" ia zależy od życia Amelii: iuż ona wiedzieć będzie co iey czynić pozostaie aby nas zachować lub utracić oboie." Postać Ernesta tak była ponura, żem się starała iakąkolwiek udzielić mu pociechę; lecz przerwał mi z żywością: "Przestań Bianko, niewiesz iakiego mi pocieszenia..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 103
" siostrzenica umiera; i ona to nazywa wielkością duszy!— Czy póydziesz do malki Erneście ? — spytałam. — Nie, ani na chwilę ztąd nie wyidę dopóki Amelia będzie w niebezpieczeństwie; nic, nie póydę do matki okrutney, która bez litości widzi niewinność umieraiącą: idź..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 104
" czyła pomówić ze mną choć chwilę sam na sam. "Przyodziano cię więc godnością poselską? — rzekł ze drwieniem móy oyciec. — A punkta nie mogą bydź przy nas podane?— dodała matka takimże samym tonem. — Bianko, — rzekła moia ciotka niezmiernie poważnie, — miey..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 105
" Widziałam wszystkie umysły tak roziątrzone, iż osądziłam rzeczą rozsądną nie pobudzać ich bardziey do gniewu, powtarzając słowa Ernesta; rzekłam tylko: "Jeśli winna iestem pozwolenie widzenia Amelii domysłowi że iey życie iest w niebezpieczeństwie, dla czegóżby mi teraz..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 106
" rzekł oyciec spoglądając na moią matkę z podziwieniem. — Przy łóżku Amelii, — odpowiedziała ciotka. — Trzeba więc strzedz się dozwolić iey tam powrócić." — Padłam na kolana: "Słuchay oycze drogi, Amelia iest niezmiernie słabą, może iutro żyć nie będzie; oddalona..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 107
" strzenica twoia zostawała sama z kochankiem i służącemi którzy ulegli są iego woli ? Ciotko, byłożby to dla ciebie samey przyzwoicie?" Stanęła nagle iakby uderzona tem co iey mówiłam: "Prawdę mówisz, Bianko; istotnie samych nie trzeba ich zostawiać..... Co za nierozsądek !..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 108
" iest, przygotowana iestem do tego: dużo mnie to kosztować będzie; lecz szczęście moiego syna wymaga ieszcze tey ofiary — Ach! Pani, pewnie dla tego ią chcesz widzieć aby iey wybaczyć, — Wybaczyć iey? — przerwała...." Zatrzymała się nagle, i po chwili namysłu rzekła wpatrując..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 109
" wet przyiść suma do ciebie, skoro będziesz dosyć zdrowa abyś ią przyiąć mogła. — Co słyszę !— krzyknął Ernest; — iako! matka moia chce widzieć Amelię? O zmiano niespodziewana! o zachwycająca nadziei! O Amelio moia! ieśli matka chce widzieć ciebie, to zapewne dla tego aby..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 110
" stÄ™pney matki; — potem dodaÅ‚a ukrywajÄ…c swa gÅ‚owÄ™ na Å‚onie Ernesta, — to co dzisiay iest powodem moiego wstydu i niedoli, czyniÅ‚oby mnie w ówczas pyszny i szczęśliwÄ….....'' Å?zy gÅ‚os iey stÅ‚umiÅ‚y. Po dÅ‚ugiem milczeniu, zaczęła mówić zemnÄ… o tobie; powiedziaÅ‚am iey żem..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 111
" przyległego pokoiu. Skoro tylko sama uyrzałam się z Ernestem, spytałam go natychmiast czy dowiedział się od Amelii, iakowy powód skłonił ią do opuszczenia Szwaycaryi; odpowiedzi iego ani były iasne, ani dokładne; dostatecznie iednak mi dowiodły iż zasłużyłam na twoie wyrzuty,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 112
" O drugiey o północy. Weszłam cichuteńko do pokoiu Amelii; śpi spokoynie: przygotowano dla mnie obok niey łóżko; położę się ażeby choć cokolwiek odpocząć nim się przebudzi. Wymogłam na Erneście aby zażył kilka godzin spoczynku; lecz żadnym sposobem nie chce opuścić..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 113
" LIST CII. BLANKA DO ALBERTA.   6 października w poÅ‚udnie. Amelia lepiey siÄ™ ma dzisieyszego poranku, a ia zaczynani mieć nadzieiÄ™ że Pani Woldemar da siÄ™ ubÅ‚agać: iakże szczęśliwa iestem Albercie, że ci pocieszaiÄ…cey udzielić moge wiadomoÅ›ci ! DziÅ› rano, siedzÄ…c na..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 114
" moia powie? — O Boże! czyż odgadnąć mogę." Oboie w naywyższem pomięszania przebiegaliśmy pokóy iak obłąkani; Amelia była spokoyna i smutnie się uśmiechała. "Idź Bianko, niechay nie czekaią na ciebie: teraz gdy ci powrócić wolno, nie z takim smutkiem widzę cię..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 115
" opuszczenia Szwaycaryi; powiedziałam wszystko co mi wiadomo, i łatwo dowiodłam że błędy Ernesta i moia nierozstropność przywiodły Amelię do tak nadzwyczajnego postępku: nic mi nie odpowiadając w głębokie wpadła dumanie, którego móy oyciec ani ia przerwać nieśmjeliśmy;..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 116
" za niemi będzie; lecz mało na pomoc iego rachuię, i lękam się bardzo ażeby na pierwsze słowo Pani Woldemar całey nie stracił odwagi. "

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 117
" LIST CIII. BIANKA DO ALBERTA.   7 pazdziernika w poÅ‚udnie UmacniaiÄ… siÄ™ nadzieie moie: Amelia zdrowsza daleko niż wczoray, byÅ‚am u ciotki aby iey to oÅ›wiadczyć: zdawaÅ‚o siÄ™ że ta wiadomość przyiemność iey czyni. "Wróć do Amelii; możesz iey oÅ›wiadczyć że wkrótce..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 118
" tę zmianę: sami byliśmy tylko w pokoiu; wyciągnęła rękę ku Ernestowi, i sadzaiąc go obok siebie na kanapie na ktorey leżała, rzekła do niego: " Wybacz, ieśli nie śmiem mieć nadziei; wybacz że nie wierzę iuż szczęściu; a łzy, których wstrzymać nie mogę, niechay mnie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 119
" ułagodziła się iuź zupełnie; zbyt iestem pewny, że skoro cię uyrzy, oprzeć się niezdoła wszechwładnemu powabowi, któren uiarzmia wszystkich zbliźaiących się do ciebie; lecz gdybym się mylił, gdyby niezachwiana w swoim uporze, udzielić nie chciała pozwolenia na nasz związek,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 120
" czuiesz zgryzoty?" Ernest przebiegał pokóy w niespokoyności. " A w nocy gdy blade iey widmo ięczyć będzie na okół naszego łoża, ty spokoyny, ty z radością spoczywać będziesz na moiem łonie? — Stóy! Stóy Amelio ! — zawołał padaiąc przed nią na kolana, — serce mi..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 121
" i weszÅ‚am do polegÅ‚ego pokoiu, napisać moiemu Albertowi to wszystko com widziaÅ‚a.   Tegóż dnia, o 5 wieczór. Gdym wróciÅ‚a, twarz Amelii byÅ‚a spokoynieysza; zastawiono nam obiad w iey pokoiu Zachwycona zostaÅ‚am uszanowaniem, iakie iey oÅ›wiadczaja wszyscy sÅ‚użący, i..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 122
" móy oyciec i matka iey towarzyszÄ…: iakież ich zamiary ? BiegnÄ™ do Amelii,   O północy. Ponieważ iutro rano nie bÄ™dÄ™ tutay zapewnes obrócÄ™ część nocy na skreÅ›lenie ci wypadkÅ„ któren siÄ™ wydarzyÅ‚: zostawiÄ™ listy moie Ernestowi, aby ci ie oddaÅ‚ za twoim powrotem...."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 123
" nowey; lecz tak była słaba i drząca, że niemogąc się utrzymać padła bezsilna u nóg sędzi swoiego. " Powstań Pani; — rzekła iey Baronowa nieco wzruszonym głosem: — nie tobie przystoi takowa postawa, gdyż to ia błagać ciebie przychodzę. " Ernest uniósł ią na ręku i..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 124
" ło patrzeć na nią i nieuledz rozczuleniu, którego ciotka moia się lękała: strzegła ię także spoyrzeć na syna, którego postać błagająca, obawa malująca się w oczach, twarz wybladła i zmieniona, aż nazbyt zdolne były pomieszać duszę matki. Podniosła na oyca moiego i na mnie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 125
" mi zostały; wiadomo ci Pani, czyia ręka cios mi takowy zadała, — mówiła daley, wpatruiąc się w Amelię wzrokiem nakazującym i surowym; — wiadomo ci która kobieta stała się hańbą naszego domu, zmusiła nas płonić się własnego nazwiska, upodliła syna moiego przekładając nad..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 126
" przypominać, gdyby oddawna nie zapomniał dla ciebie o wszystkich obowiązkach. — Ach! Pani, gdyby byt imię swoie, wymienił! gdybym wiedziała kogo przyimuię ! lecz, niestety! wszystkie moie nieszczęścia ztąd poszły, iżem rękę iego odrzuciła, i nie znaiąc go pokochała. — A..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 127
" która poświęcić chce okrutnym swoim przesądom, łączący nas węzeł święty?... — Także to zemną syn się obchodzi ! — rozgniewana zawołała Baronowa. — Powinnaś się Pani cieszyć, widząc czem natchnąć iest zdolna miłość ku tobie; a wdowa Mansfilda z roskoszą pewno..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 128
" Ernest rozczulony — lecz ieśli różnią się od moich, ieśli nie zależą na tem aby połączyć się ze mną wbrew wszelkich zakazów, wszelkich przeszkód, w brew woli tyranskiey, przysięgam niebu, moiey matce, tobie, ze nadzieie te zawiedzione zostaną. Matko moia, wiesz że mam prawo..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 129
" "Matko ! spoyrzyi na moią Amelię; niegdyś takeś ią mocno kochała! błąd, którego zbyteczna iey młodość iest wymówką, wygnał żeby ią na zawsze z twoiego serca? Spoyrzyi na moią Amelię, matko, a kochać ią ieszcze będziesz, a wybaczysz mi że źyć bez niey. nie mogę; powiesz:..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 130
" że miłość przepałniaiąca to serce ośmiela mie nadać ci imię takowe; nieodrzucay od siebie, nieobarczay twoią nienawiścią, tę którą tak bardzo kochałaś, która cię uwielbia, szanuje, ktorą syn twóy obrał, którą tak długo uważałaś iako iego małżonkę. " Na ten obraz..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 131
" ieszcze iesteś, i ubolewam że postawiłaś mnie w niemożności dania cię za żonę synowi moiemu. — W niemożności! — przerwał Ernest nieprzytomny sobie. — Do Amelii mówię, móy synu; Amelia odpowiadać powinna; ieśli raz ieszcze mi przerwiesz, natychmiast opuszczę ten pokóy, i..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 132
" pocieszyć iż całe poważanie w kraiu swoim utraci, iż nie będzie śmiał wzdychać do żadney godności, iż od równych sobie z pogardą będzie widziany? A ty Amelia, bedzieszze się pocieszyć mogła żeś tyla nieszczęść nagromadziła na iego głowę ? — O nie! nigdy! nigdy I —..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 133
" zdołaią. — Czyś Pani wszystko iuż powiedziała? — dołożył Ernest, powściągaiąc wrzącą swoią niecierpliwość; — wolnoż mi teraz przemówić ? — Jeszcze nie, — odpowiedziała Baronowa, — czekay aż ci pozwolę. A ty Amelio, ty iedna coś tu przewagę iakowąś zachowała..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 134
" nego twego postępowania." Umilkła. "Skończyłażeś, matko? — raz ieszcze spytał Ernest z tłumionym gniewem. — Tak iest, nic iuz nie mam dodać; lecz ponieważ nie do ciebie mówiłam, nie do ciebie odpowiadać należy; niechay Amelia sama się tłómaczy. — A ia iey zakazuie; gdyż..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 135
" a ktokolwiek rozłączyć nas się ośmieli, zbrodnię popełni. — Tobie tylko chcę wierzyć, Amelio; czy istotnie iesteś iego żoną? — Ośmiel się powiedzieć że nie! — przerwał Ernest. — Ach! ia kłamstwa wyrzec nie mogę, — odpowiedziała boleśnie Amelia. — Jak to ! nie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 136
" więc aby ożenić się z kobietą tak upodloną syn niewdzięczny buntuie się przeciwko matce ! istotę tak nikczemną śmie w dom móy wprowadzać!" Na te znieważające słowa, ręka Amelii którą w moich trzymałam, lodem skrzepła, i żywy wstydu rumieniec zapłonął nagle nabladym iey..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 137
" lia spokoynie; — gdy nic iuź nie pozostaie mi do stracenia, ieśli milczę teraz, nie moie dobro własne pewnie mnie wstrzymuie. — A czyjeż przecie? — spytała Baronowa z pogardą. — Może twoie własne; Pani. — Moie własne! — Tak iest, twoie Pani; gdyż poświęcając się..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 138
" opuścił? Wie teraz że świętsze mam nad nim prawa niżeli ty sama. Po cóż zmuszaiąc mnie wykryć tę nieszczęsną taiemnicę, dałaś mu prawo, stania się nieposłusznym na twoie rozkazy?" Podczas tey mowy Ernest nic słuchać się nie zdawał: zachwycony wiadomością którey się..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 139
" siernym względem występnych, — odpowiedziała Baronowa, — lecz nie każe nagradzać ich; nigdy, przysięgam ze nigdy! syn móy nie otrzyma pozwolenie żenienia się z tą kobietą, która wszystkie swoie obowiązki zdradziła; lecz ponieważ widzę aż nadto iż postanowił obeyść się..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 140
" łaiąc: "Czyż i ty nienawidząc mnie odchodzisz ciotko? — Mościa Pani, — zimno odpowiedziała iey moia matka, — pobłądziłaś nadzwyczaynie, a w położeniu w którem się znayduiesz, przyzwoitość nie dozwala mi nic dla ciebie uczynić. " Nie nalegaiąc więcey opuściła Amelia..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 141
" z całego serca — odpowiedział; — lecz lękam się poróżnić ze siostrą, i pozbawić się takowym sposobem wszelkiey możności pogodzenia was. — O móy dobry Papo ! — rzekłam obsypując go pieszcze y; — trzeba koniecznie ażebyśmy oboie przytomni byli małżeństwu Amelii: nie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 142
" baczy w tenczas z łatwością naywiększą; tobie to dobry móy oycze, twoiey to odwadze winni będziemy skutek tak szczęśliwy. — Miła pochlebnico! iakże rzeczy podług twoich chęci układać umiesz, i wmówić we mnie co tylko sama. zechcesz! — Więc zezwalasz oycze! wszak prawda? nie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 143
" mi to przypominać. — Nie, dziecię moie, ia ciebie bynaymnieyj niechcę zasmucić; ieśli masz duszę szlachetną, i tak aż nazbyt cierpieć musisz z zamięszania które panuie w twoiey rodzinie, a które nie możesz komu innemu iak tylko sobie przypisać: brat obiegający wszystkie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 144
" wkrótce." W tey chwili służący wszedł z oznaymieniem. że moia matka prosi Barona. "Idę natychmiast — rzekł. — Nie, nie, móy oycze! nie póydziesz dopóki nie dasz słowa że przytomny będziesz małżeństwu Amelii. — Lecz ponieważ brat iey wraca; nie będziesz mógł mnie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 145
" Ernesta; "Dózwoliszże matce dom swóy opuścić? dozwoliszże mnie umrzeć z okropną zgryzotą żem ią z niego wygnała ? Erneście! zaklinam cię, śpiesz się ią przebłagać! ieśli potrzeba będzie wyrzec się mnie, nie wahay się w przyobiecaniu tego: niestety! cóż zyskasz staiąc..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 146
" umrzeć moge: odtąd iak w głębi duszy noszę pewność że ciebie nie przeżyię, możesz bez zatrwożenia lunie o ostatniey twoiey mówić chwili: ona nas nie rozdzieli. — Erneście! — odpowiedziała łzy wylewając; — odtąd iak czuć i myśleć zaczełam, nie błagałam niebios o..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 147
" przeleciała schody: Zaledwieśmy zdążyć za nią zdołali: "Ciotko moia! — wołała, — ciotko moia! na nieba zaklinam cię, Słuchay mnie! niechay ciebie niewypędzam z własnego domu! mnie raczey dozwól go opuścić; pragnę tego! i uskutecznić zdołam!" Doścignęła Panią Woldemar,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 148
" i zdawała się niepewna co ma przedsięwziąć; nakoniec rzekła do mnie z cicha: "Sława nakazuie mi ieszcze to ostatnie wy silenie, lecz więcey mnie ono kosztuie niżeli wyrazić zdołam....Oddalam się, gdyż nie zniosłabym powtórnie takowego widoku.... ta Amelia serce mi..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 149
" Matka moia!....trzebaż być zmuszona wyrzut takowy czynić matce! matka moia, ieśli bydź może nieczulsza ieszcze niż Pani Woldemar, patrzała na Amelię bez litości; rozkazuie mi opuścić tę nieszczęśliwą: odiazd moiey ciotki, iest podług niey rozkazem oddalenia się ztąd;..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 150
" LIST CIV. BARONOWA WOLDEMAR DO ADOLFA.   Melk, 10 października. Adolfie, niechay gniew twóy ustanie, i obelgi moie zapomniane zostanÄ…, gdyż cierpiÄ™ i potrzebuie pomocy twoiey. Jedź natychmiast do Wiednia, i uday siÄ™ do moiego syna; Ernest ciÄ™ uwiadomi o wszystkiem co zaszÅ‚o..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 151
" nie czekała, cóżby mię wymówić zdołało w oczach świata i moich własnych? Chociaż mnie żywo dotyka stan Amelii i rozpacz moiego syna, zdanie iednak moie względem ich małżeństwa zupełnie iest niezmienne; uważam go iako wielkie nieszczęście, mniey iednak okrutne niżeli strata,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 152
" odwrócić ich wnuka od wstydnego związku, i serce moie uzbroić przeciwko prośbom i łzom; lecz za pierwszy oznaką prawdziwego niebespieczeństwa, nie zmieniaiąc zdania, nie sądząc się wolną od wyrzutów, ulegnę: Adolfie, skoro przekonasz się że niebezpieczeństwo to istnieie,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 153
" LIST CV. ALBERT DO BIANKI   Z Wiednia 18 października. Pół godziny dopiero iak przybyÅ‚em; nie widziaÅ‚em ieszcze siostry moiey: powiedziano mi że spoczywa. Listy twoie, smutna postawa wszystkich domowników, a nadewszystko smutek Ernesta, naydotliwsze zadaÅ‚y sercu moiemu rany...."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 154
" rał ią; a może głos obrażonego brata miałby takową przewagę na umyśle Pani Woldemar.... Lecz cóżbym więcey mógł powiedzieć iak wyraziły łzy Amelii i miłość Ernesta?.... Biedna ofiaro: iakżeś się obłąkała! lecz któż myśleć może o twoich błędach widząc boleści..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 155
" ci zapomnieć iey dozwoliło tak wielką nienawiść! Lecz iakże naymnieyszą powziąść mogę nadzeię? Tak ią znam dobrze! Nikt nie wie, iak Amelia wiele ma w sobie pychy; mało się ona powierzchownie ukazuie, gdyż w tem sercu tkliwym, nigdy się w nienawiść ku innym niezmienia, lecz w..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 156
" Tak go mniema bydź chorym, iż go zaklinaÅ‚ aby przyiÄ…Å‚ iakie lekarstwo; lecz odmówiÅ‚, odpowiadaiÄ…c Å‚agodnie, iż żadney niepotrzebnie pomocy.... Wie iednak, że j Amelii życie iest w niebezpieczeÅ„stwie: czy postanowiÅ‚ nie przeżyć iÄ…?...   Tegóź dnla o 6 z wieczora. Nie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 157
" cnotę! Chociaż śmiercią rażona, iakże dusza ta kochająca zgasły odzyskać potrafiła zapał, na pocieszenie swego brata! Z iakąż rozczuiaiącą pobożnością koiła zgryzoty stryia swego Grandsona, któren z głośnym łkaniem wszedł do iey pokoiu! Uyrzawszy..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 158
" Na wzmiankę o śmierci, dziecie tak przenikliwe zaczęło krzyki wydawać, iż musiałem go wynieść z pokoiu; szarpał się w moich ręku ażeby pozostać; i zwracając się do Ernesta zawołał: "Kochany móy przyiacielu Semlerze, niedozwól Albertowi ztąd mnie wyprowadzić." To..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 159
" LIST CVI. ADOLF DO BARONOWEY WOLDEMAR.   Drezno 21 wrzeÅ›nia. Gdybym AmeliÄ™ tylko w niebespieczeÅ„stwie byÅ‚ zastaÅ‚, wyjechaÅ‚bym natychmiast, aby ciÄ™ Pani uwiadomić; lecz sÄ…dzÄ™ iÄ… bydź bez żadney nadziei, nie ma wiec potrzeby Å›pieszyć siÄ™ tak bardzo: list móy przygotuie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 160
" chociaż błąd ten wiele iey praw do szacunku moiego odbiera, wyznać muszę, tak wielkim żalem iey serce przepełnione, iż dziwię się, że ciebie Pani nie wzrusza. Ja którego oskarzano zawsze o zbyteczną surowość, przyznaię, iż widzieć nie mogłem bez głębokiego rozczulenia to..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 161
" powstaną więcey, a serca ich, w których miłość płonie ieszcze, zlodowaci nieużyta ręka śmierci. — Jakto! lękasz się także o Życie Ernesta? — Adolfie, — odpowiedział mi, — nieuderzaż cię zmiana iego? czy nie wiesz że wolna gorączka pożera go, i nie widzisz iego..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 162
" ści; przykuty do łóżka Amelii nie chciał go ani na krok odstąpić, prosił ranie nawet abym go próżnemi nie trudził słowy. "Lecz — rzekłem mu z cicha — gdyby matka twoia ułagodziła się, gdybym był przez nią przysłany z oświadczeniem że da się nakoniec przebłagać...."..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 163
" mnie z twarzą niezmienioną, pomięszanym tylko nieco głosem: "Byłem pewny, że żyie ieszcze." Wziąłem rękę Amelii, zdała się nieczułą na to poruszenie, a gdym usunął moią rękę, ręka iey padła bezsilna na posłanie. Zbliżyłem się ieszcze bardziey, i schylaiąc moią głowę..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 164
" cie, — rzekła do niego; — tak okropnie rozdzielić się z tobą. Wybacz słabości istoty umieraiącey! lecz gdy się lękam że śmierć nas rozdzieli, myśl o niey mimowolny we mnie wzbudza przestrach!..... a gdy zasięgnę przeszłości, o móy Erneście, iakże się mogę spodziewać..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 165
" wnież iak i on obraziłam, i ty nas razem ukarzesz!" Na te wyrazy tak tkliwe, uyrzałem łzy w oczach Ernesta. "Bądź spokoyna, moia Amelio; — rzekł iey, — w czekającym nas niebie wszystko iest dobrocią, wszystko iest miłosierdziem; tam przebywa oyciec któren wybacza; nie Amelio, nie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 166
" iżem ci wszystko poświęciła; lecz cnota niemniey mi drogą była iak miłość twoia; a pozbawiona iedney lub drugiey, umrzeć koniecznie muszę." Zatrzymała się aby odetchnąć. "Przestań mówić Amelio, wyniszczysz siły twoie. — Ach! dozwól mi zażyć ostatek życia na przesłanie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 167
" niey zbyt dotkliwym, jakieby mi słodko było raz ieszcze przed skonem bydź przyciśnięta do serca matki Ernesta!" Pani. to słowo nakłonić cię powinno; wysyłam gońca ażeby ci iak nayśpieszniey list móy wręczył; tuż za nim pośpieszę; iutro przybędę o świcie, i zawiozę cię..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 168
" LIST CVII. ALBERT DO BIANKI.   Wieden, 22 października o 7 z rana. Jest iakaÅ›kolwiek nadzieia: noc nie tak byÅ‚a przykra iak upÅ‚ynione; Adolf poiechaÅ‚ po PaniÄ… Woldemar; na czas iÄ… moie ieszcze przywiezie, aby to zezwolenie odmówione z tak wyrodnym uporem, nie byÅ‚o nakoniec..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 169
" nych; rzucił się na podłogę, i uderzaiąc głową w ziemię w niepoietym pomięszaniu, wymawiał słowa bez związku, pomiędzy któremi zachwyciłem tylko: "Będzie żyła: bedzie żyła!" Zaklinałem go aby się uspokoił. "Amelia potrzebuie widzieć cię przy sobie, — rzekłem do niego,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 170
" liśmy ią ażeby milczała. "Dla czegóż sądzicie, — spytała — ze zdrowsza iestem iak wczoray? — Tak iest, siostro ukochana; doktór znayduie że bardzo małą masz gorączkę; ukoił naszą obawę: źyć będziesz; wszyscy mamy nadzieię. — I ty także Erneście? — ze smutno lubym..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 171
" szego wyroku. — Chwila ta iest niezmiernie zatrważającą; niedość szanowano stan tey Pani; tak wielkich doznawała wzruszeń, że wszystko zapowiada przesilenie choroby, które lękam się że nie będzie miała siły wytrzymać." Ernest padł na podłogę iakby piorunem rażony. W tey..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 172
" pełną ze wszystkiego uczyni ofiarę? czyż nie wiedziałem że zbyt kochaiąca aby wszelkiey niemiała oddalić nieufności i nieuchybić cnocie, zbyt była czysta aby pocieszyć się mogła za błąd popełniony, i nie umrzeć ze swoiey ofiary?.... Nieszczęśliwa! wszystkie przypadki..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 173
" "Wszakżeś mi wybaczył, bracie ukochany?" Na te słowa Ernest wyszedł z grobowey swoiey osłupiałości, i klękaiąc obok mnie, rzekł: "Wybacz mi także Albercie; a chociaż to wiele kosztować będzie twoie serce, przyrzec mi, że nie umrę nienawidzony od brata Amelii.... — Nie, ia..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 174
" LIST CVIII. ADOLF DO BIANKI   Wieden 3 listopada. Å»aÅ‚uiÄ™ ciÄ™, Pani, żeÅ› tak dÅ‚ugo drÄ™czyÅ‚a siÄ™ oczekiwaniem wiadomoÅ›ci, która niemogÅ‚a bydź innÄ…, tylko okropnÄ…; osÄ…dź Pani, czy Hrabia Albert mógÅ‚ iÄ… tobie udzielić, kiedy ia, od dzieciÅ„stwa doÅ›wiadczony..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 175
" mogła większey sprawić radości, iak wieść o polepszeniu zdrowia Amelii; i wyznać muszę iz pierwsze iey wzruszenie było uniesieniem pociechy: iednakże pod rozmaitemi pozory zwlekła odiazd do trzeciego dnia; zdawała misie nawet iż chce czekać innych, wiadomości o Amelii, niż się..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 176
" światem i sprawiedliwą okryię ią pogardą, na którą zasłużyła swym haniebnym postępowaniem. Dozwoliła, mi mówić; gdym skończył, wzniosła ręce do nieba i zawołała:" O móy synu! doczegożeś to mnie przywiódł oto używać muszę aby cię uchronić od zguby takowych sposobów,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 177
" to Baronowa i widząc że mu chcę uczynić zapytanie: "Niepytay go! — zawołała z żywością, — nic niechcę wiedzieć" Weszła; i zatrzymała się nagle; spoyrzała wokoło niespokoynie. "Niewidzę syna moiego! Adolfie, biegnij, szukay moiego syna! — Idę; lecz Pani iesteś tak..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 178
" wskazuiąc na trumnę; — lecz nie iest tam sama.... — O móy synu! móy Erneście Coż się stało moiemu synowi? gdzie syn móy? Albert raz ieszcze wskazał w milczeniu na trumnę, a Pani Woldemar padła bez zmysłów u nóg iego. Niebyłem wstanie ratować ią, słowa którem usłyszał..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 179
" lecz Eugeni podwoił krzyki: "Puść mnie puść mnie; zostaw mnie przy niey; muszę ią obudzić, ażeby wstała i znów mię pieściła..... O moia matko! poco śpisz tak długo, czemu nieodpowiadasz twoiemu dziecięciu?" Zbliżyłem się do trumny, i klękając rzekłem do Alberta: "Ponieważ..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 180
" Duszo czysta i wspaniałomyślna, tyś wybaczyła bratu; lecz nigdy, nigdy on sobie. niewybaczy. Niestety! gdybym cię niebył opuścił żyłabyś ieszcze, żyłabyś ieszcze dla tego, któren umarł z tobą. Lecz przynaymniey żądania wasze ziściły się: złączona iesteś na wieki, paro..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 181
" szaniu. "Chcę widzieć syna moiego! — wołała — on móy, on dobro moie iedyne; niewydrzecie mi go! "Pan Grondson; posunął się ku niey aby ią z sali wyprowadzić; odepchnęła go wobłąkaniu; powtarzając głosem straszliwym: "Synu! ..... Synu.... chcęwidzieć syna moiego! wróćcie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 182
" cierpienia, zaklinał mię ażebym pocieszał jego matkę, abym iey powiedział iż umiera kochając ią: teraz oboie wstawiała się za ciebie do Sędzi Naywyzszszego: pokładay więc nadzieię w ich modłach, opłakuy twe błędy, a ieśli bydz może żyi i umieray spokoyna." Chwilę..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 183
" Ernesta, wprawiała mnie w tak straśliwe boleści i obłąkanie, iż go przezwyciężyć niezdołałem; błądziłem iak wściekły, któren w szalonym swoim zapędzie mniema iż zwalczyć zdoła żelazną rękę przeznaczenia. Poddałem się nakoniec; secz przysiągłem na zimnych popiołach..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 184
" scy się zbiegli: Przyniesiono światła: Amelia iuż nieżyła; kochanek rzucił się na nią, przyciskał ią do serca gwałtownie, i tak silnie martwe trzymał zwłoki, iż mu ich wydrzeć niezdołano. Trzygodziny prawie zostawał w tym skonie; wydał nakoniec krzyk iękliwy.....był to..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 185
" LIST CIX. ADOLF DO BIANKI.   Wieden 5 listopada. JadÄ™ iutro z Albertem towarzyszyć smutnemu konduktowi do Woldemaru; Hrabia dopiero wtedy pisać do ciebie bÄ™dzie gdy ostatniÄ… odda posÅ‚ugÄ™ siostrze i Ernestowi. Nieszczęśliwi pragnÄ™li bydź pogrzebani razem, obok grobowca oyca..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 186
" LIST CX. ADOLF DO BIANKI.   Woldemar, 16 listopada. Ach! Pani, iakże smutnego i osobliwego obrzÄ™du byÅ‚em Å›wiadkiem. Sześć mÅ‚odych dziewczÄ…t biorÄ…cych Å›lub w okoÅ‚o trunny, i pogrzeb dwoyga kochanków wpoÅ›ród okazaÅ‚oÅ›ci godowey: taka wola byÅ‚a Ernesta. Gdy otrzymaÅ‚..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 187
" Hrabia wypełnił iego życzenie, szanując wolę duszy cierpiącey i wyobraźni zbłąkaney prawie. Dzisieyszego poranku, sześć młodych dziewcząt ubranych w bieli, z czarną krepą owinioną na ramieniu, w wieńcu niesmiertelników i cyprysów na głowie, przybyły, aby towarzyszyć trunnie..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 188
" wskazano. "Duszo wspaniałomyślna! — zawołał — teraz w obliczu Twórcy powtarzasz ieszcze: wybacz!" Wówczas rozerwał się porządek konduktu; każdy chciał dotknąć głazu poświęconego dobrocią istoty niebieskiey, każdy składał część i błogosławieństwa. Widziałem biedną..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 189
" Kilkanaście głosów powtórzyło razem: "Oboie byli anieli.... oboie stworzeni byli dla siebie.... — Nie rozdzielą się też więcey'' rzekł Albert wracaiąc na swe misysce przy pogrzebnym wozie. Każdy poszedł za. iego przykładem, i kondukt wszedł do świątyni. Postawiono trunnę..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 190
" zmiana — rzekł — podwaia nasz żal z iego utraty, nadaie mu wiecey prawa do miłosierdzia boskiego. Nieszczęśliwi których opłakujemy, nie byli zupełnie wolnemi od błędów; lecz Bóg ukarał ich na tey ziemi, a teraz przywołał ich do siebie i nieśmiertelnym obdarzył wieńcem,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 191
" rozległy się po wszystkich zakątach kościoła. Nagle odezwał się poważny organ; zaczęto żałobne nabożeństwo: " Ukoymy płacze i módlmy się za nich — rzekł Kapłan." Każdy padł na kolana. Gdy umilkły grobowe pienia, głębokie nastało milczenie. Kapłan długą ukończywszy..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 192
" bowych pochodni: zdawało się że dzień nadziei dla tego iedynie połączył się z dniem śmierci aby zniszczyć zbyt wiele obiecuiącą ufność i okazać nicość szalonych roskoszy. Po ślubnym obrzędzie wóz pogrzebny wrócił do zamku; spuszczono trunnę do podziemney kaplicy..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 193
" iey obrońcą, móy synu, a syn twóy ią opuścił!" Nie mógł mówić więcey; rozpacz iego tak stała się gwałtowna, iż lękałem się o iego życie; ściskaiąc go naytkliwiey rzekłem mu: "Znoś twoią boleść iako człowiek i pomniy o Biance. — Niestety! — odpowiedział — gdybym..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 194
" LIST CXI. ALBERT DO BIANKI.   Woldemar, 17 listopada o czwartei z rana. Spać nie mogÄ™: nie na oczy to Å‚zami zalane sen spokoynÄ… swoie rozlewa sÅ‚odycze... Czuwam i iÄ™czÄ™; myÅ›lÄ™ o tey, która kilka dni temu byÅ‚a ieszcze piÄ™knÄ… i kwitnÄ…cÄ…; wznawiam wspomnienie lat moich..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 195
" nowną i drogą sercu twoiego Alberta! nie, nigdy! nigdy nie zapomni żeś pocieszała siostrę iego! Nie iestem ieszcze w stanie oglądać ciebie, Bianko moia; zbyt iestem zgromiony ciosem któren mię ugodził.....I w dzień, i w nocy, bezustannie mam przed oczyma obraz konaiącey siostry,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 196
" LIST CXII. ADOLF DO BIANKI.   Woldemar 29 listopada. Pani, Albert iechać siÄ™ wybiera; Å›pieszy szukać przy tobie pociech których tak bardzo potrzebuie, i które sama możesz mu tylko udzielić. Co do mnie, odprowadzÄ™ Pana Grandsona do Szwajcaryi; obciążony latami i zgryzotÄ…,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 197
" łem przyiaciela, a serce moie rozdarte nic iuż, kochać nie iest zdolne. Nic uyrzę więcey Pani Woldemar; przeklinać ią tylko mogę, czynić tego niepowinienem: iest matką, zabiła własnego syna, dosyć iest ukarana. "

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 198
" DOKOŃCZENIE. Dziki Adolf, wierny swoim zamiarom, ukrył się w nayniedostępnieszey gór Alpeyskich samotni; matka iego umarła nieodkrywszy iego schronienia, i umarła nieszczęśliwa, wiedząc że ma syna, a ten iey przy zgonie powiek niezawiera. Albert, iedyny potomek rodziny Woldemarów,..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 199
" Pani Woldemar dni swoie przepędziła w naywiększey pobożności, i nieopuściła klasztoru w którym osiadła; pragnęła ażeby dzieci Alberta nosiły imiona Ernesta i Amelii; lecz niechciała ich widzieć, aż dopiero w chwli zgonu: w ówczas dopiero przywołała ich do siebie, zapisała im..."

Amelia Mansfild. T. 4 : z dzieł pani Cottin - strona 200
" Bianką przepędzić kilka miesięcy w Szwaycaryi, składaiąc na łono godnego przyiaciela Amelii, dziecie które zostawiła, iedyny obraz któren został po niey na ziemi. KONIEC. "