www.charis.pl

Amy Foster - strona 11
rankiem, leżącego (pewnie w omdleniu) na przydrożnej trawie, woźnica z Brenzett i nawet zeskoczył, aby mu się przyjrzeć z bliska, lecz cofnął się onieśmielony jego zupełną nieruchomością i czymś dziwacznym w wyglądzie tego włóczęgi, śpiącego tak spokojnie pod ulewą. Nieco później kilkoro dzieci wpadło do szkoły w Norton w takim strachu, że nauczycielka wyszła na dwór i ofuknęła z oburzeniem "wstrętnie wyglądającego człowieka" stojącego na drodze. Cofnął się o parę kroków, zwiesiwszy głowę, a potem nagle uciekł z nadzwyczajną chyżością. Furman od Bradleya, rozwożący mleko na wózku, nie taił, że ściągnął batem jakiegoś włochatego Cygana, który wyskoczył na drogę u zakrętu niedaleko Vents i chciał chwycić kuca za uzdę. Furman pomacał go batem jak się patrzy, a trafił akurat w twarz, tak że tamten rozciągnął się w błocie jeszcze prędzej, niż przedtem wyskoczył; ale kuca z jakie pół mili nie dało się osadzić
Darmowa reklama:
Medycyna estetyczna
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Medycyna estetyczna - licza się najlepsi.
www.skinclinic.pl
na miejscu. Prawdopodobnie rozbitek pró- bował zatrzymać wózek, usiłując rozpaczliwie uzyskać jakąś pomoc i porozumieć się z kimkolwiek. Także trzech chłopców przyznało się później, że rzucali kamieniami w dziwacznego włóczęgę, który, przemoknięty, zabłocony i -jak się zdawało -porządnie pijany, wałęsał się po wąskiej, głębokiej dróżce koło wapniami. Wszystko to omawiano w trzech wioskach przez wiele dni, ale mamy również niezawodne świadectwo pani Finn (żony woźnicy służącego u Smitha), która widziała, jak włóczęga przełazi przez niski murek otaczający pastwisko dla świń u Hammonda i zatoczył się prosto na panią Finn, głośno coś bełkocąc; już sam jego głos mógł człowieka przyprawić o śmierć ze strachu. Pani Finn miała przy sobie dziecko w wózku, krzyknęła na włóczęgę, żeby poszedł precz, a gdy mimo to podchodził coraz bliżej, uderzyła go odważnie parasolką po głowie i nie spojrzawszy za siebie ani razu, pobiegła z wózkiem jak na skrzydłach aż do najbliższego domu we wsi. Zatrzymawszy się bez tchu, zagadała do starego Lewisa, który obtłukiwał młotem kamienie; staruszek zdjął swoje olbrzymie okulary ochronne z czarnego drutu i dźwignął się na trzęsące nogi, aby spojrzeć w stronę, gdzie pokazywała ręką. Oboje ścigali wzrokiem postać człowieka biegnącego przez pole; widzieli, jak upadł, podniósł się i biegł znowu w kierunku New Barns, potykając się i wymachując nad głową długimi ramionami. Od owej chwili człowiek ten już jest wyraźnie w sieci swego mrocznego i wzruszającego przeznaczenia. Nie ma wątpliwości co do jego dalszych dziejów. Wszystko już teraz jest pewne: okropny przestrach pani Smith; przekonanie Amy Foster, przy którym wytrwała nieugięcie - mimo nerwowego ataku gospodyni - że ten człowiek nie miał "złych zamiarów"; rozjątrzenie Smitha (po jego powrocie z targu w Darnford), gdy zastał psa 
Tag: Medycyna estetyczna