Anarchista - strona 21
światła przed sobą. Szef dozorców z trzema swymi ludźmi zbliżał się ostrożnie. Lecz przez nieuwagę nie zamknął należycie ślepej latarki. Zbrodniarze również spostrzegli ten słaby promień. Ozwało się dzikie wycie, powstał zgiełk na ciemnej ścieżce, padły strzały, słychać było uderzenia i jęki. I z trzaskiem łamanych gałęzi, z okrzykami goniących i z wrzaskiem uciekających, to polowanie na ludzi, łotwy na dozorców, przemknęło koło mnie w kierunku środka wyspy. Pozostałem sam. I upewniam pana, że byłem na wszystko obojętny. Postawszy
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Rozwiązania energetyczne - licza się najlepsi.
www.kri.pl
spokojnie przez chwilę, poszedłem, wzdłuż ścieżki, dopóki nie trąciłem nogą o coś twardego. Zatrzymałem się i podniosłem rewolwer dozorcy. Poczułem w palcach, że był nabity pięciu kulami. Z podmuchem wiatru dochodziły mnie głosy zbrodniarzy, nawołujących się w oddali, gdy wtem rozległy się grzmoty, tłumiąc poszumy i szelesty drzew. Nagle silne światło przesunęło się w poprzek mojej ścieżki nisko ponad ziemią i oświeciło spódnicę kobiecą z brzegiem fartucha.
Wiedziałem, że kobieta, która nosiła ten strój, była żoną głównego dozorcy. Zdaje się, że wszyscy zapomnieli o niej. Na środku wyspy padł strzał, a ona krzyknęła mimo woli, jak gdyby uciekając. Poszła dalej. Udałem się za nią i raptem ujrzałem ją znowu. Jedną ręką ciągnęła za sznur wielkiego dzwonu, który wisi na krańcu przystani, a drugą poruszała ciężką latarnię tam i z powrotem. Jest to umówiony sygnał dla Ile Royale na wypadek, gdyby pomoc była potrzebna w nocy. Wiatr zaniósł dźwięk daleko od naszej wyspy, a światło, które poruszała, było zasłonięte od strony wybrzeża przez kilka drzew rosnących koło domu dla dozorców.
Podeszłam zupełnie blisko do niej z tyłu. Robiła swoje nie zatrzymując się, nie rozglądając się na bok, jak gdyby była zupełnie sama na wyspie. Dzielna ko-
Darmowa reklama:
Rozwiązania energetycznePodzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Rozwiązania energetyczne - licza się najlepsi.
www.kri.pl
Wiedziałem, że kobieta, która nosiła ten strój, była żoną głównego dozorcy. Zdaje się, że wszyscy zapomnieli o niej. Na środku wyspy padł strzał, a ona krzyknęła mimo woli, jak gdyby uciekając. Poszła dalej. Udałem się za nią i raptem ujrzałem ją znowu. Jedną ręką ciągnęła za sznur wielkiego dzwonu, który wisi na krańcu przystani, a drugą poruszała ciężką latarnię tam i z powrotem. Jest to umówiony sygnał dla Ile Royale na wypadek, gdyby pomoc była potrzebna w nocy. Wiatr zaniósł dźwięk daleko od naszej wyspy, a światło, które poruszała, było zasłonięte od strony wybrzeża przez kilka drzew rosnących koło domu dla dozorców.
Podeszłam zupełnie blisko do niej z tyłu. Robiła swoje nie zatrzymując się, nie rozglądając się na bok, jak gdyby była zupełnie sama na wyspie. Dzielna ko-
Tag: Rozwiązania energetyczne