Anastazja - strona 44
łych, a niegdyś nad życie mu milszych, o stronach odległych i wszystkim, co wśród nich zaznał, nauczył się, zapracował, mówił dziewczęciu zasłuchanemu, które łokciami o stół wsparte i obie ręce w gęstwinie włosów zatapiając wpatrywało się w niego oczyma roztropnymi, uważnymi, w świetle lampy jaśniejącymi, jak srebrem nalane, głębokie i do dna przejrzyste kryształy. Na pierwszej stronicy książki dużymi literami wypisane było imię i nazwisko: Piotr Skarga.
— A wiesz ty, mała, kto
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Reklama poznań - licza się najlepsi.
andro.com.pl
to był?...
Za oknami luty wicher zimowy szumiał, hulał, śniegiem na świat sypał, a oni we dwoje: dziadek w długiej: kapocie i wnuczka dużą chustką od zimna ogarnięta, zwolna, ze skupieniem czytali «Żywoty świętych» Skargi, każde słowo rozumiejąc, własna bowiem ich mowa do jego mowy przez tak długie wieki nie przestała być podobną. Raz, czytanie przerywając, Naścia twarz znad książki podniosła i zapytała:
— Dziaduńku, a będziesz ty do mojego domku przychodził?
— Ano — odpowiedział — jak się trafi! Może kiedy i z rok albo i ze dwa ani razu nie przyjdę.
Z trwogą zrazu spojrzała na niego, ale potem zaśmiała się głośno:
— E! dziaduńko nieprawdę mówi i tylko tak mię straszy! Już by pewnie dziaduńkowi życie beze mnie miłe nie było, tak jak i mnie bez dziaduńka.
A stary śmiał się.
— Kiedy wiesz, to nie zapytuj — odpowiedział. — A teraz, czytaj dalej, abyśmy dziś ten żywot, który czytamy, ukończyli.
Czytała dalej, ale niebawem znowu czytanie przerwała:
— A wiesz ty, mała, kto
Darmowa reklama:
Reklama poznańPodzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Reklama poznań - licza się najlepsi.
andro.com.pl
Za oknami luty wicher zimowy szumiał, hulał, śniegiem na świat sypał, a oni we dwoje: dziadek w długiej: kapocie i wnuczka dużą chustką od zimna ogarnięta, zwolna, ze skupieniem czytali «Żywoty świętych» Skargi, każde słowo rozumiejąc, własna bowiem ich mowa do jego mowy przez tak długie wieki nie przestała być podobną. Raz, czytanie przerywając, Naścia twarz znad książki podniosła i zapytała:
— Dziaduńku, a będziesz ty do mojego domku przychodził?
— Ano — odpowiedział — jak się trafi! Może kiedy i z rok albo i ze dwa ani razu nie przyjdę.
Z trwogą zrazu spojrzała na niego, ale potem zaśmiała się głośno:
— E! dziaduńko nieprawdę mówi i tylko tak mię straszy! Już by pewnie dziaduńkowi życie beze mnie miłe nie było, tak jak i mnie bez dziaduńka.
A stary śmiał się.
— Kiedy wiesz, to nie zapytuj — odpowiedział. — A teraz, czytaj dalej, abyśmy dziś ten żywot, który czytamy, ukończyli.
Czytała dalej, ale niebawem znowu czytanie przerwała:
Tag: Reklama poznań