www.charis.pl

Anastazja - strona 62
nym, polerownym i górnie myślącym, a Anastazja od wszystkich panien w Tuczyńcach jakąś inszą...
W kilka dni potem, pewnego ranka tak wczesnego, że mieszkańcy okolicy jeszcze spali, pan Apolinary Tuczyńce opuścił.
— Bez pożegnania się z Naścią wyjechał — ze zdziwieniem wielkim opowiadała Ewka. — Jeszcze wczoraj caluteńki wieczór u niej przesiedział o odjeździe ani wspominając, a dziś Salka Piszczałkówna do Naści przyleciała i od razu we drzwiach krzyknęła: «Już pan Apolinary za dziewięciu górami i siedmiu mostami się
Darmowa reklama:
Bezpieczna droga
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Bezpieczna droga - licza się najlepsi.
www.saferoad.pl
znajduje! Już godzin z pięć będzie, jak go brat swoim koniem do kolei żelaznej powiózł!»
— Cóż Naścia na to?
— A nic. Żeby pani ją wtenczas widziała, to by tak jak ja zdziwioną była. Jak z głazu, jak z marmuru. Blada zrobiła się jak ten papier, ale okiem nie mrugnęła, głosu z siebie nie wydała i nawet z tego snopka lnu, który w ręku trzymała, żadne ździebełko nie wypadło. Wiedziała dobrze, po co to i na co Salka przyleciała, aby nowinę tę jej zwiastować, tedy wymijając ją rzekła: «Niechaj mu pan Bóg szczęśliwą podróż daje!» Salka zaś wnet z drwiącą miną: «Czy już po zaręczynach?...» A ona bez nijakiego gniewu i bez żartobliwości ręce jej swoje pokazuje: «Widzisz, że zaręczynowego pierścienia na ręku nie mam!» I jakby się wcale nic nie zdarzyło, dalej sobie snopki lnu przed dom na słońce wystawia. Piszczałkówna jak zmyta poszła, bo miała nadzieję łzy obaczyć lub skargi usłyszeć i po całej okolicy na języku je roznieść. Pani może nie wie o tym, że Piszczałkowie sobie, a Mrukowie sobie, o ile tylko sił mają, to za pana Apolinarego Naściną sławę drą i szarpią.
Tag: Bezpieczna droga