Anastazja - strona 82
życzliwych wsłuchiwała, szczęście tęskliwe nieco, ale niewymowne świeciło w ciemnych jej źrenicach.
Trwało tak do południa i nieco nawet dłużej, po czym ludzie zatrudnienia swe mający i uprzykrzonymi też okazywać się nie chcąc, nacieszywszy się gościem miłym, nowości się napatrzywszy, to i owo za pieniądze nieduże na własność sobie kupiwszy, rozchodzić się poczęli. Kiedy niekiedy jeszcze, w godzinach popołudniowych, ktoś pojedynczy przybył, porozmawiał nieco z Józefą, to lub owo z towarów jej kupił — i poszedł sobie, a tymczasem wczesny wieczór jesienny nadchodził,
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Tłumaczenia kraków - licza się najlepsi.
www.verba-text.pl
nadszedł, gwiazdami nad ciemną ziemią zaświecił, a w ciemności na kształt gwiazd ziemskich zaświeciły na samotnym polu okna domostwa Anastazji.
Północ zbliżała się, a w oknach tych, przeciw zwyczajowi powszechnie tu panującemu, światła jeszcze nie gasły. Już p. Cyriak w baraniej czapie, z domu wnuczki wyszedłszy, kijem drogę przed sobą ubezpieczając przesunął się przez ciemności pole zalegające i pośród domostw okolicy zniknął; już i koguty parę razy po północy na całym szlaku wsi, od placówki do placówki, wartownicze hasła swoje odśpiewały, a okna te błyszczały jeszcze za odartymi z liści gałęźmi grusz i berberysów, do iskier żółtych na czarną oponę nocy rzuconych podobne. Co tam za iskrami tymi dwie kobiety, tak długo czuwające, czyniły lub mówiły, trudno wiedzieć, ale pewnym się zdaje, że jedna z nich, młodziuchna i niedoświadczona, u starszej i w jakichś losach srogich zmężniałej, czerpała pocieszenie i może tę moc, która istotom malutkim z pozoru udziela przecież skrzydeł szerokich i silnych.
Nazajutrz Józefa, wedle zwyczaju swego, z samego już rana poszła znajomych swoich w okolicy nawiedzić, a wychodząc, spory worek z towarem i torebkę z lekami
Trwało tak do południa i nieco nawet dłużej, po czym ludzie zatrudnienia swe mający i uprzykrzonymi też okazywać się nie chcąc, nacieszywszy się gościem miłym, nowości się napatrzywszy, to i owo za pieniądze nieduże na własność sobie kupiwszy, rozchodzić się poczęli. Kiedy niekiedy jeszcze, w godzinach popołudniowych, ktoś pojedynczy przybył, porozmawiał nieco z Józefą, to lub owo z towarów jej kupił — i poszedł sobie, a tymczasem wczesny wieczór jesienny nadchodził,
Darmowa reklama:
Tłumaczenia krakówPodzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Tłumaczenia kraków - licza się najlepsi.
www.verba-text.pl
Północ zbliżała się, a w oknach tych, przeciw zwyczajowi powszechnie tu panującemu, światła jeszcze nie gasły. Już p. Cyriak w baraniej czapie, z domu wnuczki wyszedłszy, kijem drogę przed sobą ubezpieczając przesunął się przez ciemności pole zalegające i pośród domostw okolicy zniknął; już i koguty parę razy po północy na całym szlaku wsi, od placówki do placówki, wartownicze hasła swoje odśpiewały, a okna te błyszczały jeszcze za odartymi z liści gałęźmi grusz i berberysów, do iskier żółtych na czarną oponę nocy rzuconych podobne. Co tam za iskrami tymi dwie kobiety, tak długo czuwające, czyniły lub mówiły, trudno wiedzieć, ale pewnym się zdaje, że jedna z nich, młodziuchna i niedoświadczona, u starszej i w jakichś losach srogich zmężniałej, czerpała pocieszenie i może tę moc, która istotom malutkim z pozoru udziela przecież skrzydeł szerokich i silnych.
Nazajutrz Józefa, wedle zwyczaju swego, z samego już rana poszła znajomych swoich w okolicy nawiedzić, a wychodząc, spory worek z towarem i torebkę z lekami
Tag: Tłumaczenia kraków