Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794)
Méry Joseph
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 1
" ANDRZEJ CHENIER. "
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 2
" ANDRZEJ CHENIER. POWIEŚĆ HISTORYCZNA Z CZASÓW REWOLUCYI FRANCUZKIEJ. (1792 — 1794). przez Mery. Przekład J. I. Kraszewskiego. Z przydaniem wiadomości o życiu Andrzeja Chenier. ..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 3
" Pozwolono drukować z obowiązkiem złożenia w Komitecie Cenzury, po wydrukowaniu, prawem oznaczonej liczby exemplarzy. Wilno, 16 Marca 1852 roku. Cenzor Paweł Kukolnik. "
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 4
" I. HOTEL DE LA TOUR-D'AIGUES. Pewnego razu, pan prokurator generalny trybunału w Aix, był łaskaw zaprosić mnie na wieczór, który dawał w domu swoim na ulicy Święto-Michalskiej. Pan Borely, jest najprzyjemniejszym, najdowcipniejszym i najzacniejszym z urzędników. Szczęściem jest..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 5
" nej Najady, sądziłbym się w Rzymie, na górze Quirinalu. Któż jest szczęśliwym posiadaczem tego ogrodu? — Nie żyje on, był nim hrabia de C... — A! stare to, szlacheckie w Prowancyi nazwisko; niema nic bardziej malowniczego nad stary zameczek hrabiów C... w głębi golfu Carry...."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 6
" — Wedle powszechnego odgłosu, sąsiadka moja przepędza czas bardzo przyjemnie i wedle upodobania. Czyta, pracuje nad literaturą, tłómaczy Horacjusza... — Co? tłumaczy Horacjusza! zawołałem przerywając panu Borely — z oryginału czy z innego tłumaczenia? — Cóż znowu! z..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 7
" łożyłem w rogu ulicy Czterech-Deliinów, ulicy pustej, którą zaludnia najpiękniejszy jarząb w świecie, stare drzewo, rzekłbyś sadzone przez konsula Sexcjusza. Z mojego punktu widzenia, pałac pani de C. ukazywał mi się w całym blasku swej wdzięcznej i poważnej architektury: cios,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 8
" scy znakomitsi podróżni, artyści sławni, ludzie naszego miasta, tacy jak Granet, Mignet, Thiers, Peisse, Rouclon, Roux-Martin, podbudzeni cudami, które o tym pałacu prawią, stokrolnie usiłowali dostać się do niego. Pani de C... zatyka uszy i dozwala im krzyczeć, wedle słów piosenki..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 9
" Jednego lipcowego poranku, termometr Reaumura wskazywał stopni trzydzieści, gotowałem się do szturmu, przed małą furtką hotelu. Upał wygnał przechodniów; ulica przypominała Pompeję. Aix spało całe... Cisza przerywana tylko szmerem wodotrysku Czterech-Delfinów panowała, a dzwon..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 10
" kich grach tego świata, w które się bez kart bawimy, nie trzebaż zawsze cóś oddać losowi? Miałem za sobą dziewięćdziesiąt przeciwko stu. W południowych krajach, wszystkie niemal kobiety mają dzieci. Uśmiechnęła się staruszka i odezwała się głosem wzruszonym. — Więc z..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 11
" i wypędziła, nic byłoby to wielkie nieszczęście: wyszlibyście z tego więzienia, pojechali do Menosque zobaczyć dzieci i P. Dulme, i zapewne poszlibyście jeszcze za mąż. To życzenie wystrzelone do uszu prawie osiemdziesiątletniej staruszki, wzbudziło w niej śmiech, który echo..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 12
" Prezydent i minister gabinetu 1 marca, pewnie by im grzeczności tyle nie okazali. Staruszka, zaprowadziła mnie potem do górnych apartamentów; tu odetchnąłem wonią, która, wiek XVIII zostawił po sobie w tem feodalnem ustroniu, niezamęcona. niczyim oddechem od 1788 roku. W pierwszym..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 13
" mówić jeszcze. Jak gdybym słyszał rozprawy o nowinach przyniesionych z Paryża, wstrzęsających miękki spokój tych szczęśliwych próżniaków. Krzesła mówiły wyraźnie: — Ale czy też to prawda? — Tak jest, P. de Gallifet, odebrał list od P. de S. Blancard, szambelana J. K...."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 14
" mi po nad drzwiami; z zegarem spoczywającym od lat pięćdziesiąt siedmiu, wystawującym chytrego bożka Kupidyna, który całe stado serc przebija strzałą. W chwili gdym do sąsiedniego wchodził salonu, staruszka zaleciła mi, żebym się jak najciszej znajdował, i zabroniła mi niemal..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 15
" — Są ludzie co zapamiętają słówko, a polem... — A polem gotowa kompromitacya. — Nie kompromitujmy się. Zastanowiwszy się przez chwilę nad polityczną ostrożnością tych dwóch krzeseł, szedłem dalej na palcach, przez pokłady pyłu, ku drzwiom gabinetu pani de C... Staruszka..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 16
" dłem jeszcze do długiej galerji, z której odgłos moich kroków spłoszył stado ptaków i gromadę innych zwierzątek mniej wdzięcznych, opanowujących zwykle bezpłatnie i niszczących niegodnie wszelką pustkę niezamieszkaną. Zwiedzałem ten wspaniały gmach w r. 1845, to jest w epoce..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 17
" miejscu uczynił; było to życie tak dobre, jak i drugie. Tyłem się dowiedział. Natomiast udzieliła mi drobnych szczegółów zaspokajających ciekawość; między innemi, mówiła, że wychodzi co rana, przededniem, i skupuje żywność dla siebie i pani. Wielcem jej był wdzięczen za tę..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 18
" rysy, i na pierwszy rzut oka rzekłbyś, że były wypukłe. Wyczytałem łatwo dwa imiona: Chenier: — Trudaine jedno nad drugiem. Wychodząc chciałem się lepiej jeszcze napisowi przypatrzyć, żeby być pewnym, żem go dobrze wyczytał. Staruszka przypomniała mi, że odwiedziny moje..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 19
" wym czasie wstrzymywały mnie od tego powody szczególne, dziś już nieistniejące, a niedozwalające mi ogłosić tej powieści; lecz przyrzekłem, w kilka dni potem, użyć hotelu pani de C... jako prologu do nieznanej historji zżycia Andrzeja Chenier, opowiedzianej mi przez kogoś, co hotel..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 20
" go dowody. Rozmawiając z jednym z jego współczesnych, z tych ludzi co widzieli wszystko, dowiedziałem się mnóstwo szczegółów o pobycie Andrzeja Chenier w Aix, w Prowancyi, około 86 lub 87 roku. Gdyby nie odwiedziny moje w hotelu pani de C..., gdyby nie odkrycie dwóch imion w owym..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 21
""
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 22
" — Ten młodzieniec pójdzie wysoko, rzekł pan Florjan. — Jak sio nazywa? spytało kilka głosów. — Cherubini. — Co za roskoszny wieczór! powtarzano na wszystkich prawie krzesłach. Pan d'Albertas głos zabrał. — Mamy nowe szczęście jeszcze, rzekł; JMPan Delille powie nam..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 23
" — Tak jest. No! Vauvenargues to przecie powiedział, że literatura jest odbiciem społeczeństiva. Jest to myśl nadzwyczaj trafna, niezmiernie prawdziwa. Społeczność nasza, tak wzruszona i niespokojna za czasów Frondy i w ostatnich wojnach religijnych, dziś jest uśmierzona zupełnie,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 24
" czy dziesięciu lat zmarły, miał jeszcze pióro w ręku. pisałby prześliczne sielanki, o pasterkach z nad brzegów Fernejskiego jeziora. — Najniezawodniej! powtórzyło szlachetne zgromadzenie; i pan Rousseau z Genewy także! — Ależ on także, ciągnął dalej pan de Florjan; Rousseau..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 25
" — Jak to, dziśbyś pan miał stracić i podporucznikówstwo w poezji? Możnaż tak nie dbać o stanowisko swoje? — Probuję życia, probuję... — Urodziłeś się pan w kraju bardzo mogącym natchnąć poetę, w Konstantynopolu. — A kraj ten jednak żadnego turka nie uczynił..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 26
" że tego rodzaju służby pół roku było za wiele. Nie moje lo powołanie. — Chciałabym też, panie Chenier, wiedzieć zdanie jego o wierszach Ks. Delille, tak ślicznie nam wydeklamowanych. — W istocie pani, deklamuje prześlicznie. — Tak, ale o poezji co pan sądzisz. — O..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 27
" jemnicze, dwie perły nieodgadnionego smutku, spłynęły po jej pięknem licu. Andrzej Chenier myślał o poetycznych miłostkach pana de Valbelle z panną Clairon. — Zrobiłeś pan kiedy uwagę, rzekła młoda kobieta poczynając się uśmiechać, jak to czasem niewiele potrzeba, żeby być..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 28
" — Pani... — O! mamy tu sędziego z Wenecyi, który wyrok jego skassował. Z uśmiechu przeszła do powagi i mówiła: W naszych rodzinach wojskowych, miewamy zawsze podobne przeczucie nieszczęść. Gdy wuj mój zabity został na okręcie la Belle-Poule, którym dowodził pan de la..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 29
" Andrzej obojętnie tego wysłuchał, ukłonił się panu ile Castellane i za służącym poszedł wielkiemi wschodami. Dwa poprzednie rozdziały są jakby prologiem następującej powieści. III LIST. Starym swoim zwyczajem, wiosna odmładzała piękne drzewa lasów Satory, pod Wersalem;..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 30
" nienie wyborne. Nie trzeba dziś niczem gardzić, nawet przestrogami nieznajomych. — Czytajmy, list bez podpisu. "Z wielkiej liczby ludzi, którzy od r. 1789 miotają się we Francyi, żaden może nie miał czasu, obejrzeć się z uwagą Da siebie. Każdy więcej spoglądał na drugich, i..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 31
" z potężnym poezji zapasem, z dźwiękami melodyi i miłości pełnemi. Cóżeś zrobił ze skarbami temi, które Bóg zrzuca w dusz ludzkich pustynie, na ukochane mu głowy? Pożyczyłeś mowy cudzej, miasto nauczyć ich swego języka; pisałeś pospolite pamflety; rozpocząłeś polemikę z..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 32
" skłonny do egoizmu; osobiste sprawy pochłonywają każdego i o bliźnim zapomnieć każą. — Lepiej się zastanowiwszy, rzekł Roucher po chwili, myslę, że chyba kobieta mogła powziąść myśl napisania takiego listu. Mężczyźni w zagadnieniach politycznych nigdy na rzeczy z tego..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 33
" Przestroga Francuzom o ich prawdziwych nieprzyjaciołach. "Drugi raz, w lasku d'Autruil, trzymałeś kwiaty w ręku; miękki trawy kobierzec rozściela! się pod twemi nogami, śpiew ptaków odzywał się nad twoją głową, w około jaśniały wdzięki kwietniowej jutrzenki; już usta twe..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 34
" poety: to jest, wszedł na drogę. która jest jedynem i istotnem powołaniem twojem. Opatrzność, która wybranych swych chce ocalić, posługuje się czasem ręką niegodną, i pisze nią oznajmienia swe; dziś może moją wybiera: nie pogardzaj tem, co ci się zdawać może pochodzić z..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 35
" — Przyjacielu, zrobiłeś dość uwag o piśmie tego listu i wiele domysłów nad jego autorem prawdopodobnym. Teraz radbym się dowiedzieć, co myślisz o naukach i przestrogach nieznajomego lub nieznajomej.... — O! nieznajomej! rzekł Chenier zastanowiwszy się. — No! niech i tak..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 36
" poglądać na naturę i mówić o tajemnicach duszy i roskoszach życia, jakby nas pogardliwą zbyli odmową! a my idziemy za niemi, głupcy! I ty, mój poczciwy przyjacielu, ty co umiesz sobie zapewnić tak doskonale całodniowe szczęście dwónastą wierszami o wiośnie, i ty ulegasz..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 37
" — Jutro! Jak to! w tak krótkim czasie tajemniczy korespondent twój, miałby zrzucić osłony? — Tak. przyjacielu, jeśli jutra doczekamy równie pięknego, wiosennego dnia jak dzisiaj. IV. ŻYWO POGRZEBIONY. Domek, w którym dwaj poeci wynaleźli dla siebie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 38
" w jeden punkt i szukały przez otwory drzew widoku domku Cheniera. Ten kierunek ich stał się jeszcze wyraźniejszym, gdy dwie kobiety zbliżyły się do muru otaczającego ogródek. Ta, która zdradzała się swą postawą, podniosła głowę i spójrzała w okno Andrzeja wzrokiem długim i..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 39
" dejrzeń, i nie tracąc śladu, już miał niechybnie odkryć dom gdzie mieszkały. Niechybne plany najpospoliciej się nie udają. Andrzej, który z oczów dwóch kobiet nie tracił, na chwilę je zgubił tylko i już znaleźć nie mógł. Przez tę krótką chwilę postradał owoc całej..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 40
" W chwilę potem drzwi zaskrzypiały na wrzeciądzach, i Cheuier, wszedł na korytarz ciemny, obszerny, zaledwie nieco rozwidniony lampą służącego. Pan de Pressy jest w domu? zapytał poeta. — Jest, panie Chenier. Służący poprzedził gościa i poprowadził go ku ogrodowi; otworzył..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 41
" wstania, którego się spodziewam, gdy król będzie wolny, wkrótce, nieprawdaż, kochany nieprzyjacielu? Kochany Pressy, rzekł Chenier, sługa twój widać lepiej mnie zna od ciebie, otwiera tylko przyjaciołom. — A więc, kochany poeto, rewolucya nas nie poróżniła? — O! bynajmniej...."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 42
" rumienisz się na myśl znajdowania w towarzystwie pięknych pań, w tym śmiesznym stroju Żirondyna zakrawającego na Górala. Uspokój się; jest to mój dzień przyjęcia, ale nie przyjmuję nikogo. Rodzina moja zwykle przyjmowała we czwartki. Dopełniam obowiązku, bądź co bądź, ale..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 43
" — I ja rachuję na przypadki, rzekł Chenier przerywając mu, chciałbym jakiej wiadomości o młodej i pięknej kobiecie. — Jak się zowie, Chenier? — Nie wiem, jak się zowie. — Gdzie mieszka? — Nie wiem, gdzie mieszka. — A cóż wiesz o niej? — Nic. — Do zbytku już..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 44
" stąpać po ubitej ziemi, jak gdyby przywykły posuwać się po posadzkach, po marmurach i kobiercach... — Wybornie, Chenier, i chcesz żebym cię oświecił, kierując się podobnemi wskazówkami? To dosyć trudno. Wszystko to zbyt nieokreślone, opis twój dałby się zastosować do..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 45
" — A musi już być bardzo późno, dodał Chenier żegnając się; przyjaciel mój Roucher może być o mnie niespokojny. Żegnani cię kochany Pressy — żegnam. — Bądź zdrów kochany poeto; pamiętaj, że przyjmuj? w czwartki. V. DWAJ BRACIA. Wróciwszy do swej izdebki,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 46
" nad parą okrywająca, drzew wierzchołki, powietrze miłe, balsamem oblewało duszę. Wszystkie harmonję nocne mówiły językiem boskim, pojętnym dla wszystkich, a niezrozumianym od nikogo. Miasta spały na prędce, gotując jutro nowe nienawiści i walki. Andrzej zwracał ciągle oczy ku..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 47
" las od Ville-d'Array... Chodź — oddalmy się ztąd, Andrzeju, pogadamy trochę na ustroniu, w lesie. Marja-Józef i Andrzej zeszli z drogi i stanąwszy w ostróżnem oddaleniu od mieszkań, pierwszy rzekł do brata: — Drogi Andrzeju, wczoraj, 10 kwietnia, Robespierre wyrzekł wreszcie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 48
" choć raz sprawiedliwa, nie będzie mnie obwiniać, ale krew w żyłach moich, krew która jest twoją także, oburza się jeszcze na myśl tę, że teraz spoczniesz ubezpieczony, to ja, w przekonaniu twem, nie powinienem lękać się plamy historji. Czyż tego mi ma być dosyć Andrzeju? Nie...."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 49
" jak kwiat aloesu, i daje głowę niewinną potrzebie chwilowej, nie troszcząc się o jutrzejsze wrażenie. — No, kochany Józefie — nic tedy nie rozumiem rewolucyjnej logiki. — Tak, ale piorun co zabija nie pyta cię, czy rozumiesz fenomena elektryczności. Kochany Andrzeju, nie trać..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 50
" z życia Karola IX napisałem, protestanci obwinieni są w pierwszym akcie; rzeź w ostatnim: to będzie rozwiązanie z Żirondynami! Historja wiekuiście się powtarza, bo namiętności panujące wypadkom zawsze są też same; bo polok ludu unosi zawsze jak rzeka Araxus, o której mówi poeta,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 51
" oniemiła Andrzeja Chenier. Nasz młody poeta do łez poruszony, już miał uledz pierwszemu natchnieniu, ale panująca chwili myśl wstrzymała go i zamknęła mu usta. Józef ściskał ręce brała, a dwaj wielcy poeci, stojąc tak jeden na przeciw drugiego i ognisto mieszając westchnienia,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 52
" bracie, jestem jak żołnierz na placu boju: nie radź bratu by uciekał. — Przynajmniej, Andrzeju, powiedz mi otwarcie... Kobieta cię wstrzymuje? — Tak jest. — No, to jedźcie razem, i... Andrzej powolnym ręki ruchem wstrzymał brata, i wiążąc dłoń jego ze swoją, zwierzył mu..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 53
" Zamknięty jak anachoreta, czytywał co wieczór zamiast brewiarza: Praedium rusticum, ojca Vanniere, i porównywał poemat z Georgikami Wirgiljusza, na wzór paralelli Ks. Rapin, uczonego anatomisty starożytności, pisząc powolnie rozprawę. O dziewiątej zamykał Vanniera i rękopism swej..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 54
" — Pan wychodzisz z hotelu? zawołał Walenty z zadziwieniem i przestrachem. — A muszę, Walenty... mam obowiązek do spełnienia... spodziewam się powrócić zaraz..... chyba bym... Dowiesz się nazwiska pana gubernatora prowincyi w hotelu de Grave, zapiszesz je na bilecie... Oddasz potem..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 55
" miast rozjaśnił znowu oblicze, zamknął portret w relikwiarzyku i zszedł do pokojów przytykających ku ogrodowi. Tu; z panoplji dziedzicznej, wysunął szpadę, sprobował jej gardy, dotknął ostrza i schował do pochwy; potem przerzucił kilka książek narzuconych na gierydonie, wziął..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 56
" — Pan hrabia lepiej to może zrozumiesz odemnie, wiedząc cóś napisał? — A cóżeś ty Walenty, odpowiedział na to zuchwalstwo. ? — Nic, panie hrabio... — Prawda! prawda! cóż było odpowiedzieć! wiesz jak się pan gubernator nazywa, Walenty? — Wiem. — Zowie się? —..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 57
" — Panie hrabio, rośnie mi serce od tego co pan mówi. — Słuchaj Walenty: postrzegłem w tobie wielką zręczność, okrytą pozornie dobrodusznością; jest to najcenniejsza zręczność, bo się jej nie każdy domyśla. Był człowiek obdarzony przebiegłością cudowną, który..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 58
" Następujące dalej wiersze, w r. 1849, moralniejszym, cytować się nie dadzą. VII. Z A KOBIETĄ. Walenty szedł z głową spuszczoną, aż do głównych stajni Wersalskich, i tyłem się obróciwszy do sztachet opuszczonego zamku, obejrzał się smutnie na prawo i lewo po..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 59
" wy burz morskich i wojny; niejeden okręt rozdarto pod nim, a żelazne jego uszy oparły się gromom arlyllerji na morzach Indyjskich; w dodatku zbroiła go ta wzgarda z jaką wszyscy żeglarze patrzą na sprawy lądu i ziemi; — wrzawa też w tej chwili obejmująca miasto Wersal, wcale go nie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 60
" tyra prześladowanym lub zobojętnionym. Domki te były zamieszkane, jak się to łatwo poznać dawało, ale ich mieszkańcy nie ukazywali się na progu domów, i pewnie, deputacye owe i zaburzeni, gdyby się zwróciły w tę stronę, nie otwarły by jednego okna, ani wyciągnęły jednej twarzy..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 61
" "Iść na los jest podobno jedynym sposobem, w podobnym razie. Gdy nas spotyka niemożność materjalna, niepodobieństwo fizyczne, los ostatnim chyba może być przewodnikiem, jedyną nicią w labyryncie powszechnym. Na rogu ulicy zwanej Flaurus, stał [...] jeden z tych domków spokojnych i..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 62
" dilettanta cały tłum zastępującego, i zażądał od niego ceny miejsca w pierwszej loży. Walenty, trochę zmieszany niespodziewanem żądaniem, zanurzył rękę w głęboką kieszeń swych spodni axamitnych, i znalazłszy w niej tylko worek pański, rozwiązał go, zaczął szukać..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 63
" ryżanin, z przedmieścia S. Jakóba N. 32. Umiem: Dumne Italji dzieci; Gdy mój kochany powróci; Nie pójdziemy w las już więcej; Pięknas i jasnowłosa moja Amarylko. Umiem marsz gwardyj Francuzkich, ale to zabronione przez rząd. Jeśli pan każe to mu w domu zaśpiewam. Trubadur dumną..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 64
" -Nie wiesz co pleciesz, i.... -Czekaj no pan, dobrze ją rozbierzmy. Oddaj mi serce droga dziewczyno, Kollin ci oddał już swoje — Ty zawsze będziesz moją jedyną Wielkość moja — skarby moje... — Otoż to jest! rzekł Walenty, gdzież ty tu u licha znalazłeś co przeciwko..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 65
" — Nie, nie, mówiłem ci cenę, od tego nie ustąpię; luidora za dwadzieście piosnek! już się nie targujmy. Jeśli cię zbogacę, tem ci gorzej, trzeba się było wprzódy targować! Słowo się dało. — No! zawołał śpiewak śmiejąc się do rozpuku, jeśli macie pieniądze do..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 66
" — Teraz już nie mówmy do siebie; idź o dziesięć kroków przedemną, i poczynaj od pierwszej furtki jaka będzie na drodze. Początek tej próby nie bardzo był pomyślny. Wyczerpano wszystkie domy ulicy Wolności, nigdzie nie otworzyło się okno żadne. Szczekanie tylko gdzieniegdzie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 67
" pod wszystkiemi balkonami, — spojrzałeś kiedy w okno hotelu de Grave, na ulicy Rezerwuaru? — To ona! żywo przerwał śpiewak uliczny, ja ją znam, miała kwiaty na balkonie. Tak! pyszna kobieta, rzucała mi sztuki dwunasto - soldowe obwinięte w papier, ale od dwóch czy trzech miesięcy..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 68
" stynkta i namiętności dzikie stykają się z sobą w cieniu; będzie to jakby podziemna historją tej chwili straszliwej, w Której łoskot zewnętrzny wszystkich uwagę odwracał, nie dozwalając niczyjemu wejrzeniu rozpoznać tego, co się przed światłem dnia ukrywało. — Słuchaj mnie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 69
" — Sądzisz więc Walenty, że to jest portret osoby, którą zrana widziałeś? — Przecież, niema na świecie dwóch takich twarzy!... tylko... pani hrabina inaczej teraz ubrana... — Dość, otwieraj drzwi Walenty i prowadź mnie. Hrabia włożył kapelusz myśliwski, portret wziął..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 70
" lepiej, jestem pewny, że znasz tę, która pisała list pokazywany ci przezemnie. — Zkąd - że to wnosisz? rzekł hrabia z uśmiechem. — W przeszły czwartek zdradziło cię wzruszenie, zdradza cię ono dziś znowu; pomimo arystokratycznego wdzięku twych rysów, czytam w nich, że ją..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 71
" Pan de Pressy energicznie starał się okazać spokojnym, i rzekł podnosząc portret: — Ha! jeśli ta pani jest w niebezpieczeństwie, toś ją powinien ratować. Po cóżeś tu przyszedł panie Chenier? — Dawiesz się o tem panie de Pressy, zawołał poeta najżywszym opanowany..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 72
" wnym. A tyż mi się objaśniasz? Mów do mnie otwarcie, odpowiem ci po szlachecku. — Niestety! Hrabio nic ci powiedzieć nie mogę, ty sam wiesz wszystko! — Jak poznałeś tę kobietę? — Ja jej nie znam. — Nie znasz kobiety, która do ciebie pisuje foljanty! — Nie znam,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 73
" — Widzisz kochany poeto, rzekł hrabia, zdaje mi się, żem się nie mógł namówić z Walentym. — Doprawdy, przerwał Chenier, wszystko to zadziwia mnie, durzy. Widzę po uspokojeniu twem, że nic jej w istocie grozić nie może. — Ale zagrażałoby, — rzekł hrabia tajemniczo, —..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 74
" czasem bywasz nieuważny. Odważnym być można i ostróżnym razem. Andrzej wyszedł, i drzwi się za nim zamknęły; ale ostatnie słowa hrabiego do Walentego były zbyt wyszukane i nie zręczne; przez to dał się domyśleć, że wyjdzie wkrótce. Zresztą, już wchodząc, Andrzej uważał po..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 75
" — Będę całą noc stał u tego domu, rzekł w sobie, a jutro światło dzienne natchnie mnie jakiem postanowieniem zbawiennem! Ale nogi mu osłabły; i usiadł na jednym z pagórków trawą okrytych, które otaczają wielkie gościńce, jak znużony podróżny. IX. WYZNANIE..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 76
" nocnego, poruszającego liśćmi, i w przestankach odzywający się w ulicach ogrodu. Nie trzeba mu było jednak słyszeć, by wszystko wiedzieć, czuć i cierpieć. W podobnym zbiegu okoliczności, któżby mógł jeszcze wątpić nawet? Chwilami, przystępy szału ogarniały głowę jego,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 77
" w nim mówiło i natchnęło najdziksze monologi, po których najdziwniejsze nastąpić miały czynności. — Tak! miałżebym w takiej chwili rozmyślać jeszcze! Rozwaga jest cnotą epok spokoju. Biorą bastylle szturmem, wyłamują drzwi pałaców, zalewają tłumami Wersal i Tuileries, a..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 78
" Ale w wazach Japońskich kwiaty były powiędłe, choć obok ogród rozkwitał bzami i różami wiosennemi. — To nic nie dowodzi, rzekł w sobie, w teraźniejszych czasach Kobieta, szczególniej ona, nie myśli o codziennem odnawianiu kwiatów. Dzień coraz był większy, żadnego przecie nie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 79
" Hrabia kończył się ubierać po pańsku, gdy Walenty oznajmił pana Chenier. — Kochany hrabio, rzekł poeta, mówiłeś mi wczoraj, że przyjmujesz co dzień, korzystam z twej gościnności-Zresztą mam powód dzisiaj naprzykrzać się odwiedzinami. Spędziłem noc w śmiertelnej trwodze,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 80
" — Kończę. Wiem z najlepszego źródła, że ostatniej nocy dwóch lodzi wkradło się do domu na ulicy Thiers, zapewna w zamiarze nie najlepszym względem osoby, która nas obu obchodzi. Andrzej wyrzekł to powolnie, a zielone oczy jego wlepiały się w hrabiego. — A! wiesz o tem! rzekł..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 81
" — Bardzobym rad je wiedzieć, choć to dla mnie rzecz obojętna. — Przebaczysz mi co powiem? — Wszystko a wszystko... któż był ten nieznajomy? — Był to hrabia de Pressy. — Ja? rzekł hrabia śmiejąc się z przymusem. — Tak, pan, wiesz to lepiej odemnie. — Słowo honoru,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 82
" — Hrabio, ja tę kobietę kocham. Hrabia de Pressy ogromnym, homerycznym niepohamowanym, potężnym rozśmiał się śmiechem; śmiech taki mieścić się tylko może w arystokratycznej piersi, do której przeszedł spadkiem od bohaterów Illjady. Chenier zdziwiony patrzał osłupiałym..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 83
" nem przez przodka swego Owidjusza — położeniu człowiek w którego grom uderzył: żyje on, ale życia nie czuje. Fulmine tactus, Vivit et est vitae nescius ipse suae. Gdy obłok krwi oblewający jego czoło rozszedł się, mowa mu wróciła, i odezwał się głosem stłumionym: —..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 84
" Chenier nie nie odpowiedział, Walenty dodał: — Nie wiesz pan czemu? — Nie. odparł Chenier machinalnie. — Bo dziś rano odebraliśmy bardzo nie dobre nowiny z Paryża. Zdaje się, że to pana niewiele obchodzi — jednakże.. pan wie o czem mówię ? — Nie! powtórzył poeta jak..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 85
" — Słuchaj: Turba sacerdotum, pede, fortunata, quieto Emilios calcat cineres tumulosque Calonum. — Prawda! wyśmienicie! rzekł Andrzej chcąc odejść. — Jak to? wyśmienicie! zawołał Roucher wstrzymując go, ależ nie słyszałeś tłómaczenia pana de Voltaire? — A tak!..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 86
" — Co ty mówisz? A! zgaduję, to musi być zemsta Brissot'a?.. — I wielu innych Andrzeju! — To cios ostatni, cios najsroższy, dobijający, Roucher, przyjacielu? A imie kobiety czy także wymieniają pisma publiczne? — Jakiej kobiety? — Hrabinej de Pressy. — Co za hrabinej?..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 87
" — Cóżeś ty znalazł w tym wierszu? — Spondaiczny. — Wielkie nieszczęście! — Nie znasz może tego wiersza? — Nie. — No, to sądzić o nim nie możesz. — Oczewiście; nie sądzę też. — Ten wiersz.. — Bądź zdrów, Roucher. — Andrzeju, nie chcesz słyszeć lego..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 88
" szyły wszystkie kwiaty wiosny 93; wielki poeta kochał kobietę nieznajomą, i na ciemnym horyzoncie widział przed sobą tylko tę tęczę jasną. Dusza jego złamana boleścią, żądała od ciała trochy spoczynku, by się rzucić w pogoń uczucia, nie zważając na zasadzki polityczne i..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 89
" Gdy rozpatrywał wszystkie zakątki małego ogródka, i przechodził ponad parkanem żelaznym, oddzielającym go od sąsiedniego, rzucił okiem nań i ujrzał kobietę, idącą zamyśloną, powolnie ku ulicy ocienionej, od strony sztachet i bramy. Noc była ciemna, nie można było ufać..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 90
" się zaraz po cichu, i jej urywki dolatujące uszów poety, zdradzały piękną nieznajomą. Chenier usłyszał bardzo wyraźnie te słowa bez ciągu, ale znaczące, które w przechodzie go doszły... Nikt się już w... nieukazał — fałszywy postrach, który.. — tak, ten człowiek wdziany..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 91
" XI. BIAÅ?A KARTA. Gdyby wszyscy mÅ‚odzi ludzie tamtej epoki byli naówczas w poÅ‚ożeniu Andrzeja Chenier, rok 93 nie byÅ‚by 93 rokiem. PoetÄ™ dusiÅ‚y dwa Å›miertelne wzruszenia: nie wiedzÄ…c któremu siÄ™ poddać, znosiÅ‚ oba razem, jak czÅ‚owiek coby konajÄ…c od dwóch sztyletów,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 92
" pisała. Ostatnia kartka moja, była przerażająca, jutro będę miała za obowiązek sobie, uspokoić co. — Uspokoić go, listem który ma być napisany jutro? spytała droga kobieta. — Tak jest. — Więc pójdę zaraz jutro do Viroflay oznajmić o tem wiernemu posłańcowi twemu pani,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 93
" bie dwóch tysięcy, schodzili ulicą Thiers, śpiewając hymn piękny Marji-Józefa Chenier. Ta burza potężna głosów, jakby wyzyw nieprzyjaciół zahuczała obok, a Andrzej jej nie usłyszał. Cała jego dusza przeszła w wejrzenie, wlepione w punkt jeden. Te chwile stanowcze, które..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 94
" — Tak nie obawiają się niczego, odpowiedziała kobieta, zbliżając śmiało ku sztachetom i głosowi. — Pani, rzekł poeta drżący, mówi do ciebie przyjaciel... Jestem Andrzej Chenier. — To oni to on! zawołała kobieta, i ścisnęła podaną jej rękę. — Niech będą..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 95
" o to bym mu dowiodła, żeśmy dawno znajomi; muszę więc zaraz uspokoić jego sumienie, któremu by trudno było, jakkolwiek bądź, zmyślenie moje przyjąć za rzeczywistość... Pięć lat temu, panie, przejeżdżałeś przez Prowancyę, byłeś w hotelu ile la Tour d'Aigues, w Aix. i......"
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 96
" jąc po ruchu gwałtowności, grożące niebezpieczeństwo nieznane, schroniła się w najciemniejszy zakąt zarośli. O kilka kroków od Chenier'a była studnia do polewania, której otwór cały prawie okrywały rośliny bujne i zdziczałe porastające rychło opuszczone miejsca. Poeta nie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 97
" — Jeśli pan hrabia pewny i ręczy, to naturalnie wierzyć muszę. — Są tu pewne głosu odbicia w tym ogrodzie, które znam doskonale, rzekł hrabia: toż samo było w Trianou, bawiliśmy się tam często z królową i panią de Polignac. Mówiący po cichu, w nocy, przed sztachetami,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 98
" Hrabia wstrzymał go ruchem nagłym, i wskazał mu po z. i sztachetami sąsiedni ogródek. W cieniach nocnych blizkiej ulicy, przesunęła się w lej chwili postać ludzka, której chód poważny przypominał mary o jakich prawią podania ludu. Pan de Pressy zbliżył się ku sztachetom, i..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 99
" Klaudyusza Mouriez wizerunek cielesny już nam skreślił Walenty, a moralny wkrótce się nam przedstawi sam przez się. — Adrjanie, bratauku, woła! Klaudyusz Mouriez przechadzając się żywo — są różne rodzaje republikanów. Ty jesteś republikanin de Firis illmlribus. Masz lat..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 100
" którą zostałeś zaszczycony. Wszystko to daje mi prawe, odezwać się szczerze... — A ty tego prawa nadużywasz, Adrjanie, wiesz że pomimo miny srogiej, jestem w gruncie dobry. — Tak, stryju, gdy cię nie unosi namiętność, jesteś najlepszym z ludzi; ale cię namiętność unosi..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 101
" uczciwym republikaninem, i budzić w drugich miłość rzeczpospolitej. Nie dawaj powodu lojalistom rzucenia na nas potwarzy; niech obyczaje twe będą surowe jak... — A! to ty myślisz, Adrjanku, przerwał nagle Klaudyusz Mouriez, że mi w smak idą twoje kazania! a! zaprawdę, świat do..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 102
" ucha stryjowi, owszem to najważniejsza, to jeśli nie śpiewał tej piosenki, policya nie miała go prawa zatrzymywać. — Ja wiem co mówie Adrjanie... Słuchaj no Wincenty, a gadaj prawdę jeśli chcesz być wolny. Gdzie mieszka kobieta za którą dostałeś tyle złota? — Mieszka w..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 103
" na, posuwam się nawet z dobroci aż do rodzaju usprawiedliwiema przed tobą. Czegóż możesz żądać więcej? — Nie, mój stryju; wiesz że cię kocham, że usiłuję cię sprostować, używając ku temu co w tobie jest dobrego. — Wyborny! synowczyk! rzekł Mouriez z uśmiechem, — ja,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 104
" — Adrjanie, pleciesz bez sensu! — Nigdy się widzę w tym względzie nie porozumiemy. Powiem więcej, gdyby cię namiętność niezaślepiała, gdyby hrabina Margareta była osiemdziesiątletnią buntowniczką, dałbyś jej ręczę pokój i nie turbował bynajmniej. — No, toś powiedział..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 105
" szli i czekają tylko pory, by cóś przedsięwziąść. Niedawno jeszcze, nie doniesionoż mi dwóch wściekłych pisarzy Dziennika paryzkiego: Andrzeja Chenier i Roucher, którzy się schronili do Wersalu zamyślając o kontr-rewolucyj; dwóch ludzi gorszych od stu kobiet, bo rankami piszą..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 106
" my dwadzieścia listów czekających odpowiedzi. Pisz do Fouquier-Tinville list w tym sensie.., że ogłoszenie w Wersalu o gotującem się prawie na podejrzanych, wywarło najlepszy skutek... ludność jest zawsze najlepszym ożywiona duchem i t.p. — Ludność ożywiona najlepszym duchem!..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 107
" ków których nie widzi, ale o nich wie, ale ich czuje... co ją najwięcej właśnie przerażać powinno. — Istotnie panie hrabio — to niepojęta rzecz! Hrabia de Pressy sparł czoło na sztachetach i począł dumać. W tem silne uderzenie młota dało się słyszeć w blizkości a..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 108
" Rzucił szpadę na drugą stronę i do Walentego się odezwał. — No! pora spisać się ze zręcznością majtka! za mną! To mówiąc, hrabia wlazł na sztachety, sparł nogę pomiędzy dwoma ostrzami strzał zakończających je i skoczył za orężem swoim. Dostawszy się na stronę..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 109
" Walenty podniósł prawą rękę, powtarzając swoją przysięgę, chwycił sztylet i pośpieszył za swoim panem. W tej że chwili usłyszano powtóre — Otworzyć, w imie prawa, a głosowi temu towarzyszyło gwałtowne dobijanie się do bramy. Głos odpowiedział od domku — Zaraz! zaraz! i..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 110
" — Wiemy że kłamiesz, a zatem pójdziesz z nami. — Pójdę.. — Czy jest tu piwnica w tym domu? — Jest? chcecie ją zobaczyć, proszę... — Nie głupi któś chować się w piwnicy teraz... pani twoja jest w ogrodzie... kiedyśmy jej nie znaleźli tutaj... daj nam dwie świece, i..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 111
" siÄ™ może przestraszyć... A dopókim siÄ™ odziaÅ‚a, wiele czasu straciÅ‚am. — Doskonale odpowiada, kobiecina! — Å?atwo dobrze odpowiedzieć, kiedy siÄ™ mówi prawdÄ™. — Dość! dość! idź sobie! Dwaj ichmość zeszli z ganku i przybywszy do pierwszych drzew, spotkali siÄ™ ze szpadÄ…..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 112
" — Nic nie wiem panie hrabio — odezwał się Walenty, wstrzymując oddech. — Jeśli to prosty człowiek, radbym go wynagrodzić... Nie lubię usług daremnych. — Tak. i myślę że to prosty człowiek, dodał Walenty... najpewniej... to być musiał ogrodnik miejscowy. — Najpewniej!..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 113
" Walenty zawahał się z odpowiedzią. — No, rzekł hrabia — czego poglądasz? — Ja... nic... tak panie hrabio... Zrobiłem sobie pewną uwagę. — Jaką Walenty? — Ja wolę tu resztę nocy przepędzić... niewiadomo jeszcze jak się to skończy... Tym sposobem będę gotów i..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 114
" — No! stary marynarzu, próbuj! śmiało! Walenty rzucił ostatnie i szybkie wejrzenie na zdradliwe sztachety, od których przelezienia się wykręcał, i szybko skierował się ku domowi. Wszędzie było pusto i niepozamykano; brama nawet od ulicy Thiers, stała otworem. — A com ja..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 115
" Andrzej cofnął się na wschody, jak złodziej spotykający z czujną strażą; i miał powody ku temu, chcąc ukryć przed okiem przyjaciela ubranie rozszarpane i na wpół odarte. Inna uwaga jeszcze wstrzymała go, Chenier zmyślił uśmiech, poszedł wprost do niego i odezwał się: —..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 116
" — Siadaj że Andrzeju! — Nie! stać będę! Jeśli siądę, słońce nas obu tu zastanie. mnie śpiącego, a ciebie odpowiadającego jeszcze. — Początek rozraduje cię niewymownie... odebrałem przez wiernego posłańca, list zgadnij od kogo? — Roucher, przysiadłeś sobie umorzyć..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 117
" gubić listy, latając za muzami po lasach, gdyby wychowaniec Sylena, o którym mówi bajka Fenelona. Dziś jednak same dobre mam nowiny. Wiesz że zapatruję się na położenie nasze z krwią zimną, że się obawiam złudzeń, optyki zwodniczej, z pomocą której aż nadto skłonni jesteśmy..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 118
" W akademji muzyki, wielka opera Klimenu napełnia co wieczór salę; to arcydzieło stanęło już w rzędzie na jaki zasługiwało; wszyscy znawcy przenoszą je nad Oedipa. Muzyka nasza dalej już postąpić nie zdoła. Po Klimenie dają, to balet Bacchus i Jrjana, to Sąd Parysa. Te dwa..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 119
" trzech soldów; równość w obliczu zabawy, Cyrk ten, naśladowanie starożytnych, poświęcono widowiskom konnym. Szczególniej odznacza się miody jeździec, zdaje mi się Franconi, który woltyżuje w sposób zadziwiający i dokazuje sztuki równe indyjskim kuglarstwom, o których piszą..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 120
" — Odpowiadasz rai tak prostą monosyllabą suchą i nie. uważną. Chenier wydał ostre westchnienie, i chwytając się oburącz za czarnych włosów pierścienie, zawołał: — Przyjacielu! sprzysiągłeś się widzę, żeby mnie doprowadzić do warjacyi! — Jak. to? spytał Roucher..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 121
" — A! przerwał Chenier, niewarto spać, bośmy w miesiącu maju! no! kiedy ci się moja izdebka podoba, zostań że sobie w niej, a ja pójdę spać do twojej. Andrzej szybko posunął się do drzwi, ale w tem Roucher z zadziwiającą powstał żwawością, zaparł mu drogę od wschodów i..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 122
" czerpał się cały zapas mojej cierpliwości. Poraz ostatni, daj mi wyjść ! proszę! czuję że się na ciebie porwę, a serce moję poczyna opanowywać głowa. Szanujże rospacz woja. — A ty Chenier — szanuj kobietę.. — Kobietę! — Jesteś trzpiot nieznośny, Andrzeju — to..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 123
" — Mój kochany Chenier, rzekł Roucher, nie rozumiem jak z twoją przebiegłością mogłeś się dać uwieść tak długo; i ty, co mnie znasz, mógłżeś przez dwie godziny myśleć żem dobrowolnie drażnił cię i niecierpliwił! Jakżeś ty nie zgadł od razu? — Prawda, przyjacielu..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 124
" dla Andrzeja. Tajemnica znowu w chwili, gdy się wyjaśnić miała, poczęła mroczyć. Chenier szepnął cóś nie wyraźnie, przechadzał się wielkiemi krokami, a że izdebka była ciasna, podobny był do lwa, który w klatce czeka na pastwę, tłumiąc ryki głuche, dla wstydu przytomnych, w..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 125
" — A hrabina? spytał podnosząc się Chenier. — Pani hrabina przysłała mnie do tego domu, który zna dobrze, dla oznajmienia panu, że ukryta jest i bezpieczna; ale mi też zaleciła żebym to powiedziała tylko przyjacielowi pańskiemu i nie pokazywała się do dnia. — Na cóż te..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 126
" — A! ręczę panu, że pan tego wiedzieć nie możesz. — Nie wiem? spytał Chenier ze śmiechem szaleńca — nie wiem! Gzy pani mnie wyzywasz żebym powiedział? — Tak! — Pani mnie doprowadzisz do ostateczności.. — Niepodobna żebyś pan odgadł schronienie hrabinej. — No!..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 127
" jąca w sobie wszystko co boleść wlać może, zdawała się buchać i rozpękać jak krater, by wyrzucić z siebie razem cały ciężar, któremu już nie starczyły słowa. Aniela sparta o róg komina, spuściła głowę jakby nie miała co powiedzieć, i przyjęła co mówiono. Po kwadransie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 128
" dy paliła serce ludzkie... Powiesz jej coś widziała i tego mi wystarczy! zapłacze nademną! Szatan fatalności pełen jest dowcipu! Hrabina Margareta poświęca się szlachetnie opiekując życiem mojem, któremu sądzi, że grożą nieprzyjaciele polityczni, a zabije mnie tu sama, w tem..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 129
" Chenier, który tej nocy doznał co tylko może przecierpieć człowiek, wypogodził czoło i wszedł do pokoju swego, w którym zostawił przyjaciela. Roucher spał snem niewinnych, z książką w ręku. Chenier napisał parę wierszy, włożył je w książkę i wyszedł. Aniela czekała na..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 130
" — Daj mi nową suknię... tam, na kanapie. — A! naprzykład! myślisz, że ci dam wyjść w tej sukni, o trzeciej zrana, żeby rozprawiać z wichrzycielami! Bierz pan mi tę kapotę z grubego sukna, a wziąwszy do niej szarfę wyglądać będziesz jak mer Paryża. — Co tam mówi..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 131
" nisz. Dobremi racyami zasłonisz się chyba od ludu, gdy mu ani chleba ani zajęcia dać nie możesz. — To prawda! A teraz... na głowę... — Nie bierz pan tego kapelusza! Co za manjera stroić się jak byś pan szedł na paradę. ? Ci przystojni mężczyźni wszyscy jednego kalibru!..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 132
" "Obwiniają mnie, że nie lubię nowej narodowej chorągwi; przeciwnie, ja ją kocham, bo z jej łaski oka zmrużyć nie mogę." — A gdzieżeś to czytała Zuziu? — W ostatnim numerze — Miecza-mściwego. Klaudyusz Mouriez okręcił się wdzięcznie przed dwóma zwierciadłami,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 133
" — Trzeba umieć cierpieć dla Rzeczypospolitej. — Daj chleba, to cierpieć potrafim. — Będziecie go mieli. Dziś jeszcze napiszę do Komitetu ocalenia publicznego; ale rozejdźcie się natychmiast, w imię Rzeczypospolitej. — No! zawołał naczelnik, — a ja, zostaję tu w imienin..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 134
" Przyjaźni i nieprzyjaciele, wszyscy z jakąś czcią patrzali na przechodzącego olbrzyma rewolucjonistę, który umiał sam walczyć przeciwko całemu ludowi, którego głos, ruch, energja, posiać, rozsiewały daleko, milczący postrach przed sobą. Przyznać potrzeba, że Klaudjusz Mouriez w..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 135
" Klaudyusz wziął doniesienie policyjne, i twarz jego bronzowa zdawała się rozkładać jak wosk topniejący od ognia. — Czytałeś to? spytał naiwnie Adrjana. — A na coż, kochany stryju (proszę wybaczyć wyrażenie), tak nieroztropnie powierzasz mi czytanie wszystkich raportów; kiedy..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 136
" — Ex-hrabina, Adrjanie. — Ba! nie czas śpierać się o tytuły; piękny koncept, że mnie chcesz w ten sposób zbić z tropu; ale ja nie dam się spędzić.. — A to już za wiele! rzekł Klaudyusz z miną jak by się chciał buntować, ale razem łagodnie — znowu mnie ten dzieciak..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 137
" — Dwóch zbirów posłanych tajemnie do młodej kobiety, jak to bywało w rzeczypospolitej Weneckiej! świętość gyneceum sprofanowana o północy! a! to rzeczy uczciwe bardzo! to uzacnia imię nasze! Teraz chyba uczciwe kłamstwo obronić nas może od infamji! Trzeba powiedzieć hrabinej..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 138
" Przybywszy razem po nad pochyłość boczną drogi, zastanowili się; Aniela spójrzała w niebo, i lekko na znak że się udało skinęła głową; polem pociągnęła z sobą Andrzeja w długą ulicę gęsto drzewami wysadzana., mówiąc. — Pamiętasz pan jak dnia jednego szedłeś tędy za..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 139
" — Pani, rzekł Chenier, przyszłaś by człowieka z rozpaczy wybawić; dobry uczynek przystoi w każdej epoce i chwili. — Nie, panie, mylisz się. Żyjemy w momencie w którym kobieta wierzy słowu mężczyzny, grożącemu jej samobójstwem. Dziś umrzeć tak łatwo! uwierzyłam w jego..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 140
" Aniela śpieszyła ku nim szybkim krokiem, i choć odgłos jej stąpań nie rozlegał się stłumiony trawami po których szła, dosiągł jednak uszu Margarety. Była to warta czujna, która uchodząc ze stanowiska, choć się nie odezwała słowem, oznajmywała już o niebezpieczeństwie...."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 141
" — Panie Chenier, przerwała hrabina, oto już dwa nie posłuszeństwa w jednej chwili... Dajesz mi pan schronienie w swoim domu... Nie bardzo by ono było bezpieczne... domy nasze sąsiadują z sobą... A cóżby pomyślano o mnie gdyby mnie u pana znaleziono! Panie Chenier, wiedz, że..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 142
" leńsze jeszcze co zamyślasz? Na Boga, słuchaj pan mnie! korzystaj z ostatka cienia co nas okrywa pod temi drzewami, bo wkrótce go słońce rozpędzi. — Ależ... pani... przerwał poeta — żądaj co podobna, na miłość Boga... a będę posłusznym! mogęż się zgodzić na tak podłą..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 143
" W największej gąszczy, Aniela podniosła tajemniczą klapę, których w owej epoce tyle zbudowano, i Andrzej ujrzał ciemną głąb, wiodącą do podziemia — Idź pan z nami, odezwała się hrabina, wchodząc najpierwsza. Klapa zapadła po cichu, jak wieko axamitne. Podziemie to, dzisiaj..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 144
" — Nie pani, pani to doskonale pamiętasz, nie trochę tylko, ale jasno i wyraźnie... — Tak jest! odpowiedziała hrabina melancholicznie potrząsając głową... kobieta nie może oszukać poety który widzi wszystko i wszystko zgaduje... wyznam więc panu do końca. Jest to wspomnienie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 145
" — A któż mówić ma? jeśli my milczeć będziemy? — Panie Chenier, będziesz widział i słyszał, niech to mu wystarcza. Nie pytaj więcej. XVIII. POETA V A T C S. (wieszcz - poeta). Hrabina przyłożyła ucho do drewnianych drzwi zamykających podziemie, i kilka tak chwil..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 146
" — Niezawodnie! powtórzył Andrzej cały w szczęścia oglądania blasku piękności hrabinej Margarety, oświeconej wesołym słońca promieniem. Hrabina pomimo przestrachu, ciężącego nad niemi w tej chwili, oddawała się niewinnej próżności okazywania z dumą poecie zręcznego..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 147
" nowania, przychodzim prosić panią o chwilę rozmowy na osobności. — Na osobności, powtórzył Klaudyusz, któremu ledwie tchu na ten jeden wyraz starczyło. — Wszakże ten pan, odparła hrabina wskazując Cheniera, nie będzie może zbytecznym świadkiem? Adrjan spójrzał na stryja,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 148
" go wdzięcznie, młodo. — Prawda? niegodzi się męża ad żony oddzielać? Klaudyusz cóś szepnął wewnątrz, jak organ który się odzywa głucho. — Stryj mój, obywatel Klaudyusz Mouriez, rzekł Adrjan, ma sobie nadaną, jak państwo wiecie, władzę nadzwyczajną od Komitetu ocalenia..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 149
" tej do najczulszej słodyczy: ta kobieta, którą ścigał tak zapalczywie w wolnych od politycznych swych prac chwilach, stała przed nim, i niewinne szczęście widzenia jej, zacierało w nim pamięć Fouquier-Tinvill'a, dziennika Przyjaciela ludu i klubu Jakobinów. Naglony wzrokiem..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 150
" tem wszystkiem, inni byli tylko jej ślepem narzędziem. Tę rękę dosięgnąć potrzeba, i przyjdzie to panu łatwo, tak łatwo, że uczynić lego nie zechcesz... — A cóż mi może przeszkodzić do spełnienia mego obowiązku ? zapytał KIaudyusz głosem na wpół pewnym, wpół wahającym..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 151
" padki które czasem sprowadza odwaga nieostróżna i nie w miejscu. — Gdy będzie potrzeba! powtórzył szydersko Chenier, gdy będzie potrzeba! Ale podobne rzeczy natychmiast wyjaśnione być powinny. Sprawiedliwość jego ma - li się wlec kulawa, gdy gotowe ofiaruję jej skrzydła by..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 152
" — Jesteś zuchwalcem! — Na Boga! zawołała hrabina, ratujcie tego młodego człowieka... Zimny, jak trup... W lej chwili, gwałtowne uderzenia młota zabrzmiały u bramy domu. — To moi wierni towarzysze szukają mnie, zawołał Klaudyusz ze straszliwą groźbą, czuwają nademną...."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 153
" XIX. Za obrazę kobiety. Powiedział jeden ze starożytnych: chcesz-li wiedzieć jak daleko namiętności zajść mogą? Rzuć je w serce człowieka potężnego (da posse quantum volunt). Gdy pisarz ten starożytny wyrażał myśl głęboką, władza dostateczną była miarą..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 154
" granice dozwolone, otwiera się kodex karny, błyszczy miecz Temidy i muszą żyć spokojnie jak sąsiedzi w więzach małżeństwa i oszczędności domowej, "nieznanej Trimalcionom. Gdy społeczność się burzy, natychmiast na wierzch wyrzuca tych olbrzymów energicznych, namiętnych, którzy..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 155
" kąty jego najciemniejsze; potem zbiegł do ogrodu i przeszukał lasek, każde drzewo, każdy krzak od góry do dołu badając. Nie minął żadnej altanki, żadnego płotu, żadnego zakątka zarośli. Pusto wszędzie — Adrjana nigdzie nie było. Z rozpaczą w duszy, z wściekłością w..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 156
" — Nie, mości panie, bo gdyby nie te sztachety, dostałbyś pan po uchu rzeczywiście, a tak odbierasz tylko policzek słowa. — A! nędzniku! — Nieznajomy z za sztachet rzucił dwie szpady pod nogi Klaudyuszowi i rzekł. — Wybieraj pan jednę, a daj mi drugą. Jak powiedział stało..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 157
" — Przysięgam ci, że to uczynię! odparł rozczulony hrabia de Pressy. Na znak pana, nadbiegł Walenty. — Możesz się teraz pokazać, rzekł mu hrabin — nie jesteśmy już dwóch na jednego. — A gdzież tamten? zapytał Walenty. — Ot tu... — Jak to? zabity? — Szpada mi się..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 158
" sianie w sekrecie między nami... Pani hrabina była więc sama jedna, gdyś przybiegła po mnie. — Panie hrabio, odparła Aniela z mina kobiety, która nieprzywykła kłamać — pani hrabina była.. tak., była sama jedna... — Czegóż drżysz, mówiąc rzecz tak prostą.. — A panie!..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 159
" gają wszystkie nowiny polityczne, coraz się dziwaczniej zmieniała. Mówiono: — Klaudyusz Mouriez został zabity lej nocy przez dwóch Żirondynów, na drodze do Paryża. — Wichrzyciele przekupieni przez Rojalistów, wciągnęli tej nocy Klaudyusza Mouriez na plac Wolności, i zadali mu..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 160
" riez ranny tylko, potrzebuje odpoczynku i spokoju. Ustąpmy i dozwólmy lekarzom robić swoje. Najsilniej exaltowani przypuszczali śmierć tylko, odrzucając wszelką nadzieję wyleczenia; potrzeba im było zabójstwa zupełnego. Dzień tak upływał wśrod niepewności, gdy afisz z ratusza..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 161
" — Wierz pan temu co mówie, i co powiem znowu: synowiec pański wyjechał do Calvados. — Niepodobna! — Ależ, panie Mouriez, pan myślisz żeś bardzo zabawny dla tych co z nim żyją? To gruba omyłka. Zapewne, choć mężczyzna, nie zadrasnąłbyś muchy kiedy masz krew zimną; ale..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 162
" — Powtarzają co było w Przyjacielu Ludu, w Mieczu mściwym, w Patrjocie. — Cóż pisały te gazety ? — Zawsze to co zwykle.. Poczekaj, przeczytam co się was tyczę, ale z warunkiem, że na tem przestaniesz. — Przystaję na to Zuziu! Gospodyni wzięła gazetę Prudhomm'a,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 163
" mnej twarzy, postawa przyzwoita, ale ubior nie najstosowniejszy do niej. Ten najupartszy ze wszystkich: chce koniecznie mówić z tobą, bądź co bądź; zamykam mu drzwi przed nosem, ale zawsze grzecznie, bo i on grzeczny: potrzeba go przyjmować przyzwoicie. — Mówił ci jak się zowie?..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 164
" — Tak jest, mów tylko dalej. — Ten pan de la Grille upierał się dowiedzieć odemnie czegoś o Adrjanie.. muszę ci powiedzieć, że mi ofiarował przepyszny pierścień. — Któregoś nie przyjęła? — Prawie.. — Jak to prawie? — To jest nie odmówiłam przyjęcia, ale też i..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 165
" — Śliczne pytanie! pod nazwiskiem własnem! de la Grille! — A! to słusznie! — Klaudyuszu, widać żeś jeszcze nie wyzdrowiał i nie przyszedł do siebie; pamięć dotąd trochę przytępiona... zaśnij sobie nim doktor nadejdzie. — Jak tylko pan de la Grille nadejdzie.. powróci,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 166
" Klaudyusz poruszył się cały, wzdrygnął i zadrżał. — Głupiś obywatelu Legaigneur, rzekła Zuzia klapiąc go po ramieniu — patrz cóś zrobił, uwiadamiając go o tem tak niespodzianie. — To nic, Zuziu, to nic, rzekł Klaudyusz wstrzymując się, dreszcz to był z gorączki, ale..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 167
" — Nie mówił mi godziny; ale wiem, że wyjechać musiał wczoraj wieczorem lub dziś w nocy, pocztą. Każę konie zakładać, powiedział mi, i jadę zaraz sam, bez sługi, jak poseł Rzeczypospolitej. — Nareszcie,.. szepnął Klaudyusz jakby sam do siebie mówiąc.. nareszcie dowiemy..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 168
" Odpowiedź. Powodem było moje przekonanie polityczne: Klaudyusz Mouriez był dla mnie nieprzyjacielem. Pytanie. Przekonanie więc twoje prowadzi do zabójstwa? Odpowiedź. Tak jest, jeśli się bić z kim nie można. Pytanie. Więceś go wyzywał? Odpowiedź. Tak jest; ostatnich dni przeszłego..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 169
" chała jak niewolnik posłuszny; przycisnęła sprężynę konsoli, a światło salonu wpadło w ciemne podziemie. Ale w chwili gdy się mieli oboje rzucić do tego schronienia, Adrjan podniósł głowę i poruszył rękami jakby zmysły odzyskiwał, a rozwaga nagła na nic innego nie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 170
" obowiązki swoje, ożywiała pustynię tę wdziękiem godziny porannej. Wszystkie stworzenia, których Bóg nie obdarzył rozumem ludzkim, weseliły się życiem na drzewach, pod Kwiatami krzewów, w płotach gęsto zarosłych i śpiewały na wszystkie tony, wszelkiemi głosami hymn miłości i..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 171
" ło dłużej spełniać to poświęcenie się, które w niebezpieczeństwie stawiło kobietę; bez żadnego więc skrupułu, złożył synowca Klaudyusza Mouriez u progu domu tego i pociągnąwszy silnie za dzwonek, uszedł z oczów, wiodąc hrabinę Margaretę w blizkie zarośla, zkąd mogli..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 172
" bina Margareta wskazała palcem topole, jak sternik ukazuje far portu po burzy. — To tu! odezwała się — i smutek z radością zlały się na pięknej jej twarzy w jednym wyrazie. — Czyż już? zawołał Chenier. Są chwile, w których najkrótszy wyraz wymowniejszym jest od..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 173
" energji, i wskazawszy na niebo jaśniejące słonecznemi blaskami, znikła. Cienie Erebu spadły na powieki poety; niebo zagasło, krepa żałobna osłoniła drzewa; wioska stała się cmentarzem. Długo szedł na los, jak majtek straciwszy gwiazdę przewodniczą ukrytą w chmurach nocy...."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 174
" po ulicach wiodących od lasu. Dzień już był w połowie; opóźnienie to zaczynało ją niepokoić. Prosiła Denisa żeby nie przerywał rannej swojej pracy; ale o południu, przyszedł on z żoną i usiedli pod altanką z bzów, gdzie dziecię ich spało w kołysce, a hrabina Margareta,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 175
" sków. Cztery departamenta w. ogniu, w Loudun 7 maja wywieszono chorągiew białą.. — Co mówisz Denisie? — Pani hrabina może mi wierzyć, że tego nie zmyślam. Wszyscy wychodzący z kawiarni Corazza mówili o tem głośno, i nikt się nie taił. Jedni, a to nasi, powiadali, że..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 176
" mieszczan i ludu śmieli się z tego jegomości z Loudun, ale to jednak nie wywraca nowiny z gazety rządowej. — Dziękuje ci poczciwy mój Denisie za te wszystkie szczegóły, odpowiedziała hrabina, biegałeś więc po całym Paryżu? jakże ci się miasto wydało? — Biegałem pani po..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 177
" zajął wielki poeta, bo nic go z pamięci jej wyrugować nie mogło. — Jakże był szlachetny i pełen godności dzisiaj — mówiła w myśli. Jak wszystko dla mnie zapomniał, nawet miłość swoję. Na jego miejscu, pospolity kochanek, pierwszy z brzegu młody chłopiec, byłby chwycił..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 178
" powiedzieć na żywe zapytania Margarety: nakoniec odezwała się hrabina łagodnie, ale stanowczo. — Wybacz mi, droga Aniela, moja żywość cię męczy, daruj, ale cię na gorących węglach czekałam. Co się stało? — Zabity! odpowiedziała Anielo, chwytając powietrze z trudnością...."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 179
" był wielki, potem krzyk śmiertelny...Klaudyusz Mouriez został w ogrodzie pani, a P. Chenier zniknął. Margareta otwierała oczy ogromnie, a usta jej drżące zdawały się za każdym wyrazem Anieli, gotowe wykrzyknąć: — Ale co mi za dziwy mówisz? zawołała; więc pan Chenier zabił..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 180
" — Mój Boże! odparła Aniela wznosząc oczy w niebo. Bóg mi świadkiem, że wolałabym popełnić występek... bo to występek. — Nie, nie, Anielo, nie miej tych skrupułów. Jeśli to tajemnica, zachowamy ją we dwie; będziemy się do zachowania jej podbudzać wzajemnie; dwie kobiety..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 181
" — Anielo, odezwała się głosem, który łkanie co chwila przerywało. Anielo, to co mi mówisz napełnia mnie boleścią i radością; nigdym nie sądziła, żeby można doznać razem uczuć tak sprzecznych. Szlachetny hrabia de Pressy! zawsze ten sam! zawsze gotów do heroizmu wedle godła..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 182
" — Jak u licha ten ogromny Klaudyusz dał się zabić takiemu małemu staruszkowi. — Zostawcie mnie sani na sam z tym człowiekiem, rzekł Mouriez głosem nieśmiało rozkazującym. — A! tak! odparła Zuzia, myślisz, że cię sam na sam ze zbójcą zostawię! Nie ruszę się krokiem..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 183
" — Kto twoim ojcem? — Ocean. — Nie potrzebuję pytać cię czyś lojalista? — Tak, jest to całkiem niepotrzebne. — Co miałeś przeciwko mnie? — Wiesz pan sam. — Mylisz się. — Odczytaj pan pierwsze badanie. — Nie masz prawa dyktować mi co mam czynić. Odpowiadaj: co..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 184
" co mnie ranił w pojedynku, temi dniami bywał tu często, pod nazwiskiem zmyślonem odwiedzając mnie. — Pan de la Grille! zawołała zdziwiona Zuzia. — Tak, mówił dalej Klaudyusz, Pan. de Ja Grille Widzisz Walenty, że nie zmyślam; powiem ci nawet, że ten twój przyjaciel, krewny czy..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 185
" no zostać zakryte. A żem się dał dobrowolnie wziąść, to rai z planu wypadło. Przyznam się sam do spełnienia zbrodni; sąd mnie jednego sądzić będzie! Czego się mam lękać? Śmierci? A! mój Boże! starość moja nie długie mi obiecuje życie. Skazany będę i okupię tych..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 186
" Głos tylko z ulicy obwołującego nowiny miejskie dochodził przez okna. Klaudyusz wyciągnął rękę dając znać, żeby słuchali. Krzyk, doszedł ich uszu: — Oto szczegóły uwięzienia i badania zabójcy obywatela Klaudyusza Mouriez, po groszu, z portretem zabójcy. — Głupi!..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 187
" — Pisarz może tu przyjść po zeznanie wasze, rzekł urzędnik tonem człowieka co wszystko przewidział. — Byłoby to złamaniem świętych form sprawiedliwości, rzekł Klaudyusz. — Starych form... — Tak, starych i tem świętszych, że starych, macie słuszność, rzekł Mouriez;..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 188
" — Zuziu, dodał Klaudyusz, wszystkie twoje uwagi o mnie, gdy rzeczy serjo się traktują, wcale nie są w miejscu. — Ale ba! myślisz że się będę wstrzymywać od uwag i gadania, choćby chodziło nie wiem o co! Wszystko tu serjo! Musiałabym ciągle milczeć. — Zuziu, wpuść..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 189
" do zdrowia, ale gdybyś była przy mnie, zdaje mi się żeby mi nic nie brakło. Nie pisz do mego stryja, nie wstępuj do niego przejeżdżając przez Wersal; nadtom osłabiony żebym ci wszystko wytłómaczył. Przyjedź, opowiem ci resztę. Pilnuj ściśle skazówki jaką mi dyktują, a łatwo..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 190
" swe domysły dalszem badaniem; bo co przypuszczał nadewszystko i nie bez prawdopodobieństwa, to stosunek jakiś występny między hrabiną a Adrjanem. Zasiadł więc w szynczku drwalów niedalekim od domku Denisa, i płacąc sowicie gospodarzowi, żeby u niego być bezpiecznym, zasiadł nie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 191
" — Doskonale! rzekł hrabia śmiejąc się — spotykamy się na przesmyku, pan i ja, jakby to było wyznaczone stanowisko. To prawdziwie szczęśliwie! Nie wiesz tam pan o jakim odyńcu lub maciorze? — Panie hrabio, odparł Chenier, zdaje mi się, że te wstępy są próżne i niegodne nas..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 192
" człowiek uczciwy i prawy, i wyzywam cię żebyś milczeć mógł, gdy przemówię do jego honoru.. Czekasz ta na hrabinę Margaretę? — Nie, panie hrabio. — A! panie Chenier, daruj, omyliłem się, rachowałem na twój honor i uczciwość. — To dobrze, panie hrabio, wybornie; wolę..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 193
" _ Będę. — No, mów pan, pytaj. Dam panu satysfakcyą jakiej żądasz. — Odpowiesz mi uczciwie tak lub nie, bez ogródki. — Przysięgam ci to hrabio. — Przysięga twoja zapisana; — niebo mam za świadka. Andrzeju Chenier jesteś kochankiem hrabinej Margarety? — A to dziwna....."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 194
" jest moją żoną; masz więc projekcik wcale niemoralny. Nie przerywaj mi proszę. Projekt ten, niegodny czystego muz ulubieńca, jest następujący: Kochasz kobietę, mąż ci stoi na zawadzie naturalnie, chcesz więc zabić męża. — Panie hrabio, chcę co Bóg zrządzi. — Ale Bóg nie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 195
" — Wszystkiegom zapomniał oprócz obrazy; jeszcze mi ona czoło rumieni. — No, panie Chenier, jeśli chcesz to odwołuję com powiedział. — A ja nic nie odwołuję. — Niech i tak będzie, kiedy koniecznie chcesz, muszę się do twej woli zastosować. Hrabia skłonił się bardzo..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 196
" usta mruczały jońskiemi wierszami; miłość szła do niego od ziemi, natchnienie z niebios płynęło. Siedząc na placu śmierci, odmawiał pomimowoli pożegnanie życia Gilberfa, jak pobożniś odmawia modlitwy konania, i mówił do siebie: — Jeden jeszcze, jeszcze jeden poeta ginący w..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 197
" którą na chwilę odurzyło przywiązanie płoche, wstrzymała się u brzegu przepaści mając się stać niewierną, zwróciła swą miłość czystą jeszcze i nieskalaną do męża. Hrabia de Pressy oddzielony na jakiś czas wypadkami politycznemi od żony, wrócił zapewne do niej, jak..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 198
" gdy się przebrać dla mnie nie potrafisz, mam nadzieję że i ja przebranym dla niej nie jestem. — Hrabia de Pressy! zawołała kobieta chwytając z żywem uczuciem podane jej ręce. Przysięgam na Boga, żem pana czekała. — To mnie nie dziwi, rzekł hrabia podając jej rękę jakby..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 199
" wejrzeniem obejmując młodą kobietę — ale czy to wymówka? czy ośmielenie? — Jedno i drugie. — Oboje przyjmuję. — Hrabio de Pressy, ciągle czekam na twoje usprawiedliwienie. — Wszakże wiesz je pani, jak gdyby już należało do przeszłości. — Ale chcę, panie, poznać..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 200
" — Zgadnij więc jak umiesz zgadywać przyszłość. — Nic niewidzę, ciemności — hrabio de Pressy. — Pozwolisz więc pani, bym jej pamięci w pomoc przyszedł.. — Pomóż pan. — Piękna hrabino, kosztuje mnie to. — No, to ci oszczędzę wysilenia, przerwała śmiejąc się..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 201
" do nóg twoich i postanowiliśmy ślub nasz odbyć dnia 10 sierpnia 1792. — Co za data! hrabio de Pressy! — A! pani, data straszna! wywołuje rozwód nim przyszło do małżeństwa! Wwigilją dnia tego, przechadzaliśmy się w ogrodzie Tuilleries, jak dwoje małżonków i paniś..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 202
" by, ani przeżyć okropną klęskę królewską, wymyśliłem sobie nowy rodzaj samobójstwa, którego Bóg nie zabronił: zagrzebałem się żywcem. — Ale wprzód napisałeś do mnie, o tem zapomniałeś hrabio. — Tak, napisałem do pani słów kilka następujących: "Wracam z Tuilleries...."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 203
" łości. Tak się stało. A więc, Margareto, co zaszło od 10 sierpnia, jest dla nas jakby nie było. Dzisiejszy dzień, jest jutrem tego dnia fatalnego, a raczej wigilją jeszcze. Przechadzamy się w Tuilleries w godzinie zaręczyn naszych, a pod ślicznemi nóżkami twojemi nie znajdziesz tam..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 204
" swojej spokojności, nie mógł ukryć lekkiego wzdrygniemy które czujne oko hrabinej postrzegło. Hrabia zapomniał był o honorowera spotkaniu, i we dwie godziny za późno ton obowiązek przyszedł mu na myśl. Zwrócił się ku fortce i opuścił powolnie rękę hrabiny. — Hrabio de..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 205
" o których raz tylko, raz mówić można i nie godzi się ich wznawiać. . Tu głos pana de Pressy wstrzymał się, hrabina zadrżała i instynktowo przycisnęła jego rękę. Gwałtowne stukanie do bramy ogrodowej słyszeć się dało, zmięszane z silnem dzwonieniem. Denis biegł ulicą..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 206
" wielka dusza.. Ci co naówczas widzieć mogą straszliwy rozkład rysów Judzkiej twarzy, stają osłupiali jakby przed zjawiskiem piekielnem. Margareta szepnęła: To on! ale tak cicho, że jej słychać nie było. I omdlała upadła na ławkę zakrywając twarz rękoma. Pan de Pressy, zawsze..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 207
" Hrabina Margareta, której Andrzej Chenier nie poznał przebranej, wstała nagle i zaparła im drogę. Głosem królowej, odezwała się do poety. — Mości panie, oddaj mi szpadę! Chenier wzdrygnął się, jakby go kto ze snu nagle przebudził; spojrzał na młodą kobietę od głowy do..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 208
" kobiety przeleciał po nad jego czołem i pochylił je, jak wiatr nachyla trzcinę. — Panie Chenier, mówiła z akcentem melodyi niebieskiej, któremu nic się oprzeć nie może — dałeś pan sobą zawładnąć złemu natchnieniu i wpadłeś tu; zgwałciłeś święty przytułek..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 209
" — Tak, raz ostatni, — prosi cię żebyś czuwał nad sobą, żebyś nie dawał żadnego powodu do zemsty swoim nieprzyjaciołom politycznym i czekał dni lepszych na osobności, w ciszy rozmyślania. Masz pan genjusz, którego uprawą zająć się winieneś, winieneś rachunek Bogu z..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 210
" ści! Co teraz począć? zemsta mi nawet wzbroniona. Zemścić się? za co? na nim? jam winien najwięcej, ja bytem śmiesznym i dziwnym, wziąłem czyste przywiązanie kobiety za nieprawa, miłość. Zawsze się tak mylimy. Duma nas obłąkuje: a gdy miłość własna zanurzy nas w głąb'..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 211
" — Ha! mój drogi, i puste wybrzeże cóś warto — jest to nadzieja jutra. — A potem? — Potem — Opatrzność. — Opatrzność była dla wszystkich, co z nędzy poginęli. — Ci co zginęli, zwątpili. — Przyjacielu Roucher, wcale nie jestem w humorze rozbierania z tobą..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 212
" jem życiu nad trzy kobiety, a z przyczyny ich nie miałem nigdy wielkiej zgryzoty. — Dobrześ je wybrał. — O! wybornie. — I zapomniałeś o nich? — Kocham je dotąd, i zawszeni radził przyjaciołom moim, żeby o nich wiersze pisali. Te kobiety natchnęły mi w życiu najlepsze..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 213
" derował bataljonem szwajcarów 10 sierpnia, i imię jego powtarzane było często w przyjacielu ludu, z przyprawą najróżniejszych przekleństw. Ten hrabia ukrywał się gdzieś w jakim lochu swojego hotelu, puściwszy żonę na opatrzność Boską; nagle horyzont rojalistowski, w jego oczach..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 214
" Viroflay wierzchołkom drzew się przyglądać. Chenier kochany, uznajesz że jestem w usposobieniu widzenia jasno tych rzeczy; no. to posłuchaj mnie do końca. Naprzód odwiodłem cię od samobójstwa; samobójstwo mówiłem ci jest ostatecznym wyrazem egoizmu; ten kto się zabija kochał..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 215
" godzi się zwać tchórzem tego, co śmiały w pojedynku zabił Klaudyusza Mouriez. Roucher wielkiemi oczyma spojrzał na przyjaciela. — Tak! tak, mówił dalej Chenier; taki czyn świadczy głośno o męztwie tego człowieka. — Jeśli ten człowiek to zrobił! dodał śmiejąc się..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 216
" — Tak, rzekł Chenier drżąc z gniewu, tak, masz słuszność, de Pressy tchórzem jest i kłamcą; i obrzydliwą, występną fanfaronadą odzyskał sobie serce hrabinej Margarety. Kobieta wszystko przebacza heroicznemu mężowi, który ją umiał ocalić. Pojmujesz ty tę podłość,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 217
" — Więc nie byli się jeszcze pobrali? — A pan o tem nie wiedział? — Ten hrabia ile Pressy jest więc nałogowym oszukańcą, zawołał znowu Chenier drżąc z wściekłości, chwali się z małżeństwa i z pojedynku... Denisie, rychło zobaczysz panią hrabinę? — Nie, panie,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 218
" "Dziś jeszcze mogę do pana tych kilka słów napisać: jutro mi to już nie będzie dozwolone. Chcę wiedzieć, że dni twoje spokojne, schronienie bezpieczne, a umysłowi twemu panuje rozum, ktory stanowi genjusz. Napisz pan do mnie raz jeden tylko, poste restante, do Vierzon, adresując pani..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 219
" XXVI. W Wandei. Pan de Pressy w zamku swoim, którego park rozciągał się po nad granicą departamentu Wandei, przyjmował kilku przyjaciół. Tylko co powstawali od siołu, a rozmowa, przybierała zwrot poważny, i ciągnęła się dalej na larassie przed pałacem, zdając się tak..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 220
" Francyi mogła się dopełnić rewolucya najspokojniej w świecie, i że wojnę domową można było uchylić środkami łatwemi, ludzkiemi. — Tak jest panie hrabio, ja i dziś tak sądzę, rzekł d'El!iois. — I ja zawsze to myśleć będę, dodała hrabina de Pressy. — Jest to więc..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 221
" logicznych omyłek. Dziś w Konwencyi, w miejscu jednego mamy siedmiuset królów; Colbert dziś niepodobieństwem; i szczęściem dla swej sławy że się Colbert przed stu laty urodził! — To co mówisz, kochany de Pressy, zauważał d'Elbois, pozorne jest, ale mnie nie nawraca na wiarę..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 222
" na wybuchająca w Wandei jest wojną polityczną; większego to cóś, bo wojna za wiarę, wojna religijna. Dwudziesty pierwszy stycznia poruszył może wieśniaków wandejskich, ale ich nie znaglił do powstania. Więcej potrzeba byto. Konwencya winna była pamiętać, że gdzieś w kątku..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 223
" przyznaję się otwarcie do mojej prostoty, zawsze jednak dziwić się nie przestanę że Konwencya nie wpadła na to, co pomyśleć musiał każdy rozsądny człowiek, ledwie spojrzawszy na Wandeę, jej kartę i jej dzieje. — D'Elbois. przyjacielu, godzien jesteś nabyć doświadczenia i..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 224
" nami tacy, co nie wyszli z domów póki im kądzieli nie przysłano. — Więc ja chcę tego podarunku uniknąć, rzekł de Pressy. Zresztą, ta wyprawa rojalislów we własnym kraju całkiem mi do serca przypada. Pani de Pressy, jakkolwiek od niedawna moja żona, radzić mi dezercyi,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 225
" jąc twoje szlachetne serce, zawsze milczeć będę, gdy idzie o tego rodzaju postanowienie. Gdy rozmowa przybrała ten tok poufalszy, d'Elbois powoli odszedł na bok, żeby małżonkom zupełniejszego zakończenia jej swobodę zostawić. Pan de Pressy spojrzał na żonę z tajemniczym jakimś..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 226
" rzuci, nie wiedzieć komu, w spadku po sobie, niebiańską istotę, przedmiót miłości! Wolno było, nawet stoikowi Iakiemu jak de Pressy, mgłą smutku okryć twarz w chwili takiej boleści. Lecz, że smutek ma nieskończoną rozmaitość odcieni i wyrazów, któremi się objawia, bardzo..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 227
" — Wytłómacz się, nie rozumiem cię wcale, kochana Margareto. — Myślisz-że, że ci moge doradzić podłość? Zapominasz chyba że i ja pochodzę z rodziny rycerskiej? zapominasz żem synowica Dupleix, bohatera Indyj? Zapominasz żem wdowa bohatera który wysadził się na powietrze z..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 228
" — Margareto, przerwał hrabia ściskając rękę żony — niepodobieństwem jest, by w takiej chwili kobieta potrafiła omamić mężczyznę. Wierzaj mi: są odcienia, są w uczuciu błyski które wszystko objawiają, zdradzają wszystko — w godzinach ostatecznych. Margareto, masz dla mnie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 229
" Niestety! cóż stałego, co pewnego w projektach i zamysłach osnutych w czasach burz politycznych! W tych gorących godzinach, przyszłość jutrzejsza nawet wyrachować się nie daje. Pod drzewy cienistej alei zamkowej, jeździec cały okryty kurzawą przeleciał jak widmo konne i z..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 230
" nocy, dla połączenia się z jakim odłamkiem armji wandejskiej o pierwszym dnia brzaski. Dwaj panowie przebiegli równiny, wzgórza, jary, z takim zapałem, że o świcie zostali pieszo, konie ich padły u a drodze, i pozdychały z wysiłku. Kraj rozwijający się przed niemi miał fizjonomję..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 231
" który oblewają Ocean, rzeki i morze Śródziemne, który w ostatku, dla tych wszystkich-przyczyn, jest ogromnym amalgamem rozmaitych charakterów, temperamentów i organizacyj. Zachciało im się uczynić jednem i niepodzielnem, co ze swej natury jednem i podzielnem być musi. Oto szkopuł, o..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 232
" Dodam tylko, o czem być może zapomniałeś — nie przypominasz-li sobie piosenki co się kończyła: A Voltaire jest nieśmiertelnym!.. — Przypominam sobie piosenkę. — I pamiętasz że jej poklaskiwano gwałtownie. — Tak, ale i to pamiętam że byli tacy co nie klaskali, smutnie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 233
" — Naprzód, kochany d'Elbois, usuńmy się trochę na bok, tu w zarośla. To pewno że tam są ludzie, że mi błysnęła broń. — Może myśliwi. — O! ho! niemasz już myśliwych w Wandei, pozostali żołnierze tylko. — To prawda... — Czekaj, czekaj — pozwól mi się no..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 234
" — Przyjaciele moi, rzekł de Pressy, kiedy mi każecie sobie dowodzić, dowodzić będę wami; ale teraz z kolei, rozkazuję wam prowadzić mnie; kraju tego nie znam, nie miałem czasu rozpatrzeć go na karcie nawet. Wieśniacy zakrzyknęli że każdy z nich za przewodnika mógł służyć,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 235
" podał rękę d'Elbois, który opatrzywszy się w kij okuty żelazem, zajął ostatnie miejsce między Wandejczykami. — D'Elbois, rzekł mu hrabia, nie będę ci wyrzucać żeś mojej przyjaźni i protekcyi nadużył dla wzmocnienia się i awansu w armij wandejskiej. Zdaje mi się że i u nas..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 236
" glosy wzywały do nasycenia zmysły i duszę; zdawało się jakby to dwa wiersze poety, wyrzezane były na korze każdego drzewa: W świątyni gromiącego Boga, Wenus jeszcze wzdycha. Ale ludzie podobni są zawsze bałwanom Egyptu; uszy służą im by nie słyszeli; jak Rzymianie na czele..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 237
" koniecznie tak zrobić, gdyby nam co lepszego pozostało, a tu nie mamy podobno w czem wybierać! Naprzód górą i dołem drogi są nie do przebycia, mówię drogi, ale to tylko tak się mówi, bo dróg żadnych niema. Nic, tylko topieliska, bagna, góry porosłe gęszczą nieprzebytą, wody i..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 238
" drzewa ostatnie, i ciasna dolinka naga ukazała się oczom bataljonu. Hrabia pierwszy puścił się biegiem, i w kilka chwil przybył do strumyka, który przebyto kilka skoków. Żadna straż republikańska nie zaalarmowała dotąd obozu, i zdawało się, że lasek nie był strzeżony, pomimo..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 239
" słaniu zieleni, powstali, poczęli się sami formować w ściśnięte kupki, i całą linją dali ognia ze straszliwą zgodnością. Wieśniacy wandejscy odpowiedzieli, a de Pressy zakrzyknął: — Dosyć! naprzód i przerzynać się! Rachował on na siłę i zwinność swoich ludzi, których..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 240
" śmiertelną. Nieszczęściem lej wojny wandejskiej było, że z obu stron odwaga jaśniała równa. Nieustraszoność spotykała się zawsze oko w oko z nieustraszonością. Po bitwie, dusze tylko uciekły, wszystkie ciała placu dotrzymały. De Pressy, wpędzony w szeregi żołnierzy, jak..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 241
" nie znamy ich lepiej ? Może gdyby Abel przeżył rany swoje, Kain by go uścisnął nazajutrz. Hrabia de Pressy z wysiłkiem ostatecznym, wskazał ręka jednego z oficerów, a gdy ten zbliżył się ku niemu, rzekł do niego głosem osłabłym, dziwnie sprzecznym z pogodą niewzruszoną wzroku...."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 242
" Żołnierze potrzęśli głowami i na twarzach ich litość się tylko odmalowała. — Wiem o tem, wiem, mówił dalej, że wojsko pełne jest serc szlachetnych.. nawet wojsko co tu się z nami bić przychodzi... Ten, który się podejmie spełnić powierzone mu przez umierającego poselstwo,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 243
" bardzo dawna, margrabia d'Holbein, przezwany pięknym d'Holbein przez wiejskie wdówki, nabył zwyczaju ciągłego wpatrywania się w posadzkę lub sufit, aby nie przeszkadzać ciekawym uwielbiać swe wdzięki, i rozpatrywać się w jego osobie lub wytwornym stroju. W godzinie na wizyty..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 244
" go frazesiki wywrzeć mogły na sercu młodej wdówki, osamotnionej wśród lasów. Kobieta żyć umiejąca, potrafi walczyć z godzinami znudzenia, gdy ujrzy, że jej taktyki nie rozumieją, i exkluzji przypuścić nie chcą, choć ją wyraźnie wskazuje. Po dwóch dniach odprawy, hrabina..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 245
" sobą, że się przypatruje starym mappom, które ściany zdobiły. Nikt się nie ukazywał. — Niema służących... rzekł poczynając monolog z nadzieją, że go zakończy dyalogiem — niema służących, by oznajmili o przybyciu margrabiego d'Holbein? Echo sieni odpowiedziało na te..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 246
" tryty w hotelu Rambouillet. Brakło tylko salonowi zamku de Pressy, pięknego wielkiego świata z wieku Ludwika XIII; pusty był niezmiernie, bo go napełniała nuda w osobie margrabiego d'Holbein. Widząc margrabiego, pani de Pressy, mimowolnie wzdrygnęła się, ruchem zrozumiałym dla..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 247
" cha tabaki, którego resztki długo otrzęsał z koronkowych żabotów, zdobył się na odpowiedź. — Tak pani, tak — często — bardzo często o tem myślałem.. i mówiłem sobie.. w istocie jest obowiązek święty.. jest tam obowiązek honorowy do spełnienia.. Ale, jeśli mi pani..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 248
" — Dobrze, odpowiedziała hrabina z uśmiechem, na drugi raz wiedzieć będę jak się pańska otwartość nazywa. — Pozwolisz pani, mówił dalej margrabia skłaniając się bardzo pokornie, pozwolisz pani.. W chwili gdym miał mówić z tą otwartością, której pani lak jesteś godna,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 249
" — Nawet w takim razie! rzekł d'Holbein pięścią uderzając o kolano. — I nie poszedłbyś pan na wyprawę? — Nie, pani. — Nie zaparłbyś się pan tego poświęcenia honoru swego, poświęcenia nieustannego i tak już trwającego długo? — Aż do śmierci, do śmierci, stawiam..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 250
" go tylko skinieniem. D'Holbein tryumfalnie zszedł ze wschodów gankowych, a postępował tak lekko, że pod stopami jego ledwie uginały się trawy w alejach parku. Wróciwszy do domu, wziął pierwszy tom Nowej Heloizy, i po połowie frazesu zapożyczając z każdego listu SaintPreux,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 251
" — Bo dziś rano, pani hrabina wyjechała. — Do?.. — Do Paryża, pocztą.. — Nie podobna! — A! jeśli nie podobna, rzekł ogrodnik, niech pan tu sobie na ganku poczeka, to może na przyszłe lato powróci. Ogrodnik ukłonił się i odszedł. Margrabia d'Holbein, wpatrzył się w..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 252
" ludnej wyspie wyprawiał wielkie auto da Je godeł rojalistowskich. Między dwiema sztukami, mężczyzna wysokiego wzrostu wychylił się z loży swojej, i przypatrywał się czas jakiś z natężoną uwagą dwóm kobietom, które zdawały się incognito znajdywać na teatrze. Widz ten usunął..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 253
" czasach nie dają się pogodzić obowiązki urzędnika z awantunrictwem miłośnem. — No, mój kochany Adrjanie, kiedy tak, to mi moje zrzucenie wraca zupełną swobodę, rzekł stryj uśmiechając się. Teraz przed nikim rachunku czynności nie winienem. — Prócz, mnie. — Tobie?..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 254
" — Zdaje mi się, pani hrabino... — O! dajże pokój tym tytułom między ludźmi, przerwała żywo młoda kobieta — daj mi pokój z hrabiną proszę cię. — Zdaje mi się, pani, kończyła Aniela wpatrując się w punkt wskazany... zdaje mi się w istocie, że poznaję tego..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 255
" zamku w lesie. Są zwłaszcza chwile, jak ta, gdy w Paryżu tylko mieszkać można, właśnie dla tego, że i on jest nieznośny. Przynajmniej tu historją mamy pod oknami, — nie łudzą nas codzień, jak na wsi, komerażami wiejskich klubów. W Paryżu życie okropne to prawda, ale..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 256
" — Zginie pani. — To pewna, ale tracąc tę bagatelę, możemy zyskać cóś na tem. Jeśli to Klaudyusz Mouriez siedzi naprzeciwko nas, oszuka go płaszczyk; ja go znam, gotów by śledzić, jeśliby mu się zdało, że wychodzim. Ale Klaudyusz Mouriez nie był tak dobroduszny by go..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 257
" jeszcze; kobiety sanie nie śmiały się w nie zapuszczać po godzinie dziewiątej wieczorem, nawet w najpiękniejszej porze. Dziewiąta biła właśnie, gdy hrabina z Anielą weszły na ulicę Ś. Anny, gdzie było skromne ich mieszkanie. Kilka jeszcze sklepów w pół otwartych, błyskały..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 258
" Parter zawołał — cicho! do loży, a Klaudyusz Mouriez byłby mu tą razą ochotnie za surową naukę podziękował. Stryj i synowiec przypatrywali się Wulkanowi, jak się pogląda zwykle na sztukę sławną a nieznaną. SilvainMarechal ułożył swój dramat, dziś całkiem zapomniany, z..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 259
" — Masz mnie za człowieka bez energji, bez odwagi, bez popędu? — Nie! o! nie! jesteś owszem energiczny i mężny, ale to nie stanowi jeszcze republikanina; z tem można być dobrym jenerałem kawalerji. Republikanin winien być wstrzemięźliwy, skromny, ubogi, obyczajów czystych; musi..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 260
" — Adrjanie, przyjacielu — odezwał się Mouriez oczewiście zakłopotany, nie obwiniaj, poczekaj. — I owszem, stryju! ale nie długo poczekam, zobaczysz. Przyszli na próg domu, na ulicy de l'Echelle: pokazała się gosposia Klaudyusza Mouriez z lampą w ręku, skrzywiona i odezwała..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 261
" Klaudyusz Mouriez, z wyżyny terasu spostrzegł go, i zszedł zbliżyć się do niego. W lej chwili Robespierre zdawał się bardzo uważnie przysłuchiwać towarzyszowi swemu; podniósł głowę widząc nadchodzącego mężczyznę kolosalnego wzrostu, i poznawszy Klaudyusza Mouriez, przywitał..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 262
" — Nic w tej chwili. — No. to ja ci cóś pocieszającego powiem. — Wątpię, żeby mnie twoja nowina pocieszyła, rzekł Duperray. — Słuchaj no: 22 prairial przyszłego, przygotowuję wspaniałą uroczystość; uznani na niej Najwyższą Istność i nieśmiertelność duszy. —..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 263
" Barrer'a warjata innego rodzaju, mam mu powiedzieć dwa słowa... Bądź zdrów (1). I Duperray pobiegł do Barrer'a, wyspowiadać mu się z tego, co miał na sercu. Klaudyusz Mouriez ścisnął pięść na gierydonie i ścigając okiem Duperray'a, rzekł: — Prawdziwie, Robespierze, nie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 264
" ciństwa dla kogoś nieznanego, ale popełnione w wyższej sferze, są to wielkie występki. — Doprawdy, ty to serjo mówisz? przerwał Klaudyusz — ty do mnie? — Zupełnie serjo. — A ty, w wyższej sferze stojący, nie masz-li sobie do wyrzucenia, jakiej awanturki miłosnej? —..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 265
" nału rewolucyjnego, przypuściwszy nawet, żeby się tam zamieszał sędzia nieosobliwy, jak ja naprzykład, miałbyś jeszcze dwóch dobrych sędziów i dziewięciu przysięgłych zawsze nieomylnych, jak wszyscy przysięgli. — Klaudyusz Mouriez sędzią! zawołał Robespierre, jakby tego..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 266
" ale na inny raz, miarkuj się z tem co mówisz i wyrażaj ostrożniej... — Więc nic nie zrobisz? nic się nie zrobi? zapylał Klaudyusz głosem stłumionym wściekłością. — Nic się zrobić nie może, mój przyjacielu. — Trzeba więc Robespierze, żeby siary twój przyjaciel,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 267
" Ex-proconsul Wersalski, który drżał przed swoją gosposią i synowcem, przypuściwszy szturm nieustraszony do najniebezpieczniejszego z łudzi, miasto żałować swego zuchwalstwa, przechadzał się. konwulsyjnie się rzucał, po ogrodzie Tuileries latając i najdziksze w głowie swej..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 268
" Å?atwo siÄ™ domyÅ›leć, że Klaudyusz widziaÅ‚ tylko w tym prawie wygnanie pani de Pressy, a oczy jego pożeraÅ‚y mówców podtrzymujÄ…cych projekt. SÅ‚aba jeszcze zostawaÅ‚a mu nadzieja, ale i ta wkrótce speÅ‚zÅ‚a. Prawo zostaÅ‚o przyjÄ™te niezmiernÄ… wiÄ™kszoÅ›ciÄ… gÅ‚osów. Klaudyusz nogÄ…..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 269
" Są czasem w losach ludzkich tajemnicze zgodności wypadków, związanych z sobą tak starannie, jakby je ktoś umyślnie długą rozwagą z sobą zjednoczył. Niektórzy przypisują przypadkowi, te dramatyczne węzły domowego żywota ludzkości. Od pierwszego wiersza, historją nasza weszła..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 270
" snej i ciemnej uliczki de l'Echelle, i w końcu ujrzał zieleniejący wiosennie ogród ex-królewski, który go jakoś ku sobie pociągnął. Szukał tam stryja po wszystkich klubach pod gołem niebem, gdzie zacni obywatele, z laskami w ręku, krytykowali kreśląc arabeski po piasku, plany..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 271
" — Nie, Adrjanie, nie, odparł Klaudyusz ocierając czoło, głosem łagodniejszym jak fala po burzy; nie — jesieni zupełnie spokojny... Wychodzę z Konwencyi, nadzwyczaj tam było gorąco. Wystaw sobie siedmiuset reprezentantów wszystkich w gorączce, a dwa tysiące ciekawych, chorych na..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 272
" su używać. Co za głupota pokazywać światu, że mężczyźni kobiet się boją! — Bo tez stryju kochany są kobiety niebezpieczniejsze od mężczyzn... — Myślisz Adrjanie? spytał Mouriez z udaną naiwnością. — Tak sądzę, stryju. Naprzykład tobie; jestli kto straszny, jestli..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 273
" ru twojego wyborny; spróbuj cnoty, znajdziesz w niej więcej przyjemności niż w występku. Prawo srogie wypędza panią de Pressy z tego miasta, gdzie ja. może tajemne jakie serca utrzymują związki; może to wygnanie dla niej także jest wielkiem nieszczęściem; ja pójdę w twojem..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 274
" Od tej chwili zachowali milczenie oba: Adrjan w myśli przygotowywał, co miał powiedzieć pani de Pressy. W rogu ulicy Ś. Anny, Klaudyusz Mouriez wskazał zdala dom, w którym mieszkała piękna wdowa... Naznaczyli sobie, że się zejdą wieczorem, a Adrjan spytał szwajcara N. 42, o..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 275
" — W Wersalu. — Chcesz pani zamieszkać w Wersalu? — Tak, panie, wracam tam, dziś zaraz; wystaw pan sobie, że nie wiem nic, nie słyszę o niczem, że żyję w niewiadomości zarówno wielkich jak małych wypadków. Usunęłam się od świata najzupełniej i jednakże nie ukrywam się,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 276
" miejsca, które dla niej tyle miłych i strasznych zawierało wspomnień: ostatnie często tak są drogie sercu kobiety! XXXI. DOM ZNAJOMY. We dwie godziny potem, młody nasz Adrjan biegł konno do Wersalu, i szybkim krokiem udał się do znanego domu na ulicy Thiers. Fizjognomja..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 277
" — Mogło by to być, obywatelu — odpowiedziała kobieta z miną dowodzącą, że rzadko trafiało się jej pogawędzić, i że rada była rozmowie, którą gotowa była przedłużyć — mówiąc między nami, dwaj lokatorjusze moi nie wiele tu pyłu robią, i pewnie radzi by się ztąd..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 278
" na, ale ja powiem zważając na waszę poczciwą minę... tylko lego nie powtarzajcie. — Cóż takiego obywatelko? — Zdaje mi się, że moi lokalarjusze są w Passy. — Mieszkają w Passy? przerwał Adrjan nie mogąc dłużej wytrzymać — to pojadę do Passy. — Ale nie,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 279
" jest żółtawe, bo biały papier ówczesny wszystek miał tę barwę. Młody człowiek przy owej kobiecie nie miał ochoty odegrywać roli inkwizytora, zaledwie nieśmiało odwrócił kilka arkuszy by się o ich dziewiczej białości upewnić. Chciał natrafić przynajmniej na książkę, bo..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 280
" Mów proszę otwarcie, zdaje mi się, że zaczynam być natrętnym ? — A ! mój Boże! nie obywatelu, ja nie mam nie do roboty, a czasem po trzy dni słowa do nikogo nie przemówię, bo mi się nie trafi... Rozmowa, to jak małżeństwo, trzeba do niej dwójga koniecznie... możesz mnie pan..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 281
" I Adrjan napisał natychmiast następujący bilecik: "Adrjan Mouriez oczekuje go w oberży pod Lirą Apollina. Jeślibyś dla jakich powodów nie mógł się tam znajdować, chciej oznaczyć inne miejsce. Adrjan" Staruszka wzięła kartkę i patrząc na niego odezwała się. — Znasz pan więc..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 282
" w tym samym domu, w którym dziś pan mnie szukałeś... prawdziwie wielbię pańska, przebiegłość cudowną... Zgadłeś więc, że wspomnienia... prędzej poźniej do tego miejsca mnie napędza.. — Ale, obywatelu, przerwał Adrjan.... prawdziwie.... wiele winienem przypadkowi... i,. —..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 283
" zamknąć? Nie miałbym sił na to. Lecz daruj mi pan moję natrętność; czyś pan koniecznie, gwałtownie przywiązał się do najęcia tego właśnie domu? — Tak! smutnie odpowiedział młody człowiek. — Rozumiem, rozumiem, rzekł Chenier, i pan tam zostawiłeś wspomnienie, do..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 284
" — W imieniu kobiety! rzekł Chenier krzyżując ręce Da piersiach., a imie jej jest zapewne tajemnicą? — Obywatelu Chenier, odparł Adrjan spuszczając oczy, nie jestem upoważniony do wymówienia jej nazwiska. Wiesz pan, że dziś tysiące jest nazwisk nie należących do tych, co je..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 285
" — Przyszłość należy do Boga, rzekł Adrjan. spełniłem obowiązek, pan dokonałeś swego, a teraz dalej, gdzie los poprowadzi... — Bądź zdrów, odpowiedział Chenier ze wzrastającem wzruszeniem — milczenie twoje aż nadto mi już powiedziało. Wszystko czegoś powiedzieć nic..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 286
" ryż zwykle przeraża się, bawi, lęka i cieszy z powodów, które są tajemnica, historyczną i niepojętem czemś w dniach spokoju i chłodu. Klubów nie było, wyjąwszy Jakobińskiego, który był małą pomocniczą Konwencyą, ulice miały pozór świąteczny. Ogłoszono właśnie ów..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 287
" Przywiązania dziecinnego, Dzieciństwa, Młodości, Dojrzałości, Starości, Nieszczęścia, Szczęścia, Rolnictwa, Przemysłu, Przodków, Przyszłości.... Malarzowi David poleconem było ułożenie prograinatów tych uroczystości, wedle podań Greków i Rzymian. Gmina i Jakóbini..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 288
" wyższej, na wielu publicznych gmachach widzieć się dawały te słowa Robespierra wyrzeczone na posiedzeniu 17 Pluviose roku 2. "Zasad; rządu demokratycznego — jest cnota. W tej to nowej epoce znajdujemy hrabinę Margaretę już w Wersalu, pod drzewami ulicy Thiers: wróciła tu z weselem i..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 289
" P. de Pressy, zrobiwszy sobie te pocieszające uwagi, rozweseliła się na chwile, i to było wiele, — życie się jej uśmiechnęło. Wyszła z ogrodu z myślą usiądzenia po za firankami dolnego saloniku, i przypatrywania się przechodzącym urzędownie szczęśliwym dnia tego; bo..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 290
" dowiedział o złożeniu z urzędu Klaudyusza? Ale żadne pismo nie wspomniało o tem? Polecić zapewne musiał któremu z przyjaciół swoich nadzór nademną! opiekę! Jeśli to uczynił... o! to chyba kocha mnie jeszcze; kochał mnie zawsze z delikatnością, milczącą, ze skryłem uczuciem..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 291
" nie usiłując tak powiązać wyrazów, tak ocienić myśli, by odbierający list niecierpliwił się zbytkiem grzeczności i brakiem uczucia. List hrabinej był w tych słowach. — "Jutro o południu dwie kobiety czekają P. Andrzeja u sadzawki Lalony; jedna z nich uściśnie dłoń poety z..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 292
" — Tak. prawda, i uwaga twoja nie zadziwia mnie wcale; każdy by ją, mógł był uczynić, prócz ciebie moie... — A! pani, doprawdy, myśli jej nie rozumiem, racz mi to wytłumaczyć jaśniej... — Pomyśl chwilę! smutnie odparła Margareta. — Tak, lak! myślałam długo i dawno,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 293
" XXXIII. W OGRODZIE WERSALSKIM . W lecie roku 1794, ogrody Wersalskie i czoło pałacu wychodzące na nie, nabrały Iakże fizjognomji rewolucyjnej, której założyciel ich pewnie nigdy nie przewidywał. Okna zamku, pomimo piękności pory, zamknięte były hermetycznie na całej linji i..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 294
" skały, ofiarę, którą miał oswobodzić awaulurniczy poeta lecący na hipogryfie. Był to mytologiczny symbol tej chwili. Z przytomnością, która w trudnych położeniach nigdy nie opuszcza kobiety, pani de Pessy zbliżyła się do Chenier'a, który był blady i niemy jak Verluinnus,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 295
" — Pan lak jesteś wzruszony, tłumacząc rzecz tak prostą. — A! to też wypadek ten lak prosty, przypomniał mi dom w którym spędziłem najpiękniejsze dni życia... mogłem był napisać wcześniej, ale nim się na list ośmieliłem, chciałem się upewnić że pani sama......"
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 296
" mu niczem nie dała do zrozumienia, iż rozmowa nasza powinna by się ukończyć. — Ale to, czegom się w lej chwili dowiedział, wszystkie myśli moje zburzyło... zaprawdę, cokolwiek bym teraz mówił, byłoby kłamstwem ust i sprzecznością z niewzruszonem uczuciem serca mego... Wolę,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 297
" — Panie Chenier, odezwała się hrabina ze wzruszeniem źle pokrytem — wyznanie jego jest dla mnie niespodziane... ale mogę mówić otwarcie... bo okoliczności wszystko tłumaczą. A! któż wie, czy jutro żyć będziemy? miłość twoja jest dla mnie zaszczytem, dumna nią jestem, choć..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 298
" — Posłuchaj pani, posłuchaj... w przeszłym wieku żył malarz wielki — Antoni Van Dyck, który wyrzekł szczytne, potężne słowo. Kochał hrabinę Brignole, kochał ją pewnie jak ja ciebie hrabino. Hrabia Brignole, jej mąż, wiódł swą nowo zaślubioną żonę przez kościół San..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 299
" — Chodź Chienier, szybko zawołała hrabina podając mu rękę... A cóż? nie zgubnaż miłość moja? XXXIV. PRZYJACIEL. W tem straszliwem położeniu, Chenier nie słyszał, nie uważał na inne wyrazy: dżwięczały, mu tylko słowa — nie zgubnaż miłość moja! wiedział..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 300
" To mówiąc, zasłoniła się zielonym woalem, nie dla ukryciu twarzy, ale dla schowania się z pięknością swoją, bo taras zanikowy nie lak był pusty jak ulice parku. Przeszli bramę zamku i spuścili się ku miastu, w prawo, w część jego, która się zowie częścią kościoła S...."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 301
" woli... mimo mojej! Wzruszenie pokryło wyrazy te, których znaczenia z razu nie zrozumiał poeta. — Posłuchaj mnie, droga Margnrelo, rzekł Chenier... boję się, bo mogę nie ujrzeć cię więcej gdy się dziś rozsianiem. A jeśli cię nie zobaczę, na co mi się zdało to życie któreś..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 302
" Kordeljerów, od śmierci Kamilla Desmoulins. Kto wie, czy w lej chwili i sani on nic jest jak ja z pod prawa wyjęły? Głosy szlachetniejsze prawdziwych patrjotów zgasły wszystkie. Czytałaś może wczoraj w gazetach, dumną apostrofę Robespierra młodszego przeciwko Herberlowi. "To ty,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 303
" do Viroflay, natychmiast. Zobaczymy się, przysięgam ci, zobaczymy... — Margareto, rzekł Chenier, pójdę gdzie każesz, posłuszny będę najmniejszemu skinieniu twej ręki, jeśli mi przyrzeczesz że odwiedzisz przytułek wygnańca... — Więcej niż przyrzekam, przysięgam ci to,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 304
" — A gdzież teraz mieszka Denis? spytał Chenier. — Tego to nie wiem; nie służyłem u niego za parobka. I drzwi dosyć niegrzecznie zamknęły się przed nosem Cheniera. Młody człowiek pozostał chwilę w postaci rażonego piorunem, o którym wspomina Owidyusz; a że musiał cóś..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 305
" — No! a czegoż szukano? — Arystokraty jakiegoś. — Nieprawda, nie szukano arystokraty... szukano dziennikarza tego co to pisał sławny suplement do N. 13. — Andrzeja Chenier! — Otoż to właśnie. — Andrzej Chenier nie jest arystokratą. — Nie, to autor i przyjaciel..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 306
" XXXV. NIEWINNY ZDRAJCA. Przybywszy na miejsce, nie znalazł Chenier przyjacielu. Roucher zniknął. Wątpić nie było podobna — Chenier domyślił się łatwo, że poeta Miesięcy, redaktor Dziennika Paryzkiego, jego wspólnik i towarzysz porwany już został i osadzony w więzieniu, z..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 307
" tego Oresta terroryzmu; dla niego wszyscy musieli być podejrzani, podejrzani że go mogli wyświslać na jakim parterze przed 80 rokiem. Historja nigdy dość nie śledzi powodów tajemnych, które nienasyconą zemstę wywołały w ludziach przychodzących później do znaczenia politycznego...."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 308
" — Trybunał rewolucyjny i obywatel Collot, nie uznają nikogo niewinnym z tych co są podejrzani. Guenot napisał rozkaz, oddał go swemu pomocnikowi; dwóch ludzi zbrojnych, ale szczęściem dla wojska nie żołnierzy, porwali gwałtownie poetę, wsadzono go na wózek... zawieziono do..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 309
" nagle ślad Chenier'a, zwłaszcza gdy w Passy znalazła pustkę tylko. Może, gdyby się tam była rozpytywała, mógłby ją kto o jego losie objaśnić; ale ostróżność i przezorność nie dozwalały ust otworzyć. Kto wie z reszta, czy by jej odpowiedziano, bo wołano milczeć na wszelki..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 310
" nier w początku zupełnie został w więzieniu swem zapomniany. Nikt o nim nie pomyślał, nawet najzajadlejsi nieprzyjaciele jego. Collot i Fouquier, kazawszy uwięzić sławnego poetę, nie dbali więcej o niego; unosiły ich nienawiści nowe, a w tych głowach przewróconych, każdy dzień..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 311
" Pani de Pressy zaledwie okiem rzuciła na miasto, bawiące się pogrzebem; nic jej od celu oderwać nie mogło. Przebiegła szybko, z gorączką w sercu, zbyt liczne ulice klóre ją oddzielały od domu będącego celem jej podróży, i szczęściem wpuszczoną została natychmiast do mieszkania..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 312
" można na chwilę wlać duszę i serce w tych seidów Collot'a nawet. Chenier wymienił trzech sędziów, a ostatnim mianowanym był Klaudyusz Mouriez. — Klaudyusz Mouriez! zawołała P. de Pressy łamiąc ręce poruszona. Klaudyusz Mouriez! znam go, idę do niego, nie tracę chwili, jest to..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 313
" świętości swego poświęcenia, nim potrafiła wejść na wschody dawnego wersalskiego prokonsula. Kobieta, znajoma nam już, gospodyni Klaudyusza, wprowadziła panią de Pressy do salonu pana, i poznając ją przez zasłonę, zawołała. — Ty pani, tutaj! — Znasz mnie Waćpani!..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 314
" kę, gazety, co chcąc, a ja muszę iść do roboty- przepraszam. — A synowiec P. Andrzej Mouriez, czy mieszka także przy stryju? — Tak, pani — i to szczęście nasze. Gdyby P. Mouriez nie miał przy sobie gospodyni i synowca, robił by same głupstwa. Teraz pan Adrjan poszedł z..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 315
" Zdjął kapelusz i wybąknął kilka słów niezrozumiałych, a ruchem ręki wskazał jej, żeby usiadła. W tej chwili, pani de Pressy przymknęła oczy chcąc zebrać myśli, i jak we śnie ujrzała przed sobą krwawe rusztowanie wznoszące się na ścięcie genjuszu poety. To okropne widzenie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 316
" — Jest to syn republikanina, brał republikanina, jest to Andrzej Chenier. Szkarłatna twarz Klaudyusza nagle pokryta się bladością. — Andrzej Chenier — rzekł odzyskując mowę powoli — oddawna źle notowany... przeszłość jego nie czysta. Pióro jego, szarpało jak pazur..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 317
" — Albo pani udajesz, że mnie zrozumieć niechcesz? — dodał Mouriez. Hrabina wsiała i posunęła się ku drzwiom, Klaudyusz zastąpił jej drogę, i układając ręce na piersi szerokiej, wstrząsając głowa, zawołał: — Pani przypomnisz to sobie, i ja Iakże kiedyś o łaskę..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 318
" Na len krzyk trwogi, drzwi się zatrzęsły i młody człowiek wszedł niemi. Był to Adrjan. Margureta, wyzwolona z rąk Klaudyusza padła na kolana, dworna wejrzeniami zbłąkanemi witając młodzieńca i dziękując niebu. Adrjan nie rzekł słowa, nie ruszył się. ale żaden pęzel mistrza..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 319
" Rozumiem tę wątpliwość, ale niech sam ci powie, a powątpiewanie to zniknie. Postąpił ku Klaudyuszowi, wziął go za rękę Adrjan, ścisnął ją poufale i odezwał się głosem pełnym wdzięku. — Nieprawdaż stryju, mój drogi ojcze? Słyszałeś com mówił? Czyż nadto rachowałem..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 320
" — Będę więc! — odpowiedziała gasnącym głosem pani do Pressy. — A ja będę miał honor zaprowadzić panią na te nieszczęsne posiedzenie mam zamówione miejsce... rzekł Adrjan. — Jesieni gotową! — zawołała idąc ku drzwiom hrabina. — Tak pani — rzekł Klaudyusz twarz..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 321
" Nareście, ruch się dał słyszeć większy w przyległej sali, i obwinieni w liczbie dwódziestu ośmiu, usiedli przed krata,. Byli to mężczyźni i kobiety różnych lat i stanów. Pisarz mięszał imiona nieznane z świetnemi nazwiskami Montmorencych, Montalemberlów, Roucher'a, barona de..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 322
" W lej chwili, słońce lipcowe spuszczało się nad ziemią, a snop promieni jasnych, które wkrótce zagasnąć miały, wpadł jak pożaru płomień do sali posiedzeń, oświecając najpiękniejsze oblicze, jakie kiedy boleść zachmurzyła. Poda ujrzał tę szlachetną i bladą twarz, której..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 323
" XXXVII. ÓSMY THERMIDORA. Posiedzenie było burzliwe, pisarz odczytał obwinienie dwudziestu ośmiu osób. Obrońców nie było, uważano ich za całkiem niepotrzebnych, chodziło tylko o uznanie tożsamości osób, wedle metody szybkiej Fouquier i Collot'a. Oskarżający akt przeciwko..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 324
" "Pomimo to podejrzenie jakie wzbudziło jego postępowanie, skłoniły ministra do zawieszenia go ze stopnia, który zajmował. i rozkazania mu by się usunął i zamieszkał w gminie Bretcuil; tu intrygował; usiłował zwaśnić współobywateli i rzucić nasiona wojny domowej; spotwarzył..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 325
" w koniec bajka. Znam obywatela Andrzeja Chenier — jest to pisarz, nigdy w wojsku nie służył i nigdy oficerem wyższym nie był. Spytajcie pierwszego z brzegu. Gdzie u licha pobrano te wiadomości? Szmer przyzwalający, dał się słyszeć pomiędzy widzami napełniającemi salę; nawet..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 326
" — Ale to się opiera na urzędowych podaniach! nie wymyśliłem przecie tego! — Właśnie żeś to wymyślił — odparł Klaudyusz — chociaż zapewne bez złej intencyi, a zatem, idźmy dalej i rozkażmy wypuścić na wolność biednego muz wychowańca! nie jest to człowiek..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 327
" Adrjan spojrzał na stryja, i zdawał się ostrzegać go, aby się nie narażał zbytecznie stając w obronie obwinionego. Mouriez odgadł znaczenie wzroku; wyciągnął ręce na stół, sparł na nich głowę i przymrużył oczy, jak lew. gdy mu ruch jego pana nakaże uspokojenie. — Akt..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 328
" zna dotąd. Czy sprawiedliwość moie sobie igrać z życiem dwudziestu ośmiu ludzi? — Obywatelu sędzio Mouriez — rzekł Fouquier — nie jesteś tu niczyim obrońcą, a ja po raz osiadli ci powiadam, że trybunał nie potrzebuje adwokatów, i niema czasu ich słuchać. Narady się..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 329
" zagrzmiał nad głowami sędziów. Wołał on do nich w te słowa: — Popełniliście zbrodnię! jesteście trybunałem zbójców! Tak to myślicie natchnąć lud miłością. Rzeczypospolitej! Dwadzieścia siedem głów oddaliście w ręce kata! jedna, los nie wy oszczędziliście! To..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 330
" ku poecie, i zbliżyła się tło niego drogą, którą im silne ramie Klaudyusza otworzyło. Chenier radośnie wykrzyknął i usta jego zetknęły się z ustami biednej kobiety. To ślub mój — to małżeństwo moje! zawołał w szale uniesienia — O! słodka, będzie mi śmierć jutro...."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 331
" — A więc, — rzekł Mourier, — odprowadzim panią do naszego domu, Adrjan i ja; przepędzim noc w mieście, zobaczym się zprzyjaciółmi, jutro o wschodzie słońca, Adrjan da znać jej o leni, co się zrobić może. Hrabina skłoniła głowę i nie sprzeciwiała się więcej dobremu..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 332
" seum nawet nic wabiło widzów, i gdy ogłoszenie labulariów zwoływało lud na uroczystość krwi i śmierci, rzadcy tylko ciekawi z przedmieść, rozsypani po stopniach wyższych galerji, przychodzili mu się przypatrywać. Igraszka krwawa długa, być nie może; lud w początku namiętnie..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 333
" — U rogatki Wywróconej: tylko co mi mówił woźnica, on to wie najlepiej. — Ale to daleko, do rogatki! — Mówią., że przedmieście Ś. Antoniego nie chce więcej patrzeć na przewożonych ku rogatce Tronowej. — Bo to nie wesoła rzecz dla przedmieścia. . — Właściciele domów..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 334
" — Cylacya wyborna, — rzekł Roucher uśmiechając się, — ale porównanie niedokładne — niema tu Pylada, są tylko dwaj Oreslowie. Tymczasem. żałobny pochód szedł dalej otoczony kupą jeźdzców zbrojnych, niewiele okien otworzono by mu się przypatrzeć; przechodnie nawet..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 335
" — Tak! lak, zdaje mi się, że ten epitet odgaduję, lorridus? nie prawdaż? — Tak jest! klasnął w ręce Roucher — torridus. I zważ tylko, co to za potęga wyrazu, który stoi na miejscu właściwem, jak mówi Boilleau. Mógł Wirgiljusz powiedzieć: Solstitium pecori defendite,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 336
" dzieli tyły żywsze i bardziej zajmujące; dziś topor miał spaść dwadzieścia siedem razy i wylać strumień krwi, jak najada Eumenidów. — a Paryż obojętny nie patrzał, nic przyszedł! Kat nie pojmował, i milczał ponury. U stóp jednego ze słupów rogatki, kupka złożona z dwóch..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 337
" niech mnie mijając zobaczy raz jeszcze.... więcej już nic nie żądam. Wóz przesunął się blizko stojących rzędem trzech osób, Chenier stał jak zwyciężca na przedzie, spostrzegł Margaretę... wszystkie skarby miłości, któremi na długie życic obdarzył go Bóg, w jednym..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 338
" za niemi, — ale starania były daremne, Margareta nie żyła.... Klaudyusz Mouriez i Adrjan czuwali sami u łoża śmierci biednej kobiety, a nazajutrz oddawszy jej ze łzami ostatnią posługę, opuścili Paryż zaciągając się jako prości żołnierze, do armij połączonych Północnej i..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 339
" WSPOMNIENIE O ŻYCIU ANDRZEJA CHENIER. Czytelnicy tej interesującej powieści skreślonej z talentem tyle oryginalnym, a pełnym osobnego, taką świeżością i zapałem nacechowanego kolorytu, jaki spotykamy we wszystkich niemal utworach jednego z najlepszych tegoczesnych..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 340
" czynka (1) słynęła dowcipem i pięknością. Był on trzecim synem Ludwika Chenier jeneralnego konsula francuzkiego. Najmłodszym zaś z 4-ch braci był Marja-Józef, autor Fenelona, Karola IX-go i Tyberiusza. Przewieziony do Francyi w wieku dziecinnym, Andrzej Chenier posłanym został do..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 341
" przyszły jego gienjusz. Ożywiony zapałem do nauki, o świcie wstawał do pracy, a poznanie wszelkich gałęzi wiedzy ludzkiej, było jedynym marzeniem jego zabiegów. Zbytek pracy wtrącił go w niebezpieczną chorobę, z której czułym staraniem dwaj jego przyjaciele dzieciństwa bracia..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 342
" Andrzej Chenier oddawał się ciągłej pracy, kiedy nadzwyczajne wypadki, zwichnęły jego zawód. Rok 1789, zajaśniał dla Francyi. Szlachetne serca uderzyły nadzieją, a serce takiego człowieka jak Chenier, nie mogło pozostać obojętnem wśród zatrudnień literackich, kiedy sprawy..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 343
" trzymywać go czy to na scenie, czy na mównicy, nie chciał zrazu dać się przekonać o ich zbrodniczych zamiarach; ogłaszał w dziennikach publicznych, że pisma jego brata wcale jego myśli nie zawierają, lecz bardzo wkrótce potem opuścił to stowarzyszenie, co pod nazwaniem..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 344
" ranji patrjotów, zarówno z tyranją Bastylji, przywilejów dam dworskich i przekupek rynkowych. Rumieniłby się, gdyby mu wybierać przyszło między Koblentz (1), a Jakóbinami. Z narażeniem własnego życia, które też mu później i wydarto, ofiarował się na obrońcę Ludwika XVI; a..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 345
" Udał się on naprzód do Rouen, a następnie do Wersalu, gdzie brat jego Marja-Józef został wybrany na reprezentanta ludu. Przyjaźń dwóch braci podtrzymywała się ciągłemi wzajeninemi dowodami przywiązania. Znajduje się między innemi list autora tragedyj Henryk VIII. (Marji..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 346
" sad jego lękał, a talentu mu zazdrościł, mógł tylko chyba zgubę brata przyśpieszyć, lecz wybawićby go nie zdołał; przestał nawet pokazywać się na Konwencji. Za szczęśliwego by się poczytał, gdyby usłuchano rady jego, co do ostrożności w staraniach uwolnienia Andrzeja,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 347
" tak było w istocie. A kiedy nieszczęśliwy ojciec, mówił przyjaciołom swego syna o swoich nadziejach, odpowiadano ma: "bogdajbyś nigdy nie miał powodu na troskliwość swego przywiązania narzekać!" Andrzej Chenier poprawiał wwiezieniu swoję utwory, które brat jego wydałby na świat..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 348
" tchnienia, ożywione zdaje siÄ™ zapaÅ‚em Tibulla. a wdziÄ™kiem Lafontaina! Ale wróćmy do boleÅ›nego opisu, ostatnich chwil wielkiego poety, które mu w wiÄ™zieniu pozostawaÅ‚y. Dwaj Trudainowie byli trzymani również w wiÄ™zieniu Åš-go Å?azarza; i Suvée wiÄ™zieÅ„ jak oni, zaczÄ…Å‚ malować..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 349
" rzył ostatnie wrażenie, lab od kogoby doznać mogł słodkiego spółczucia. Może z próżną rospaczą na swych bladych towarzyszów śmierci spoglądał; ani jeduego z nich nie znał! Zaledwie wiedział, że wśród 38-miu ofiar, które z nim wieziono, były imiona: Montalemberta, Creąui,..."
Andrzej Chenier : powieść historyczna z czasów rewolucyi francuzkiej (1792-1794) - strona 350
" towarzyszącego śmiertelnemu pochodowi, jakby dla oddania im ostatniej posługi. Opowiadał on później wszystkie smutne szczegóły ich śmierci nieszczęśliwemu ojcu, który dziesięciu miesiącami zaledwie stratę ukochanego syna przeżył. Mówili oni między sobą w ostatnich chwilach o..."