Aniela, czyli Ślubna obrączka : powieść narodowa - strona 76
wszy strofy, pełney dumania i miłości,
czekał na przybycie Kazimierza, któ-
rego cokolwiek zasmuconego uyrzał;
chciał go rozweselić, i pięknym męzkim
głosem począł śpiewać.
Chwila tęskna, smutna, dzika,
Wszędzie rygle i mordercę,
I na umysł niewolnika,
I na iego biedne serce.
Radość z wieńcem kwiatów żywych,
Nie przybyw a w te sklepienia,
Na nim ręka nieszczęśliwych,
Wyryła powieść cierpienia!
Tu nie błyska Wschód jutrzenki;
cha śpiewu nie doniosą,
Tu pieśnią niewinnych ięki,
Å?zy gorzkie, porannÄ… rosÄ….
czekał na przybycie Kazimierza, któ-
rego cokolwiek zasmuconego uyrzał;
chciał go rozweselić, i pięknym męzkim
głosem począł śpiewać.
Chwila tęskna, smutna, dzika,
Wszędzie rygle i mordercę,
I na umysł niewolnika,
I na iego biedne serce.
Radość z wieńcem kwiatów żywych,
Nie przybyw a w te sklepienia,
Na nim ręka nieszczęśliwych,
Wyryła powieść cierpienia!
Tu nie błyska Wschód jutrzenki;
cha śpiewu nie doniosą,
Tu pieśnią niewinnych ięki,
Å?zy gorzkie, porannÄ… rosÄ….