www.charis.pl

Anima vagans : powieść - strona 36
tatuś pisał, że do tych wujostwa, gdzie on jest, trzeba przyjechać porządnie.
Przejechaliśmy już dwie stacye: Pruszków i Grodzisk. Wszędzie ładnie, bo dużo drzew i łąk.
Ale ludzie to niegrzeczni. Zaraz na peronie konduktor się oburknął, gdy go mama o miejsce dobre prosiła, a potem w wagonie jakaś pani zrobiła mamusi niegrzeczność. Miała tyle miejsca dla siebie i tyle bagaży
Darmowa reklama:
Eventy
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Eventy - licza się najlepsi.
www.vip-art.com.pl
na ławce, więc mamusia poprosiła, żeby się trochę posunęła. A ona aż się zaczerwieniła ze złości i powiada:
— Nie usunę się. Po co pani z taką karawaną jeździ.
Mamie było okropnie ciężko z Jerzykiem na ręku stać, ale cóż miała zrobić. Dopiero w Grodzisku ta pani kłótliwa wysiadła i zrobiło się zaraz i ciszej i przestrzeniej.
My dojeżdżamy do stacyi, która się nazywa Rogów i tam tatuś będzie na nas czekał.
Nie mogę już więcej pisać, bo się wagon bardzo trzęsie.

5 SIERPNIA.
 
Już jesteśmy w Bolkowie.
Dzięki Bogu, tatuś dobrze wygląda i zdrów. Bardzo się ucieszył, żeśmy przyjechali.
Ci państwo Dzierzkowscy, to są jacyś kuzyni tatusia, ale nie blizcy i tylko przez grzeczność kazał nam tatuś nazywać ich wujo-
Tag: Eventy