www.charis.pl

Anima vagans : powieść - strona 43
Śpiewaliśmy «Litanię» i «Grwiazdo morza» i inne pieśni.
Nie wiem sama dlaczego, ale tak mi było dziwnie, jak jeszcze nigdy! Ciągle miałam łzy w oczach i w gardle coś mię dusiło.
Może dlatego, żem jeszcze nigdy na takiem nabożeństwie na wsi nie była.
W Warszawie, choćby w najpiękniejszym kościele, trudno mi było zawsze tylko o pacierzu myśleć.
Darmowa reklama:
Pakowanie
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Pakowanie - licza się najlepsi.
www.trans-tok.com.pl
Aż się boję pomyśleć, jaka byłam grzesznica roztargniona.
Tu inaczej. Wszystko się we mnie ku górze, ku tym cudnym błękitom wyrywa. I smutno mi i radośnie, Bóg wie co!

9 SIERPNIA.
 
Były dożynki, byli goście, ciągłe przechadzki to do lasu, to na kurhany, o parę wiorst odległe i Bóg wie niegdzie.
Ogromnieśmy się dobrze bawili!
Jeszcze w Przemienienie wieczorem, przyjechał najstarszy syn państwa Dzierzkowskich, pan Witold.
Bardzo przyjemny i bardzo dobry. On ma gdzieś koło miasteczka Wielunia swój własny folwarczek, nie bardzo duży, bo słyszałam, jak mówił do tatusia, że to drobiazg i tylko cztery włóki. Ale pan Dzierzkowski starszy powiedział na to, że ślicznie zagospodarowany.
Tag: Pakowanie