www.charis.pl

Anima vagans : powieść
Bęczkowska Wanda Grot


Anima vagans : powieść - strona 1
" Anima Vagans "

Anima vagans : powieść - strona 2
" Kraków. — Druk W. l. Anczyca i Spółki. "

Anima vagans : powieść - strona 3
" Wanda Grot BÄ™czkowska   ANIMA VAGANS Powieść Warszawa NakÅ‚adem KsiÄ™garni Warszawskiej Spółki Wydawniczej 16 Mazowiecka 16 1902 "

Anima vagans : powieść - strona 4
" Дoзвoлeно ЦeнзypoÑŽ Ð’apшaвa, 15 ЯньарÑ? 1902 гoдa "

Anima vagans : powieść - strona 5
" 12 STYCZNIA.   Jest wieczór bardzo posÄ™pny i szary. SiedzÄ™ sama w maÅ‚ym pokoiku za kuchniÄ…, gdzie stojÄ… kufry i leżą na pólkach stare nuty i książki. Z okna widać taki brudny szmat ziemi jak Å‚achman, dalej Wisłę także brudnÄ… i ja doprawdy dziwiÄ™ siÄ™, że my herbatÄ™ z..."

Anima vagans : powieść - strona 6
" lubię. Ale Koma taka jest uprzykrzona, że jak ja tylko zacznę pisać, to i ona chce, a mamusia nie pozwala, bo zawsze splami atramentem fartuszek, lub sukienkę. Ale miałam napisać o tem, jak się bardzo o mamusię wylękłam. Otóż było tak: Wpadam z pensyi do domu jak bomba, bo..."

Anima vagans : powieść - strona 7
" Poskoczyłam ku niemu. — Nie pójdę od mamy nigdzie, nigdzie... — zawołałam tak głośno, że jęk w sypialni ustał i posłyszałam słaby głos mamy: — Niech Paulinka zostanie. I zostałam. Tylko niania zamknęła mnie i Romę w pokoiku za kuchnią i musiałam usypiać Romę, która..."

Anima vagans : powieść - strona 8
" wszedł pan doktor, uczepiła się za fałdy mundurka, ja szarpnęłam i rozerwał się... A niania powiada: — Dobra z ciebie córka! Ciekawam, z czego to mama kupi inny... Tak mi się przykro zrobiło, żem się rozpłakała i chciałam koniecznie mamusię przeprosić. Nie pozwolili, a na..."

Anima vagans : powieść - strona 9
" Ale go pocałował i huśtał tak wysoko, że aż się niania pogniewała i powiedziała tatusiowi: — Że to nie lalka z cukru. A potem przez cały dzień przychodzili do tatusia żydzi i bardzo głośno krzyczeli. Tatuś był okropnie zły, bo ta chuda pani ciągle się kręciła i..."

Anima vagans : powieść - strona 10
" 19 STYCZNIA.   Bogu dziÄ™ki! WidziaÅ‚am mamusiÄ™ i Roma widziaÅ‚a, ale takiego narobiÅ‚a wrzasku, bo Jerzyk chciaÅ‚ jeść od mamusi, a ona ciÄ…gnęła za poduszkÄ™ i krzyczaÅ‚a: — Odejdź blacisiek, odejdź! — a mama siÄ™ Å›miaÅ‚a. Takam szczęśliwa, bo i chuda pani już..."

Anima vagans : powieść - strona 11
" trzech par, tylko jedną dziurawą, a niana westchnęła i nic mi nie odpowiedziała. Tatuś ciągle teraz przychodzi z biura zły, a wczoraj to nawet talerz zrzucił ze stołu i potłukł i ciągle mówi o jakimś koniu żydowskim. Ciekawam, co to za koń! Ale go nie cierpię, bo ile razy..."

Anima vagans : powieść - strona 12
" idą bardzo dobrze. W dyktandzie błędów coraz mniej robię. Dla Jerzyka zrobiłam szydełkowy śliniaczek; mamusia powiedziała, że bardzo ładny. Ale Jerzyk ciągle chory i chociaż się uśmiecha i główkę podnosi, ale bardzo mizerniutki i po nocach płacze. Niania mówi do mamy: —..."

Anima vagans : powieść - strona 13
" z jakimś różowym proszkiem i całą noc krzyczał, wyprężał się i nóżkami bił w kołyskę. Mama wcale nie spała; tatuś bardzo późno wrócił z miasta, przyniósł mamie śliczną lampę z malowanemi różami, bardzo mamę całował i mówił po kilka razy: — Moja ty ofiaro! —..."

Anima vagans : powieść - strona 14
" nawet zemdlała i stróż biegał po doktora. Ale jaki też to niedobry ten stróż. Mama mu dała 15 kop. za drogę, a on jak nie zacznie wymyślać: — Szkoda butów — mówi — dla takich państwa, co biednego człowieka krzywdzą! I wiele innych brzydkich rzeczy mówił, ale go niania za..."

Anima vagans : powieść - strona 15
" Chyba od Antosi pożyczę «Margot», bo co ja zrobię na jutrzejszą lekcyę. Jużbym niczego nie chciała, tylko mieć wszystkie książki do nauki, żeby nikogo nie prosić i nie pożyczać. Antosia wszystkie kajety ma w morowych okładkach i z pieczątkami. Szczęśliwa! 20 KWIETNIA...."

Anima vagans : powieść - strona 16
" 5 MAJA.   W ogrodach już zupeÅ‚nie zielono. TatuÅ› przyniósÅ‚ dzisiaj mamie bukiet fioÅ‚ków i o maÅ‚o co nie byÅ‚o awantury, bo mama odbierajÄ…c fioÅ‚ki uÅ›miechnęła siÄ™ i rzekÅ‚a: — WolaÅ‚abym mieć te pieniÄ…dze na poÅ„czoszki dla Jerzyka. Ale potem wÅ‚ożyÅ‚a je zaraz do..."

Anima vagans : powieść - strona 17
" bardzo się z tego śmiały, ale Zośka zaczęła mnie bronić, że nie «Gryzipiórka», tylko kancelisty z banku. Ale widziałam, że i to się pannom nie podobało, bo mi się ciągle potem pytały: co to jest kancelista i nawet jedna z trzeciej klasy powiedziała, że to pewno to samo,..."

Anima vagans : powieść - strona 18
" popisie, a może i tatuÅ›. Tylko że tatuÅ› teraz jakiÅ› nieswój i dwa razy już miaÅ‚ kurcze wÄ…trobiane. OkropnieÅ›my siÄ™ wylÄ™kli. 12 CZERWCA.   Nie mam teraz czasu pisać, bo siÄ™ uczÄ™ ogromnie. Nawet panna Marya, nauczycielka od robót mówiÅ‚a, że mam nagrodÄ™ dostać. Roma..."

Anima vagans : powieść - strona 19
" moje nazwisko, a potem pani przeÅ‚ożona kazaÅ‚a wydrzeć i napisać dla Antosi. Oj, jak mnie też oczy i gÅ‚owa bolÄ…... 7 LIPCA.   Już tyle dni upÅ‚ynęło od popisu, a ja nie mogÄ™ zapomnieć. I do wszystkiego jeszcze mamusia pogniewaÅ‚a siÄ™ z tatusiem. Okropność, co siÄ™ u nas..."

Anima vagans : powieść - strona 20
" grosz rodzony kupić, to jeszcze ci protekcyi potrzeba, abyś ochłapów nie dostał. A potem już tatuś w taką pasyę wpadł, że tylko ciągle wołał: cholera i cholera, więc mama na gwałt wyprowadziła nas obie z Komą z pokoju. Pewno dlatego, że Koma to jest taka mała papużka i..."

Anima vagans : powieść - strona 21
" W Saskim ogrodzie bardzo dużo panienek się bawi i w moim wieku i takich jak Roma, ale jakoś od nas wszystkie uciekają. Nie wiem, co to znaczy, bo przecież nic złego nie robimy. Kilka razy już tak było, a nawet prawie zawsze tak jest, że gdy Roma podejdzie do której panienki i chce się..."

Anima vagans : powieść - strona 22
" gniewał i powiedział, że jeżeli mama tak mówi, to on zaraz lampę w kawałeczki potłucze, bo wszystko, co tatuś kupi, to się mamie niepodoba. I taki powstał krzyk, że niania co prędzej okna pozamykała, a mamusia brała jakiś proszek, bo dostała bicia serca. Ja doprawdy..."

Anima vagans : powieść - strona 23
" Dopiero teraz poznałam, jak ja bardzo mamusię kocham. I zaraz mnie taki strach ogarnął, że coraz prędzej biegłam do domu i niania nie mogła mi nadążyć, a Roma dwa razy się przewróciła. Mamę zastaliśmy bardzo zmartwioną, a nawet zdaje mi się, że oczy miała zapłakane i..."

Anima vagans : powieść - strona 24
" i wcale nie sypia po nocach. Nawet pan doktor gniewał się na mamusię i kazał Jerzyka odstawić bo mówi, że dziecko nie może takiej trucizny ssać. Ale pieniędzy nie chciał wziąć i mamusia zaczerwieniła się ogromnie i bardzo go prosiła. Ale nie chciał. Tatuś bardzo dobry po..."

Anima vagans : powieść - strona 25
" 20 LIPCA.   Ciekawam, co siÄ™ to staÅ‚o! Mama wróciÅ‚a dziÅ› od tatusiowego naczelnika z urlopem dla tatusia i podobna nawet tatuÅ› na kuracyÄ™ ma pieniÄ…dze jakieÅ› dostać. Ale to jest dziwne, że mama okropnie wróciÅ‚a zirytowana i przez caÅ‚y dzieÅ„ wybiegaÅ‚a do kuchni, żeby..."

Anima vagans : powieść - strona 26
" Jakie szczęście! Ponieważ mamusia nie potrze buje już robić tatce okÅ‚adów, ani stawiać baniek, ani odsiadywać godzinek przy łóżku — jak mówi niania — wiÄ™c poszÅ‚a z nami do Å?azienek. Pyszna byÅ‚a przechadzka! Nawet Roma byÅ‚a bardzo grzeczna i sÅ‚uchaÅ‚a, jak nam mamusia..."

Anima vagans : powieść - strona 27
" KalinÄ…, co liÅ›cie za nim rozwiaÅ‚a. Ach, jaki to byÅ‚ miÅ‚y wieczór! 25 LIPCA.   Sama nie wiem, co siÄ™ to zrobiÅ‚o, ale u nas tak cicho teraz i mama bardzo dobrze wyglÄ…da. A jaka wesoÅ‚a! Romie dla lalki szyje sama kapelusze i sukienki, figluje z Jerzykiem, który jest codzieÅ„..."

Anima vagans : powieść - strona 28
" ladę w takich ślicznych filiżankach złocony i masę ciastek, ale doprawdy samych pięciokopiejkowych. Ja zjadłam tylko dwa, chociaż miałam ogromną chęć na więcej, ale przypomniałam sobie, że mamusia mówiła, iż nieładnie na wizycie się objadać. Fräulein Berta bardzo jest dobra..."

Anima vagans : powieść - strona 29
" 27 LIPCA.   Mój Boże, jak to niczem naprzód cieszyć siÄ™ nie można! Przy Å›niadaniu mamusia powiada tak: Niech Paula przegra etudy i gamy, bo zaraz po obiedzie pójdziemy do gabinetu zoologicznego, a potem do Å?azienek. UcieszyÅ‚am siÄ™ ogromnie i zaraz pobiegÅ‚am do kuchni pomódz..."

Anima vagans : powieść - strona 30
" Jak tylko mamusia weszła, porwał ją za ręce i jak zacznie całować. Biedna mamusia stała jakby nieżywa; ja miałam ogromną ochotę wyskoczyć z kąta i odebrać mu mamusine ręce. Boże drogi, z takiem całowaniem. Widziałam wyraźnie, że się mamusia chwieje i ten pan musiał to..."

Anima vagans : powieść - strona 31
" kach całować i teraz to już zupełnie wyraźnie dyszałam, jak powiedział: — On — tj. niby tatuś — takiej żony nie wart i że mamusia takiego człowieka nie może kochać, bo on jest niedołęga. Tak mnie to rozgniewało, żem się o mało nie rozpłakała na cały głos. Jak on..."

Anima vagans : powieść - strona 32
" WIECZOREM.   ByÅ‚ list od tatusia. Chce koniecznie, żebyÅ›my do niego na wieÅ› przyjechali. Podobno tam bardzo Å‚adnie i ja jeszcze nigdy nie byÅ‚am na wsi. Pisze tatuÅ›, że mleko bardzo tanie i owoców dużo, a też nie drogie. Ale tatusiowi podobno nic nie lepiej, bo za nami tÄ™skni..."

Anima vagans : powieść - strona 33
" Ja nie spałam. Myślałam, że mama śpi, więc leżałam cicho, chociaż bardzo się bałam. Wtem słyszę, że mama wstaje i wychodzi do kuchni, a potem taki płacz... Nie mogłam wytrzymać i zaczęłam się na gwałt ubierać, aby pójść do mamusi. Musiałam jednak pierwej zakołysać..."

Anima vagans : powieść - strona 34
" Mama byÅ‚a taka rada, że pocaÅ‚owaÅ‚a w gÅ‚owÄ™ nianiÄ™ i obiecaÅ‚a z tych swoich pieniÄ™dzy, fartuch i chusteczkÄ™ niani kupić. Ale chusteczkÄ™, to chyba ja na pensyi zrobiÄ™, bo to taka zwyczajna, włóczkowa z zÄ…bkami. 5 SIERPNIA.   Jedziemy na kilka dni do tatusia do Bolkowa...."

Anima vagans : powieść - strona 35
" jadę z taką uciechą jak pierwej, kiedym się o wyjeździe dowiedziała. Mamusia jest bardzo smutna i prawie nic nie jada. Wcale nie pojmuję, czego się mamusia tak martwi. Mania znowu zła. Z Romą ciągła wojna i ciągle do mamy skargi. Jerzykowi uszyła mamusia białą sukienkę i..."

Anima vagans : powieść - strona 36
" tatuś pisał, że do tych wujostwa, gdzie on jest, trzeba przyjechać porządnie. Przejechaliśmy już dwie stacye: Pruszków i Grodzisk. Wszędzie ładnie, bo dużo drzew i łąk. Ale ludzie to niegrzeczni. Zaraz na peronie konduktor się oburknął, gdy go mama o miejsce dobre prosiła, a..."

Anima vagans : powieść - strona 37
" stwem. Są także dwie panny, na które tatuś woła: «Kuzyneczki», ale takie jakieś dziwne i choć niby grzeczne, ale ja uciekam, żeby od nich być zdaleka. Mama bardzo zmęczona i drogą i Jerzykiem, który widocznie za nianią tęskni. Tyle tylko mamusia ma spokoju, kiedy śpi. Bolków..."

Anima vagans : powieść - strona 38
" Panna Celina tylko z tatusiem ciągle dokazuje i dla tatusia jest grzeczna, a dla mamusi to wcale nie. Wszyscy mówią, że mamusia wygląda jak panienka i żeby się do nas nie przyznawała. Tatuś bardzo się z tego śmiał i powiada pannie Celinie: — Widzi pani, jak ja to umiem żonę..."

Anima vagans : powieść - strona 39
" Boże, Boże, jak też cudnie jest na świecie! Co to Warszawa! Czy to można porównać! A już najpiękniejszy ze wszystkiego jest las. Poszliśmy najprzód taką szeroką, białą drogą, z jednej i z drugiej strony stały ogromne drzewa i nad nami było widać niebo bardzo szafirowe. Potem..."

Anima vagans : powieść - strona 40
" dził! Milę drogi mamy teraz do domu, a słońce zaszło. Istotnie zaczynało już szarzeć na dobre. W lesie była noc; tu nad wodą trochę jaśniej. Usiedliśmy, ale tatuś kazał mi wstać i bie gać, bo niezdrowo na ziemi siedzieć. Panna Celina włożyła na głowę masę zielonych..."

Anima vagans : powieść - strona 41
" powiedziaÅ‚a do panny Celiny i do tatusia i chociaż siÄ™ Å›miaÅ‚a, ale widziaÅ‚am, że coÅ› jest mamusi. A tatuÅ› zaraz burknÄ…Å‚: — Å»ycie brzydnie z temi twojemi przypuszczeniami. I zaraz poszedÅ‚ pomagać pannie Celinie nalewać herbatÄ™. 6 SIERPNIA.   Jakiż ranek przeÅ›liczny!..."

Anima vagans : powieść - strona 42
" Lipo, lipo zielona Kwieciem wonnem otulona Chciałabym cię wziąć w ramiona I do mego tulić łona... Nie, nie, nie chcę! Dopieroby się Urszulka śmiała, gdyby żyła! Jak to dobrze, żem rano wstała! Z całego dnia najpiękniejszy chyba jest ranek. Muszki drobniutkie pławią się w..."

Anima vagans : powieść - strona 43
" Śpiewaliśmy «Litanię» i «Grwiazdo morza» i inne pieśni. Nie wiem sama dlaczego, ale tak mi było dziwnie, jak jeszcze nigdy! Ciągle miałam łzy w oczach i w gardle coś mię dusiło. Może dlatego, żem jeszcze nigdy na takiem nabożeństwie na wsi nie była. W Warszawie, choćby w..."

Anima vagans : powieść - strona 44
" Pan Witold jeszcze się dotąd nie ożenił, więc go ciągle siostry podobno swatają. Jak tylko przyjechał, zaraz się zaczęli zjeżdżać do Bolkowa goście, a panien najwięcej. Pan Witold wzruszał ramionami i uśmiechał się, a do panny Celiny mówił: — Mnie wcale nie pilno! Panna..."

Anima vagans : powieść - strona 45
" Panna Celina okropnie się zaczerwieniła i zaraz na mamusię: — Po co pani ceremonie robi, kiedy tu nie Warszawa i pańskie chimery są wcale nie na miejscu. Na wsi to tylko prostota i szczerość, a nie jakieś tam wymuszone miny i ceremonie. Tatuś stanął zaraz po strome panny Celiny. —..."

Anima vagans : powieść - strona 46
" zyka grała; panna Zofia częstowała wszystkich plackami i piwem. Panna Celina bawiła gości w salonie. Miała białą suknię i czerwoną jarzębinę we włosach i przy staniku, ale wcale nie była taka ładna, jak mamusia. Mamusią to się wszyscy panowie zachwycali. Naprawdę! Sama..."

Anima vagans : powieść - strona 47
" kilka razy z mamą tańcował i w rękę mamę pocałował. Ale panna Celina okropnie się z tatusia śmiała i mówiła o jakichś miodowych miesiącach, a mamusi ciągle coś przemawiała. Ja także tańcowałam. Z panem Witoldem oberka i z tatusiem. A, prawda! I z jednym gospodarzem, który..."

Anima vagans : powieść - strona 48
" Bardzo już późno było, gdyśmy się pokładli i mnie się same oczy zamykały do snu, ale czy to można usnąć, jak tatuś mamie wymawia: — A to byłaś imponująca, a to dla panny Celiny byłaś niegrzeczna, wszystkim się naraziłaś i też od ciebie wszystkie kobiety stroniły. Mamusia..."

Anima vagans : powieść - strona 49
" leży nakazać dla żony szacunek, a ty obojętnie Patrzysz, jak mi ta panna ubliża. — Bo jesteś zazdrosna o każdą kobietę i gdybym chciał na twoje wymysły uważać, tobym dla wszystkich panien, wdów i mężatek musiał być impertynentem — odpowiedział tatuś. Alem już po głosie..."

Anima vagans : powieść - strona 50
" Panna Celna siedziała z robotą przy oknie i jak skoczy do Jerzyka, ażem struchlała. — Cicho, ty bębnie! — mówi. — Zaraz mi cicho! I uderzyła go raz i drugi. Jeszczem nigdy nie widziała takiej złości i dziwno mi było, bo tatuś kilka razy już mamie mówił: — Żebyś to była..."

Anima vagans : powieść - strona 51
" On nigdy żadnej przykrości nie pozwala zrobić mamusi, ani nikomu. Naprzykład dziś przy obiedzie. Zaczęło się od tego, że teraz są ciężkie czasy i że kobiety nie powinny próżnować, tylko pomagać mężowi. Tak powiedziała panna Celina. Pan Witold siedział właśnie przy Komie i..."

Anima vagans : powieść - strona 52
" — Poszłabyś i ty, gdyby cię kto chciał... Ale jabym takiemu biedakowi nie zazdrościł. Okropnie się panna Celina zaczerwieniła. A tatuś zaraz powiada: — Co też to pan mówi. Już jak komu, ale kuzynce Cesi z pewnością konkurentów nie braknie. I kiedy ja tak sobie o tem wszystkiem..."

Anima vagans : powieść - strona 53
" gruszki w piecu po chlebie i panna Zofia cały worek zapakowała dla nas. Tego ogrodu i lasu to mi okropnie żal; a jeszcze teraz niedługo powidła będą smażyć, śliwki marynować... Szkoda! Byłabym pannie Zofii pomogła. Tatuś jedzie z nami. WIECZOREM. Trochę mi żal panny Celiny,..."

Anima vagans : powieść - strona 54
" Celina ani chce słuchać o waszym wyjeździe. Aż płacze biedaczka. Nie mogłam wytrzymać i objąwszy za szyję pannę Celinę, ucałowałam ją. Nawet nie wiem skąd mi się na śmiałość taką zebrało. Ona mnie też pocałowała i otarła szybko oczy. Ale ja zaraz pobiegłam do mamusi i..."

Anima vagans : powieść - strona 55
" Nie wiem co siÄ™ znów staÅ‚o, alem wyraźnie sÅ‚yszaÅ‚a, jak mama mówiÅ‚a do tatusia: — Kaziu, bój siÄ™ Boga, oszczÄ™dzaj mnie! Niech siÄ™ to przynajmniej w moich oczach nie dzieje. 19 SIERPNIA.   JesteÅ›my już w domu. Ale jaka też podróż byÅ‚a nieznoÅ›na! TatuÅ› okropnie byÅ‚..."

Anima vagans : powieść - strona 56
" gnięty wygodnie, palił papierosa i czytał «Ku-ryerka». W domu smutno, aż strach. Mój Boże, gdzie to ta zieloność i drzewa i kwiaty i słońce! Tu szaro, szaro i szaro! Gdybym się nie wstydziła, tobym okropnie płakała. Nianiusia bardzo za nami tęskniła, a najwięcej za Jerzykiem...."

Anima vagans : powieść - strona 57
" DziesiÄ…ta i mnie siÄ™ oczy klejÄ…. Czy mi siÄ™ też Bolków przyÅ›ni? Bardzobym chciaÅ‚a. 20 SIERPNIA.   Bolków mi siÄ™ nie przyÅ›niÅ‚, bom siÄ™ budziÅ‚a co chwila. ZupeÅ‚nie od turkotu odwykÅ‚am. Ze też w tej Warszawie ludzie z nocy dzieÅ„ robiÄ…. HaÅ‚as i haÅ‚as! Jeżdżą,..."

Anima vagans : powieść - strona 58
" O tych «powiestkach» była rozmowa dziś przy śniadaniu. Tatuś mówi: — Ja tego gałgana ze skóry obedrę.... Jak on śmiał pozywać. Mamusia ramionami wzruszyła i powiada: — Przecieżeś pożyczał. A kto pożycza, ten musi oddać. Potem tatuś prosił, żeby mama swój zegarek i..."

Anima vagans : powieść - strona 59
" inny za mięso i dwóch żydów po jakieś raty!... Okropność! Mama chodzi jak nieżywa. Tatuś ciągle gwiżdże, bo jak zły, to zawsze gwiżdże. No i na mamusię krzyczy: «W domu bezład, nierząd, wielkie państwo» i t p. Ale dziś to się już i mama rozgniewała. — To ty się bawisz..."

Anima vagans : powieść - strona 60
" Położyła pieniądze na stole i chciała odejść, ale tatuś spojrzał i pyta: — Tylko tyle dali? A szubrawcy, a nędznicy! Sam zegarek 40 rubli wart... Mamusia mówi: — Dobrze, że i tyle dali. A potem ni stąd ni z owad rozpłakała się — Taki wstyd, wyobraź sobie — skarżyła..."

Anima vagans : powieść - strona 61
" 21 SIERPNIA.   Jadzia wróciÅ‚a. WesoÅ‚a, wystrojona, ale jakaÅ› dziwna. Rozmawia ze mnÄ… o takich brzydkich rzeczach, że chyba powiem mamusi. Czy to Å‚adnie, aby mÅ‚oda dziewczynka opowiadaÅ‚a, że jakiÅ› student robiÅ‚ do niej «oko», że w aptece gdzie z Fräulein BertÄ…..."

Anima vagans : powieść - strona 62
" już i nie pamiętam tych innych imion i nazwisk. Tylko z Fräulein Bertą zdaje mi się, że często się teraz kłócą. Jadzia jak się rozgniewa, to już źle i zaraz grozi: — Powiem papie, jak to Fräulein kokietowała panów w Ciechocinku, jak się umizgała do doktora i ciągle..."

Anima vagans : powieść - strona 63
" wypluwa. Trzeba mu nosek ściskać i wlewać. Ale to męka! Tatuś poszedł wczoraj do biura; bardzo był zadowolony. Pan naczelnik tak się grzecznie witał z ta- pytał o zdrowie mamusi i nasze, Ciekawam, dlaczego się to mamusi nie podało. Aż się zaczerwieniła. Okropny u nas zamęt z tą..."

Anima vagans : powieść - strona 64
" — Jeszcze tu goście potrzebni, jeszcze czego! Ciekawam, co im pani da na obiad! Doprawdy, że mi się płakać chciało, patrząc na mamusię. Gości baw, Jerzyka i Komy pilnuj, obiad, nakrywanie do stołu... Okazało się jeszcze, że obrusa czystego niema i serwetek, bo niania zawsze lubi..."

Anima vagans : powieść - strona 65
" Mama wybiegÅ‚a do niani i mówi: — Zabierz że dzieci, niech tego nie sÅ‚yszÄ…... Ale niania byÅ‚a obrażona i udaÅ‚a, że nie sÅ‚yszy. 28 SIERPNIA.   Znów niechcÄ…cy usÅ‚yszaÅ‚am, co tatuÅ› z mamusiÄ… mówili, kiedyÅ›my siÄ™ spać pokÅ‚adli. Cóż mam robić, jak nie mogÄ™ spać...."

Anima vagans : powieść - strona 66
" I tak mamę całował, tak przepraszał, aż mi się żal tatusia zrobiło, bo widziałam, że naprawdę tych swoich krzyków się wstydzi i żałuje. Jeszcze mamusia prosiła, żeby tatuś na drobiazgi pieniędzy nie wydawał, bo trzeba bardzo oszczędzać. Ale tatuś zaczął się śmiać i..."

Anima vagans : powieść - strona 67
" ale ja dopiero jutro może pójdę, jeśli tatuś pożyczy gdzie pieniędzy na wpis. Choroba Jerzyka dużo kosztuje. Boże, Boże, jak się też mamusia martwi. I niania zmartwiona i taka zasępiona, że się odezwać do niej nie można. Prosiłam, żeby mi fartuszek herbatą albo mydlikiem..."

Anima vagans : powieść - strona 68
" w domu, a ja mam dziecko chore i nie mam czasu. 0 jakże ja go nie cierpię, ale i niania go nie lubi. Stała za drzwiami i słuchała, co mama z nim rozmawia i wciąż dogadywała: — Miotłąbym cię poczęstowała, żebyś po cudzych kominkach nie chodził. Ta niania, to jest czasem taka..."

Anima vagans : powieść - strona 69
" było! A Jerzyk jęczał, aż włosy na głowie powstawały. I tatuś jęczał i wciąż wyrzekał: — Co to za los, co to za los! I dlaczego to Pan Bóg tak ludzi męczy! E! żeby to tylko to! Ale tatuś straszne rzeczy o Panu Bogu mówił, aż niania się zerwała i krzyknęła na tatusia:..."

Anima vagans : powieść - strona 70
" A mamusia mówi: — Dziecko mi umiera. On na to ze złością: — Będzie drugie. Strachu o to niema. A ja nie pojadę, bom zmęczony. I może prawda, że zmęczony, bo lokaj zaraz mamie mówił: — Pan doktor był z panią doktorową na zabawie i niedawno zasnął. Mamusia nie chciała..."

Anima vagans : powieść - strona 71
" — Jest nadzieja. Tylko niech mi pani pomoże. I zaraz zaczął mamie opowiadać, co trzeba z Jerzykiem robić i żeby niczemu nie uchybić, bo to o życie chodzi. Mój Boże, jak też mamusia na niego patrzyła! — Wszystko zrobię jak pan każe, wszystko! A potem zaprowadziła go do tatusia,..."

Anima vagans : powieść - strona 72
" — Reniu, podaj mi papierosy. Reniu, napiłbym się mleka. Reniu, książkę zostawiłem na biurku. I mama nie dość, że koło Jerzyka, ale jeszcze koło tatusia biegać musi. Albo ni stąd ni z owąd, kiedy mama czemś bardzo zajęta, tatuś woła: — Reniuś, kochanie moje, pójdź trochę..."

Anima vagans : powieść - strona 73
" PO OBIEDZIE.   PrzyjechaÅ‚a ciocia Emilka z RomÄ…. Jakie szczęście! Ja okropnie za RomÄ… tÄ™skniÅ‚am. Å»eby nie ten poczciwy nowy doktor, toby Roma jeszcze nie przyjechaÅ‚a; ale on powiedziaÅ‚, że to nie żadna dyarya u Jerzyka, tylko katar kiszek i byÅ‚o zapalenie. CiociÄ™ EmilkÄ™..."

Anima vagans : powieść - strona 74
" Ale pan Witold chyba nawet tego nie słyszał; zapatrzył się na mamusię i powtarzał: — Co się z pani zrobiło, co się z pani zrobiło! I cały wieczór bardzo był smutny. To dziwne, że mamusia wcale się nie ucieszyła z jego przyjazdu. Przynajmniej tak mi się zdawało. Zbladła,..."

Anima vagans : powieść - strona 75
" Nie wiem, czy Jest dobra, bo Ją niewiele znam; słyszałam tylko, Jak ciocia Mila mówiła do marny, że nudna. Pan Witold codzień do nas przychodzi. Wczoraj przyniósł Jerzykowi ptaszka w klatce. — Nie mogłem patrzeć Jak go męczyli — powiada. — Tu mu lepiej będzie. Zdaje mi się,..."

Anima vagans : powieść - strona 76
" A moja mamuchna? Także ubrana. W swojej błękitnej, satynowej sukni i białej kapotce... Cudownie! Złota, jedyna mamusia! Tatuś wpada do pokoju. — Czemu nie idziecie? Późno już. A potem do cioci Emilki: — Mila, jakaś ty śliczna! Daj buziaka. No, Witold do reszty głowę straci...."

Anima vagans : powieść - strona 77
" 11 WRZEÅšNIA.   Åšliczna «Halka!» Takem siÄ™ spÅ‚akaÅ‚a... Bo po co ona siÄ™ utopiÅ‚a? MÄ™czyÅ‚am ciÄ…gle ciociÄ™ MilkÄ™, żeby mi powiedziaÅ‚a, ale ona siÄ™ tylko czerwieniÅ‚a i oczy spuszczaÅ‚a, a tatuÅ› Å›miaÅ‚ siÄ™ i żartowaÅ‚ z niej ciÄ…gle. Pan Witold przez caÅ‚y wieczór nic..."

Anima vagans : powieść - strona 78
" Pan Witold prosto z teatru pojechaÅ‚ do hotelu i nie byÅ‚ u nas na herbacie. Tatko mówiÅ‚, że fantastyk. 15 WRZEÅšNIA.   Mój Boże, już postanowione, że ja z ciociÄ… EmilkÄ… pojadÄ™. Wcale nie wiem, co siÄ™ ze mnÄ… dzieje. Kiedym powiedziaÅ‚a o tem Jadzi, ona mówi: — JakaÅ› ty..."

Anima vagans : powieść - strona 79
" O mój Boże, czy ja tam wytrzymam bez mamusi, bez Romy i Jerzyka. Tatuś często wyjeżdża, to się przyzwyczaiłam, ale i niani bardzo mi będzie żal. Pan Witold już odjechał. Podobno kopanie kartofli się zaczyna, więc on musi być w domu. Jaki on też poczciwy. — Niech Pola się nie..."

Anima vagans : powieść - strona 80
" Bywa i tak nawet, że z tego smutku zapomnę pacierza zmówić. Gniewał się, ale nie bardzo. — Smutek i radość trzeba przyjmować z ręki Boga jednakowo — mówił. — On wie, co czyni. Czy myślisz moje dziecko, że cię w życiu same rozkosze czekają... Hartuj się zawczasu, bo nam..."

Anima vagans : powieść - strona 81
" się, że ja płaczę. Patrzyła tylko w okno i parzyła... Ale mamusia ma takie oczy, że ja zaraz pognam, kiedy ją coś bardzo boli... I twarz miała taką bladą, taką bladą i usta blade... Dopiero teraz zobaczyłam, jak mamusi żal, że ja odjeżdżam. Przestałam płakać. Nie wiem jak..."

Anima vagans : powieść - strona 82
" szczęśliwszy odemnie, bo go nikt z jego miejsca nie ruszał. Jakże mu zazdrościłam! Po ścianie sunął pająk, duży, szary... On ma swój domek z pajęczynki wysoko nad fortepianem. Niania już wiele razy szczotką zamach na niego robiła, alem zawsze uprosiła i został. Doprawdy teraz,..."

Anima vagans : powieść - strona 83
" Tatuś tyle razy powtarzał mamusi: «Ach; gdybym był sam, gdybym nie miał rąk związanych, czegobym ja to dokonał w życiu, zamiast przy was marnieć...» to mu o nas nie będzie chodziło. Ale i tatusia mi bardzo żal i ledwo się Wstrzymałam od płaczu, kiedy mi dzisiaj przyniósł..."

Anima vagans : powieść - strona 84
" Fortepianu bardzo mi żal. Mama ciągle na mnie patrzy. Gdzie się tylko obrócę, co tylko robię patrzy. I nie wiem, czy aby nie chora, bo okropnie blada i oczy ma takie dziwne... Już myślałam, czy czasem w nocy nie płakała, alebym chyba słyszała. 0 mamusiu, mamusiu, niech cię tu Bóg..."

Anima vagans : powieść - strona 85
" CZĘSTOCHOWA, 1 PAŹDZIERNIKA.   MyÅ›laÅ‚am, że umrÄ™, że nie wytrzymam, że siÄ™ zatÄ™skniÄ™ za mamusiÄ… i wszystkiemi, a tymczasem nie... Przez pierwszy tydzieÅ„ gÅ‚owa mnie tylko bardzo bolaÅ‚a, bom okropnie po nocach pÅ‚akiwaÅ‚a. Ciocia Milka myÅ›laÅ‚a, że ja Å›piÄ™... Zapewne! A..."

Anima vagans : powieść - strona 86
" Byłam na Rzymskiej Wotywie, w skarbcu i chciałabym koniecznie pójść na wieżę. Boże, jak też to wysoko. Klasztor jest wspaniały! Mieszkamy bliziutko, więc codziennie chodzę albo z babcią, albo z ciocią Milką. Chyba nigdy w życiu nie zapomnę, kiedyśmy poszły pierwszy raz na..."

Anima vagans : powieść - strona 87
" będą ze mnie wyśmiewać, że nie mam ładnego mundurka, albo że jestem «córką gryzipiórka», jak wtedy na imieninach Zośki Czarneckiej, to ja nigdzie nie pójdę, tylko tu, do Matki Boskiej i opowiem o wszystkiem. Kiedyśmy wróciły z Kościoła, babcia, która jest bardzo pobożna,..."

Anima vagans : powieść - strona 88
" robi, albo do sklepu idzie i rzadko kiedy, jeżeli coś odpowie. Chyba wtedy, jeśli o mnie chodzi, bo teraz wszystko u babci zaczyna się od: — Teraz, kiedy jedna gęba do wyżywienia przybyła... O, jak się też wówczas ciocia Mila złości! — Czy ja nie pracuję? powiada. — Czy ja..."

Anima vagans : powieść - strona 89
" Nic nie szkodzi. Jeszcze wolę. Siedzę sobie sama i piszę, albo patrzę na klasztor, a że noc jest widna i księżyc świeci, więc bardzo ładnie Wszystko wygląda. I zaraz sobie wyobrażam, jak to na wały Szwedzi się wdzierali, jak ksiądz Kordecki dzielnie się bronił i myślę: czemu..."

Anima vagans : powieść - strona 90
" 2 PAŹDZIERNIKA PO OBIEDZIE.   Takem siÄ™ wczoraj rozpÅ‚akaÅ‚a, że nie mogÅ‚am skoÅ„czyć. Nie chciaÅ‚am, aby ciocia Mila widziaÅ‚a, ani babcia, która zaraz mówi: — DziwiÄ™ siÄ™ Reni, że tak źle wychowaÅ‚a córkÄ™... Ale ona sama byÅ‚a zawsze mazgajowata... Ja tego sÅ‚uchać nie..."

Anima vagans : powieść - strona 91
" dziecka wziąć... Noga moja u Tulickich nie postanie. A potem, kiedy już ciocia miała pójść spać, podeszła do mego łóżka zobaczyć, czy śpię... Więc ją rękami objęłam za szyję i całowałam mocno, mocno... O dwunastej w południe poszłyśmy do egzaminu. E! co to za pensya! To..."

Anima vagans : powieść - strona 92
" Wczoraj naprzykład to było tak: Od godziny 9-ej do 10-ej miała być geografia z panną Filomeną. Czekamy, czekamy... nie przychodzi. W klasie krzyk, hałas, że uszy puchną. Do pierwszej klasy drzwi otwarte, bo i tam niema nauczycielki. Dokazują, aż strach! Dopiero jak Florcia Drecka..."

Anima vagans : powieść - strona 93
" Geńka Lipska, której ojciec jest od czegoś dyrektorem i ogromnie się dlatego puszy. Panna Zdzisława kazała mi usiąść w bocznej ławeczce, co stoi przy piecu. Tam jest tylko na dwie miejsce, więc siedzę ja i jakaś Solecka Józia. Panny mówią, że to pierwszy nieuk i że ta ławka..."

Anima vagans : powieść - strona 94
" Oczywiście, że się uczę, ale cóż z tego, kiedy mnie wcale nie wyrywają... Jeszczem z niczego nie odpowiadała. Dzięki Bogu, że choć wszyscy w domu zdrowi. Mamusia pisze, że wysyła dla mnie paczkę, przez jednego pana znajomego. Ciekawam, co tam będzie w tej paczce. Mamusia pisze..."

Anima vagans : powieść - strona 95
" Zaczerwieniłam się i nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Ale Helka Zarębianka, która jest ze wszystkich panien najlepsza, odpowiedziała za mnie: że urzędnikiem w banku. Ja jej wszystko opowiedziałam, bo mi się Pytała. — Masz ojca i siedzisz ciotce na karku — powiedziała na to panna..."

Anima vagans : powieść - strona 96
" ZaniosÅ‚am babci pudeÅ‚ko czekoladek od tatusia, wiÄ™c siÄ™ trochÄ™ udobruchaÅ‚a. Ciekawam, co to znaczy! Ciocia Mila czytajÄ…c list mamusi, pÅ‚akaÅ‚a. Tak, pÅ‚akaÅ‚a, pÅ‚akaÅ‚a! Å»adne wymówki nie pomogÄ…, bom ja widziaÅ‚a. Boże! Czy aby kto nie chory? 18 PAŹDZIERNIKA.  ..."

Anima vagans : powieść - strona 97
" bo tego bardzo panna Filomena pilnuje, aby nie zapytać po polsku. Po mnie idzie Geńka, po Geńce Reginka niekiedy bywa, że w klasie jedna, albo dwie inny zostaną. Wczoraj przybyły trzy nowe uczennice. Już dorosłe chyba, bo w długich sukniach w kokach na głowie. Ale to jakieś..."

Anima vagans : powieść - strona 98
" — To niechże się Zuzia strzeże... Mógłby się sen w rzeczywistość zamienić... — żartowała. Ale swoją drogą włożyła bordo sukienkę i koroneczką oszyła stanik i rękawy. Siedzimy przy obiedzie, dzwonek... Raz, drugi, trzeci... Ciocia Emilka, nie czekając na Zuzannę, która..."

Anima vagans : powieść - strona 99
" Pytają; a co do głuptasa — to przecież w dru-giej klasie już jestem i pewno to rozumiem, że w domu u matki każdemu dziecku najlepiej, choćby miało nawet taką ciocię Milkę. Pan Witold, widziałam, że się skrzywił i tak jakoś na babcię spojrzał... Potem ciocia Milka poprosiła..."

Anima vagans : powieść - strona 100
" Wieczorem był u nas na herbacie i babcia się wysadziła z kolacyą. Był befsztyk z kartofelkami i omlet z konfiturami. Ciocia Emilka sama wszystko przyrządzała i kiedy weszła z kuchni zarumieniona od ognia i z takiemi ślicznemi, błyszczącemi oczyma, pan Witold bardzo jej się..."

Anima vagans : powieść - strona 101
" pani — powiedziaÅ‚ pan Witold i widziaÅ‚am, że byÅ‚ zÅ‚y czegoÅ› na babciÄ™. O dziewiÄ…tej odszedÅ‚, ale obiecaÅ‚ przyjść jutro rano pożegnać siÄ™. Kochany pan Witold! Coraz bardziej go kocham i zaraz do mamusi napiszÄ™, że byÅ‚ u nas. 22 PAŹDZIERNIKA.   DostaÅ‚am ogromnÄ…..."

Anima vagans : powieść - strona 102
" On wie, że ja tęsknię i że nigdzie, nigdzie nie będzie mi dobrze bez mamusi. Na pensyi nic nie robimy. Panna Zdzisława będzie grać w teatrze amatorskim dla jakichś ubogich, co nie mają wcale pieniędzy, a panna Filomena będzie przedstawiać żywy obraz. Panna Zdzisława wciąż się..."

Anima vagans : powieść - strona 103
" 24. PAŹDZIERNIKA.   Nie wiem, dlaczego ciocia Milka ciÄ…gle teraz smutna. Babcia odebraÅ‚a mi cukierki, bo powiada, że sÅ‚odycze dla dzieci niezdrowe. Przyszli wÅ‚aÅ›nie paÅ„stwo Tuliccy dziÅ› po obiedzie i babcia zaraz rozczÄ™stowaÅ‚a. Pani Tulicka ogromnie mi siÄ™ przyglÄ…daÅ‚a i..."

Anima vagans : powieść - strona 104
" Nic z tego wszystkiego nie rozumiaÅ‚am, prócz, że o mnie chodzi i że pani Tulickiej nie cierpiÄ™. Å»al mi cukierków dla takich! ChciaÅ‚am HelenkÄ™ zaprosić i jeszcze którÄ… panienkÄ™, ale pewno nic nie zostawiÄ…. 1 LISTOPADA.   ByÅ‚am z babciÄ… na sumie w klasztorze...."

Anima vagans : powieść - strona 105
" Co też mamusia dziś robi? Niania była pewno na sumie, bo ona bez kazania obejść się nie może, więc mamusia sama gotowała obiad. Tatuś też gdzie do znajomych poszedł... Roma pewno urosła i Jerzyk. Co ja pocznę, kiedy mi się tak okropnie płakać chce. Jużem kilka razy chciała..."

Anima vagans : powieść - strona 106
" 8 LISTOPADA.   — Boże, Boże, co za radość! JadÄ™ do domu na ÅšwiÄ™ta! Teraz to już nawet nie tÄ™skniÄ™, tylko wciąż obliczam: ile godzin, ile dni już upÅ‚ynęło i ile pozostaje. I taka jestem wesoÅ‚a, że jak z pensyi wrócÄ™, to tylko Å›piewam; raz dlatego, że mi wesoÅ‚o, a..."

Anima vagans : powieść - strona 107
" I mamusi się dostało i cioci Emilce! Babcia mówi: — Czy to nie szkoda pieniędzy wyrzucać na kolej... Czy taki bęben (ciekawam skąd babci przyszło, że ja jestem bęben) nie może w domu siedzieć?... Cóż to ona obywatelska córka, żeby się rozjeżdżała... Ciocia Milka..."

Anima vagans : powieść - strona 108
" wiadam z lekcyj, wiÄ™c skÄ…d może kto wiedzieć, czy ja umiem... Å»eby już raz ten teatr siÄ™ odbyÅ‚, to może wiÄ™cej bÄ™dÄ… siÄ™ nami zajmować. 11 LISTOPADA.   MiaÅ‚am dziÅ› list od wujka Witolda. PrzysÅ‚aÅ‚ babci przez okazyÄ™ cztery zajÄ…ce, korzec doskonaÅ‚ych jabÅ‚ek, a dla..."

Anima vagans : powieść - strona 109
" Babcia kazała cioci Milce odpisać panu Witoldowi z podziękowaniem za zające i wszystko. Ciocia się zaczerwieniła, ale powiada: «Dobrze» i zaraz do pisania zasiadła. Cieką wara, o czem mogła tak długo pisać; papieru przynajmniej z dziesięć ćwiartek podarła. Moja droga cioteczka,..."

Anima vagans : powieść - strona 110
" Dziś już 15-ty. Za miesiąc będę się szykować do podróży. Boże, jak ja tej chwili, doczekam! Czy też Jerzyk mnie pozna... Dla mamusi robię na «Gwiazdkę» kapę, dla tatusia zakładkę do książki, dla Romy ząbki do fartuszka, dla niani wszywkę, a Jerzykowi kupię pajaca, albo..."

Anima vagans : powieść - strona 111
" czenie, które we wtorek, t. j. przedwczoraj miałam zadane. Ciocia Mila poszła do swojej przyjaciółki, więc nie miał mnie kto bronić. — Taka duża dziewczyna mówiła babcia — i nie rozumie tego, że jest komu ciężarem. Ciotka chodzi bez futra, w żakietce tylko, a na ciebie..."

Anima vagans : powieść - strona 112
" Z początku ani rusz! Kreślę, przemazuję, nic! W uszach mi babcine słowa dźwięczą, jej narzekania i zamiast pisać i myśleć o ćwiczeniu, ja myślę o tem, coby takiego zrobić, aby nie być nikomu ciężarem. To jest bardzo, bardzo przykre; nie wiem nawet, czy ja to wytrzymam...."

Anima vagans : powieść - strona 113
" przedstawia. Renia mogÅ‚a nie wiem jakÄ… partyÄ™ robić. Taka Å›liczna, taka inteligentna... A terazco? Pracuje jak dziewka, w domu kwasy i fantazye pana męża, a w nagrodÄ™: co rok, to pro- rok. Å?adne życie, niema co mówić! — GÅ‚upstwa pleciesz! — mówi babcia. — Co chce, to ma. Od..."

Anima vagans : powieść - strona 114
" Prosiłam panny Zdzisławy, żeby usunęli ławkę od pieca, ale powiedziała, że nie można. Ciągłe mam katar i nawet często kaszlę. Rozgrzeję się zanadto przy piecu, potem wyjdę na dwór i już katar. Ach, żeby Święta nadeszły! To dziwne, że od paru dni zdaje mi się, że nie..."

Anima vagans : powieść - strona 115
" rąco, więc ja wyszłam z ławki i do Heli się przysiadłam. Wtem wpada panna Zdzisława. — Co to za hałas? Czego wy się śmiejecie? Nikt nie odpowiada, tylko jeszcze bardziej panny się śmieją. Panna Zdzisława aż się zrobiła czerwona z gniewu. — Ja was nauczę grzeczności dla..."

Anima vagans : powieść - strona 116
" Nakoniec porywa linię i krzyczy: — Dawaj łapę! Zaraz, natychmiast! O, tego już zanadto! — Mnie jeszcze nikt nigdy nie bił... — mówię jak mogę najgłośniej i rozpłakałam się. A wtedy wszystkie panny zaczęły mnie bronić: — Paulinka siedziała spokojnie, Paulinka nic nie..."

Anima vagans : powieść - strona 117
" Ciocia Emilka desperuje, że to jest taka marna pensya i że ja się niewiele nauczę. O tej dwójce napisałam dziś do mamusi. Zmartwi się... Ale cóż ja zrobię, kiedy panna Zdzisława wszystkim przebaczy, a mnie nie. Już teraz nie mówi o mnie inaczej, tylko: «Ta, z Częstochówki»...."

Anima vagans : powieść - strona 118
" Mnie się zdaje, że ja się tu niczego nie nauczę. Ósmego grudnia będą imieniny babci.Zuzanna, która już trzy lata u babci służy, powiada do mnie: — Panienko, panienko będzie bal! Starsza pani aby w ten jeden dzień niczego nie żałuje. Wszystko mi jedno! Żeby to mama przyjechała,..."

Anima vagans : powieść - strona 119
" gumi, ale zdaje mi się, że żółtek trochę za mało. — Co też pani mówi! oburzyła się babcia.— Cztery kopy jaj kupiłam i niewiele co zostało. Jak zbawienia duszy pragnę! Pani Tulicka uśmiechnęła się słodko. — Wierzę, wierzę! Ale wie pani najdroższa, że mi się..."

Anima vagans : powieść - strona 120
" Ale ciocia tak się przelękła, jak gdyby Bóg wie, co się stało. Powróciliśmy razem do domu i babcia, kto od rana ani razu jeszcze na nikogo się nie gniewała, ogromnie się ucieszyła, że wujek przyjechał. — Nie wiedziałem, że na taką uroczystość trafię... - mówił wujek,..."

Anima vagans : powieść - strona 121
" i kuzynkami i nie wiem, gdzie się ten list podział. Może wujek zabrał, a może ja gdzie schowałam i nie pamiętam! Gości było bardzo dużo, ale co mi tam z tego! jednej panienki w moim wieku nie było i nie miałam się z kim bawić. Pani Tulicka nie odstępowała wujka ani na chwilę...."

Anima vagans : powieść - strona 122
" magać... — tłumaczyła się ciocia Mila, ale ja dobrze widziałam, że jej coś jest... I wujek z pewnością to zauważył, bo rzekł do mnie: — Pójdźmy pomódz cioci nakrywać. I poszliśmy i pomagaliśmy, a ciocia była bardzo rada i zaraz powiedziałam wujkowi: że ciocia jest..."

Anima vagans : powieść - strona 123
" dzie, przyszłabym bez Zosi i bez Karolki. To jeszcze takie młode i pan mi to chyba przyzna — powiada do wujka — że młode panny powinny być bardzo uważne... Wujek takiego marsa postawił, że ledwom się od śmiechu wstrzymała. — Każdy odpowiada za siebie, proszę pani — rzekł...."

Anima vagans : powieść - strona 124
" nym, pani Tulicka powiedziała do wujka: Żal mi tej Emilki poczciwej. Dobrej rady słuchać nie chce i kompromituje się... Moja Zosia, chociaż młodsza, ale rozsądniejsza. Ona wie, co to dla panny dobra opinia znaczy. I tak już gadają... Nie wiem, co jej wujek odpowiedział, ale zaraz..."

Anima vagans : powieść - strona 125
" Pobiegłam zaraz do cioci Emilki i zaczęłam ją ogromnie całować. Mój Boże, czy mogłoby być większe szczęście, jak żeby ciocia Emilka została żoną wujka! Już nie wiem, co jabym poczęła z radości. Ciocia Mila patrzyła na mnie jak na watyatkę. — Pola — mówi — co ty..."

Anima vagans : powieść - strona 126
" Nic z tej rozmowy nie zrozumiaÅ‚am, może dlatego, że byÅ‚am bardzo Å›piÄ…ca. Babcia mówiÅ‚a do cioci Mili, że siÄ™ imieniny Å›wietnie udaÅ‚y. 12 GRUDNIA.   Okropny dzieÅ„ miaÅ‚am dzisiaj na pensyi. W piecu tak napalili, że ledwie nie pÄ™kÅ‚. Mnie krew zalewaÅ‚a z gorÄ…ca i byÅ‚am..."

Anima vagans : powieść - strona 127
" Wyszłam z ławki. Gdzież mi się tablica podziała? Oglądam się... Niema. Skaczą mi przed oczami i ławki i panny, a głowa panny Zdzisławy po całym pokoju skoki wyprawia. O mój Boże, jakem się też przelękła! Helka, słyszę, mówi: — Niech jej pani każe dać szklankę wody, bo..."

Anima vagans : powieść - strona 128
" Ręka mi drgnęła i upuściłam kredę. Boże, Boże! jak mi się też przykro zrobiło! Panny wszystkie słuchają i śmieją się... Rzeczywiście za francuski trzy ruble jeszcze niezapłacone, ale ciocia mówiła, że już jej tylko 50 kopiejek brakuje i że jutro zapłaci. Tak mnie głowa..."

Anima vagans : powieść - strona 129
" w domu uczyła i niani bym pomagała i mamusi. Ale mi coraz trudniej przełykać i to dziwne, że albo mi jest bardzo gorąco, albo bardzo zimno. Chyba powiem cioci, że gardło mnie tak boli i głowa i sama nie wiem, co się ze mną dzieje. O mamo, mamo, czemu tu ciebie nie ma! 20 STYCZNIA...."

Anima vagans : powieść - strona 130
" Ach, Jak też to dobrze w domu, Jak dobrze! Taka Jestem szczęśliwa, że nie wiem kogo mam wpierw pieścić, na kogo patrzeć. Niania się popłakała z radości, kiedyśmy przyjechali. W domu wszystko Jak było. Tylko meble mamusia pokryła rypsem w pasy granatowe i ładniej teraz wyglądają...."

Anima vagans : powieść - strona 131
" Narodzenia, kiedy to miałam jechać do domu i Wujek Witold napisał, że mnie odwiezie, bo i on po sprawunki do Warszawy jedzie. A wszystkiemu panna Zdzisława winna. Trzeba było kazać ławkę od pieca odsunąć. Rozgrzałam się, potem wyszłam na ulicę i dostałam zapalenia płuc i..."

Anima vagans : powieść - strona 132
" żkiem spadam, gdzieś głęboko i zaczęłam krzyczeć: Mamo, mamo, ratuj mnie, trzymaj... I wtedy usłyszałam jęk, ale taki jęk, zem się na chwilę ocuciła. Ciocia Mila przyciskała mnie do piersi i mówiła głośno: «Pod Twoją Obronę», ale takim głosem, że ja go chyba przez całe..."

Anima vagans : powieść - strona 133
" Ogromnie się zdziwiłam, bo ciocia nawlekała rano małe szydełkowe czepeczki różową wstążeczką i szyła barchanowe białe kaftaniczki. Ale takie malutkie, jak miał Jerzyk, kiedy się urodził. Zapytałam cioci, dla kogo szyje, ale ciocia odwróciła się szybko i coś innego zagadała...."

Anima vagans : powieść - strona 134
" — Wstydziłbyś się, Kaziu! Do czego to podobne! I nie wiem dlaczego pokazywała na mnie oczami i coś po francusku mówiła. Tatuś się śmiał, wreszcie powiada: — Nie bądźże zazdrosna, bo ci z tem nie do twarzy. Cóż to, nie wolno mi Mili pocałować? Apetyczna szelmutka i wcale..."

Anima vagans : powieść - strona 135
" że się oszczędzam... A tymczasem żebym nie wiem jak pracowała nad niemi, nic nie zrobię. Już mówiłam matce, że nie mają ucha, ani zdolności, ale ona gwałtem chce je artystkami zrobić. Tatuś, który to słyszał, powiada: — Et, bajesz! Nie umiesz uczyć i kwita. Ta starsza..."

Anima vagans : powieść - strona 136
" A ja sobie pomyślałam, że u babci było mi smutno, ale przynajmniej nie słyszałam tych ciągłych awantur i nie patrzyłam na łzy mamusi. Tylko się w jednem zgadzam z tatusiem, kiedy mówi: «Głupie życie!» Oj głupie, głupie! Myślałam sobie już nieraz: że wolałabym nie żyć...."

Anima vagans : powieść - strona 137
" Wszyscy mówią, że bardzo jest rozwinięty. Cóź z tego, kiedy taki chudy i mizerny. Była dziś u nas Jadzia. Jaka ładna! Ja ani tak chodzić zgrabnie, ani tak mówić i patrzeć nie potrafię. Tatuś mówi, że ona ma «wabika». Opowiadała, że idzie z ojcem na bal i że ma różową..."

Anima vagans : powieść - strona 138
" i powiedział, że mu się podobała. A papa to znawca. aż mnie głowa rozbolała od tej paplaniny Jadzi. Jaki też dziś dzień szkaradny. Tylko bym płakała. Okna zamarznięte, niebo aż czarne, mama smutna, ciocia także, a niania tak w kuchni hałasuje, że aż głucho. Okropnie czegoś..."

Anima vagans : powieść - strona 139
" Już było pewno koło dziesiątej, kiedy mama z ciocią przyszły do sypialnego pokoju. Tatuś sypia w bawialnym, jak ciocia Milka Jest u nas. Mamusia powiada zaraz do cioci Emilki: — Wiesz Mila, Jestem tak zmęczona, ale tak zmęczona, że mi się śmierć Jako najsłodszy odpoczynek..."

Anima vagans : powieść - strona 140
" Mąż nie może, czy nie chce — bo różnie bywa — zarobić więcej, niż zarabia. To zaś, co zarabia, na potrzeby domu nie starczy i zaczyna się egzystencya gorsza od wszystkich piekieł, jakie sobie człowiek wyobraża. A wobec tego, co matka może uczynić dla polepszenia bytu? Mc! Ona..."

Anima vagans : powieść - strona 141
" Dowiedziałam się potem wielu rzeczy, o których nie wiedziałam. Najprzód, że moja choroba ogromnie dużo kosztowała pieniędzy i że mama musiała chodzić do pana naczelnika z podaniem o jakiś forszus, czy jak się tam nazywa. — Myślałam, że padnę, kiedy woźny powiedział: «Pan..."

Anima vagans : powieść - strona 142
" do tego, co sądami ludzkimi kieruje i rządzi. Kiedy Poli w nocy zrobiło się gorzej i gorączka do 40 stopni się podniosła, takem się wylękła, że nie czekając ranka, o drugiej godzinie w nocy pobiegłam z Zuzanną po drugiego lekarza, którego znałam nieco, bo niegdyś ciocię..."

Anima vagans : powieść - strona 143
" bie nie oddalała, mama przytuliła do siebie ciocię Milę i z płaczem rzekła: — Nie! Nigdy, za nic! Ach, jakie to podłe, jakie nędzne i jakie ludzkie! Mnie jednak taki strach ogarnął, tak mi się żywo przypomniała i panna Zdzisława i babcia z ciągłem gderaniem i Zuzanna..."

Anima vagans : powieść - strona 144
" Mamusia brała jakieś krople i powiedziała do cioci: — Daj Boże, aby się tylko bez doktora obeszło. Przelękłam się, do kogo doktór, skorośmy wszyscy byli zdrowi, ale już się nie pytałam, tylko udałam, że śpię. 2 MARCA. Nie pisałam długo, bo Jerzyk i Roma chorowali na..."

Anima vagans : powieść - strona 145
" I to cale szczęście, że ona przyjechała, bo nie wiem, jakbyśmy tu sobie radę byli dali. Ja i Roma byłyśmy przez trzy dni u państwa Zakrzewskich. To są znajomi rodziców i zaprosili nas. Byłabym z chęcią w domu została, ale mamusia kazała i trzeba było słuchać. Jakeśmy..."

Anima vagans : powieść - strona 146
" — Ach, jakieście wy komedyantki! — powiada. — Każda tylko o tem myśli, aby męża złapać. Co, może nie prawda? Dla nas się stroicie, dla nas się uśmiechacie, konserwujecie talenta, wdzięki... Wszystko dla nas... I co tu mówić o jakimś do małżeństwa wstręcie? Nie..."

Anima vagans : powieść - strona 147
" gniewa, że ją musi kołysać, a tatuś powiada, że się chyba wyprowadzi z domu, bo w takiem Piekle trudno wytrzymać. Mamusia jeszcze leży. Chce sama karmić Halinkę, ale doktór nie pozwala. Niania zapowiedziała, że mama musi drugą służącą przyjąć; chuda pani radzi, żeby odrazu..."

Anima vagans : powieść - strona 148
" O mój Boże, mój Boże, co się też to u nas dzieje! Czasem to mi się zdaje, że tatuś ma racyę, mówiąc: iż to jest piekło. I żeby chociaż lato było! Ta szkaradna zima tak mi się przykrzy, tak przykrzy! Pewno dlatego, że się nie uczę. Bal u Jadzi. Będzie dużo panienek i..."

Anima vagans : powieść - strona 149
" Tatuś, który już od rana narzekał na nerwy, okropnie się rozgniewał. — Milczeć tam! — krzyczy z pokoju. A niania na to: — Psy niech milczą, nie ludzie. Tatuś się zerwał i wpadł do kuchni. — To ty mi będziesz gębować? Dam ja ci! Nauczę moresu, poczekaj! Byłam pewną, że..."

Anima vagans : powieść - strona 150
" tem martwił. Napiszę do matki, że mi potrzeba pieniędzy... Mamusia aż się uśmiechnęła z radości. — Mógłbyś napisać — powiada. — Nic nam przecież dotąd nie dali, a tyle mają... A gdyby fotografię Pauli posłać? Możeby się dziadkowie rozczulili... Ach, Kaziu, Kaziu,..."

Anima vagans : powieść - strona 151
" Wygląda, że ja dobrze widzę, co się z nią dzieje. Jadzia chce koniecznie, abym dziś przyszła. Już trzy torty i piramidę do nich z cukierni Przynieśli. Tatuś stał właśnie w oknie i zaraz powiedział: — Bodaj to być łotrem. Wiadomo światu całemu, skąd do pieniędzy..."

Anima vagans : powieść - strona 152
" — Tak, tak! Karm dzieci optymizmem, idealizmem, wpakuj im na nos okulary, będą potem miały ładne życie. Co krok na jakimś izmie utkną. — Powiedz niani, Polciu, aby mi rosół podała — powiedziała do mnie mamusia i zaraz wyszłam. Jestem pewna, że wcale mamusi o rosół nie..."

Anima vagans : powieść - strona 153
" łam, że ile razy na Halinkę spojrzy, to albo łzy ma w oczach, albo bardzo wzdycha. Gdyby wujek Witold wiedział, że ja się nie Uczę, dopieroby się zmartwił. Nie mogę wymiarkować, czy on się będzie żenił z ciocią Milą, czy nie? Raz mi się zdaje, że tak, to znów, że nie. Mój..."

Anima vagans : powieść - strona 154
" Mój Boże! Zawsze te pieniądze... Mieliśmy duże zmartwienie z powodu mieszkania. Podobno za kwartał niezapłacone, więc gospodarz kazał kartę wywiesić i wyprowadzamy się. Tatuś mówi, że to głupstwo, bo ma obiecaną pożyczkę i nawet powiada, że procent nie duży, więc zapłaci u..."

Anima vagans : powieść - strona 155
" — Cóż to, panna Wierzyńska już edukacyę skończyła? Zaczerwieniłam się i nie wiedziałam co odpowiedzieć. A ona mówi: — Nie masz się czego czerwienić, bo to nie twoja wina. Ale co oni myślą z tobą zrobić. Ja mam posag, to się uczyć nie potrzebuję, ale ty... Po co ona mi to..."

Anima vagans : powieść - strona 156
" Mamusia nic nie powiedziała, tylko się uśmiechnęła. A ponieważ ja wiem już, co to koń żydowski znaczy, to mówię, że to mama jest właśnie tym koniem, a nie tatuś. Tatuś pójdzie do biura i dobrze, a mamusia!!... No, wczoraj naprzykład: Tatuś wychodząc, powiada do mamy: —..."

Anima vagans : powieść - strona 157
" mamusia. — Ostatniego rubla oddałam Lipczyńskiemu. Niania wzruszyła ramionami i powiada: — Ja do sklepiku bez pieniędzy nie pójdę. Sklepiczarka całej kamienicy ogłasza, żeśmy tyle winni, że nie wypłacamy. Żeby pani słyszała, co wczoraj wygadywała, kiedym brała bułki. Ale..."

Anima vagans : powieść - strona 158
" — Znajdzie się, nie bój się! Aleś ty pewno z innej przyczyny nie kontenta? Mamusia się zarumieniła, a tatuś w śmiech! — Aha! Zgadłem! Reniu, moja ty śliczna, chociaż ja kobiety lubię, ale piękniejszej nad ciebie jeszcze nie spotkałem. Reniuś, skarbie, ty wierzysz, że ja..."

Anima vagans : powieść - strona 159
" Mamusia, ponieważ rodzice jej dawno umarli, była tam w Rogalewie nauczycielką. Tatuś miał wtedy dwie siostrzyczki młodsze: ciocię Stasię i ciocię Misię. Obiedwie już umarły, a ich dzieci chowają się za granicą u dziadków i wcale ich nie znamy. — Jakaś ty była piękna, Reniu..."

Anima vagans : powieść - strona 160
" Wiesz, Irko, jednak to były urocze, urocze chwile... Czar... wiosna... poezya... — Miraże, ułudy, bańki mydlane... — dokończyła mamusia. I miała znów ten wyraz w oczach, którego ja tak nie lubię. Tatuś udał, że się obraził. — Iry, tyś się nauczyła skalpelem rozsądku..."

Anima vagans : powieść - strona 161
" swoich oblicza... — śmiał się tatuś. — Zabawna jesteś, Reniu! No, widzisz... Kiedy ja się rozweselę, kiedy chcę się odurzyć, zapomnieć o naszej biedzie, naszych troskach, ty mi zaraz zimą wodę lejesz na głowę. No i czego się bronisz? Przecież chyba żonę moją wolno mi..."

Anima vagans : powieść - strona 162
" — Mam patent z sześciu klas — opowiadała dalej, ale teraz nie mówiła już do mamusi, tylko do tatusia. — Znam języki i muzykę... Moja edukacya dużo kosztowała i pragnęłabym zwrócić rodzicom koszta. — Ale moje dziecko, ktoby tam tego od ciebie wymagał... — odezwała się..."

Anima vagans : powieść - strona 163
" Tatuś przysunął się jeszcze bliżej i rzekł: — Boją się, prawda? Wcale im się nie dziwię. Ale ten Konia szczęśliwy! To coś wyskokowego, taki kwiat wspaniały na partykularzu. Reniu, nieprawdaż? Ale mama pewno nie uważała, bo nie odpowiedziała. Potem tatuś sam poszedł do..."

Anima vagans : powieść - strona 164
" Pewno się mamusi nie podobało, że tatuś tak z tą panną... Pierwszy raz ją widzi, bo tylko panią Dzikowską mamusia znała, a pannę Maryę, kiedy była jeszcze mała. Bardzo byłam rada, kiedy sobie poszły. Było już po jedenastej i tatuś powiedział, że musi panie odprowadzić, bo..."

Anima vagans : powieść - strona 165
" Pewno dlatego, aby wystarczyło dla panny Celiny. Mój Boże i buciki mamusia ma dziurawe, a teraz ciągle błoto na ulicach. Tatusia nie ma. Wyjechał do dziadzi do Drezna. — Pożyczę do cholery ciężkiej u żyda, a pojadę — z gniewem powiedział do mamusi. 0, jakże ja nie lubię, jak..."

Anima vagans : powieść - strona 166
" Nie mogÄ™ siÄ™ przekonać do panny Celiny pomimo tego, że mnie uczy. I ona mnie nie lubi. 5 KWIETNIA.   To jest nieszczęście, że ja nie mam siÄ™ gdzie uczyć. Jeden pokój zajęła panna Celina, w drugim Jerzyk z RomÄ… bombardujÄ…, Hala pÅ‚acze, nakrywajÄ… do obiadu, do kolacyi i..."

Anima vagans : powieść - strona 167
" — Wyobraź sobie — mówi dziś do mnie — że twoją fotografią zachwycają się. Powiadają Panowie, że ty będziesz bardzo piękna, że masz oryginalne rysy i wspaniałe oczy. Słyszysz, głuptasku? — Słyszę. Ale cóż mnie to obchodzi? Jadzia w śmiech. — O ty głuptasie, ty..."

Anima vagans : powieść - strona 168
" Bardzo była ładnie ubrana i pewno się wstydziła, bo moja salopka ogromnie już wytarta Jabym jednak tego nie zrobiła, chociażby ona nie wiem jak szkaradnie była ubrana. Przyko mi się zrobiło, a co najgorsze, żem jej zazdrościła. Mamusia zawsze mi powtarza, abym się zazdrości..."

Anima vagans : powieść - strona 169
" — Pani ma taki niedobry zwyczaj jak i mój mąż. Dzieciom należy się piękne rzeczy pokazywać, a nie brzydkie. Domyślałam się odrazu, że to o mnie mamusi chodziło. Ale panna Celina roześmiała się. — Życie ją wszystkiego nauczy, niech się Pani nie boi — mówi, pokazując na..."

Anima vagans : powieść - strona 170
" — Żebyś to mnie oddał, przynajmniej coś pożytecznego kupiłabym... Ale tatuś śmiejąc się, powiada: — Już ja znam wasze pożyteczne kupna. Nie głupim. I zaraz poszedł do miasta, kupił dwa obrazy w złoconych ramach, wazon różowy, prześliczny i teraz nasz salonik inaczej..."

Anima vagans : powieść - strona 171
" — Jeszcze nie umieram. I na to czas przyjdzie — burknął tatuś i widziałam, że był zły. Wieczorem niania zrobiła mamie awanturę. — Pani wszystkiemu winna. Inna, toby pana tak za głowę wzięła, ą pani wszystko przyklapie! Sklepik niezapłacony, Wikta skrzeczy o łóżko, ja..."

Anima vagans : powieść - strona 172
" żeś ty dobry, że nas kochasz, ale jaki niepraktyczny o Boże, jaki niepraktyczny! Tatuś się rozgniewał. — Oszaleć przy tobie można — powiada. — Ty z tą twoją słodyczą i niby cierpliwością aniołabyś w dyabła zamieniła. Wszystko jej źle! A niech to najjaśniejsze pioruny..."

Anima vagans : powieść - strona 173
" rana męża uwolnię. Trudno, skoro tak postanowiłaś... Kula w łeb i już! Dosyć tego! I zaczął się na nowo ubierać. Mamusia schwyciła go za ręce. — Nie pójdziesz, Kaziu. Nie puszczę cię. Boże drogi, czyż ja ci chciałam dokuczyć. Mój Kaziu, mój kochany, błagam cię,..."

Anima vagans : powieść - strona 174
" 1 MAJA.   Przeprowadzamy siÄ™ od Å›w. Jana na ulicÄ™ SiennÄ…. Bardzo Å‚adne mieszkanie tatuÅ› wynajÄ…Å‚. Na drugiem piÄ™trze od frontu i o jeden pokój wiÄ™cej. Niania powiada do mamusi: — Waryactwo czyste! Pan to tak jak dzieciak! Z czegóż to siÄ™ bÄ™dzie pÅ‚acić 350 rubli...."

Anima vagans : powieść - strona 175
" I to zawsze prawie, kiedy mamy nie ma w pokoju. Wiecznie jakieś szepty i tylko się oglądają, czy ja nie patrzę. Zabawna była historya dziś przy obiedzie. Panna Celina udaje — jak niania twierdzi — że Romę najwięcej lubi. Roma dostaje cukierki niekiedy, albo ciastko i wolno jej się..."

Anima vagans : powieść - strona 176
" Jak tam w Bolkowie musi być cudnie! Dziwię się pannie Celinie, że tu siedzi, bo ja bym nie wytrzymała. Wczoraj mieliśmy gości. Tatuś zaprosił panów na preferansa. Panna Celina miała popielatą suknię z czerwonym aksamitem i bardzo ładnie wyglądała. Jeden pan, który się nazywa..."

Anima vagans : powieść - strona 177
" I tak się zmieszała, że nie wiedziała wcale, co mówić, co robić z sobą. Wujek pocałował mamusię w obie ręce mnie w czoło i mówił, żem urosła. Nie mogę pojąć, dlaczego mamusia wujka e lubi i nawet gniewa się, jak przyjeżdża. I dziś tak samo. — Po co pan przyjechał? —..."

Anima vagans : powieść - strona 178
" Moja nauka znów przerwana i to jest okropne. Co się stało nie wiem. Wiem tylko to, że wujek powiedział pannie Celinie: — Jeśli ci jeszcze trochę uczciwości pozostało, to wyjedziesz natychmiast. Kazimierz jest nicpoń, który lekkomyślnie igra ze spokojem żony, a ty, Cesiu... Nie,..."

Anima vagans : powieść - strona 179
" Prostu olbrzymie. Biada dzieciom, jeśli rodzice o tem zapominają. I potem, raz, dwa, trzy, rzeczy na kolej i już ich niema. Ale za to awantury są w domu, a jakże! Tatuś klnie okropnie. I to jest bardzo źle, bo Jerzyk słucha, a Roma Wprost śmieje się z tatusia, kiedy zacznie krzyczeć i..."

Anima vagans : powieść - strona 180
" — Trzeba było zachować chociaż decorum — szepnęła mama. Nie zrozumiałam tego wyrazu, a tatuś też zaraz widelec cisnął na ziemię, potem łyżkę, nóż i zrobiło się piekło. Jerzyk w płacz, bo on się boi, Roma, która jest okropna zbytnica, porwała swoją łyżeczkę i też..."

Anima vagans : powieść - strona 181
" Acha! Prawda! Dziękuję za takie czułości. Mama jest stanowczo za dobra. 15 MAJA. Uczy mnie teraz panna Dzikowska. Tatuś tak chciał, podobno — jak powiada — na złość mamie. Mama, kiedy się o tem dowiedziała, rzekła: — Na wszystkom gotowa, byle się Połcia uczyła. Już..."

Anima vagans : powieść - strona 182
" tuś modlił; a kiedy mamusia raz przed Wielkanocą prosiła, żeby tatuś do spowiedzi poszedł, to tatuś powiedział: — Nie zawracaj mi głowy. Minęły te czasy. Swoje niańki strasz konfesyonałem. No, co się też to wtedy stało! Pierwszy raz widziałam mamę tak rozgniewaną. — Nie..."

Anima vagans : powieść - strona 183
" Ten bestya naczelnik przyczepia się o byle co... Człowiek wtedy kombinuje, rozważa i tyle rzeczy go dziwi i tyle rzeczy wścieka! Bo jaki to Jest u pioruna porządek... Pewny jestem, że tworzylibyśmy parę gołębi najczulej gruchających, gdybyśmy np. nie potrzebowali się wciąż..."

Anima vagans : powieść - strona 184
" niekiedy i żeby się matka tak męczyła i marnowała jak nasza. Nigdy, nigdy! I muszę to mamusi powiedzieć. 3 LIPCA. Zamknęłam pamiętnik mój do szuflady, ażeby niczem nauki sobie nie przerywać. Miałam zdawać przed wakacyami, ale jak to u nas! I to się projektuje i owo, a z..."

Anima vagans : powieść - strona 185
" A Wikta: — Już prać! Życie się przykrzy z tem praniem. U państwa Gwozdeckich tuzinami mieli bieliznę i raz na kwartał było pranie. U państwa Mrozowskich i po innych domach tak samo; a tu od rana do nocy pierz i pierz. Niech pani choć porządną bieliznę kupi. Ja nie zwyczajna takiej..."

Anima vagans : powieść - strona 186
" rozum nie uciekł, a teraz kapelusz z kwiatami nasadzi, ubierze się jak pani, miny stroi, głowę zadrze, a o robocie ani dudu. Moja nianiu — odzywa się wtedy mama — przecież to człowiek jak i my, więc... Ale niania zawsze mamę zakrzyczy. — Niech mi pani da spokój. Pani się..."

Anima vagans : powieść - strona 187
" 5 LIPCA. Dziś się przeprowadzamy. Piszę na oknie, bo już rzeczy spakowane. Mamusia upada ze zmęczenia, tatuś pojechał do Piotrkowa. Pan naczelnik go posłał. Niania jest już na nowem mieszkaniu, bo tam podobno okropnie brudno zostawili. Jadzia przechodziła właśnie ze swoim..."

Anima vagans : powieść - strona 188
" Mama okropnie już była zirytowana, więc mówi: — Pani i tak grosz na groszu zarabiasz. Towar najgorszy i wagi nieraz nie było... Nie potrzebuje pani jeszcze i 20 rubli dopisywać. A sklepiczarka na to: — O złodziejstwo mnie pani posądza, o kradzież? No, to ja pani pokażę. Ja panią..."

Anima vagans : powieść - strona 189
" to pani sobie myśli, że biedny stróż będzie za Państwo płacił? Niania aż kipiała z gniewu. — Nieprawda! — mówi. — Okna wzięliście całe. Ani jednej szyby nie było wybitej; a jakeście na górze potłukli, to pani wam za to nie będzie płacić. I klucza nie było. Taki..."

Anima vagans : powieść - strona 190
" kiedy wszedł pan naczelnik z ogromnym bukietem. W przedpokoju zaraz potknął się o pakę i o mało nie przewrócił. Szkoda. Bardzom mu tego życzyła. W pokoju od swądu, ze smażącego się mięsa, aż się zachłysnął. Nie miał też gdzie usiąść, ani bukietu położyć. Stał więc..."

Anima vagans : powieść - strona 191
" i na mamusię patrzeć nie mogę. I tak mi wszystko wokoło zbrzydło, jak gdyby całą ziemię jedna wielka, czarna chmura przykryła. Życie takie głupie, że lepiej byłoby wcale się nie urodzić. Bo i po co? Żeby ciągle cierpieć? żeby się tak męczyć jak mamusia? Dziękuję! Kiedy..."

Anima vagans : powieść - strona 192
" Nigdy, nigdy przeprowadzki tej nie zapomnę! Upał był straszny. Nawet kamienie paliły stopy. Pożegnałam się z Jadzią, obejrzałam wszystkie kąty. Brr! z każdego kąta coś smutnego wygląda. Prędzej, prędzej uciec stąd! Żeby nas tylko te kłopoty i smutki do nowego mieszkania nie..."

Anima vagans : powieść - strona 193
" Mama wygląda tak, że ja mam ochotę zacząć krzyczeć, płakać, bić tych, co rzeczy wiozą i wszystkich naokoło. Tak, bić! Może to grzech, ale prawda! Znów ruszamy dalej. Na rogu Solca i Tamki spada wanna, w której były umieszczone kwiaty. Wszystko się tłucze, druzgocze. Mama..."

Anima vagans : powieść - strona 194
" Twarzyczka cała w ogniu, pot z czoła i włosów ścieka strumieniem. — Pić... — szepcze, ledwo dysząc. Jerzyk też za nią: — Mamo, pić, pić... Mamusia westchnęła. — Boże! Sił mi już braknie... — rzekła do siebie. A potem: — Droga na Golgotę... — szepnęła. W Alejach..."

Anima vagans : powieść - strona 195
" — Na co to pani przyszło, mój Boże. I tym dzieciom biednym... A Wiktusia, która była zła, że obiad się jeszcze nie gotował i kawy tylko dostała, powiada: — W górę się pchają, a nic nie mają. Takim to było gdzie na Tamce suteryny wynająć. Naumyślnie głośno mówiła, żeby..."

Anima vagans : powieść - strona 196
" Przekonałam się, że tatuś mamę bardzo kocha, tylko tak jakoś dziwnie... Ja przyznam się szczerze, takiego kochania wcale nie pojmuję i nie chciałabym, żeby mnie tak kto kochał. Jest tu z nami i ciocia Emilka. Jej też wsi i odpoczynku potrzeba; bardzo mizerna. Dziś przy obiedzie..."

Anima vagans : powieść - strona 197
" dzie wesele. Jak tylko żniwa się skończą i kartofle wykopią. No, że też jej się chce za mąż... Użyje rozkoszy takich, jak mamusia. Dla naszych dzieci to tu raj w Bolkowie. Cały dzień biegają i Halinka sypia nieraz w ogrodzie. Mamusia bierze żelazo i kąpiele. Panna Celina..."

Anima vagans : powieść - strona 198
" 22 LIPCA.   Panna Celina zgadÅ‚a. Wujek przyjechaÅ‚. SiedzieliÅ›my wÅ‚aÅ›nie wszyscy razem na werendzie. — Witold, Witold! — zawoÅ‚aÅ‚a panna Celina i zaraz spojrzaÅ‚a na mamusiÄ™. — Ach, jak też pani zbladÅ‚a! Panie Kazimierzu, spójrz pan... O! z paniÄ… trzeba ostrożnie, bo to..."

Anima vagans : powieść - strona 199
" Możesz go nie lubić, ale po co zaraz takie nazwy... Tatuś w krzyk. — Bronisz go? Serce cię boli, co? Nie myśl, żem ja ślepy. — Mianowicie, jak oczami panny Celiny parzysz — kończy mamusia, ale już cała drży. Nie dziwię się, bo ja też nie mogę słuchać, tok tatuś na wujka..."

Anima vagans : powieść - strona 200
" — Proszę cię, przestań! To oburzające! — zawołała mamusia. — Ale prawdziwe — mówi tatuś. — Ot, nie dawno np. przyszła do mnie jakaś młoda imość Widzi, żem zajęty; woźny co chwila wpada po papiery, ta siedzi. Ba! Siedzi. Ale jak patrzy' Phi, phi! Jakie uśmiechy! Za..."

Anima vagans : powieść - strona 201
" Ja rzeczywiście otworzyłam oczy i mama to Ostrzegła. Długo, długo nie mogłam usnąć. Ciągle mi się plątało w głowie, co tatuś mówił o kobietach. I nie wiem dlaczego, ale zaraz mi się Jadzia Przypomniała. 26 LIPCA. Gdyby nie ten las cudny, łąki, gdzie zawsze bukiety..."

Anima vagans : powieść - strona 202
" Wyglądała pani jak dziewczyna młoda, jak marzenie! Mamusia znów się rozgniewała, nie wiadomo o co. — Pan nadużywa swoich praw kuzynowskich... — powiada. — Pan wie, że ja tego nie lubię... A wujek potarł dłonią czoło i bardzo pokornie się tłómaczył: — Nie chciałem, nie..."

Anima vagans : powieść - strona 203
" Daj Boże, żeby ten był twój. Ale przy Kazimierzowej, każda z nas gaśnie. Mój kochany Prostak na nic nie uważa, ale taki elegant jak Karski, nic dziwnego, że do warszawianek ciągnie. — Do kokietek, do zalotnie, chciałaś powiedzieć... — krzyknęła p. Celina. — Ee! —..."

Anima vagans : powieść - strona 204
" Jabym tak była stała zapatrzona, Bóg wie, jak długo. W takiej chwili, to nawet myśleć o niczem nie można. I choćby nie wiem jaki ból się czuło, to ustanie. Śni się o czemś bardzo pięknem, bardzo cichem i tak z tem dobrze, tak dobrze! Mnie same cudne rzeczy się śniły. Gdzieś,..."

Anima vagans : powieść - strona 205
" Nie mogłam oczu oderwać od mojej mateńki najmilszej. A wtem słyszę głos wujka, ale jakiś dziwny, jakiś zmieniony. — Niech pani tak nie patrzy... — mówi cicho do mamusi. — Pani ma taki wyraz w twarzy, że serca tych, którzy panią kochają, kamienieją z bólu. I odsunął się..."

Anima vagans : powieść - strona 206
" — Ach, ty ty, don Kichocie!... — zawołała, ale wargi przygryzła ze złości. I taki śliczny spacer popsuł się, bo wszyscy byli smutni, powaśnieni. Po herbacie, kiedyśmy do salonu przeszli, mama grała. Ale jak! Cudownie! Mnie się zdawało, że ja mogłam mówić słowami to, co..."

Anima vagans : powieść - strona 207
" A ona: — Nie będę usypiać. Pójdę fartuszki prasować. Mama mówi: «Rób, co ci każę». Ona znowu: — Ee! Niech mi pani da spokój. Wolałabym kamienie tłuc na szosie, niż dzieci usypiać. Nie potom na letnie pomieszkanie przyjechała, żebym jak pies harowała. Mamusia już nic nie..."

Anima vagans : powieść - strona 208
" Ale mnie się zdaje, że powiedział. Panna Zofia już się szykuje na nowe gospodarstwo. Dziś pierze we wsypy wsypywała i kołdry ma takie ładne, szafirowe. Ja jej trochę pomagałam. Dziwno mi było, że panna Zofia ciągle śpiewała i taka się teraz zrobiła wesoła... —..."

Anima vagans : powieść - strona 209
" Panna Zofia przytuliła mnie do siebie i ucałowała. — Moje ty drogie biedactwo.. — szeptała. — To już i tobie gorycz nie obca. A ja jej na to: — Życie proszę pani, jest bardzo głupie. Naprawdę! Pani się przekona. Żeby mnie się mamusia albo tatuś byli zapytali, czy ja się..."

Anima vagans : powieść - strona 210
" Mamusia bardzo westchnęła. — Mój Boże! — szepnęła. — Czego jabym nie oddała za jej szczęście. Ale co ja poradzę? Przecież mu kazać nie mogę... Aha! To tak! — myślę sobie. — Zaraz się spytam wujka. Ale się nie spytałam, bo oto co się stało. Mamusia posprzeczała się..."

Anima vagans : powieść - strona 211
" odezwał się wujek. — Kto dziś na nią zważa, kto o niej wspomina. Ale pan Karski ogromnie się zaperzył i zaczął się z wujkiem sprzeczać. Mamusia trzymała stronę wujka, a panna Celina pana Karskiego. Tylko, że ona bardzo niegrzecznie mamusi dogadywała i przerywała. Aż wreszcie..."

Anima vagans : powieść - strona 212
" I całował mamę po rękach i przepraszał. — Własne szczęście, własny spokój oddałbym za pani szczęście i spokój... — mówił. -Pani chyba wie o tem. A mamusia niedobra powiada: — Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Proszę, niech pan odejdzie. Co do siostry pańskiej, to pan..."

Anima vagans : powieść - strona 213
" — Chodź ze mną — powiada do panny Celiny i poszli w ogród. A w altanie piekło się zrobiło. Boże, czego ten tatuś mamie nie mówił. — Złapałem cię na gorącym uczynku, świętoszko! — krzyczał, aż się rozlegało. — Miała Celina racyę dokuczać ci zawsze. Ona prędzej..."

Anima vagans : powieść - strona 214
" Co w tem było złego, nie rozumiem, jak nie rozumiem tego, co ojciec chciał od mamusi. Mama okropnie się przelękła, kiedym powiedziała: «Ofiaro ». — Więc ty już... już pojmujesz... Ale nie dokończyła i niczego się nie dowiedziałam, prócz tego, że mama bardzo płakała. Wujek..."

Anima vagans : powieść - strona 215
" tatusia dobra, że tatuś nie może patrzeć, jak z wujkiem rozmawia, że tatuśby z chęcią każdego mężczyznę zabił, który się do mamusi zbliży. Boże, Boże! co też ten tatuś wygaduje. Ja się tylko dziwię, że mama wtedy milczy, i tylko bardzo, bardzo smutno się uśmiecha. Raz..."

Anima vagans : powieść - strona 216
" A ja sobie myślę: — Panny Celiny córką nie byłabym nigdy, nigdy i już! Te pieniądze, co tatuś przywiózł, to już wyszły. Podobno tu w Bolkowie dużo wydaliśmy. Pewno, że tak! Ileż to na same prezenty poszło. Ale tatuś ma już naturę taką, że wszystkich obdarza, a jak mnie..."

Anima vagans : powieść - strona 217
" wtedy, co to wujek pogniewał się z tatusiem i odjechał, okropnie rozpaczała. Ciocia spala ze mną w jednym pokoju i kiedy Myślała, że ja śpię, zerwała się z łóżka i pobiegła do okna. Noc była śliczna, aż biała od księżyca. I tak się zdawało, jak gdyby duchy jakieś białe..."

Anima vagans : powieść - strona 218
" Coraz więcej odkrywam na świecie rzeczy takich, których nie mogę pojąć i ciągle mi się zdaje, że więcej jest brzydkich rzeczy, aniżeli ładnych. Bywa niekiedy, że jak zacznę o wszystkiem co widzę i słyszę myśleć, to mi się tak w głowie myśli pomieszają, tak mi smutno, bo..."

Anima vagans : powieść - strona 219
" śmiechu. I tak sobie już wszystko w głowinie układa, tak rozbiera, krytykuje... Mamusia na to: — Ty się śmiejesz, a to bardzo smutne! Na ten obraz życia, jaki ona sobie w wyobraźni maluje, same posępne barwy nakłada. Oczywiście winno temu otoczenie jej, warunki, ale niemniej krzywda..."

Anima vagans : powieść - strona 220
" ciocia Mila opowiadała mamusi, że te panie przełożone to są takie szlachetne, takie inteligetne i dobre, że jak spojrzysz na nie, to aż cię onieśmiela ten majestat, jaki bije z ich czoła. I prawda. Z początku drżałam, kiedy weszły do salonu i tak się niezgrabnie ukłoniłam, bo..."

Anima vagans : powieść - strona 221
" Ja patrzyłam na nią, jak na słońce, na niebo, coś najpiękniejszego na ziemi, a każde jej to mi tak szło głęboko, głęboko gdzieś w serce i czułam, jak wszystkie złe rzeczy odchodzą odemnie... Bo ja wcale nie byłam dobrą, ale nigdy się nad tem nie zastanawiałam, dopiero teraz,..."

Anima vagans : powieść - strona 222
" dobrze o mnie myśli i że ja pod jej opieką zostanę nareszcie: «Człowiekiem», jak to przecie obiecałam mamusi. No i jestem już teraz uczennicą trzeciej klasy na jednej z najlepszych pensyi, a to tylko cioci Mili zawdzięczam. Bo było tak: Po odjeździe babci i zwinięciu sklepu i..."

Anima vagans : powieść - strona 223
" — No — myślę — jeśli to takie te panie Przełożone jak panna Zdzisława i Filomena... A tymczasem, mój Boże, jaka to różnica... Ee! Nawet porównywać nie można. Po egzaminie wróciłam jeszcze z mamusią do domu i dopiero pojutrze wyjeżdżamy z ciocią. 15 WRZEŚNIA. Już od..."

Anima vagans : powieść - strona 224
" Okropnie się mamusia nakłopotała, zanim nareszcie wszystko dla mnie przygotowała. Przyjechałyśmy tu z ciocią Milą przed wieczorem; właśnie pensyonarki wszystkie w sali rekreacyjnej były zebrane i bawiły się w gry rozmaite. Starsza pani przełożona zaprowadziła mnie do nich i..."

Anima vagans : powieść - strona 225
" Z jedną, Zosią Stamierską, pokochałyśmy się ogromnie. Ona jest w moim wieku i w trzeciej klasie także. Siedzimy przy sobie, razem się uczymy, ja z nią w parze chodzę do kościoła i na przechadzkę i w sypialni łóżka nasze obok siebie stoją. Ciocia Mila wykłada w pierwszej i..."

Anima vagans : powieść - strona 226
" Do mamusi pisałam już o wszystkiem. Mamusia pisze, że tak jest uszczęśliwiona, że ja się tu uczę, że nawet nie tęskni. Wczoraj byłam wyrwana z religii i matematyki. Bardzo dobrze odpowiadałam. Muszę mieć wszystkie piątki i pierwszą nagrodę. Muszę. 19 WRZEŚNIA. Wczoraj..."

Anima vagans : powieść - strona 227
" W Stamierowcach jest pałac najwygodniejszy i park ogromny i zwierzyniec, więc dlatego tam mieszkamy. Mama moja co rok jeździ do Paryża, a papa obiecał, że i ja pojadę, jak skończę pensyę. Bardzo piękny podobno ten Paryż. Panna Marya mówi: — No, teraz kolej na Wierzyńską...."

Anima vagans : powieść - strona 228
" mają majątek ziemski koło Włodawy. Słyszałam jak papa opowiadał... Czy to twoi rodzice? Spuściłam oczy i bardzo się zawstydziłaś choć sama nie wiem czego. Bo chyba to nie grzech, jak kto majątku nie posiada. I zaraz też powiadam: — Mój ojciec jest urzędnikiem w banku...."

Anima vagans : powieść - strona 229
" bardzo głową kręciła i wydawało jej się to dziwnem, Ale dlaczego? Nie wiem, czy mi się zdawało, ale Zosia zaraz wczoraj była dla mnie jakaś inna. Kiedyśmy się rozbierały, rzekła: — Wierzyńska, podajno mi gramatykę polską. Przyniosłam książkę naumyślnie, aby pod Poduszkę..."

Anima vagans : powieść - strona 230
" 20 PAŹDZIERNIKA.   Lekcyj mam bardzo dużo; prócz klasowych sÄ… lekcye taÅ„ca, muzyki, gimnastyka, Å›piew... Niema czasu nawet na pisanie pamiÄ™tnika. Ach, jakież tu inne, inne życie! Doprawdy, wciąż jeszcze mi siÄ™ zdaje, że Å›niÄ™... A już nic, tylko ten spokój! Nikt siÄ™ nie..."

Anima vagans : powieść - strona 231
" A ja wtedy dodawałam sobie w duchu: — I ja też oszaleję... Wszystko, na co patrzyłam, co słyszałam, budziło we mnie albo wstręt, albo smutek. Me przypuszczałam, aby na świecie mogły być rzeczy dobre, tylko same złe, najgorsze. I ludzie tacy... O, ludzie przedewszystkiem! Jak ja..."

Anima vagans : powieść - strona 232
" A ono jest śliczne, rozkoszne! Tak jak teraz żyję, chciałabym żyć długo, długo... Ciocia Mila wciąż powtarza: — Co się z ciebie zrobiło... Niepodobna jesteś do siebie... I ja to sama widzę i czuję. Tyle mi się w głowie myśli nowych rodzi... A kiedy starsza pani przełożona..."

Anima vagans : powieść - strona 233
" I jeszcze pani przełożona powiada: że samotna kobieta może także spełnić piękne zadanie w życiu, spełnić rzetelniej i uczciwiej, niż gdyby była poślubioną obojętnemu sobie, lub znienawidzonemu, bo i tak bywa, człowiekowi, albo takiemu, któryby jej nie rozumiał i szłoby każde..."

Anima vagans : powieść - strona 234
" W zwierciadle widzę wysoką, szczupłą dziewczynę w płaszczu ciemnych olbrzymich włosów, z oczyma czarnemi, bardzo podobnemi do mamusinych — a wiadomo przecie, że mamusia ma oczy przepiękne — z cerą wprawdzie nie białą, ale taką jakąś kremową, przy której wargi wydają się..."

Anima vagans : powieść - strona 235
" skrzywiona. — Zaraz znać, żeś w salonach nie wychowana. O patrz! Całą kryzę mi zgniotłaś. Usunęłam się zawstydzona. Ta Zosia... Mój Boże, ja ją bardzo, bardzo kocham i pragnę, aby i ona mnie kochała. Nie miałam jeszcze nigdy przyjaciółki takiej, przed którą zwierzyć się..."

Anima vagans : powieść - strona 236
" Tymczasem nadszedł profesor zoologii z ciocią Milą, która dziś taka jest piękna w balowej jasnej sukni, że gdyby ją wujek zobaczy!, z pewnościąby się namyślił i ożenił z ciocią. Zosia zaczęła zaraz z profesorem rozmawiać, żartować, ale on, nie wiem dlaczego, tak mi się..."

Anima vagans : powieść - strona 237
" — Ee! Zdaje ci się... — powiadani. — To Zosia jest ładna... Gienia w śmiech. — Głupiątko! — mówi. — Takich jak Zosia jest mnóstwo, ale twoja uroda wcale inna. Najładniejsza jesteś ze wszystkich panien na pensyi. I czy ty nie widzisz, że Zosia ci zazdrości? Ooo! Jeszcze..."

Anima vagans : powieść - strona 238
" balu! To jest bardzo przyjemnie. Mój Boże! Gdyby jeszcze mamusia była tutaj z nami, jakie życie byłoby rozkoszne! 11 GRUDNIA. Za kilkanaście dni jadę z ciocią Milą do domu na święta. Wszystkie się rozjeżdżamy, prócz Klemensi Zarzyckiej, która jest sierotą i niema dokąd..."

Anima vagans : powieść - strona 239
" że ją kocham; ale ona nie ma prawa mi rozkazywać. 20 GRUDNIA. Za godzinę wyjeżdżamy. Teraz, kiedy wiem, że moich najdroższych mam wkrótce zobaczyć, ogarnia mnie szalona tęsknota i doczekać się tej chwili nie mogę. I dziwny jakiś niepokój i wyrzuty, że może za mało o domu,..."

Anima vagans : powieść - strona 240
" i z karety wysiadła młodziutka, elegancka pani, a za nią piastunka z prześlicznem dzieciątkiem. Starsze panny zaczęły klaskać w ręce, gdy tę panią postrzegły i wołać: «Pani Humlicka przyjechała...» Wszczął się gwar, zamieszanie. Załuska i Bielska wypadły do przedpokoju..."

Anima vagans : powieść - strona 241
" jechała z pensyi, a wszyscy ją tak żywo pamiętają i kochają. Ona podobno bardzo jest bogatą i ze znakomitego domu, a wcale nie dumna; słodka, uprzejma nawet dla służących. Zaraz po opuszczeniu pensyi wyszła za mąż za obywatela na Wołyniu, który ma ogromny majątek i dlatego tak..."

Anima vagans : powieść - strona 242
" od ciotecznych, ale zawsze babcią. A ty jesteś ciotką mojej małej Jani. I śmiała się tak serdecznie, i wszystkie panny się śmiały, a ja nic z tego na razie zrozumieć nie mogłam. Dopiero wieczorem po lekcyach, poszłam z ciocią Milą do pokoju pani Humlickiej. Ona znała, moją..."

Anima vagans : powieść - strona 243
" Potem oczywiście przekonała się, że prawda i pocałowała mnie serdecznie mówiąc: — Cieszę się, żeś znalazła taką kuzynkę. Ja myślałam, szczerze ci powiem, że ty jesteś takiego pospolitego pochodzenia... Papa urzędników bardzo nie lubi i zawsze się krzywi na nich i mówi:..."

Anima vagans : powieść - strona 244
" Boże, Boże, co się tu dzieje! Mamusia wygląda jak cień... Chora jest... Tatuś trzy razy na tydzień miewa te swoje kurcze, Roma z Jerzykiem dokazują aż uszy puchną, Halinka ząbkuje, płacze po całych dniach, a w nocy trzeba ją nosić na rękach. Niania zapracowana. O mamusi już się..."

Anima vagans : powieść - strona 245
" Jeżeli mnie się w głowie miesza i sama nie wiem, co się ze mną dzieje, to cóż się dzieje z mamusią, która jest chora? We mnie się burzy, kipi, gotuje, jakby kto ukropu w piersi nalał. Więc kiedy ja tam na pensyi szczęśliwa byłam i spokojna, mamusia moja najsłodsza... Nie! Nie..."

Anima vagans : powieść - strona 246
" — To ironia, szyderstwo, ci goÅ›cie... A tatuÅ› Å›mieje siÄ™. — PannÄ™ DzikowskÄ… zaprosiÅ‚em na caÅ‚e Å›wiÄ™ta. Ona tu nie ma rodziny i wypadaÅ‚o. PIERWSZE ÅšWIĘTO.   Jakiż dzieÅ„ cudny! Jakie niebo szafirowe, jakie sÅ‚oÅ„ce wspaniaÅ‚e! Mróz aż skrzypi... Na ulicach Å›nieg i..."

Anima vagans : powieść - strona 247
" Mamusia spojrzała na tatusia przerażona i powiedziała: — Kaziu! A po świętach co będzie? Ale tatuś cisnął zaraz scyzoryk na ziemię i dalejże swoje: — Życie mi trujesz... W łeb sobie palnę... Ty zawsze piekło musisz zrobić itp. Mamusia wyszła prędko do kuchni, żeby już..."

Anima vagans : powieść - strona 248
" I widziałam, że było mu bardzo wstyd i żal mamusi, bo powiedział, niby żartując: — Dobrze ci tak. Nie wsadzaj nosa, gdzie nie trzeba. Ktoby z wami, baby, trafił do ładu... I wyszedł na miasto, a mnie taka febra trzęsła i ze strachu i z takiego okropnego żalu i tak się coś..."

Anima vagans : powieść - strona 249
" mamusi i ciągle mi się przypominała ta scena z nianią i co się potem działo. To było najzabawniejsze, a dla mnie to i najsmutniejsze, że w kilka godzin po awanturze i mamusia i ciocia Mila podawały kolacyę, jak gdyby nigdy nic, uśmiechały się do panny Dzikowskiej, rozmawiały,..."

Anima vagans : powieść - strona 250
" I po co ją tatuś zaprosił? Chyba, żeby mamusię do reszty zamęczyć. Chciałam wczoraj ubrać dzieciom choinkę, ale mi się wszystkiego odechciało. Mogła być nawet ładna, bo i anioł jest srebrny i koszyczki z bibułki i rozmaite rzeczy.,. Teraz mi przykro, bo naprzeciwko taką..."

Anima vagans : powieść - strona 251
" PO OBIEDZIE.   DziÅ› tobym tylko pisaÅ‚a. Nie chce mi siÄ™ z nikim rozmawiać i nie chce mi siÄ™ na ludzi patrzeć. Mamusia moja najdroższa tak mnie caÅ‚owaÅ‚a dzisiaj, uspokajaÅ‚a, że jÄ… nic nie boli, że bÄ™dzie zdrowa i że z cenzury mojej bardzo kontenta. — Ty nie wiesz, Polu,..."

Anima vagans : powieść - strona 252
" Opowiadała mi niania, że to bardzo mamę męczy. — Powiedz no sama, Polciu, co mama użyje przy takiem życiu? — mówiła poczciwa nianiusia. W domu piekło, harowanie, a pani przecie delikatna i wcale do tego nie stworzona. Pan jak dobry to jeszcze nic... Ale jakie się tu awantury..."

Anima vagans : powieść - strona 253
" Lody z cukierni przyniosą i tacę pączków tatuś zamówił. Roma, kiedy posłyszała o pączkach, zaczęła klaskać w ręce z radości, bo bardzo pączki lubi. Niania wzruszyła ramionami i powiada Romie: — Ciesz się, ciesz... Będziesz potem płakać baranim głosem, jak nie będzie co w..."

Anima vagans : powieść - strona 254
" Jaka to szkoda, że wujek nie jest moim tatusiem, a tatuś naprzykład mężem panny Dzikowskiej, albo panny Celiny. W domku naprzeciwko także są goście dzisiaj. Grają na harmonijce i tańczą. Wiktusia jeszcze w Wigilię poszła do swoich rodziców i nie wróciła. Niania powiada, że już..."

Anima vagans : powieść - strona 255
" 20 STYCZNIA.   ChciaÅ‚abym opisać to, co siÄ™ u nas dziaÅ‚o, ale nie wiem, czy potrafiÄ™, bo to byÅ‚y takie chwile okropne, takie straszne! Mamusia zaraz Po ÅšwiÄ™tach zachorowaÅ‚a. DostaÅ‚a krwotoku. Niania powiada: PrzebraÅ‚a siÄ™ miarka... I prawda! Za wiele byÅ‚o na mamusiÄ™ tego..."

Anima vagans : powieść - strona 256
" Od łóżka mamusi wcale odejść nie chce i tylko ciągle powtarza: — Reniu, ukochanie moje, staraj się być zdrową, chciej żyć, powiedz sobie, że musisz żyć, boś nam potrzebna, boś ty dla nas wszystkiem na świecie!... A ile razy tatuś płakał! Słyszałam, jak lekarz powiedział..."

Anima vagans : powieść - strona 257
" przestaje i sama nie wiem, co to jest takiego, e zdaje mi się, że umieram. — Mamo, mamo, ty nie możesz od nas odejść! Nie! Jużby nie było chyba w niebie ani miłosierdzia, ani litości! A tam przecież jest Pan Bóg, dobry, sprawiedliwy! Ciocia Mila dziś w nocy siedziała przy mamusi...."

Anima vagans : powieść - strona 258
" aby jeden człowiek, jeden duch ludzki zdolny był tyle przetrawić, tyle wycierpieć... Matko Boska! Po co ja to usłyszałam! Żal, nienawiść, wzgarda, piekło rozgorzały we mnie. Żal do tatusia, do wszystkich ludzi, do całej ziemi, do całego świata. Mamo, mamo, ja tych słów twoich,..."

Anima vagans : powieść - strona 259
" CZEŚĆ DRUGA. Ona — ta święta, ta moja, już odeszła. Nigdy, nigdy nie usłyszę jej głosu, nie przytulę głowy do piersi matczynej. Tęsknota rwać mi będzie serce, a pamięć jej cierpień rozdmuchiwać w płomień niechęć, Wzgardę do życia, do ludzi... Wszystko wkoło mnie..."

Anima vagans : powieść - strona 260
" Noc... cisza... Nad Bolkowem niebo z ciemnego szafiru, połyskują gwiazdy. W nasiąkniętej rosą trawie ukryłam twarz. W mętnym wirze, myśl szamotała się jak wbity na szpilkę owad. I w sercu czułam taką szpilkę głęboko, głęboko... Za każdem poruszeniem rozrywała mi ciało na..."

Anima vagans : powieść - strona 261
" kosztował. Powietrze czyste, las... Jeżeli zechcesz... Czy chciała? Wątpię. Tak szybko przykryła powiekami oczy bardzo, bardzo smutne. I potem już w ciągu lat trzech, jeździliśmy rok po roku. Nic nie przeczuwałam, a może tylko odpychałam od siebie tę myśl okropną. Przy mamie..."

Anima vagans : powieść - strona 262
" Jakie to dziwne! Jak owad natrętny przyczepiły się do mnie słowa i dźwięki pieśni o «Kalinie», najczęściej śpiewanej przez mamusię. «A gdy jesienią w skrzynkę zieloną «Pod czarny krzyżyk...» Nie mogę pisać. Może później. WIECZOREM. Mnie teraz często serce boli. Bywa..."

Anima vagans : powieść - strona 263
" Wujek mnie odpędzał, tatuś, a gdy raz panna Celina schwyciła mnie za ramię i chciała odprowadzić, ugryzłam ją w rękę... Sama nie wiem, jak się to stało! I nie uczyniłam tego ze złości, wcale nie, tylko taka rozpacz... Matko Boska, czemuś Ty mnie z mamusią razem nie zabrała...."

Anima vagans : powieść - strona 264
" dzieci — chroń ty je od złudzeń, aby uniknęły rozczarowań. Rozwijaj w nich nie tkliwość, ale tęgość. I niechaj to niema nic wspólnego z egoizmem, ale niech trzeźwość umysłu w rzadkich tylko chwilach da się pokonać sercu. Trzeba wybrać umiejętnie ścieżkę i piąć się..."

Anima vagans : powieść - strona 265
" Obłudę przeciwstawi — obłudzie — przewrotność Przewrotności i tak dalej i dalej... Teraz już rozumiem, co mamusia przez to chciała powiedzieć. I dlatego pewno ostatnie jej chwile takie były ciężkie, bo duszę, jak kwiat złamały burze życia. Raz słyszałam, mówiła wujkowi:..."

Anima vagans : powieść - strona 266
" — Niech sobie każdy myśli, jak chce. Wczoraj byłyśmy na cmentarzu. Tak się oswoiłam z Powązkami, że jak inne dziewczyny w moim wieku na zabawę, tak ja tam spieszę z radością i rozkoszą. Kwiatki bardzo ładnie krzewią się u mamusi. Nie wiem nawet, skąd się tyle róż białych..."

Anima vagans : powieść - strona 267
" czas, że ona, ta ukochana, widzi mnie, wzrokiem pieści, umacnia. I to mnie czyni lepszą, rozjaśnia horyzont Ponurych myśli; w znękane serce wlewa nadzieję, że kiedyś, kiedyś spotkamy się i nie rozłączymy. Nie zauważyłam, iż Roma przygląda mi się bacznie i głos jej dopiero..."

Anima vagans : powieść - strona 268
" — Ja wiem, już dawno, dawno... Nakoniec zrozumiałam. Gniew uleciał, a ogarnęła mnie nad nią litość, strach... Strach o to dziecko, w którego dziecinnym umyśle poczynał się rozkład. Smutne odkrycie! WIECZOREM. Gdyśmy wracały od grobu mamy, zauważyłam, że Roma śpiewakowi..."

Anima vagans : powieść - strona 269
" Piękna, wytworna, w kosztownej półżałobie, przewracała kartki Psalmów. Miała powagę w twarzy i smutek. Nigdy jej taką nie widziałam. Wyrzucałam sobie, iż dotąd źle ją sądziłam. Ale czemu wzrok jej zwracał się chwilami ku mnie ukradkiem z wyrazem zdziwienia i jakoby ironii...."

Anima vagans : powieść - strona 270
" pamiętam o matce. Co rok w Dzień Zaduszny i w rocznicę śmierci każę grób jej przybrać kwiatami, światłem... Zamawiamy nabożeństwo... Cóż więcej mogę zrobić? — Patrz no, Polu, ten blondyn idzie wciąż za nami — szepnęła, oglądając się. — Zrobiłaś konkietę. Wiesz,..."

Anima vagans : powieść - strona 271
" Ojciec mówił znowu: — Mogłybyście już zdjąć te czarne suknie. Okropnie wytarte. Chciałbym, abyśmy poszli dziś na «Wianki». Czy nie macie jakich jasnych sukien, któreby można odświeżyć? Wy, kobiety, to umiecie. Pójdziemy z panną Maryą. Przyjdzie na obiad i zostanie z wami do..."

Anima vagans : powieść - strona 272
" Ojciec bardzo dla niej uprzejmy. Za uprzejmy. Nawet pęczek róż herbacianych położył przed jej talerzem. Lękam się o Romę. Od śniadania nie miała nic w ustach i oczy tak jej błyszczą, jak gdyby miała gorączkę. Przy obiedzie nie siedziała wcale z nami, tylko z nianią w kuchni...."

Anima vagans : powieść - strona 273
" DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ.   Panna Marya czÄ™stym teraz jest u nas goÅ›ciem. Jeżeli mam wierzyć przepowiedniom niani, to zanosi siÄ™ u nas na ważne zmiany. Ja myÅ›leć o tem nie mogÄ™, bo dostajÄ™ zawrotu gÅ‚owy. Jakto? Ta kobieta miaÅ‚aby posiąść nad nami prawa matki? I ja miaÅ‚abym..."

Anima vagans : powieść - strona 274
" 6 SIERPNIA.   SpotkaÅ‚a nas dzisiaj radosna niespodzianka. PrzyjechaÅ‚a z Charkowa ciocia Emilka. OtrzymaÅ‚a urlop na caÅ‚y miesiÄ…c i jesteÅ›my takie szczęśliwe i ciotenka i ja i Roma. Przykro mi byÅ‚o niezmiernie, bo ojciec bardzo oziÄ™ble przywitaÅ‚ ciociÄ™. OczywiÅ›cie, że i..."

Anima vagans : powieść - strona 275
" Te lekcye to także bardzo dziwne. Przecież Roma więcej byłaby się nauczyła na pensyi i nie wiadomo, dlaczego ojciec ją od wakacyj odebrał i panna Marya zaczęła uczyć. Jakże się też ciocia Mila tem zmartwiła. Bo to wcale nie dla naszej Romy taka nauczycielka ! Ona koniecznie..."

Anima vagans : powieść - strona 276
" Dziwi mnie mocno, jak ojciec mógł takie rzeczy mówić. Chyba wiedział, czego płakała. Ach, żeby już ojciec jak najprędzej wyszedł, jak to czyni codziennie wieczorem. Tyle mamy sobie do opowiedzenia z ciocią Milą. GODZINA 12 WIECZOREM. Ułożyłam już spać ciocię Milę, bo..."

Anima vagans : powieść - strona 277
" 18 SIERPNIA.   MuszÄ™ coÅ› robić. Ale co? Warunki w jakich siÄ™ wychowywaÅ‚am i ksztaÅ‚ciÅ‚am, byÅ‚y tak okropne... Nic nie umiem, do niczegom nie zdatna. PrzeÅ›wiadczenie o tem, doprowadzić może do Waryacyi. PoÅ‚ożenie nasze materyalne w niczem siÄ™ nie zmieniÅ‚o. Gorzej jest..."

Anima vagans : powieść - strona 278
" Albo ja nie wiem, że mamusię wpędziła do grobu ta bezsilność, z jaką łamała ręce patrząc na nas i ten niepokój ciągły... Dużo, dużo myślę nad położeniem naszem i zawsze rezultat jednakowy. To nie brak pieniędzy podkopał nasze istnienie, nie brak pieniędzy stwarzał w domu..."

Anima vagans : powieść - strona 279
" rej życie zamyka się w ramach flirtu, zabaw strojów... To tylko do buduarów wykwintnych zagląda pewno często nuda, przesyt... Ja, mając wciąż przed oczyma obraz matki i obraz jej nieszczęsnego życia, rozmyślam, porównuję, kombinuję i ten proces myślowy wyłącza wszelkie..."

Anima vagans : powieść - strona 280
" Księżyc płynie dalej... Cisza... Tylko serce bije tak mocno... mocno... Miałam dziś dzień bardzo ciężki. Sprzeczka Korny z panną Maryą, potem ojca z Romą i ciocią Milą, sporo kłopotów gospodarskich, no i ten ranek... Co to było ? Boże, Boże! Ależ to straszne, bo ja rozumiem,..."

Anima vagans : powieść - strona 281
" I z właściwą sobie szorstkością nazywania rzeczy po imieniu, mówi do mnie: Co tam! Niech się Pola nie martwi. Albo to pan kiedy inaczej robił ? Pamiętam, Pola była jeszcze wtedy bardzo malutka, kiedy się stała ta awantura z Goździcką. Jezu, Jezu, co się to działo, kiedy akuratnie..."

Anima vagans : powieść - strona 282
" jest moje życie z tobą: piekło i piekło... A przecież pobraliśmy się z miłości...» A pan na to: — «Ciebie jedną kocham, czczę, ubóstwiam! Ty jesteś moim skarbem i jeśli ci się kiedy sprzeniewierzam, to na krótko. Zawsze potem wracam do ciebie stęskniony». Prawda była! aby..."

Anima vagans : powieść - strona 283
" Ale jaki też ojciec niegrzeczny dla cioci Emilki. Do byle czego się przyczepia. — Ty, Emilko — mówi wczoraj — nie kładź dziewczynom w głowę jakichś ekscentrycznych banialuków. Dziwadła z nich porobisz takie, jakaś sama... Od słowa do słowa pokłócili się na dobre, bo ojciec..."

Anima vagans : powieść - strona 284
" Nie chciaÅ‚abym już nigdy w życiu widzieć takiego spojrzenia, jakie Roma ojcu rzuciÅ‚a. ÅšcierpÅ‚am caÅ‚a. 24 SIERPNIA. Cudny byÅ‚ ranek, wiÄ™c wybraÅ‚yÅ›my siÄ™ z ciociÄ… MilÄ… do Å?azienek. Romie przechadzka ta bardzo siÄ™ podobaÅ‚a i biegÅ‚a przed nami ożywiona, z rumieÅ„cami na..."

Anima vagans : powieść - strona 285
" kazie. Pisze, że bardzo dobrą posadę tam otrzymał. Biedna ciocia! Jak to imię wstrząsnęło całą jej istotą. — Dzięki Bogu! — wyszeptała z uczuciem. — Wujek w każdym liście dowiaduje się o ciocię — dodałam. Uśmiechnęła się smutno i niedowierzająco. A ja, niby o..."

Anima vagans : powieść - strona 286
" Leżała z oczyma przymkniętemi taka biała, taka cicha... Wujek pochylał się niekiedy i z twarzą śmiertelnie bladą łowił oddech, dotykał pulsu. W jednej z chwil takich, mama otwarła oczy. Wujek rzucił się w tył, jak szalony. Mama szepnęła: — Nie uciekaj, przyjacielu serdeczny!..."

Anima vagans : powieść - strona 287
" Babcia, przypuszczam jak wszystkie babcie. Stara, rozgrymaszona staruszeczka — jak twierdzi dziadek. Ale mnie ona się wydaje naprawdę chorą. Przyjechała z nimi panna Leokadya, która stale jest przy babci od lat paru. Młoda jeszcze i choć nie piękna, ale bardzo powabna. Ciało śliczne!..."

Anima vagans : powieść - strona 288
" Wcale siÄ™ nie dziwiÄ™, że ojciec... Cha, to już widać dziedziczne. Jak mnie też zmÄ™czyÅ‚a ta wizyta u dziadków! Dziwni ludzie! Pojutrze dziadek zaprosiÅ‚ siÄ™ do nas na obiad. PO POÅ?UDNIU WE WTOREK. Åšwiat siÄ™ koÅ„czy! Dla mnie przynajmniej. Odkrycie za odkryciem... Od rana byÅ‚am u..."

Anima vagans : powieść - strona 289
" — Ach, moje dziecko, tak cię wyglądałam... podaj-no mi tę szkatułeczkę, co stoi na toalecie. Prędzej, prędzej, żeby mąż nie nadszedł... Z pożądliwością, która mnie napawała wstrętem, grzebać zaczęła, pomiędzy klejnotami. — Nie posądzam nikogo — mówiła — ale..."

Anima vagans : powieść - strona 290
" Zamiast wdzięczności, zawsze się spotkasz z wyrzutem, że za mało. Broszkę jednak wpięła mi babcia sama i przyjąć musiałam, ale ten pocałunek dziękczynny, który na jej ręce złożyłam, pali mi usta. Szkatułka zniknęła pod materacem przed dziadkiem. Jakież to wstrętne!..."

Anima vagans : powieść - strona 291
" 1 WRZEÅšNIA.   Jutro ciocia Mila odjeżdża. Jak ja to zniosÄ™? I czy to możebne, abym ja zostaÅ‚a sama, z myÅ›lami, które mi sen spÄ™dzajÄ… z powiek. Bo nawet sen, ta chwila zapomnienia, przywilej mÅ‚odoÅ›ci i ten ucieka odemnie. GODZINA 1 PO PÓÅ?NOCY. CzytaÅ‚yÅ›my wczoraj: «W..."

Anima vagans : powieść - strona 292
" Zaświeciła na chwilę świetnymi blaskami tęczy, by potem głębszą jeszcze ciemność zostawić wokoło. «I nadto było cyprysowej woni, I nadto barwy, co się w różach płoni...» Cicha, słodka rozkosz płynęła ku mnie na falach poezyi i jak potok rwący, zabierała z sobą..."

Anima vagans : powieść - strona 293
" Dziś do niego uciekam, bo mnie głos ludzki drażni, spojrzenia cioci Emilki, pieszczoty dzieci i mam takie uczucie, jak gdyby mnie skrępowano ciasnym gorsetem; chciałabym odetchnąć głęboko, szeroko, a nie mogę... I ten cały dzień dzisiejszy taki inny... Plotąc warkocze przed..."

Anima vagans : powieść - strona 294
" ryi lub Jadzi, powiadam sobie bez zarozumienia, że nie zamieniłabym się jednak z żadną z nich... Wiem, że one podobają się ogólnie, ale ja podobać się nikomu nie chcę; dla mnie moja smutna, tragiczna twarz wystarcza. I teraz wiem już czemu, czy na ulicy, czy w kościele zwracają..."

Anima vagans : powieść - strona 295
" kuje kwiatka, kawałka wstążki, barw jaśniejszych... Dotąd wychowywałaś się jak w klasztorze. Ani ty ludzi prawie nie znasz, ani oni ciebie. O, jakem się też serdecznie uśmiała! I zaraz cioci pytam: — Może młodzież zaprosić? Może herbatki tańcujące? Ojciec przyprowadzi swoich..."

Anima vagans : powieść - strona 296
" Brr! Krew mi się lodem w żyłach ścina. A to perspektywa obiecująca! Zupełnie tak, jak gdybym należała do kategoryi tych głupiutkich gąsek, które z zawiązanemi oczyma skaczą w przepaść. Oho! Za wiele ja już widziałam! Że też ta droga cioteczka lubi się jeszcze łudzić... Po..."

Anima vagans : powieść - strona 297
" — No, wolałabym spytać dziada z ulicy o radę, ale trudno. Ojcu tego powiedzieć nie mogłam. Panna Marya przyszła, jak zwykle, o dwunastej. W sukni kortowej jesiennej, piórkami przybranej, wyglądała bardzo ładnie, pomimo to, że ona nie jest tak młoda. Kiedy odeszła,..."

Anima vagans : powieść - strona 298
" 29 PAŹDZIERNIKA. A jednak doczekałam i wytrwać muszę tembardziej, że teraz stoję na straży, aby tego dobrego ziarna, zasianego przez mamusię w dusze naszych dzieci, chwast nie zagłuszył. Ślub ojca z panną Maryą odbył się przed tygodniem. Dziwnie smutny ślub! Nianiusia..."

Anima vagans : powieść - strona 299
" «Najmilsze sercu marzenie spełnione. Jakże ja cię bezgranicznie kocham!» Zasłoniłam uszy i uciekłam. Gnała mnie też i trwoga o Romę. Co ja z tem dzieckiem pocznę? Tydzień już upłynął od tego dnia strasznego a ona jest wciąż jak ogłuszona. Wczoraj żona ojca, bo tak obie z..."

Anima vagans : powieść - strona 300
" A to przecież wstęp dopiero do nowego życia, początek... Panna Marya — bo już chyba nie nauczę się inaczej jej nazywać — umie zręcznie objąć wszystko w posiadanie. Od ojca zacząwszy, a nawet niani. I to jest dla mnie niepojęte i smutne! Mamusia swoją dobrocią nigdy nie..."

Anima vagans : powieść - strona 301
" postrzegłam, podrabiane są i oszukują ludzi, tak i wszystko w niej sztuką jest i fałszem. Dziś zrana Roma zobaczyła na podwórzu małe, piszczące kocię. Oblano je przypadkiem gdzieś w suterynach ukropem i biedactwo leżąc pod naszemi oknami skarżyło się jękiem. Roma wybiegła i..."

Anima vagans : powieść - strona 302
" Ona chce, aby wszyscy stosowali się tylko do jej wymagań. Ciężko, ach jak nam ciężko! W STYCZNIU. Zaczęli się zjawiać u nas goście, młodzi panowie, znajomi panny Maryi jeszcze z dawnych czasów, panie i panny również słodkie jak Ona, równie zalotne, rozbawione, swobodne......"

Anima vagans : powieść - strona 303
" Z okazyi tego dnia uroczystego otrzymałyśmy z Ronią nowe, jasne suknie. — Podziękujcie matce... — ozwał się ojciec. — Poty prosiła, aż wymogła na mnie, żem już na wydatek nie zważał. — Droga kochana matka!... — Dziękuję — rzekłam krótko, a Roma nie spojrzawszy nawet..."

Anima vagans : powieść - strona 304
" Jak ona musi mnie nienawidzieć! A jak ja jej nienawidzę. 4 LUTEGO. Pomiędzy gośćmi był pan Stefan Jelski. Ja, która dotąd nie zwracałam uwagi na mężczyzn, nie wiem dlaczego, wyróżniłam go. Bardzo przyjemny i chyba musi być bardzo dobry. Uciekałam wprawdzie przed nim, jak..."

Anima vagans : powieść - strona 305
" I podając ramię pani sędzinie, dodał żartobliwie: — Niechże panienki pamiętają, aby tu młodym panom nie było nudno bez nas. Każda ma dziś obowiązek bawić swego sąsiada, w myśl dopiero co przeprowadzonej dysputy o równouprawnieniu kobiet. Od teoryi wprost do praktyki. Tak..."

Anima vagans : powieść - strona 306
" to zawartość stodół, piwnic i spiżarni tak panią na korzyść tego utrapionego miesiąca usposabia? Wzruszyłam ramionami. — Cóż mnie może obchodzić zawartość spiżarni lub stodół? Lubię Listopad za ten smętny ton, jemu tylko właściwy: bo niech pan sobie uprzytomni —..."

Anima vagans : powieść - strona 307
" — Prawda! — szepnęłam. I mimowolnie ogarnęłam spojrzeniem piękną jego postać. Stanowczo niepodobnym był do innych. A kiedyśmy się rozstawali, rzekł: — Panno Paulo, będziemy przyjaciółmi, nieprawdaż? 10 MARCA. Otrzymaliśmy depeszę od dziadka. Babunia umarła. Ojciec..."

Anima vagans : powieść - strona 308
" I zawsze, prawie obliczony na to, by wywołać efekt... - dodałam. Pan Stefan spojrzał na mnie zdumiony. — Czemu pani, panno Paulo, tak sceptycznie zapatruje się na wszelkie objawy uczuć? — zapytał. — Postrzegłem to już oddawna. I czy pani się nie pogniewa? Bo mnie się zdaje, że..."

Anima vagans : powieść - strona 309
" To nie dobrze, panno Paulo! Od nas zależy uczynić życie pięknem, bardzo pięknem. Jeśli dążenia społeczne położymy na pierwszym planie, jeśli idea: «Wszystko dla drugich, nic dla siebie...» kierować będzie naszymi czynami... Pan Stefan kiedy mówi — a umie mówić pięknie —..."

Anima vagans : powieść - strona 310
" — Cicho! — mówi do mnie, składając ręce. — Ustąp... nie odzywaj się... Ja i bez tego milczałam, bo mam wstręt do burz domowych od urodzenia. Ale Roma nie mogła się powstrzymać. Zarumieniona, z oczyma rozbłysłemi gniewem, patrzyła na nią takiem spojrzeniem, że my obie z..."

Anima vagans : powieść - strona 311
" Drżałam jak w febrze. Czułam, że z każdem jej słowem przepełnia się miara cierpień naszych i upokorzeń. Za co? Dla czego? Obca istota, która wyszydza wobec dzieci pamięć ich matki... Półgłosem, nieśmiało odezwała się niania. — Niech się już pani na dzieci nie gniewa,..."

Anima vagans : powieść - strona 312
" Awantura jednak dzisiejsza wywarła przygnębiające wrażenie. Roma z zaciśniętemi wargami siedzi w kącie i zarówno posiłek jak i słowa perswazyi odpycha. Jerzyka głowa boli i okropnie zdenerwowany; Hala patrzy na mnie oczyma postrzelonej sarny. Biedne, biedne dzieci! Jak im obco, jak..."

Anima vagans : powieść - strona 313
" jej ręki lub warkoczy, które się zwieszały nizko Przez poręcz krzesła. Czynił to tak delikatnie, niedostrzegalnie pranie i od twarzy mojej nie odejmował oczu. Nie wiem skąd przypomniała mi się Jadzia. — «Nie wyobrazisz sobie, ty niewiniątko — opowiadała mi kiedyś — jakie..."

Anima vagans : powieść - strona 314
" Coś obcego uderzyło mię w brzmieniu jego głosu. Podniosłam szybko oczy i spojrzałam mu prosto w twarz. Tak jak on teraz na mnie, patrzy zwykle mój ojciec na kobiety, które mu się podobają. Odsunęłam się od pana Stefana ze wstrętem. On pewno tego nie widział, bo długo, długo..."

Anima vagans : powieść - strona 315
" — Patrz, wiosna idzie. Jak to dobrze, prawda? A ona ze zwykłą obojętnością: — Cóź mię to obchodzi? Wolę nawet zimę. Można się zaszyć w kąt, i nic, i nikogo nie widzieć. Przypomniałam sobie, że Wielkanoc blizko, więc rzekłam jeszcze: — Trzeba pójść do spowiedzi; potem..."

Anima vagans : powieść - strona 316
" Co ja pocznę z tą dziewczyną? Złamać takiej natury nie potrafię. Ona mi bardzo przypomina ojca; wszystkie wysiłki mamusi, aby złagodzić jego szorstkość, zmienić poglądy, nie doprowadziły do niczego. I to jest źle, że ona siedzi w domu, najczęściej sama ze swemi myślami, bo ta..."

Anima vagans : powieść - strona 317
" — Lubię, kiedy pani gra — szepnął, a potem snadź pewny, że tego nie dostrzegę, ujął mój warkocz, pieszcząc go dłonią i muskając Wargami. W jednej chwili odwróciłam się — i nic nie mówiąc, okręciłam warkocz naokoło głowy. On szepnął: Dziewczyno ty moja... moja......"

Anima vagans : powieść - strona 318
" On szeptał coraz goręcej, coraz tkliwiej: — Ty cudna moja, ty piękna... ty nie wiesz, jaki urok wywierasz... Jam nie spotkał dotąd piękniejszej nad ciebie, lilio moja, kwiecie cudny... Przykrym dźwiękiem słowa te odbiły się w moich uszach, więc spytałam: — Czemu pan nie powie:..."

Anima vagans : powieść - strona 319
" letni chłopczyk, którego widywałam nieraz bawiącego się na podwórzu. Jaka tam ciemnota! Nieszczęśliwe dziecko pozbawione jest wszystkiego. A można przecież przynieść ulgę w jego cierpieniach, byle się miał kto tem zająć. Postawiłam bańki raz i drugi, okładam kataplazmami, z..."

Anima vagans : powieść - strona 320
" — Co się pani stało? I tak czule patrzał, całował moje ręce, żem o poprzedniej rozmowie naszej zapomniała. Opowiedziałam o chórem dziecku. — Gdyby pan wiedział, jak mi przykro... oni mają tylko to jedno dziecko i taka tam nędza... — dodałam tłumiąc płacz. Pan Stefan..."

Anima vagans : powieść - strona 321
" jak gdybym pana Stefana zobaczyła po raz pierwszy. 2 MAJA. Wszędzie się słyszy: wiosna, wiosna... Świat cały drga życiem, na skrzydłach wiatru przepływają orzeźwiające wonie, wszędzie spotyka się twarze rozjaśnione, oczy promienne. To wiosenne słońce rozpala w nich takie..."

Anima vagans : powieść - strona 322
" fartuszek, Paulo głowa mnie boli... Paulo opowiedz bajkę... O Boże! Królestwo za chwilę ciszy! Albo te dzieci stają się coraz niegrzeczniejsze, albo moje nerwy potrzebują gwałtownie odpoczynku. WIECZOREM. Przyszła Jadzia zaprosić mnie na wesele. Wychodzi za mąż. On podobno stary..."

Anima vagans : powieść - strona 323
" z całem przekonaniem wygłosił, że znaleść je można tylko w uszczęśliwianiu drugich. Szczytny altruizm — na języku. Uważałam, że on się Jadzi bardzo podobał i że go kokietowała wcale nie jak cudza narzeczona, której ślub odbyć się ma za dni kilkanaście. Dziwna moralność..."

Anima vagans : powieść - strona 324
" Ojciec słuchał z uśmiechem tak lekceważącym, że po mojej twarzy przechodziły płomienie. I już miałam ochotę, rzucić ojcu brutalnie w oczy całą kwintescencyę tego procesu myślowego, który prowadzę z sobą od lat tylu, gdy rzekł: — Moja kochana, powiedzże mi, czego ty..."

Anima vagans : powieść - strona 325
" Brzęk szkła sprowadził p. Maryę drżącą, Wylęknioną. — Co się tu dzieje, Kaziu? Chyba wiesz, jak mi przestrach szkodzi... Że też nigdy nie możecie rozmawiać spokojnie.,. Ojciec spojrzał na mnie nie jak na córkę, ale jak na kata. — Przestraszyłaś matkę, jaszczurko... —..."

Anima vagans : powieść - strona 326
" — Precz! — krzyczał. — Precz mi z oczu! Już ja cię nauczę szacunku dla ojca. Poczekaj — O tak! Dosyć wcześnie... — pomyślałam z goryczą. I oto, jak się u nas kończą zwykłe rozmowy o przyszłości! Jakże ona musiała być zadowoloną z mej porażki! WIECZOREM. Gryzę..."

Anima vagans : powieść - strona 327
" Tysiące krzywd spotyka się na każdym kroku i nic. Mimowoli przyszła mi na myśl Roma, która Zawsze lalkom swoim wydłubywała oczy, obrywała głowę, ręce, nogi... A że mnie rozpacz jadła nie od dzisiaj i w mózgu tłukły się strach jakie myśli, więc zapragnęłam raz je chociaż..."

Anima vagans : powieść - strona 328
" I ta cała, bądź co bądź wspaniała idea stworzenia wydaje mi się niczem innem, jak zabawką w potężnej, wszechmocnej dłoni Stworzyciela-Geniusza. Ale bardzo szybko zgasł na mych ustach uśmiech tryumfatorki Niania z rozpaczą, jakiej nigdy u niej nie widziałam, rzuciła się na..."

Anima vagans : powieść - strona 329
" I wydało mi się, że ta moja święta stoi przegnaną, że wyżółkłe, wychudzone ręce na głosie mej kładzie i w głąb mej duszy patrzy swemi smutnemi oczyma. Na ustach, jak ongi, drżą słowa: «Wierz... Kochaj...» Pochyliłam się szybko i nim niania się opamiętała, przycisnęłam..."

Anima vagans : powieść - strona 330
" jak moje, wystarczyć myślącej jednostce nie może. Każda pragnie dla siebie chociaż odrobiny szczęścia... Ja tylko spokoju pragnę. - Ta monotonia mojego szarego życia jest okropną! Dziś takie, jak jutro, jutro jak dziś i pomyśleć, że lata w ten sposób upłynąć mogą i że gdy..."

Anima vagans : powieść - strona 331
" rumienię się za ciebie — odezwała się pani Marya, patrząc na mnie ze zgrozą. — Co za hipokryzya! — pomyślałam. — Pamiętam przecież, jak przed ślubem, a nawet jeszcze za życia mamusi, odkrywała szyję, kokietując ojca białością swego ciała. I nie chodziło jej przecie o..."

Anima vagans : powieść - strona 332
" dzieci co? Nic, bo nie dało im się żadnych warunków bytowania. — Waryatko! — krzyknął ojciec. — Jakichże ty chcesz warunków? — Masz wszystko, co ci potrzeba... Nie czułaś chyba nigdy głodu... — Jest jeszcze inny rodzaj głodu, stokroć gorszy... — szepnęłam. — I to..."

Anima vagans : powieść - strona 333
" 20 MAJA.   BiorÄ™ lekcye muzyki fortepianowej. OkazaÅ‚o siÄ™, żem dość wysoko zaawansowana i mam duże zdolnoÅ›ci. Å»ycie nowe wstÄ…piÅ‚o we mnie. OczywiÅ›cie, nie marzÄ™ nawet o karyerze artystycznej, ale skoÅ„czÄ™ konserwatoryum i zdobÄ™dÄ™ patent. Nareszcie bÄ™dÄ™ mieć coÅ›..."

Anima vagans : powieść - strona 334
" Wuj Witold przysłał mi swoją fotografię. Jakże się zmienił. W każdym razie twarz to niezwykła i szlachetnym uderza wyrazem. Nie wiem, skąd się to wzięło Romie, ale oglądając fotografię, powiada do mnie: — Wujek ogromnie kochał mamusię i dlatego i ja go kocham... Dziś, kiedy..."

Anima vagans : powieść - strona 335
" zwykle w nieprzewidzianych wypadkach niepowodzeń domowych, wpadł w wściekłość. Te wybuchy bywają okropne dla otaczających. Bo nigdy przewidzieć nie można o co i kiedy się rozgniewa. Ona nie pokazywała się wcale w pokoju dziecinnym. Podobno lekarz zabronił. To szczęście, bo i tak..."

Anima vagans : powieść - strona 336
" robię, ona, ta ukochana moja dziecina przeraża mnie bladością swojej ślicznej twarzy, bezdennym smutkiem oczu, patrzących gdzieś w przestrzeń uparcie. 26 LIPCA. Rekonwalescencya Romy postępuje bardzo powoli. Po szkarlatynie przyszło zapalenie płuc. Lekarz powiedział mi wręcz,..."

Anima vagans : powieść - strona 337
" Uśmiechnęłam się z goryczą. Jeżeli wszyscy członkowie rodziny nie będą wspólną ożywieni myślą, że jednostka pracująca musi pracować systematycznie, jeżeli tysiące pobocznych wpływów będą jej pracę tę utrudniać, jakichże wtedy spodziewać się można rezultatów?..."

Anima vagans : powieść - strona 338
" uprzejmą. Rzecz do wykonania niemożebna. Od p. Tarczyńskiego coś mię odpycha. Jak dziwnemi są naprzykład jego spojrzenia i na panią Maryę i na mnie. Szczerość każe wyznać, iż ja otrzymuję podwójną porcyę... brr! Oczy ma p. Tarczyński zupełnie młode. Zalotne, brutalne..."

Anima vagans : powieść - strona 339
" gdy chodzi o nas mężczyzn... Cóż my jesteśmy w danej chwili, gdy padnie na nas urok przepięknych źrenic, pogrąży nas w toń rozkoszy, jedno słówko ustek różanych gnie dumne nasze karki ku ziemi. — Dumne? — spytałam zdziwiona. — Powiedziałabym raczej zbyt powolne, skoro tak..."

Anima vagans : powieść - strona 340
" po obiedzie podanym z niebywałą ze strony pani Maryi starannością i elegancyą. Coś w tem jest, bo i dla mnie ona zbyt jest uprzejma i ojciec przyniósł mi zegarek i kolczyki, które zostały po babuni, nadmieniając, iż życzy sobie, abym nie zapomniała, że jestem panną na wydaniu i..."

Anima vagans : powieść - strona 341
" On po bliższem poznaniu nieco zyskuje. Ma nawet pewne chwile, kiedy może się podobać. Wtedy zapomina się o jego pięćdziesięciu latach, bo znika przesada, ten jakiś ton nastrojowy, pożyczany. Nie mogę jednak zrozumieć, co znaczy ten jego wzrok badawczy, który chodzi za mną, gdzie..."

Anima vagans : powieść - strona 342
" Pamiętam, z jakiem rzewnem uczuciem głos mamusi łączył się z ogólnym śpiewem. Jak te cudne, załzawione oczy z niemą prośbą czy skargą wznosiły się ku niebu. Mówią, że czas ból zaciera. To nieprawda! Tęsknota moja nie zmniejszyła się ani odrobiny, chociaż życie ze swemi..."

Anima vagans : powieść - strona 343
" 16 SIERPNIA.   OtrzymaÅ‚am bukiet i pudeÅ‚ko sÅ‚odyczy. ZirytowaÅ‚o mnie to ogromnie. — Niech ojciec bÄ™dzie Å‚askaw odesÅ‚ać — rzekÅ‚am. — Ja tego nie przyjmÄ™. O dziwo! Zamiast burzy, którÄ… — zdawaÅ‚o mi siÄ™ — czujÄ™ już w powietrzu, ojciec wÅ‚osy moje gÅ‚adzÄ…c z..."

Anima vagans : powieść - strona 344
" GODZINA 1 W NOCY.   P. TarczyÅ„ski odszedÅ‚ przed chwilÄ…. Jest godzina pierwsza po północy, ale spać bym teraz nie mogÅ‚a. Nerwy siÄ™ rozigraÅ‚y nie na żarty! Co siÄ™ to dziaÅ‚o? Co to byÅ‚o? P. TarczyÅ„ski przyszedÅ‚ dziÅ› w wyjÄ…tkowem usposobieniu. Gdyby nie pani Marya byÅ‚abym..."

Anima vagans : powieść - strona 345
" pokażę? Nie chciałabym, aby nawet ojciec zobaczył mnie. Ale wtem weszła pani Marya. — Ach, jak ci ślicznie, jak cudownie!... — zawołała i nim się opamiętałam, pociągnęła mnie do salonu. Zapóźno było uciekać. P. Tarczyński uwięził zaraz obie moje ręce w uścisku i..."

Anima vagans : powieść - strona 346
" pani na mnie wrażenie. Ja drżę... Ja... ja sam nie wiem, co się ze mną dzieje... I odsunąwszy koronkę, wpił wargi w moją obnażoną teraz po łokieć rękę. Wzdrygnęłam się. — Proszę, niech pan mnie puści... Niech pan tego nie robi... Ja nie chcę, ja tego nie cierpię... P...."

Anima vagans : powieść - strona 347
" Wyrwałam mu się i uciekłam. W pokoju stołowym siedział ojciec z panią Maryą, Rozmawiali o czemś z ożywieniem; umilkli, gdym weszła. — No cóż tam, cóż tam? Dokąd biegniesz? A my tu właśnie z matką projektujemy wycieczkę do Wilanowa na jutro. Oczywiście z panem Sewerynem...."

Anima vagans : powieść - strona 348
" dały tłumione, niemniej dla mego ucha wyraźne słowa ojca. — Panie Sewerynie kochany — mówił — niechże się pan nareszcie zdecyduje. Będziesz miał i spokój święty raz na zawsze i wygodę. Myśmy gotowi chociażby dzisiaj... A co do interesu... Jak pan chcesz. Mnie się wydaje on..."

Anima vagans : powieść - strona 349
" I tak jestem rozwiązywaniem zagadki tej znękana, że prawie nie zwracam uwagi na miodowe słówka p. Tarczyńskiego. On tłómaczy to sobie inaczej i gdy się tego najmniej spodziewam, wyciska na moich ustach pocałunek długi, długi i taki gorący, że prawie parzy mi usta. Zrywam się i jak..."

Anima vagans : powieść - strona 350
" Ojciec postanowił sobie widocznie wydać mnie za p. Tarczyńskiego, a ona dopomaga ojcu. Nie mam chwili odpoczynku, bo p. Seweryn wiele dla siebie wymaga. — Możeby pani zagrała, panno Paulo? Miałam właśnie pójść do dzieci moich na le- kcyę, więc powiadam: — Później. Nie mam..."

Anima vagans : powieść - strona 351
" gradzać szczodrobliwość p. Tarczyńskiego? Bo od kiedy u nas zamieszkał, pani Marya wciąż odbiera podarunki. To, co ja odrzucam z pogardą, zabiera ona. O życie! Jak jesteś brudne, jak wstrętne! 12 LISTOPADA. Ponura, dżdżysta jesień. Wszystko mgłą przesiąkłe... Drzewa..."

Anima vagans : powieść - strona 352
" Zdaje mi się, że to jest właśnie powodem, iż p. Seweryn z każdym dniem staje się drażliwszym i więcej wymagającym. Dowiedziałam się nakoniec dla czego ojciec sprowadził go do nas, dla czego mnie kazano być dla niego uprzejmą. Pominąwszy to, że ja mogłam zrobić taką..."

Anima vagans : powieść - strona 353
" Co tam za krzyk? Aa! Jerzyk wybił szybę w sklepie kamieniem podniosła .się taka wrzawa... Jak ten dzieciak wygląda!... Buciki podarte, paltocik przemokły. Nie mam czasu zajmować się nim teraz, a ojciec nie ma pieniędzy, aby go oddać do gimnazyum. Więc urwisuje się po podwórzu, a ja..."

Anima vagans : powieść - strona 354
" O! Chyba nie myślę spierać się o to! Pani jest fantastyczka, nerwowa, a ja, ponieważ sam jestem nerwowym, potrzebuję zdrowej żony — mówił z zachwycającą szczerością. — Pani mi się podoba, ale od czego rozsądek... W każdym razie niech pani wie o tem, że cokolwiek..."

Anima vagans : powieść - strona 355
" Może ten człowiek myśli, że i ja korzystam z jego darów! Boże, ratuj mię, bo oszaleję? 3 KWIETNIA. Posłałam dziś Jerzyka do szkoły. Chłopak nie mógł dłużej siedzieć w domu bezczynnie. Niania pojutrze od nas odchodzi. Słyszałam, jak ojciec przedstawiał pani Maryi, że lat..."

Anima vagans : powieść - strona 356
" Na razie nie poznałam... Ogromnie się roztyła i zbrzydła. — Cóż? — pytam. — Szczęśliwaś? — Bardzo, bardzo... — zapewniła z uśmiechem, który mi dawną Jadzię przypomniał. — Bawię się znakomicie. — Ależ ja nie o zabawę pytam... Powiedz mi, czy się bardzo kochacie,..."

Anima vagans : powieść - strona 357
" raża, nęka, a nie mam do kogo zwrócić się z okrzykiem: Pokażcież mi prawdę, wskażcie drogę do spokoju, a więc i do szczęścia!... 16 LIPCA. Czas płynie... Rok dobiega, kiedy po raz ostatni myśli moje zgorzkniałe rzucałam na papier. Czemu pisać przestałam, sama nie wiem...."

Anima vagans : powieść - strona 358
" Pani Marya nie umie sobie powiedzieć, że co minęło, stracone już bezpowrotnie; nie umie się zdobyć ani na rezygnacyę, ani na pobłażliwość. A że ojciec wygląda doskonale i od życia wiele jeszcze wymaga, więc jest ciągle pomiędzy nim a panią Maryą walka, walka tem przykrzejsza,..."

Anima vagans : powieść - strona 359
" Jedna z największych burz domowych wstrząsnęła potem naszym domem i dzieci miały sposobność wysłuchać wielu rzeczy, które powinny były nigdy nie dojść do ich uszu. Jerzyk, gdym go chciała usunąć z pokoju, z cynizmem, który na młodziutkiej twarzyczce czyni wrażenie czegoś..."

Anima vagans : powieść - strona 360
" — «Paula taka inteligentna». «Paula jak skąpiec chciałaby zagarnąć wszystkie zdobycze wiedzy». Co za ironia! Toż ja nawet dzieci, tych sierotek moich ukochanych, niczego nauczyć dokładnie nie potrafię, bo i mnie nie uczono systematycznie i dokładnie. Dwa lata przebyte na pensyi..."

Anima vagans : powieść - strona 361
" Zbudził mię głos jednego z kolegów biurowych ojca. — Głupiec Wierzyński — mówił do kogoś siedzącego wgłębi skąpo oświetlonego pokoju. — Gdyby był tego bałwana Tarczyńskiego dobrze naciągnął, za jego pieniądze umeblował salony, dom otworzył, byliby ludziska jedli,..."

Anima vagans : powieść - strona 362
" 26 LIPCA.   Lekarz lÄ™ka siÄ™ o RomÄ™. RoÅ›nie ogromnie, ale bardzo jest szczupÅ‚a i cera prawie przezroczysta. Mówi, że trzeba jÄ… wywieźć na wieÅ›, trzeba jej dać dużo powietrza, mleka, a skÄ…d ja tego wezmÄ™? Biedactwo moje! Czem może, stara siÄ™ mi ulżyć. Zajmuje siÄ™..."

Anima vagans : powieść - strona 363
" lasów Zalesińskich, gdzie p. Stanisław, jej mąż, zajmuje posadę leśniczego. Jestem prawie pewną, że zawdzięczamy to wujowi Witoldowi, któremu donosiłam o chorobie Romy. Pani Marya mówi o naszym wyjeździe z gniewem, nie dającym się ukryć. Ojciec także odezwał się, że to..."

Anima vagans : powieść - strona 364
" i mąż i dzieci, jak gdybyśmy istotnie do bardzo blizkich należały krewnych. Nawet Roma odrazu się rozkrochmaliła. Miałam z nią dużo kłopotu, nim zgodziła się jechać. — Zawsze to łaska, dobrodziejstwo, a ja tego nie cierpię... — powtarzała, alem postanowiła na nic nie..."

Anima vagans : powieść - strona 365
" Ogromnie dużo myÅ›laÅ‚aÅ› i zastanawiaÅ‚aÅ› siÄ™ nad każdÄ… rzeczÄ… wcale nie po dziecinnemu. Po rozmowie z tobÄ…, czuÅ‚am zawsze formalny ucisk na duszy. Å?adne, Å›wieże usteczka dziecka, wygÅ‚aszaÅ‚y takie smutne poglÄ…dy na życie, które wówczas dla ciebie powinno byÅ‚o przecież..."

Anima vagans : powieść - strona 366
" Na dnie srebrnej rzeki, widzę, jak w bajce, pałac z korali ukryty. Ciche lilie białe kołyszą senne kielichy, purpurą pną się ku słońcu nabrzmiałe pąki róż, złote gwiazdy uśmiechają się z błękitów tak jasnych, czystych, jak czystem i szlachetnem jest tchnienie, które tu..."

Anima vagans : powieść - strona 367
" NIEDZIELA. Pan Lubicki pojechał z Romą i dziećmi do kościoła. Zostałam w domu z panią Stanisławową, bo narzekała na ból głowy, a nawet służące poszły na Summę. Siedziałyśmy trochę w ogrodzie i tak jakoś na poufną gawędę się zebrało. Mówiłam o Romie, o dzieciach i..."

Anima vagans : powieść - strona 368
" ładna dziewczyna musi mieć wielbicieli! Przyznaj się... Nie miałam co ukrywać. Opowiedziałam całą naszą znajomość z panem Stefanem Jelskim i wszystko, co mnie w nim raziło. Pani Lubicka słuchała uważnie. — Moja Paulo — rzekła nakoniec takich frazeologów na świecie..."

Anima vagans : powieść - strona 369
" ków i panna Zofia, przesypująca wraz ze mną pierze na wyprawne wsypy, pan Stanisław taki a pozór chłodny i wcale nie piękny i wogóle oni oboje, zadowoleni cichem jakiemś wewnętrznem szczęściem, a dla oczu ludzkich pozbawionem zupełnie demonstracyjnych objawów. Pani Lubicka..."

Anima vagans : powieść - strona 370
" — Paulo... — szepnęła ta poezya uczucia które zbyt wyidealizowałaś, w ramach życia kobiety zamknąć się nie da. Twarde ono i barwy tęczowe zabiera wkrótce rzeczywistość. Ta właśnie zwycięża, która w życiu weźmie rozbrat z poezyą. Wiem, że ty się ze mną nie zgodzisz,..."

Anima vagans : powieść - strona 371
" się do tego, ale widok tych zadowolonych z życia i z siebie ludzi, obalać począł moje teorye o małżeństwie. Pan Stanisław po powrocie z kościoła zapowiedział gości. — Paula pozna ludzi bardzo zacnych i bardzo przyjemnych... — mówiła pani Zofia uradowana. Zmieni może trochę..."

Anima vagans : powieść - strona 372
" Ciepłe uczucie rozmiękczy nieco szorstką jej naturę i może tylko z pozoru, niezmiernie chłodną i powściągliwą. P. Stanisław mówił, że w lesie, oddalone od domu śpi między drzewami jakieś małe, zaklęte jeziorko. Jak twierdzi Anusia pokojówka, nocami «duchy» chodzą tamtędy...."

Anima vagans : powieść - strona 373
" Zwyczajna dróżka prowadzi przez las do tego czarownego ustronia. Omijasz kępy macierzanki, koronkowe paprocie, gromadki grzybów nakrapianych, centkowanych, białych, purpurowych i zagłębiasz się w taką dzicz, że aż dreszcz wstrząsa. Ja to lubię. Lubię wogóle bojować z czemkolwiek...."

Anima vagans : powieść - strona 374
" a lilie swą bielą wśród ciemności świeciły jak kwiaty mistyczne. Nagle szmer się rozległ. Trochę wylękła odwróciłam się... — Pani Lubicka przysyła mnie po panią — ozwał się głos dźwięczny i bardzo miły. Zaledwo w zmroku pomiędzy drzewami, odróżnić mogłam wysoką,..."

Anima vagans : powieść - strona 375
" Pewną jestem, że i on był tak jak ja onieśmielony. Skończyła się wreszcie nasza wędrówka. Wyszedłszy z mroków leśnych, mogłam dopiero przyjrzeć się memu towarzyszowi. Jakiż piękny... Po raz pierwszy dopiero widziałam taki skończony typ męskiej urody. Włosy ciemne, oczy..."

Anima vagans : powieść - strona 376
" Poczem, poprawiwszy mi włosy i obejrzawszy starannie moją osobę, rzekła: — Paulo, moja droga, staraj się być uprzejmą i taką miłą, jak to niekiedy potrafisz. Pocałowała mnie w czoło i odeszła. I może właśnie dla tego, że starałam się być przyjemną, stałam się..."

Anima vagans : powieść - strona 377
" O jakież tam musi być ciepłe to ognisko rodzinne, jakie tam bóstwa stoją na straży. Gdy on mówił, ja już tylko słuchałam, słuchałam i mogłam tak była słuchać bez końca. 20 SIERPNIA. Pan Edward przyjeżdża prawie codziennie. Poznałam jego siostry. Jestem olśniona!..."

Anima vagans : powieść - strona 378
" — Nie masz pojęcia, Paulo, jak się Edward zmienił... I to od niedawna... Nawet ojciec to zauważył i żartuje z niego, że zakochany. Milczałam. Tylko serce odezwało się tak głośno, żem je aż ręką przycisnąć musiała. Doprawdy, ja sama nie wiem, co się ze mną dzieje! Kazia..."

Anima vagans : powieść - strona 379
" z ojcem, bo musiała nakoniec powiedzieć, że zbytek pobłażania utoruje dziecku drogę do zguby. Pani Marya nazwała to podobno staropanieńskimi wymysłami, a ojciec w swój zwykły sposób widocznie kwestyę załatwił, bo ciocia Mila bardzo przygnębiona i ja czytam między wierszami, że..."

Anima vagans : powieść - strona 380
" i uciekłam nad jezioro, aby módz w samotności i ciszy pomyśleć. Więc wuj Witold kochał mamusię... A mamusia? Czy podobna, aby kobieta, której życie upływało w ustawicznej męczarni i walce, pozbawiona w domu ciepła i miłości męża, nie zapragnęła jasnego promyka szczęścia,..."

Anima vagans : powieść - strona 381
" oczy wesołe i śmiejące się usta. To nie ich zasługa! Rodzice zbierają plon wdzięczny z tego, co posiali. Och, ileż razy ja się tam goryczy napiłam! Miłość wzajemna, szacunek wzajemny, ład, porządek, oto dobroczynne bóstwa, które tu panują... Widziałam, że Roma wygląda jak..."

Anima vagans : powieść - strona 382
" Drażnił mnie widok wesołości innych i wdzięczną mu byłam, że to zrozumiał. Milczeliśmy. Jaka cisza... Słońce zadumane słało się pod stopy kwiatom, ani jeden listek nie drżał na drzewach, jak gdyby nagłe zamyślenie ogarnęło całą przyrodę i tylko białe i błękitne powoje..."

Anima vagans : powieść - strona 383
" wzruszony — «Taką, jak ty, mieć moją — na ziemi». Poczułam nagle wielką ku niemu ufność, ale a usta, zamiast odpowiedzi, jakiejby pragnął, cisnęły mi się skargi jedna po drugiej. Czyż ja mogłam mu powiedzieć, z jakiem bezlitosnem okrucieństwem życie odsuwało odemnie jasne..."

Anima vagans : powieść - strona 384
" wdzięczność i prawie nie wiedząc, co czynią ujęłam jego ręce i oparłam na nich moją zmęczoną głowę. — Droga, dobra moja! — szepnął tkliwie. Mnie te proste słowa ujęły za serce. Mówiliśmy potem o przyszłości wspólnej i ja wtedy, po raz pierwszy w życiu, zapragnęłam..."

Anima vagans : powieść - strona 385
" 24 PAŹDZIERNIKA.   PiszÄ™ w jakiejÅ› dziurze, podobnej ksztaÅ‚tem do fortepianowego pudÅ‚a. Jedno, jedyne okno o zadymionych szybach przepuszcza wÄ…zki promieÅ„ Å›wiatÅ‚a, tak skÄ…py, że caÅ‚y ten pokój nazwany przez paniÄ… MaryÄ™, Salonikiem, robi wrażenie nory. PrzyjechaÅ‚yÅ›my..."

Anima vagans : powieść - strona 386
" U wstępu do domu, doznałam okropnego, przygnębiającego wrażenia. Objąwszy wzrokiem wszystko dokoła, Koma powiada do mnie: — Jestem jak paralityk. Odjęło mi wszystkie członki! I uciekła gdzieś w kąt, a ja tak byłam zbolała, żem jej nawet nie szukała. Przyjechaliśmy, kiedy..."

Anima vagans : powieść - strona 387
" biegała od jednego do drugiego, starając się zaprowadzić możliwy jakiś ład i spokój, napróżno! We mnie to posępne, szare tło naszego domowego ogniska, zbudziło wstręt nieopisany. O! stokroć większy, niżeli dawniej... I gdyby nie to, że myśl, jak ptak wylękły, uciekała do..."

Anima vagans : powieść - strona 388
" łym łzami — ty jeszcze nie pojmujesz, ty pewno nie wiesz, ile szczęścia daje uczucie odwzajemnione. Niema większego żebraka na świecie nad istotę, która przejść musi przez życie samotna. Załkała cicho, a mnie żal ogarnął i wyrzut nieledwie, bo przypomniałam sobie, że ona..."

Anima vagans : powieść - strona 389
" Wyrzucam to sobie, jak zbrodnię. Nie umiałam widocznie nim kierować i teraz łudzę się jeszcze, że może Edward... Wstyd mi się przyznać, ale ja ogromnie tęsknię. Ten ukochany, zawładnął mojem życiem bezpodzielnie. Gdy mi bardzo ciężko, gdy coraz więcej obcą się czuję w mojem..."

Anima vagans : powieść - strona 390
" I ja kocham... O! kocham! kocham przez wszystkie bóle i męki, jakie przeżyłam, kocham całą tęsknotą uciśnionego serca, kocham dla tej przyszłości jasnej, uczciwej i za tę ufność, z jaką mi ofiarowano dar tak wspaniały. I będę miała swój domek cichy, a w nim słońca, słońca..."

Anima vagans : powieść - strona 391
" Ojciec usłyszawszy to wpadł w wściekłość. — To jeszcze za mała zapłata 4000 rubli za opinię zaszarganą, którą swojem nazwiskiem przykryłem — zawołał, zrzucając ze stołu, co w rękę wpadło. Pani Marya zmieniła się w furyę. Jakie straszne bywają kobiety pasyonatki...."

Anima vagans : powieść - strona 392
" gdybym nie była jej strzegła, dziś byłaby już z pewnością... Nie dokończyła. Z siłą, na jaką tylko najwyższa rozpacz zdobyć się może, uwięziłam jej ręce w swoich, uwięziłam spojrzeniem głos jej w krtani. Alem i sama nic mówić nie mogła, bo nagle wielka ciemność..."

Anima vagans : powieść - strona 393
" W KILKA DNI PÓŹNIEJ. Roma wyrzekła dziś straszne słowa. — Takie, jak my, powinny zniknąć z powierzchni ziemi. Takie, jak my, nie powinny ani kochać nikogo, ani wyjść za mąż, bo to nieuczciwie! Usta piętnastoletniej dziewczyny wyrzekły straszną w swej okrutnej nagości..."

Anima vagans : powieść - strona 394
" WE DWA DNI PÓŹNIEJ. Burza ucisza się we mnie. Na niebie słońce, choć blade. Po kilku dniach deszczu, takie miłe! Może nareszcie dojdę do równowagi. Edward powiedział, że przyjedzie na Święta Bożego Narodzenia. Jak to jeszcze daleko! A już myślę tylko o tem, aby być z nim,..."

Anima vagans : powieść - strona 395
" kartach zapomnienie i uciszenie dla mnie, czy na opustoszałej drodze, zakwitną krzaki cierniowe i wbiją mi się w stopy i znowu jęknę, nie wiem. O jak tam zimno! Chłód sprawia mi ból fizyczny. Jak on wsiąka we mnie, jak się wżera w mózg i w serce... Ach, gdyby tak zlodowacieć,..."

Anima vagans : powieść - strona 396
" Gdy dzwonek ozwał się w przedpokoju, miesiłam ciasto na kluski. Służąca, jedyna, jaką mamy, zmywała posadzkę, brudna, rozczochrana, więc pani Marya wpadła do kuchni, wołając: — Paulo, otwórz. Katarzyna bosa i roztargana. Otwórz, to pewno listonosz... Spieszże się... Pobiegłam..."

Anima vagans : powieść - strona 397
" cie. Obraz nieporządku i nędzy w swojej najwstrętniejszej formie, uderza wzrok Edwarda. Oczywiście, tu wejść nie można. Chwytam za klamkę do pokoju stołowego, lecz z tamtej strony, silne plecy tamują wejście. — Zlituj się, Paulo, wiesz przecie, żem nie ubrana... — woła pani..."

Anima vagans : powieść - strona 398
" Znalazłszy wolne od rupieci i zabawek dziecinnych krzesło, wskazałam je Edwardowi i uciekłam. Czas był po temu. Taki spazm więził moje gardło, że zdawało mi się, iż się lada chwila uduszę. Gryzłam palce z bólu. W kwadrans potem, przebrana już i spokojniejsza, tym kamiennym..."

Anima vagans : powieść - strona 399
" — Dziś powiem ojcu twemu... — rzekł. — Po co zwlekać. Ale ojciec wrócił bardzo późno; nazajutrz Edward jakoś nie mógł się odważyć... A potem już zauważyłam, że patrzył, badał, bladł i smutniał. Ojciec był niemożliwy. Traktując go jako już do rodziny należącego,..."

Anima vagans : powieść - strona 400
" gięte łyżeczki, wyszczerbione podstawki do szklanek, mdły zapach lampy naftowej i ten pokoik taki szary, ubogi w sprzęty, uderzyły mnie dzisiaj, jak gdyby po raz pierwszy. Jakież to wstrętne! Spojrzałam na ojca, na panią Maryę, na zgaszoną twarz Romy i wykrzywioną wiecznym grymasem..."

Anima vagans : powieść - strona 401
" Ale gdyby pan naprzykład kochał i przedmiot pańskiej miłości nie odpowiadał tej szacie tęczowej, w jaką pan go ubrał, cóż wtedy? Edward przygryzł wargę takim nagłym ruchem, jak gdyby go ból schwycił i on nad nim zapanować nie może. A potem wolno, namyślając się, rzekł: —..."

Anima vagans : powieść - strona 402
" kuchennych z tem przeświadczeniem, że w tych wstrętnych ramach zamknie się już dla mnie wszystko... Mamusiu moja, czy ty nic nie uczynisz dla swego dziecka? Pójdę do ciebie. PO LATACH SZEŚCIU. GRUDZIEŃ. Mój pamiętnik!... Wyciągnęłam ręce jak do istoty żywej, która mnie..."

Anima vagans : powieść - strona 403
" siÄ™ w grudniowem sÅ‚oÅ„cu od srebra i brylantów i że ta wiosna, którÄ…Å›my razem spÄ™dzali na wsi, ustÄ…pić musiaÅ‚a latu, lato — jesieni, jesieÅ„ — zimie... Co to? Å?zy? PÅ‚ynÄ…... pÅ‚ynÄ…, a ja ich zatrzymać nie chcÄ™, nie mogÄ™. Bo to doprawdy nowość dla mnie. Nie pÅ‚akaÅ‚am tak..."

Anima vagans : powieść - strona 404
" Uczyniłam właśnie ostatni już chyba wysiłek, w celu zdobycia niezależnego od ojca kawałka chleba. — Czy pani posiada kwalifikacye naukowe?— spytał mnie właściciel sklepu. Kwalifikacye naukowe? Prawie nie pożegnawszy się, ze sklepu wybiegłam. Że też ja o tem zapomniałam, iż..."

Anima vagans : powieść - strona 405
" starczyłaby niewątpliwie do wywołania choroby nerwów u najsilniejszego osobnika. Wieczorem powraca ojciec i Koma. Ojciec zaczyna powitanie od słów: «Że też was jeszcze wszystkich najjaśniejsze pioruny» i t. d... Roma, którą skrofuły i anemia zmieniły nie do poznania, powtarza..."

Anima vagans : powieść - strona 406
" Bo czy można powstrzymać się, aby nie złorzeczyć temu, kto ci dał życie i z całą świadomością na męki skazał... A przecież istnieje jakaś tam etyka moralności, która wyklucza sąd dziecka o czynach ojca... Nieporównana! Kultura w swym pochodzie zwycięskim nie zaczepiła..."

Anima vagans : powieść - strona 407
" padowy, kiedy krople deszczu uderzały w moją twarz, a jam tego nie czuła, pochłonięta myślami, rozgoryczona zawodem, jaki mnie spotkał. Nagle, z Krakowskiego Przedmieścia wysunął się jednokonny karawan, skręcając ku Wiśle. Na karawanie kołysała się trumna czarna, niezgrabna,..."

Anima vagans : powieść - strona 408
" Na cmentarzu dopiero spojrzeliśmy na siebie. Uderzył mnie wyraz spokoju, jakim cała postać Marka zdawała się nacechowana. To były rysy wykute, wyrzeźbione rysy poważnego, myślącego człowieka. Pod brwiami czarnemi, oczy bardzo rozumne, piękne, ale chłodne. A takie przenikliwe, że..."

Anima vagans : powieść - strona 409
" cienie, z drzew przeciążonych spadają takie ciężkie łzy... Uciekłam z pokoju do kuchni. Tu jaśniej, weselej... Za oknami tylko wicher wyprawiał harce i wył, wył przeciągle... Co ja z sobą pocznę... Tak mi źle... Wspomniałam Marka. Spokój jego zaczął oddziaływać i na mnie...."

Anima vagans : powieść - strona 410
" czynek do swego wuja proboszcza, który częstym u babci bywał gościem. Nie wiedząc o niczem, wybrałam się w sobotę na Nieszpory. Kościół był pusty, mroczny, tylko na Wielkim Ołtarzu paliło się świec parę. Usiadłam w ławce i zaraz objęła mię bezmierna zaduma, zabierająca w..."

Anima vagans : powieść - strona 411
" Wieczorem przyszedł do nas z proboszczem. Z początku nie mówiliśmy nic do siebie. Tylko niekiedy spotykałam wzrok jego badawczy, utkwiony we mnie. To mnie męczyło. Wyszłam do przyległego pokoju i siadłam do fortepianu. Bezwiednie prawie z pod palców wypłynęła melodya, zasłyszanych..."

Anima vagans : powieść - strona 412
" miała smutne oczy, że długo potem przeszkadzały mi w pracy. Spojrzałam na niego. Z jakąż dokładnością przechowałam w pamięci jego rysy. I nagle stał mi się taki blizki, że zaczęłam mu opowiadać, jak wychodząc na miasto, wśród twarzy obcych mi i wstrętnych, jego zawsze..."

Anima vagans : powieść - strona 413
" spokojny... Pamiętam dzień radosny, kiedy ojciec mój, maleńkie figurki przezemnie z chleba ulepione, pokazał znawcom i ci orzekli, że mam talent duży. Jak oni się cieszyli, biedni moi rodzice, marząc o świetnej dla mnie przyszłości. 1 pamiętam, że wówczas nic mnie nie zrażało...."

Anima vagans : powieść - strona 414
" I teraz w kamienne twarze zakuwam łzy, tęsknotę, rozpacz i ból dusz cierpiących. I wiesz, Paulo, zdaje mi się, że wykuwając te grobowce dla innych, stawiam je swej przyszłości. Ach, com ja przeżyła, słuchając go. Wszystkie własne moje męki odżyły, spotęgowane bólem tego..."

Anima vagans : powieść - strona 415
" Uśmiechnęłam się gorzko i odpowiedziałam słowami Or-Ota: Do odlotu czas mi czas, Ktoś mnie woła z dali... Tak, Marku! Mnie prędzej do odlotu, niż do szczęścia. Bo i cóż ja ci ofiaruję? Stargane siły, duszę chorą... Marek z trwogą spojrzał na mnie. Nie przerażaj mnie,..."

Anima vagans : powieść - strona 416
" mając tak bolesny przykład w naszej rodzinie, chciała stworzyć coś podobnego. Nigdy! Przenigdy! Chociaż wiem, że to zrzeczenie się szczęścia zabierze mi resztę sił i życia, wytrwam. Mamo, mamo, dopomóż mi! Wspomnienie twego męczeńskiego życia powinno mnie powstrzymać. Muszę..."

Anima vagans : powieść - strona 417
" uczuć przeczystych. Zawsze jakiś promyk światła przyjdzie do mnie od niego, zawsze jakieś dobre słowo poruszy głośnym dźwiękiem przycichłe struny. I wówczas postrzegam, że my oboje mamy dużo wspólnych ukochań, jednakich pragnień i że powinniśmy się byli dawno, dawno już..."

Anima vagans : powieść - strona 418
" śliwiając innych, stajemy się sami szczęśliwymi. Prawda? Myślałaś już pewno nad tem, Paulo? Czy myślałam? Gorycz wezbrała we mnie. Tak, Marku! — rzekłam. — Był czas, kiedy zdawało mi się, że mam w sercu jedną, wielką, ogromną miłość, którą obejmowałam wszystkie..."

Anima vagans : powieść - strona 419
" Objęłam nagłym rzutem myśli skromne fundusze Marka, obowiązki jego dla matki i siostry, własną nieudolność i już, już otwierałam usta, by mu powiedzieć: Marku, rozstańmy się, gdy on, jak gdyby czytając w mej twarzy, szepnął z trwogą: — Nie mów nic... Błagam cię... I nie..."

Anima vagans : powieść - strona 420
" trzeć do twarzy Haliny. W przeciwnym kącie pokoju, na dwóch krzesłach szeroko rozstawionych, siedział, a raczej wisiał Jerzy, cisnąc w palcach ogon starej kotki. Gwizdał przytem coś z melodyj ulicznych, obrzucając nas szyderskim wzrokiem. Roma tupnęła nogą w posadzkę. — Milczeć..."

Anima vagans : powieść - strona 421
" — Bydlę! — Romo! — zawołałam z wyrzutem i pociągnęłam ją do kuchni. W kuchni było ciemno, tylko pod blachą huczał ogień i pryskał z garnczka rosół pozostawiony dla Romy; przypalona fasola wydawała wstrętny odór. — Dać ci obiad? — spytałam. — Czy chcesz, abym się..."

Anima vagans : powieść - strona 422
" biona. — Dlaczegóż koniecznie ma być tak, jak ty mówisz?... Mogę wcale nie mieć dzieci... — Nie wolno ci na to liczyć — wybuchnęła. — Marek ma obowiązki i niewiele zarabia. Przybędziesz mu ty jeszcze chora, zgorzkniała i znów stworzycie jedno więcej piekło. Zasłoniła..."

Anima vagans : powieść - strona 423
" Jaki tam bezwstyd, jaki upadek! Ile istot spodlonych, którym dano życie niewiadomo po co i puszczono w świat na oślep... Kto się o nie troska? Co dla nich uczyniono? To straszne! Z wściekłością zacisnęła pięści. — Paulo, nie sądź mię, nie gniewaj się, ale ja nawet do naszej..."

Anima vagans : powieść - strona 424
" śmiano, przepojono goryczą, skłóto szyderstwem.. Roma wyszła, zostałam sama. Izba kuchenna tonęła w mroku, tylko przez, odsuniętą fajerkę wydzierały się na zewnątrz wązkie, czerwone płomyki, dziwnie ponuro zabarwiając wszystko dokoła. W kominie wicher jęczał, jak gdyby..."

Anima vagans : powieść - strona 425
" Jak gwiazdy na niebie zapalają się w chatach drobne, migotliwe światełka. I ja mam swoją chatkę na samym skraju wsi, a po za nią, jak okiem sięgnąć, taka ogromna, biała płaszczyzna! Widzę, jak wicher hula po niej, porywa garści śniegu i z jakiemś dzikiem zapamiętaniem ciska go..."

Anima vagans : powieść - strona 426
" Jaki on teraz blady! I po co gra komedyę wesołości,., Po co? Zdrowsza jestem i nawet po tej chorobie, zdaje mi się, że będę zupełnie zdrową. Bywa tak niekiedy. Marek żąda, abyśmy ślub wzięli jak najprędzej i potem na jaki miesiąc pojedzie ze mną na wieś. Miałam ochotę, gdy..."

Anima vagans : powieść - strona 427
" 4 MAJA.   Już wiosna i jaka piÄ™kna! JadÄ™ z Markiem na PowÄ…zki. To dobrze, bo mi tak źle we wÅ‚asnej skórze... Ale bo też wszystko zawzięło siÄ™ dziÅ› na mnie. Jerzy porzuciÅ‚ nas. Szczerze mówiÄ…c: uciekÅ‚. Na mojem biurku znalazÅ‚am list... «Widzisz, moja kochana — bo ty..."

Anima vagans : powieść - strona 428
" Powiesz może, że i styl szwankuje... Trudno, czegoście mnie nauczyli, to oddaję. Ojcu, tobym nawet rad oddać z lichwą; a tymczasem powiem ci jeszcze, iż w tem zgnilisku mojem co to ludzie nazywają sercem, sumieniem, jakąś tam moralnością i innemi bzdurstwami, przemawia głośno na..."

Anima vagans : powieść - strona 429
" szkanie za pół roku i z oszczędności swoich nie ma już nic... Mówiłam o tem z ojcem. — Głupiaś! — odpowiedział. — Dała, bo jej się tak podobało... A ja nie oddam, bo nie mam... ...Wziąłem... Pożyczyłem... Muszę pożyczyć... Nie mam z czego oddać... To kalendarz naszego..."

Anima vagans : powieść - strona 430
" I znów powtórzyć muszę: Jaki on wielki ten mój Marek! Siedzieliśmy na grobie mamusi długo, długo... Oparłam głowę na jego ramieniu. Czar był w tej ciszy, która nas otaczała, w tem powietrzu czystem, wonnem i jak lekko było mi tam oddychać. Wreszcie Marek rzekł: — Paulo, dość..."

Anima vagans : powieść - strona 431
" Uśmiechnęłam się gorzko. — To co innego, Marku! — odpowiedziałam. — U was chociaż nie było dostatku, chociaż nawiedzały was nieszczęścia, ale była miłość i harmonia pomiędzy rodzicami, był ład i porządek w domu i wymagania zastosowane do położenia. To oczywiście broni..."

Anima vagans : powieść - strona 432
" wda, wyrządzona bezbronnym, ta niesprawiedliwość kierująca sądami ludzkimi, to dziwne, dziwne przekształcanie, przeinaczanie wszystkiego, według własnych potrzeb i zapatrywań. Pożyczać, z myślą nieoddania, to u nas nie nazywa się kradzież. Zdradzić żonę — to nie zdrada. Ja..."

Anima vagans : powieść - strona 433
" słodyczy nie może się człowiek obłąkać? To nie jest życie, to wstręt! Marek co raz mocniej tulił mnie do siebie, — Biedneś ty, dziecko moje! Biedne! — powtarzał. A potem odwiózł mnie do domu, a gdy odszedł, powiedziałam Romie i cioci Emilce: — Wszystko skończone, ale tak..."

Anima vagans : powieść - strona 434
" W KILKA DNI PÓŹNIEJ. Sprawiłam dziś przykrość Markowi. Na jednym tylko punkcie, myśli nasze rozbiegają się... Mówiłam, czując się słabszą więcej, niż kiedykolwiek, że mam dziwną pogardę śmierci i że nie uczyniłabym nic, aby ją zatrzymać, gdy przyjść po mnie zechce...."

Anima vagans : powieść - strona 435
" W SIERPNIU.   Jak ta wiosna, lato, szybko przeszÅ‚y! I oto stoimy już u progu jesieni. ByÅ‚am dziÅ› w pracowni Marka. Jakam szczęśliwa! Jedno chociaż pragnienie zostaje speÅ‚nione! WeszÅ‚am cichutko. Mój Marek staÅ‚ z rÄ™kami skrzyżowanemi na piersiach i wpatrywaÅ‚ siÄ™ w białą,..."

Anima vagans : powieść - strona 436
" NAZAJUTRZ.   Boże, jakie mÄ™ki! DzieÅ„ wczorajszy wykoleiÅ‚ mnie... Przecież ja go tak kocham, tak kocham! A może ja błądzÄ™? Może jabym mogÅ‚a podźwignąć jego talent, dać szczęście jemu i sobie! Nie, nie! Wytrwam! BojÄ™ siÄ™! Stokroć ciężej byÅ‚oby mi patrzeć na jego..."