Anioł ziemi : srebrny śpiew - strona 70
SYBERYA
WIĘZIEŃ.
I któż ty jesteś"? twoje śnieżne ciało
Pokorne widzę spojone ze skałą
Ciężkim łańcuchem, i milczysz głęboko.,
Nad tobą chmurne godziny się wloką
A ty uniosłeś ręce wyżej głowy,
I patrzysz na świat królów bez przekleństwa,
I nawet wieniec zrzuciłeś cierniowy,
Jakbyś był wolny od łez i męczeństwa.
Zdajesz się mówić: "krew, co ze mnie ścieka
Jak rdza z żelaza, rozkuje człowieka.
Ale te słowa czytam z twej pogody,
Z tej ciszy, którać rozjaśniła lice,
I z twoich oczu, które pełne wody,
I z twych uśmiechów, co jak błyskawice
Drżą na twych ustach jasną światła smugą,
Niosąc nie piorun, lecz pogodę długą.
I któż ty jesteś? ach jakże na głowę
Jego promienie lecą purpurowe.
WIĘZIEŃ.
I któż ty jesteś"? twoje śnieżne ciało
Pokorne widzę spojone ze skałą
Ciężkim łańcuchem, i milczysz głęboko.,
Nad tobą chmurne godziny się wloką
A ty uniosłeś ręce wyżej głowy,
I patrzysz na świat królów bez przekleństwa,
I nawet wieniec zrzuciłeś cierniowy,
Jakbyś był wolny od łez i męczeństwa.
Zdajesz się mówić: "krew, co ze mnie ścieka
Jak rdza z żelaza, rozkuje człowieka.
Ale te słowa czytam z twej pogody,
Z tej ciszy, którać rozjaśniła lice,
I z twoich oczu, które pełne wody,
I z twych uśmiechów, co jak błyskawice
Drżą na twych ustach jasną światła smugą,
Niosąc nie piorun, lecz pogodę długą.
I któż ty jesteś? ach jakże na głowę
Jego promienie lecą purpurowe.