Anna : dramat w IVch aktach - strona 17
ILDEFONS.
Dzieciństwo! Skóra się otrząsa!
P. WOJSÅ?AWSKA.
Patrzcie, stary na takÄ… karyerÄ™ siÄ™ dÄ…sa!
Szczęście samo idące, rzuca bez zasady:
Źle wyjdziesz, jeśli mojej nie posłuchasz rady!
ILDEFONS.
Ecoute, a ten ekonom, coÅ› mi podejrzany,
Trochę nadto łaskawie przez nią traktowany,
Nie wnijdzie on nam w drogÄ™?
P. WOJSÅ?AWSKA.
Właśnie co mnie trwoży.
Byłby to cios okropny! Straszliwy sąd Boży!
Człowiek młody, przystojny i wiele ma sprytu;
Dziewczynie nie potrzeba więcej do zachwytu.
Niepodobna by mogła siebie tak poniżać,
I aby on śmiał do niej w ten sposób się zbliżać;
Badałam ją potrosze, lecz zręczna niezmiernie,
Tak mi się wykręcała zgrabnie, filuternie,
Że nie mogłam dopatrzeć, co tam w sercu na dnie,
Lecz po trochu siÄ™ dojdzie, po trochu odgadnie;
W samą porę przybyłam, by pozrywać sieci:
Helena nie przezorna, sama w przepaść leci.
Jakże można pozwalać? Co jest niesłychanem!
Na tête à tête tak długie, panienki z młodzianem!
ILDEFONS.
Te lekcye jej zanadto przypadły do smaku.
Dzieciństwo! Skóra się otrząsa!
P. WOJSÅ?AWSKA.
Patrzcie, stary na takÄ… karyerÄ™ siÄ™ dÄ…sa!
Szczęście samo idące, rzuca bez zasady:
Źle wyjdziesz, jeśli mojej nie posłuchasz rady!
ILDEFONS.
Ecoute, a ten ekonom, coÅ› mi podejrzany,
Trochę nadto łaskawie przez nią traktowany,
Nie wnijdzie on nam w drogÄ™?
P. WOJSÅ?AWSKA.
Właśnie co mnie trwoży.
Byłby to cios okropny! Straszliwy sąd Boży!
Człowiek młody, przystojny i wiele ma sprytu;
Dziewczynie nie potrzeba więcej do zachwytu.
Niepodobna by mogła siebie tak poniżać,
I aby on śmiał do niej w ten sposób się zbliżać;
Badałam ją potrosze, lecz zręczna niezmiernie,
Tak mi się wykręcała zgrabnie, filuternie,
Że nie mogłam dopatrzeć, co tam w sercu na dnie,
Lecz po trochu siÄ™ dojdzie, po trochu odgadnie;
W samą porę przybyłam, by pozrywać sieci:
Helena nie przezorna, sama w przepaść leci.
Jakże można pozwalać? Co jest niesłychanem!
Na tête à tête tak długie, panienki z młodzianem!
ILDEFONS.
Te lekcye jej zanadto przypadły do smaku.
P. WOJSÅ?AWSKA.
Trzeba o niebezpiecznym tym pomyślić ptaku.
Helena nie przezorna!
ILDEFONS.
To prawie ślepota!
P. WOJSÅ?AWSKA.
Dla ciebie pożądana taka w żonie cnota:
Nie ujrzy nigdy dalej jak koniuszczek nosa.
ILDEFONS (śmiejąc się).
Ty za to przejrzysz zdala, w tyle i z ukosa.
Nie lubię ja pod twoją zostawać kontrolą,
I nieraz mi już w życiu, byłaś w oku solą.
Trzeba o niebezpiecznym tym pomyślić ptaku.
Helena nie przezorna!
ILDEFONS.
To prawie ślepota!
P. WOJSÅ?AWSKA.
Dla ciebie pożądana taka w żonie cnota:
Nie ujrzy nigdy dalej jak koniuszczek nosa.
ILDEFONS (śmiejąc się).
Ty za to przejrzysz zdala, w tyle i z ukosa.
Nie lubię ja pod twoją zostawać kontrolą,
I nieraz mi już w życiu, byłaś w oku solą.