Anna : dramat w IVch aktach - strona 25
Sam to nieraz mówiłeś do mnie w oburzeniu:
Dlaczego dziÅ› wychwalasz w takiem uniesieniu?
ILDEFONS.
Tak, zapewne...
EDWARD.
W tem piekle żyłbym wieki całe,
Tam życie w pełni kipi, wielkie i wspaniałe;
Tam w ciągłym nowych wrażeń, wypadków natłoku
Można przeżyć, doświadczyć więcej w jednym roku,
Niż na wsi wegetując nawet długie lata;
Tam ognisko, tam serce jest całego świata!
Tam uczysz się poznawać, zgłębiać na wskroś ludzi!
Tam cię Sentymentalność, poezya nie złudzi.
Rzeczywistość panuje, rzeczywistość naga!
Ta, do pojęcia prawdy życia dopomaga!
ANNA (patrząc na Stanisława).
Panegiryk głoszony z niezwykłą wymową
Nie przekonał mię wszakże; owszem, każde słowo
Budziło oburzenie i uczucie wstrętu.
I wątpię aby można wśród tego odmętu
Odnaleźć prawdę życia, perłę wśród śmietniska.
Tam gdzie wszystko pozorem, wszystko fałszem błyska;
Gdzie się żyje z dnia na dzień jakby na wystawie:
Czyliż nie mam słuszności, panie Stanisławie?
STANISÅ?AW.
Zapewne, jestto szukać harmonii w chaosie,
Lub nad prawdą rozmyślać w gorejącym stosie!
Dlaczego dziÅ› wychwalasz w takiem uniesieniu?
ILDEFONS.
Tak, zapewne...
EDWARD.
W tem piekle żyłbym wieki całe,
Tam życie w pełni kipi, wielkie i wspaniałe;
Tam w ciągłym nowych wrażeń, wypadków natłoku
Można przeżyć, doświadczyć więcej w jednym roku,
Niż na wsi wegetując nawet długie lata;
Tam ognisko, tam serce jest całego świata!
Tam uczysz się poznawać, zgłębiać na wskroś ludzi!
Tam cię Sentymentalność, poezya nie złudzi.
Rzeczywistość panuje, rzeczywistość naga!
Ta, do pojęcia prawdy życia dopomaga!
ANNA (patrząc na Stanisława).
Panegiryk głoszony z niezwykłą wymową
Nie przekonał mię wszakże; owszem, każde słowo
Budziło oburzenie i uczucie wstrętu.
I wątpię aby można wśród tego odmętu
Odnaleźć prawdę życia, perłę wśród śmietniska.
Tam gdzie wszystko pozorem, wszystko fałszem błyska;
Gdzie się żyje z dnia na dzień jakby na wystawie:
Czyliż nie mam słuszności, panie Stanisławie?
STANISÅ?AW.
Zapewne, jestto szukać harmonii w chaosie,
Lub nad prawdą rozmyślać w gorejącym stosie!
HRABINA (pomięszana).
A, przepraszam... przedstawić pana zapomniałam:
Pan Orłowski, o którym tyle ci pisałam...
(Młodzi ludzie kłaniają się sobie obojętnie).
ILDEFONS (cicho do siostry)
Vois-ta ma chère, la chose, serdecznie mię bawi
Wkrótce nam swych lokai hrabina przedstawi.
P. WOJSÅ?AWSKA (do brata).
Mnie nie bawi, przeciwnie, nikt nie wyobrazi
Combien cette scène ridicule przygniata mię, razi,
Jaka słabość Heleny! Oto w jednem słowie
Ten nieznośny zuchwalec przewrócił im w głowie.
(Zasłona spada).
A, przepraszam... przedstawić pana zapomniałam:
Pan Orłowski, o którym tyle ci pisałam...
(Młodzi ludzie kłaniają się sobie obojętnie).
ILDEFONS (cicho do siostry)
Vois-ta ma chère, la chose, serdecznie mię bawi
Wkrótce nam swych lokai hrabina przedstawi.
P. WOJSÅ?AWSKA (do brata).
Mnie nie bawi, przeciwnie, nikt nie wyobrazi
Combien cette scène ridicule przygniata mię, razi,
Jaka słabość Heleny! Oto w jednem słowie
Ten nieznośny zuchwalec przewrócił im w głowie.
(Zasłona spada).