Anna : dramat w IVch aktach - strona 28
EDWARD (do Anny)
Czemu nie powiesz amen?
ANNA (przykładając do ust kielich).
Owszem, pijÄ™ zdrowie.
EDWARD.
O co innego chodzi... Niech kuzynka powić,
Dlaczego dla mój matki taka dziś niechętna?
ANNA.
O nie, nie, dobroć cioci zawsze mi pamiętna.
Względem niej nie chciałabym, nigdy, nic przewinić.
P. WOJSÅ?AWSKA.
Cependant ma bien-aimèe, nie chcesz nic uczynić
Coby mogło Helenie być teraz przyjemne,
A swoją oziębłością rzucasz plamy ciemne
Na słonce jej radości.
ILDEFONS (zostajÄ…c z kielichem)
Pozwolicie panie,Że na mnie... ja zabieram na siebie zadanie,
W imieniu tego grona, hrabiemu winszować
I wyrazić uczucia szacunku, przyjaźni
Któremi tu przejęci...
EDWARD (śmiejąc się).
Mówże pan wyraźniej.
ILDEFONS (kończąc)
Choć mowa niezbyt płynna, chciej hrabio darować,
Pozwól, niech za pomyślność ten toast wychylę.
Czemu nie powiesz amen?
ANNA (przykładając do ust kielich).
Owszem, pijÄ™ zdrowie.
EDWARD.
O co innego chodzi... Niech kuzynka powić,
Dlaczego dla mój matki taka dziś niechętna?
ANNA.
O nie, nie, dobroć cioci zawsze mi pamiętna.
Względem niej nie chciałabym, nigdy, nic przewinić.
P. WOJSÅ?AWSKA.
Cependant ma bien-aimèe, nie chcesz nic uczynić
Coby mogło Helenie być teraz przyjemne,
A swoją oziębłością rzucasz plamy ciemne
Na słonce jej radości.
ILDEFONS (zostajÄ…c z kielichem)
Pozwolicie panie,Że na mnie... ja zabieram na siebie zadanie,
W imieniu tego grona, hrabiemu winszować
I wyrazić uczucia szacunku, przyjaźni
Któremi tu przejęci...
EDWARD (śmiejąc się).
Mówże pan wyraźniej.
ILDEFONS (kończąc)
Choć mowa niezbyt płynna, chciej hrabio darować,
Pozwól, niech za pomyślność ten toast wychylę.
(Wszyscy pijÄ…).
ANNA.
Oby Pan Bóg wujaszku, dał ci szczęścia tyle,
Ile pragnÄ™ dla ciebie.
HRABIA.
Dziękuję ci dziecię,
Ja również powodzenia życzę ci na świecie.
ANNA (smutnie).
Nieśmiem w spełnieniu życzeń już nadziei żywić,
Losby mig nie potrafił łatwo uszczęśliwić:
Jestem wymagajÄ…cÄ….
HRABINA.
Ty wymagajÄ…cÄ…?
Doprawdy, nie wiem o tem.
P. WOJSÅ?AWSKA.
Andzia jest marzÄ…cÄ…:
ANNA.
Oby Pan Bóg wujaszku, dał ci szczęścia tyle,
Ile pragnÄ™ dla ciebie.
HRABIA.
Dziękuję ci dziecię,
Ja również powodzenia życzę ci na świecie.
ANNA (smutnie).
Nieśmiem w spełnieniu życzeń już nadziei żywić,
Losby mig nie potrafił łatwo uszczęśliwić:
Jestem wymagajÄ…cÄ….
HRABINA.
Ty wymagajÄ…cÄ…?
Doprawdy, nie wiem o tem.
P. WOJSÅ?AWSKA.
Andzia jest marzÄ…cÄ…: