Anna : dramat w IVch aktach - strona 42
Lecz moja nad nią władza za lat trzy ustaje;
Gdy będzie pełnoletnią, nikt nie może wzbronić,
Ni ją przed jakiemkolwiek małżeństwem zasłonić:
Niech więc wtedy postąpi jak jej się wydaje.
Scena VIII.
Ciż. Pani WOJSÅ?AWSKA.
P. WOJSÅ?AWSKA.
Ledwie przyszła do siebie. O Boże! Okropność!
Poradź hrabio, co każe nam działać roztropność;
To zuchwalstwo! Bezczelność jest oburzająca!
HRABIA.
Lecz po cóż z armatami chodzić na zająca?
P. WOJSÅ?AWSKA.
Co? Co pan hrabia mówi?
HRABIA.
Chciałem ostrzedz panią,
Że zbyt wiele chałasu robisz z małej rzeczy:
Złe słowa gorzej jeszcze niźli sztylet ranią.
P. WOJSÅ?AWSKA.
Nie o małą rzecz chodzi, hrabia nie zaprzeczy.
HRABIA.
Ja zdanie twoje pani, poważam wysoce,
Lecz alarm, proszę wierzyć nic tu nie poradzi;
Prędzej porozumienie, do celu sprowadzi.
Radzę, czekać trzy lata: jeśli po tej zwłoce
Gdy będzie pełnoletnią, nikt nie może wzbronić,
Ni ją przed jakiemkolwiek małżeństwem zasłonić:
Niech więc wtedy postąpi jak jej się wydaje.
Scena VIII.
Ciż. Pani WOJSÅ?AWSKA.
P. WOJSÅ?AWSKA.
Ledwie przyszła do siebie. O Boże! Okropność!
Poradź hrabio, co każe nam działać roztropność;
To zuchwalstwo! Bezczelność jest oburzająca!
HRABIA.
Lecz po cóż z armatami chodzić na zająca?
P. WOJSÅ?AWSKA.
Co? Co pan hrabia mówi?
HRABIA.
Chciałem ostrzedz panią,
Że zbyt wiele chałasu robisz z małej rzeczy:
Złe słowa gorzej jeszcze niźli sztylet ranią.
P. WOJSÅ?AWSKA.
Nie o małą rzecz chodzi, hrabia nie zaprzeczy.
HRABIA.
Ja zdanie twoje pani, poważam wysoce,
Lecz alarm, proszę wierzyć nic tu nie poradzi;
Prędzej porozumienie, do celu sprowadzi.
Radzę, czekać trzy lata: jeśli po tej zwłoce
Anna zostanie stałą, niezmienną w zamiarze,
Wtedy pobłogosławim zakochanej parze.
STANISÅ?AW (caÅ‚ujÄ…c jego rÄ™kÄ™).
Jam posłuszny jak ojcu, choć długie trzy lata
Dla mnie będą wiekami.
P. WOJSÅ?AWSKA.
Tak pan AndziÄ™ swata?
Nie tę partyę jej matka zapewne marzyła.
Biedna, biedna kobieto! Gdybyś dziś ożyła!
EDWARD (zacierając ręce).
Więc rzeczy załatwione. Kiedyż zaręczyny?
P. WOJSÅ?AWSKA (patetycznie).
Cóż rzekną panie hrabio, przodkowie rodziny,
Wtedy pobłogosławim zakochanej parze.
STANISÅ?AW (caÅ‚ujÄ…c jego rÄ™kÄ™).
Jam posłuszny jak ojcu, choć długie trzy lata
Dla mnie będą wiekami.
P. WOJSÅ?AWSKA.
Tak pan AndziÄ™ swata?
Nie tę partyę jej matka zapewne marzyła.
Biedna, biedna kobieto! Gdybyś dziś ożyła!
EDWARD (zacierając ręce).
Więc rzeczy załatwione. Kiedyż zaręczyny?
P. WOJSÅ?AWSKA (patetycznie).
Cóż rzekną panie hrabio, przodkowie rodziny,