www.charis.pl

Anna : dramat w IVch aktach - strona 5
AKT I.
 
Scena I.
(Salon wspaniale urzÄ…dzony. HR. HELENA I STANISÅ?AW siedzÄ… naprzeciw siebie).
 
HRABINA.
Przerażasz pan mój umysł, takiemi rachuby,
Jak Jeremiasz wygłaszasz wciąż proroctwo zguby;
Zawsze, zawsze od ciebie słyszę jedne słowa.
 
STANISÅ?AW.
Tak jest, pani hrabino, chcÄ™ by moja mowa
Zdołała cię powstrzymać nad przepaści brzegiem;
Wpadliśmy w prąd straszliwy, lecim z jego biegiem:
Jeszcze chwila, zginiemy. Hrabina dokładnie
W tych rachunkach dopatrzy, jaki los wypadnie.
Nie czcza to gadanina, lecz dwa a dwa cztery.
Chcę zostać nieugięty, niezbłaganie szczery;
Więc powtarzam raz jeszcze: w podobnym stosunku,
Za rok jeden nie będzie żadnego ratunku.

HRABINA.
Więc ratuj nas zawczasu, panie Stanisławie,
Ja biedna tracę głowę, w szalonej obawie,
Niepokojach o przyszłość, męczę się i biedzę;
Położenia naszego zatraciłam wiedzę,
Opuszczona kobieta! Ach tobie, mój panie,
Powierzam przyszłość całą, całe zaufanie.

STANISÅ?AW.
A syn pani hrabiny, jego wezwać trzeba:
Wszak dawno pełnoletni? Komużto? na nieba,