www.charis.pl

Anna : dramat w IVch aktach - strona 55
P. WOJSÅ?AWSKA.
Rzecz najprostsza w świecie,
Kochała już, lecz duma właściwa kobiecie
Wstrzymywała wyznanie; było spodziewanem,
Że zapomni o tamtym, a zajmie się panem.

EDWARD.
Więc mię kocha doprawdy?
 
P. WOJSÅ?AWSKA.
Wszak sama wyznała
A potem zapłoniona wstydem, uciekała.
 
EDWARD.
Jednakże trzeba przyznać, żem się w czepku rodził,
Bo szczęście przyszło samo gdym po nie nie chodził;
Chciałem napluć na życie! Palnąć w łeb! i kwita!
A ono mię uśmiechem i miłością wita.
Nie wiem czyli to Pan Bóg, czy czart rządzi światem,
Dzisiaj cześć mu oddaję, bo jest dzielnym chwatem!

P. WOJSÅ?AWSKA.
Bój się Pan Boga! Nie mów w ten sposób przy Annie.
 
EDWARD.
O przy niej będę Bogu i Najświętszćj Pannie
Dzięki składał i będę wielbił jej patronkę,
Że raczyła uprosić mnie taką małżonkę,
Å?adna wprawdzie już nic jest, mais, comme ça supportable.
 
P. WOJSÅ?AWSKA.
W panu siedzi djabełek parisien véritable!
Chodźmy mamę pocieszyć. Na mojem się stało!
Wszystko nam się jak chciałam wybornie udało!
 
Scena VI.
Ciż. — HRABINA.
 
P. WOJSÅ?AWSKA (caÅ‚ujÄ…c jÄ…).
Helenko, Bóg pocieszył, porzuć łzy i żale;
Jam szczęśliwa twem szczęściem!
 
HRABINA.
CzyÅ› w gorÄ…czki szale?
Wandeczko, słowo szczęście, już dla mnie przebrzmiało.
 
P. WOJSÅ?AWSKA.
Nie, nie, najdroższa moja! Inaczej się stało.