www.charis.pl

Anna : dramat w IVch aktach - strona 59
DAMA.
Piękny posag, bo wezmą dobra i gotówkę.

SĄSIADKA.
Znakomita zwierzyna wpadła w samołówkę.
Biedna kochała bardzo, o innym marzyła,
Familja tak mąciła, aż rybkę złowiła.
Chociaż zemrze biedactwo, a cóż im to szkodzi?
Nie o chorą osobę, lecz o posag chodzi.
 
DAMA.
Zkąd masz wieści podobne? Zkąd takie domysły?

SĄSIADKA.
Sprawek tajnych domowych jam kontroler ścisły.
Nic nie ujdzie ma droga, ni uszu, ni oczu,
Kiedy sobie cichaczem siądę na uboczu.
Uważasz tę łysinę i frak granatowy
To rejent, co mu każą gryzmolić, gotowy:
Tam stemple w pogotowiu. Hrabina w gorączce
Płonie z niecierpliwości, łamie wachlarz w rączce.
U tamtej czarne oczy błyskają jak race,
Widać we wnętrzu ducha niespokojną pracę:
Ludzie z czystem sumieniem tak nie wyglądają.

DAMA.
Jednakże im się uda; jednakże wygrają.
 
SĄSIADKA.
Najczęściej moja droga w nastawione sieci
Gracz choć niby przezorny nieopatrznie wleci;
Zawsze Pan Bóg ukarze podobne frymarki,
Gmachem sztucznie wzniesionym przywali im karki:
Na dobre nie wychodzą podstępne zdobycze!
 
DAMA.
Kiedy tak, kary nieba z całej duszy życzę.
 
Scena II.
(ciż .ANNA wchodzi w ślubnem ubraniu, blada i znękana; kłania się wszystkim: EDWARD występuje i podaje jej rękę.)

DAMA  (do sąsiadki).
Zda się, że z katafalka tylko co powstała.

KTOŚ DRUGI.
Przerażająco blada!

INNY.
Jak niezmiernie biała!