Anna : dramat w IVch aktach - strona 67
Dziś świeży, woniejący, jutro zwiędnie, skona,
Choć tkliwie go otacza gałązka zielona.
Prowadźcie mię, już dłużej tu bawić nie mogę:
Inaczej się sposobić trzeba w wielką drogę!....
(Stanisław i Edward wyprowadzają ją, za nimi idzie hrabina).
P. WOJSÅ?AWSKA (do rejenta).
Pojmujesz pan że dziwne chorobliwe cienie,
Zmajaczyły jej umysł, splątały zmysł zdrowy;
Bóg wie jakie marzenia przychodzą do głowy:
Spełniać wolę tak chorych zabrania sumienie.
REJENT.
Daruj pani, że słowa te muszą mię zdziwić:
Mówiłaś, że nie można chorym się sprzeciwić?
(P. WOJSÅ?AWSKA odchodzi rozgniewana).
Jak widzę jest to podła, nikczemna gadzina,
Choć zdeptana ślini się, wypręża i wspina.
O gdyby sprawiedliwość istniała na ziemi,
Onaby z zbrodniarzami iść razem powinna!
Trzeba uwierzyć w piekło z karami przyszłemi!
HRABIA.
Bo u Sędziego z niebios sprawiedliwość inna!
Nie odmienna, na wieki, ale nie tak skora;
Przyznajmy siÄ™ do winy, bo zbawia pokora!
Jam to szlachetnej sprawie tak źle się zasłużył,
Bo gdy przyszło do czynu, wyznaję żem stchórzył.
Trzy lata zwłoki dla niej, trzy lata walk, męki!
Nie chciałem by szła za mąż w ten sposób z mej ręki.
Bałem się ludzkich sarkań, odpowiedzialności
Unikłem każąc czekać do pełnoletności.
Choć tkliwie go otacza gałązka zielona.
Prowadźcie mię, już dłużej tu bawić nie mogę:
Inaczej się sposobić trzeba w wielką drogę!....
(Stanisław i Edward wyprowadzają ją, za nimi idzie hrabina).
P. WOJSÅ?AWSKA (do rejenta).
Pojmujesz pan że dziwne chorobliwe cienie,
Zmajaczyły jej umysł, splątały zmysł zdrowy;
Bóg wie jakie marzenia przychodzą do głowy:
Spełniać wolę tak chorych zabrania sumienie.
REJENT.
Daruj pani, że słowa te muszą mię zdziwić:
Mówiłaś, że nie można chorym się sprzeciwić?
(P. WOJSÅ?AWSKA odchodzi rozgniewana).
Jak widzę jest to podła, nikczemna gadzina,
Choć zdeptana ślini się, wypręża i wspina.
O gdyby sprawiedliwość istniała na ziemi,
Onaby z zbrodniarzami iść razem powinna!
Trzeba uwierzyć w piekło z karami przyszłemi!
HRABIA.
Bo u Sędziego z niebios sprawiedliwość inna!
Nie odmienna, na wieki, ale nie tak skora;
Przyznajmy siÄ™ do winy, bo zbawia pokora!
Jam to szlachetnej sprawie tak źle się zasłużył,
Bo gdy przyszło do czynu, wyznaję żem stchórzył.
Trzy lata zwłoki dla niej, trzy lata walk, męki!
Nie chciałem by szła za mąż w ten sposób z mej ręki.
Bałem się ludzkich sarkań, odpowiedzialności
Unikłem każąc czekać do pełnoletności.
Nałogi zwyciężyły, serca skłonność stara!
Tak państwo, jest to biedna przesądu ofiara!
Pokochał ją młodzieniec pełen zalet, cnoty;
I ona pokochała. Tak te dwie istoty
Były sercem, umysłem i duszą zbliżone,
Jakby dla siebie tylko przez Boga stworzone!
We wzajemną swą miłość mieli wielką wiarę,
Piersi błogo się wznoszą, gdy wspomnę tę parę:
On godność, jak królewską koronę nad czołem
Nosił, a ona była przecudnym aniołem!
Lecz nie miałem odwagi wystąpić otwarcie,
Brakło sił na gwałtowne z przesądami starcie.
Przezco złość lu... szatańska i rzeczy zbieg rzadki
Sprowadziły dzisiejsze fatalne wypadki!
Tak państwo, jest to biedna przesądu ofiara!
Pokochał ją młodzieniec pełen zalet, cnoty;
I ona pokochała. Tak te dwie istoty
Były sercem, umysłem i duszą zbliżone,
Jakby dla siebie tylko przez Boga stworzone!
We wzajemną swą miłość mieli wielką wiarę,
Piersi błogo się wznoszą, gdy wspomnę tę parę:
On godność, jak królewską koronę nad czołem
Nosił, a ona była przecudnym aniołem!
Lecz nie miałem odwagi wystąpić otwarcie,
Brakło sił na gwałtowne z przesądami starcie.
Przezco złość lu... szatańska i rzeczy zbieg rzadki
Sprowadziły dzisiejsze fatalne wypadki!